O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  „A na miejscu gdzie Go ukrzyżowano był ogród…. ...


„A na miejscu gdzie Go ukrzyżowano był ogród….”
(J 19, 41)

 

Kiedy zakończyłam trzeci tydzień Ćwiczeń Ignacjańskich, trudno było mi przyjąć to, że Słowo które zostaje mi dane przez Pana, nie zawiera dobrej nowiny o Zmartwychwstaniu…, że przed oczyma pozostał mi grób z pochowanym ciałem Jezusa i że wchodzę w codzienność z przedziwnym doświadczeniem ciszy Wielkiej Soboty. Z zadumą i powagą.

Podczas sobotniej kontemplacji, przed moimi oczyma – jak klatki z filmu – przesunęły mi się sceny z życia Jezusa. Pomyślałam o Piotrze, który zostawił swoje sieci i poszedł ZA NIM, o Marii Magdalenie, której dał poznać czym jest czyste oblicze Miłości … Pomyślałam o Zacheuszu, który łaził po drzewach, by Go ujrzeć… Pomyślałam o tych wszystkich, na których spojrzał z Miłością, którzy przez Niego odzyskali zdrowie, radość i nadzieję… Patrzyłam na tych, których niepokoił swoim Słowem… I usłyszałam ich pytania: „co teraz będzie? jak będziemy żyć, kiedy ON ODSZEDŁ?”…

Spojrzałam też na swoje życie. Na to wszystko co z Jezusem związane. Właściwie uświadomiłam sobie, że ON jest moim wszystkim! Jest centrum mojego życia, choć czasem tracę Go z oczu. Gdyby ON teraz odszedł… Gdyby skończyło się moje chodzenie za Nim, bycie Nim … Przecież moje życie straciło by sens! Ileż kobiet przeżywa taki dramat , kiedy tracą swoich mężów, swoje dzieci… Jak ogromny to ból, pustka! Z jaką miłością dotyka się wtedy rzeczy, które pozostały po kimś bliskim. Jak bardzo pragnie się zatrzymać w pamięci każdy uśmiech każde słowo… Czas zdaje się stanąć w miejscu.

Dla mnie, tej rekolekcyjnej soboty, czas się na chwilę zatrzymał… Moje oczy napełniły się łzami… Pan, po trudach modlitewnego zmagania, pozwolił mi wejść w doświadczenie Jego nieobecności…

Dziś mija już kolejny dzień po zakończeniu rekolekcji. A kiedy staję przy Jego Stole, by spotkać Go w Eucharystii i Słowie, moje serce napełnia się wdzięcznością… W miejsce powagi i zadumy przychodzi głęboki pokój i radość. Mój Jezu, jakże jestem Ci wdzięczna za Twoją obecność! Wdzięczna Ci jestem za ogród, który zaczyna we mnie rozkwitać, który tchnie pięknem i nadzieją… Bo wszystko jest tak mało ważne wobec tego, iż Ty oddałeś za mnie swoje Życie i nieustannie żyjesz, aby wstawiać się za Nami.

Kim byłabym bez Ciebie? Modlę się w ciszy mojej zakonnej kaplicy, by ta Miłość, którą Ty umiłowałeś każdego z nas, była znana każdemu sercu. Dziękuję Ci Panie, że właśnie tu w Krakowie za Zakrzówku, przez takie, a nie inne osoby, w atmosferze ciszy i modlitwy, uczysz mnie, jak smakuje Miłość.

s. Monika
uczestniczka ćwiczeń ignacjańskich
19-27 lutego 2011 r.
KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl