O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  W mojej codzienności próbowałem „łamać” Słowo ...


W mojej codzienności
próbowałem „łamać” Słowo

 

Szkoła Wychowawców Seminariów Duchownych i Diecezjalnych (2009-2011) była dla mnie owocnym czasem przeżywania relacji z Bogiem i drugim bratem. To właśnie podczas szkolnych sesji i dwóch etapów rekolekcji mogłem uświadomić sobie, jak ważna jest w moim powołaniu formacja permanentna, zwłaszcza w codzienności.

Uczestnictwo w szkole, wykłady, warsztaty, modlitwa, wprowadzenia w lectio divina ukierunkowywały mnie na relacje ze Słowem Bożym. To wtedy mogłem doświadczać obecności Boga, który mówił przez Słowo, a czas pomiędzy sesjami stawał się „jednym wielkim powrotem – replay” do drogi Piotra w Ewangeliach; powrotem do jego zmagań, rozczarowań, zniechęceń, inspiracji, porywczości, konfrontacji. Poruszały mnie Słowa, kiedy energiczny Piotr skacze do jeziora, słysząc słowa Jana, że „To jest Pan”. Następnie to jego zawracanie się, kiedy nie rozumie, że Mistrz musi umrzeć – jego bunt i zupełnie inny obraz Jezusa. Ta Jego częsta bezradność wobec sytuacji zagrożenia, indywidualizm, chęć wzięcia odpowiedzialności za wszystko, poczucie sukcesu – kiedy gościł Jezusa, a tłumy schodziły się pod jego dom w Kafarnaum. Ten inny obraz Jezusa zaczął przypominać mi moje powołanie, często kruche i nastawione na pokusy.

Myślę, że teraz o wiele częściej będę wracał do powołania Piotra, i jego powolnego oddawania siebie Jezusowi (proces), aż do momentu, kiedy „wyciągniesz ręce i ktoś inny cię przepasze, i pójdziesz dokąd iść nie chcesz”. To zwycięstwo Piotra dokonywało się przez wiele momentów, które będą do mnie wracać: bunt przy umyciu nóg czy kryzys podczas nocy, w której Piotr zapiera się Jezusa, będą mi przypominać moje umywanie nóg ubogim i moje powątpiewania w trudnościach posługi wobec bezdomnych czy alkoholików, mój brak zaufania i wiary.

Ważne jest to, że w mojej codzienności próbowałem „łamać” Słowo, według etapów lectio divina. To ranne zmaganie z lectio nie było łatwe, ani medytowanie i konfrontowanie się ze Słowem. Jednak skupienie, cisza i czas przed Najświętszym Sakramentem stawały się miejscem nawrócenia, oddawania Bogu najtrudniejszych momentów w ciągu dnia, zwłaszcza w czasie pomiędzy sesjami.

Słowa z przypowieści o siewcy „Słuchajcie. Oto siewca wyszedł siać…”, które zapadły w moim sercu podczas rekolekcji ze św. Markiem (09-17.01.2010) stały się drogowskazem na dalsze miesiące przeżywania szkoły, jak i codzienności. Świadomość, że Bóg pragnie ode mnie słuchania, pokory i wejścia z Nim w głębszą relację dochodziła do mnie powoli. Oswajałem się ze Słowem bardzo wolno. Czas rekolekcji ze św. Mateuszem (09-17.12.2010) przybliżył mnie do Ojca, tego który mnie kocha, troszczy się, jest blisko, a nawet „widzi w ukryciu” – zna mnie i powołuje. Ojca, który jest obecny, do którego codziennie zwracam się „tato”. Były to chwile oddawania Ojcu wszystkich sytuacji, z którymi przyjechałem na rekolekcje, spotkanie się z trudnymi decyzjami swojego życia.

Mając możliwość czytania Słowa i „łamania go” w swojej wspólnocie, czerpania z bogactwa szkoły i pragnienie dzielenia się, tym co się tam otrzymało – z inicjatywy trzech osób powstała grupa „Sychar” (22.03.2011), która gromadzi około dziesięciu osób (z ubogiej dzielnicy Rakowa). Spotkania odbywają się raz w tygodniu, dzieląc się Słowem Bożym w rytmie lectio divina.

Innym elementem, który był ważny podczas szkoły, to powrót do początków swojego powołania. Przypomniałem sobie momenty, jak Bóg mnie powoływał, jakie stawiał osoby w moim życiu, mogłem na nowo wrócić do historii moich uczuć, emocji, potrzeb, relacji i poprzez Słowo oddawać Je Bogu. Podczas dwóch lat szkoły mogłem stawać się bardziej człowiekiem.

brat Mariusz, kapucyn
Częstochowa, 25.05.2011
Szkoła Wychowawców WSD 2009-2011
KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl