O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Każdy zabiera z tej szkoły ikonę swojego przemienienia, którą ...


Ks. Krzysztof Wons SDS
dyrektor CFD

Homilia na zakończenie lectio divina z Piotrem
Szkoła Wychowawców, 19 maja 2011

Drodzy księża, bracia, wychowawcy,

mamy za sobą długą drogę z Piotrem. Szliśmy nią dwa lata. Za nami wiele godzin modlitwy Słowem, medytowania nad wersetami z Ewangelii i Dziejów. Poznawaliśmy w nich Piotra, a dzięki niemu, jak w lustrze, także siebie . Rozpoznaliśmy siebie w nim – z pewnością każdy inaczej. I chyba możemy stwierdzić u końca drogi, że każdy z nas jakoś mieści się w Piotrze.

Po dwóch latach przebytej drogi potrafimy powiedzieć, do którego „wersetów jego życia” najbardziej przylega nasze życie. W którym „rozdziale” najbardziej pasujemy do siebie. Każdy z nas ma własną „geografię drogi” z Szymonem, własny kalendarz wydarzeń przeżytych z Kefasem i własne notatki ze spotkań nim w Kafarnaum, w Galilei, w Judei, w Jerozolimie czy Cezarei. Myślę, że każdy z nas jest mu za coś szczególnie wdzięczny. Uczył nas nie tylko jak fascynować się Jezusem, uczył tracić dla Jezusa to, co kochamy najbardziej, uczył patrzeć Jezusowi prosto w oczy i szczerze z Nim rozmawiać, przyznawać się do swoich buntów, czy pretensji, zmieniać swoje myślenie, nauczył nas płakać jak dziecko z powodu grzechu, uczył wyznawać Jezusowi miłość, uczył jak być liderem wspólnoty, ja umacniać braci, uczył nas zdrowej homiletyki – jak przepowiadać z mocą kerygmat, jak głosić Zmartwychwstałego.

Dzisiaj jeszcze raz spotykamy Piotra nad Jeziorem Galilejskim, w poranek wielkanocny i spotykamy także Piotra sędziwego, który dojrzał do tego, aby zwinąć namiot swojego życia, i pozwolić się przepasać i poprowadzić dokąd nie chce.

Chciałbym zostawić Wam i sobie te „dwie ikony” Piotra podane nam w Liturgii Słowa: ikonę Piotra z Ewangelii Jana i ikonę z Drugiego Listu św. Piotra. Pierwsza będzie nam pomagała wracać nad nasze „jezioro” - do najważniejszych spotkań z Jezusem, które przeżyliśmy w czasie minionych dwóch lat, do naszych szczerych z Nim rozmów, do pytań, które nam zadawał, do ważnych wyznań, do podjętych decyzji. A druga ikona, to ikona Piotra sędziwego, który bardzo się zmienił, bardzo upodobnił do swojego Mistrza. Jego pomarszczona ze starości twarz, będzie nam przypominała, że potrzebujemy całego życia, aby się zmieniać i że do samej starości będziemy uczyli się zostawiać siebie i chodzić za Jezusem. Stary Piotr będzie nas wzywał do wytrwałości i wierności.

Dwa lata temu, w pierwszym dniu naszych zajęć, użyłem pewnej analogii. Porównałem naszą Szkołę do szkoły malowania ikon prowadzonej przez mnichów na Górze Athos. Pozwólcie, że wrócę do tego wątku. Formacja w szkole malowania ikon była długa: teologiczno-liturgiczna, duchowa i techniczna. Na koniec uczeń przechodził swoisty egzamin dojrzałości. Malował ikonę Przemienienia Chrystusa na Górze Tabor. Napisana ikona mówiła wiele o „wewnętrznych oczach” malarza. Odbijała jego wewnętrzne spojrzenie. Wykonane dzieło mówiło sporo o jego autorze – nie tylko o jego sprawności technicznej, lecz bardziej jeszcze o jego dojrzałości ludzkiej i duchowej, o jego zdolności wewnętrznego widzenia. Powiedziałem wtedy, że myśl starożytnej tradycji monastycznej dobrze oddaje cel i dynamikę naszej Szkoły. W naszej Szkole chodziło o to, abyśmy, podobnie jak Piotr, stawali się stopniowo żyjącą ikoną Chrystusa, coraz bardziej podobnymi do „najśliczniejszego z synów ludzkich”, odbijali w sobie blask Jego dojrzałości ludzkiej i duchowej, „utożsamili się z Nim, przyjmując Jego dążenia i sposób życia” (VC 18). Używając przenośni, każdy z nas zabiera z tej szkoły ikonę swojego Przemienienia, którą namalował. Ikona, nad którą trudziliście się przez 20 miesięcy, wiele może powiedzieć, o Waszych wewnętrznych oczach, o wewnętrznych talentach, dojrzałości ludzkiej, o duchowej wrażliwości, mówi wiele o Waszej przemianie, o tym jak głęboko patrzycie na siebie i na Jezusa, na ile już dzisiaj jesteście podobni do Niego. Z pewnością wiele pracy przed nami. Ikona nie jest skończona. Będziecie ją pisali w sobie, całe życie, a minione dwa lata, mogą być ku temu ciągłą inspiracją, motywacją. „Całe życie jest początkiem” (Ch. Lore Weber). Także ta szkoła była początkiem.

Nie zapominajmy o jednym, że, aby pisać ikonę nie wystarczy być dobrym technikiem, posiąść doskonałe narzędzia do pracy. Trzeba być mistykiem. Mistykami będziemy stawali się wtedy, gdy nie odrywając nóg od ziemi własnego serca, będziemy codziennie obmywali oczy Słowem Bożym. Tylko wtedy będziemy zdolni widzieć duchowo, wewnętrznie. Ksiądz, zakonnik, chrześcijanin, który przestaje czytać słowo Bożego, przestaje widzieć duchowo. Wychowawca, który przestaje modlić się Słowem jest w niebezpieczeństwie i w niebezpieczeństwie są jego wychowankowie. Czytanie i medytowanie Słowa Bożego, „dobrze robi na oczy”, „dobrze robi na serce”.

* * * *

Pozwólcie mi na koniec wyrazić wobec Was wdzięczność, którą noszę w sercu. Bardziej  niż uczniami byliście dla nas domownikami. Odkąd „przeprowadziliście się do nas”, nasz dom zaczął żyć także Waszym życiem. Każdy z Was zostawia tutaj cząstkę siebie samego. Ten dom staje się bogatszy o Was. Już na stałe zamieszka tutaj trud dwóch lat Waszej pracy. Nawet jeśli kiedyś nasza kiepska pamięć zapomni wiele Waszych nazwisk, w nas pozostanie coś z Was, czego nie da się zatrzeć w pamięci serca. Mury tego domu pozostaną przesiąknięte Waszym słuchaniem Słowa, Waszą medytacją  i kontemplacją, pracą nad własnym człowieczeństwem, tyloma ważnymi rozmowami. Jestem przekonany, że nasz dom, w którym wykrzesaliście z siebie tak dużo wysiłku, aby się zmieniać, dojrzewać, staje się uświęcony łaską Waszej przemiany i bogatszy o dwa lata waszego życia twórczo spędzonego w tych murach.
  
To było dla nas piękne przeżycie witać Was w tym domu, za każdym razem bardziej nam znanych, bliższych, coraz lepiej rozpoznawanych nie tylko po twarzy, ale po głosie, uśmiechu, słowach, gestach, po Waszej serdeczności  i życzliwości.  Dziękujemy Wam za Waszą przyjaźń, zwłaszcza zaś za prostotę, ludzką zwyczajność, na którą pozwalamy sobie na co dzień, tylko wśród swoich, dziękujemy za Waszą kulturę ludzką i duchową. Dziękuję, że Wasze tytuły naukowe, urzędy, funkcje kapłańskie czy zakonne, nie przeszkadzały Wam służyć do stołu, zmywać naczynia, sprzątać w refektarzu. Za to, że byliście normalni. Ten dom, i my, którzy mieszkamy w nim na co dzień, stajemy się bogatsi o każdego z was.

Dziękuję, że wprowadziliście w ten dom doświadczenie Kościoła, który jest jeden, Kościół duchownych w sutannach, habitach, świeckich, Kościół diecezji i prowincji zakonnych, Kościół różnych narodowości, duchowości i charyzmatów, że razem modliliśmy się w jednej ławce, że słuchaliśmy siebie nawzajem, uczyli szacunku do siebie, do naszej inności, odmiennej mentalności.
 
Osobiście zaś dziękuję za Wasze zasłuchanie na wprowadzeniach do lectio divina, przez które uczyliście mnie pasji do Słowa. Wasze słuchanie pomagało mi rozumieć Pisma. Powtórzę za św. Grzegorzem Wielkim: „Pośród moich braci najwięcej pojąłem ze świętych pism, których sam nie mógłbym zrozumieć”. Dziękuję zwłaszcza wspólnie przeżyte rekolekcje, za godziny razem spędzone w kaplicy. Czuję się w tej kaplicy jak w domu i cieszę się kiedy na sesjach i rekolekcjach jest pełna ludzi, nieraz nawet przepełniona. Nigdy jednak chętniej w niej przebywam jak wtedy, gdy podczas Komunii św. przy ołtarzu jest tłoczno od księży, gdy ławki pełne księży,  na modlitwie z otwartą Biblią, przed Najświętszym Sakramentem.

Ufam, że ten dom już pozostanie Waszym domem i że będziecie do niego wracać jak do swoje Galilei. Przyjeżdżajcie tutaj na swoje rekolekcje, na dni modlitwy.
KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl