O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Wiem, kogo ucieszy szczęśliwa rodzina ...


Wiem, kogo ucieszy szczęśliwa rodzina

 

Na moje rekolekcje - Ćwiczenia Ignacjańskie jechałem z ufnością, że Bóg wzmocni moją wiarę i podpowie, jak lepiej porozumiewać się z ludźmi. Moje dotychczasowe życie było bardzo intensywne i spełnione: żeglowałem, jeździłem na nartach, grałem na gitarze. Równolegle remontowałem dom, robiłem kompletne zakupy i wykonywałem wszelkie prace domowe - wszystko z wielkim kunsztem i pasją. Zasługi u Pana Boga zdobywałem budując ołtarze na Boże Ciało  i śpiewając w chórze parafialnym. Jakieś tam strapienia i niepowodzenia, szczególnie w kontaktach międzyludzkich, ubierałem w swoją teorię - tłumaczyłem Najwyższemu, dlaczego tak, a nie inaczej, postąpiłem, nie patrząc Mu w twarz.

Na trzeci dzień w Krakowie mój pomnik runął i popękał na drobne kawałki. W ciągu kilku kolejnych dni, leżąc z kurtyną, której się złapałem upadając, kurtyną-zasłoną zdartą ze swojej duszy, dochodziłem do prawdy o moim dotychczasowym życiu. Najpierw czułem wielki ból powodowany świadomością ubóstwa i robactwa duchowego. Zrozumiałem, że tak naprawdę, oprócz siebie i żony, nikogo nie kochałem. Świadomość tego była straszna. Jednak niedługo potem odczułem, że Bóg mnie nie odtrąca, wręcz przeciwnie, że napełnia mnie miłością i wiarą, że mogę tę miłość podarować innym. Napełniony Bożą łaską i kierowany otwartym sercem przebudowałem moją konstrukcję - piramidę wartości, a Pan Jezus ją scalił. Jeszcze nie całkiem zagojony, ze świadomością ciężkiej operacji i potencjalnych nawrotów, powoli się podniosłem.

To, co się wydarzyło na przełomie 2010 i 2011 roku i trwa nadal (wydawało mi się, że nic i nikt w otaczającym świecie nie jest w stanie mnie zaskoczyć) przechodzi ludzkie pojęcie. To się stało we mnie, w moim sercu, w mojej duszy, można to jedynie przyrównać do wielkiej wytęsknionej, lecz zapomnianej miłości, która na mnie spłynęła jak grom. Dziękuję Bogu, św. Ignacemu, mojej żonie (która latem 2010 odbyła pierwszy tydzień Ćwiczeń), mojemu Aniołowi (o którym przez wiele lat nie pamiętałem), dyrektorowi CFD i mojemu przewodnikowi duchowemu, za miłość i wsparcie w ciężkich, ale i pięknych chwilach mojej przemiany. To się stało. Wróciłem i jestem innym człowiekiem (z pełną świadomością czekającej mnie ciągłej walki ze złem).

W wolnych chwilach, wstrząśnięty odkryciem prawdy i budowany wielką miłością Pana Boga, swoje rekolekcje opisałem w utworze wierszowanym pt. "Widzenie":

Szukałem Cię Panie w nieskończonej dali,
w kapliczce z Jezusem o płomiennych włosach,
na stole ofiarnym, na sklepieniach świątyń
i w łanie chlebowym o pachnących kłosach.

Modliłem się żarliwie o moją przemianę –
byś miłość wlał w serce, rozjaśnił mi głowę.
Błagałem, byś przyszedł i mignął przede mną.
Z tęsknotą czekałem na łagodny powiew.

Wtem w kalejdoskopie gdzieś pod powiekami
wyłoniła się postać, jaka dobrze znałem.
I stanął przede mną i spojrzał z wyrzutem –
syn, którego zawsze za mało kochałem.

Wyobrażałem sobie Ciebie na różne sposoby,
a Ty przychodzisz normalnie, prawie, jak w Betlejem.
Tak, prawda o złym ojcu jest bardzo bolesna
i będzie boleć długo, bo zranień jest wiele.

Boże mój jedyny! Najdroższy mój synu!
Dzięki za ten czas przemyśleń i płaczy.
Przestawiłem milowe bloki w piramidzie –
mam nadzieję, że Wojtek innym mnie zobaczy.

Ucichłem, lecz serce moje w górę się unosi;
niech ten dzień będzie dla wszystkich zabawny!
Dusza Twoja, Synu, niech się dziś raduje,
bo wraca do Ciebie ojciec marnotrawny.

Na progu to Wojtka najmocniej uściskam,
pójdziemy do chińskiej, a potem do kina.
Wieczorem zapytam, co gra w jego duszy.
wiem, kogo ucieszy szczęśliwa rodzina.

P.S.
Wielką prośbę, o Panie, zanoszę z pokorą –
żeby to nie były tylko pobożne życzenia.
Czerpię ze Źródła i nabieram siły –
tak wiele przede mną jeszcze do zrobienia.

Włodek F.
uczestnik ćwiczeń ignacjańskich
28 XII 2010 - 5 I 2011

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl