O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Przestrzeń tętniąca życiem pragnącym gorąco Życia ...


Przestrzeń tętniąca życiem pragnącym gorąco Życia

 

Moja przygoda z Centrum Formacji Duchowej rozpoczęła się od poznania bogatej fonoteki Centrum. Dzięki życzliwej i uczynnej koleżance, która posiada sporą kolekcję płyt tej fonoteki, dane mi było wysłuchać wielu bardzo interesujących nagrań. Nie mając do tej pory zbyt dużo czasu na czytanie książek i nie przykładając wcześniej zbyt dużo wagi (wstyd mi to pisać…) do konieczności ciągłej pracy nad sobą i potrzeby dbania o swój rozwój, właśnie te płyty z nagranymi sesjami stały się dla mnie „oknem na świat”, a raczej „oknem na życie”. Zaczęły otwierać mi oczy na mnóstwo spraw związanych z Bogiem, ze mną i moją wiarą, naszymi wzajemnymi spotkaniami i relacjami. Zachęcały i pokazywały, jak zbliżać się do Boga, jak przez Niego zbliżać się do ludzi, jak budować dobre relacje i pogłębiać więzi miłości, jak pokonywać najprzeróżniejsze, życiowe trudności. Tłumaczyły różne kwestie związane z sakramentami, modlitwą, ciszą, cierpieniem.

Wyjaśnię jeszcze dlaczego swoje spotkanie z CFD określiłam jak „przygodę”. Sięganie po każdą , kolejną płytę było i jest dla mnie niezwykle ekscytujące – jest zapowiedzią spotkania z kimś ciekawym, z kimś, kto w swej dobroci chce się ze mną podzielić tym, co ma najcenniejszego, głęboką miłością Boga, miłością bliźniego i troską o niego, wiedz i doświadczeniem, a także osobistymi odkryciami i przeżyciami. Tacy są prelegenci CFD !!! Ale przygoda to nie tylko spotkanie, to również poznanie. W tym przypadku poznanie nowych treści, które usłyszane od ludzi nastawionych do nas życzliwie uskrzydlają, ubogacają, motywują, pomagają i niepostrzeżenie zaczynają towarzyszyć nam każdego dnia. Dla mnie było to, jest i oby było jak najdłużej, karmienie się dobrym i mądrym słowem, którego tak mało mamy na co dzień dookoła. Co jest jednak najcenniejsze to to, że te wszystkie mądre i dobre słowa prowadzą nas do źródła – do Słowa, do Słowa Bożego…, że uczą, jak z Niego czerpać, jak z Nim trwać i jak dzięki Niemu wzrastać.

Przygodą jest również możliwość przemieszczenia się do innego miejsca, innej przestrzeni, innego wymiaru… Dzięki tym wszystkim ludziom, którzy tworzą CFD, dzięki ich wierze, pragnieniom, zaangażowaniu, dobroci oraz dzięki Temu, któremu zawierzyli, któremu dają się prowadzić i ku Któremu chcą prowadzić innych, Centrum potrafi również kreować przestrzeń. To nie tylko fizyczne miejsce w ośrodku w Krakowie. Dzięki płytom z nagraniami z sesji, odsłuchiwanymi w różnych miejscach w kraju, tworzona jest jakaś wspólna przestrzeń, gdzieś „ponad”… Przestrzeń przesiąknięta miłością, troską, ciepłem, radością, pokorą, czystością… Przestrzeń tętniąca życiem pragnącym gorąco Życia… Przestrzeń, w której łatwiej odnaleźć drogę do Drogi i w której wspólnie chce się poznawać Prawdę. Przestrzeń, gdzie radośnie doświadcza się spotkania z Bogiem żywym… Przestrzeń, gdzie doświadcza się również radości spotkania bliźniego… Przestrzeń serca…

A dlaczego zdecydowałam się przyjechać do ośrodka i brać bezpośredni udział w sesji? Czasami tak się zdarza, że po usłyszeniu czyjegoś głosu lub czyjejś wypowiedzi czujemy nieodpartą potrzebę poznania go i chęć spotkania się z nim. Tak było i w moim przypadku. Po wysłuchaniu dwóch płyt z sesji prowadzonych przez ojca Krzysztofa Wonsa (o Marii i Marcie oraz o Kainie i Ablu) byłam pewna, że chcę usłyszeć ojca na „żywo”, że chcę go poznać, chcę zrozumieć, skąd i jak czerpie całą tę wiedzę, którą przekazywał na sesjach; byłam pod wrażeniem i treści wypowiadanych przez Niego, ale również dźwięku słów  przepełnionych dobrocią, łagodnością, ciepłem i spokojem. Temat sesji nie był już taki istotny, wybrałam najbliższą sesję prowadzoną przez ojca („Poznawanie siebie w świetle Słowa Bożego” 15-17 IV 2011). Teraz, z perspektywy czasu widzę, jak dziwne są drogi , którymi jesteśmy prowadzeni… To czego doświadczyłam na miejscu, przerosło moje oczekiwania.

Po pierwsze – serdeczność, otwartość i gościnność, z którą spotykali się przybywający naprawdę tworzyła klimat przyjaznego, rodzinnego domu, którego nie chce się opuszczać, a do którego chce się wracać.

Po drugie – zaskoczyło mnie to, co usłyszałam na początku, że najważniejsze nie będzie to, co usłyszymy na sesjach, ale to, co dokonywać się będzie pomiędzy sesjami, w czasie modlitwy i adoracji, w czasie naszego spotkania z Bogiem, spotkania sam na sam…

Po trzecie – klimat pustyni i cisza panująca w czasie sesji rzeczywiście doskonale ułatwiają skupienie się, wyciszenie, głębokie zanurzenie w modlitwie i rozważaniu Słowa Bożego.

Po czwarte – niechętnie myślałam wcześniej o uczestniczeniu w spotkaniu liczącym tak wielu uczestników; wolałam spotkania w mniejszym gronie. Jednak miało to i swoje dobre strony – patrząc na twarze tych wszystkich ludzi, obserwując ich zachowania doświadczało się w jakiś sposób głębi tego, co się w nich działo, współdoświadczało się ich spotkania z Bogiem. Obserwując tak liczną grupę osób tak gorąco i tak głęboko modlących się przypominały się słowa Jezusa „gdzie dwaj albo trzej zgromadzą się w imię moje tam i Ja będę pośród nich” – tam to BYCIE POŚRÓD miało miejsce…

Po piąte – brakuje mi słów by opisać entuzjazm ojca Krzysztofa w zachęcaniu innych do zbliżania się do Boga przez modlitwę Jego Słowem… Tego się nie da opisać… To trzeba zobaczyć i usłyszeć. Usłyszeć szczere i autentyczne wypowiedzi, zobaczyć głęboką radość z treści odnajdywanych w Słowie, odczuć Jego pewność ciągłego działania Boga przez Słowo, usłyszeć, jak wiele drobiazgów jest ojciec Krzysztof w stanie dostrzec dzięki swej dociekliwości, wnikliwości, umiłowaniu Słowa i otwartości na Nie, zobaczyć z jaką pokorą staje przed tajemnicą Boga i jak cieszy się z dostrzegania tego, co Pan chce objawić. To wszystko świadczy o tym, jak mocno Słowo może rzeczywiście przemawiać do kogoś, kto się w pełni na Nie otwiera, chce Je zgłębiać i przyjmować. I to zachęciło mnie bardzo do próbowania podobnego otwarcia, zgłębiania i przyjmowania…

Po szóste – wielkim przeżyciem była dla mnie również możliwość doświadczenia bycia „z” i „w” wspólnocie ludzi głęboko wierzących i gorąco poszukujących, możliwość modlenia oraz czuwania razem z nimi. Zwłaszcza dotyczy to modlenia się i czuwania z siostrami zakonnymi. Przypomniało mi to, że Kościół jest jedną, wielką niepodzielną wspólnotą i że to my wszyscy razem ją tworzymy i że dla każdego z nas jest w niej jakieś ważne miejsce i że razem mamy się tu jakoś uzupełniać czy może raczej dopełniać. To było wspaniałe doświadczenie jedności…

Po siódme – sesja „Poznawanie siebie w świetle Słowa Bożego” była bardzo owocna… Nie potrafię o tym pisać, ale dużo mi ona dała, jeśli chodzi o poznanie , dużo również „zadziało się”  w mojej duszy… Dużo i na długo… I wciąż motywuje mnie to do głębszego miłowania Boga.

Chciałam przy tej okazji podziękować ojcu Krzysztofowi, siostrze Justynie i siostrze Aleksandrze za cały trud włożony w przygotowanie tej sesji, za stworzenie wspaniałej rodzinnej atmosfery oraz za całą pomoc i troskę. Dziękuję również wszystkim pozostałym współpracownikom Centrum, którzy przyczyniają się do rozwoju dzieła prowadzonego przez CFD.
 
Życzę, by Centrum rozwijając się prężnie mogło docierać ze swoim cennym przesłaniem do jak największej ilości osób i by mogło coraz lepiej wspierać wszystkich w ich poznawaniu Boga, zacieśnianiu z Nim relacji i życiu pełnią wiary. Szczęść Boże !!!



Ewa S. z Warszawy
uczestniczka sesji formacyjnej
"Poznawanie siebie w świetle Słowa Bożego"
(15-17 IV 2011)
KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl