O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Odsłoniłeś mi oblicze Boga radującego się ze mnie ...


Odsłoniłeś mi oblicze Boga radującego się ze mnie

 
Szczęść Boże,

to był mój trzeci etap ze św. Łukaszem. Dwa poprzednie etapy były w samym środku dramatycznych, bardzo bolesnych wydarzeń w mojej rodzinie. Jezus przeprowadził mnie przez te trudne chwile swoim Słowem Wciąż jednak byłam jak płaczące dziecko. Zatrzymałam się na Wielkim Piątku i byłam bardzo podobna do uczniów podążających do Emaus. Nie rozpoznawałam Jezusa Zmartwychwstałego. Wielki Piątek mojego życia, zburzone nadzieje, wizje, marzenia, szczęście moich dzieci, które zamieniło się w ruiny i zgliszcza. To wszystko osłabiło moją wiarę w to, że to do Jezusa należy ostatnie słowo, a nie do zła, bólu, cierpienia i krzywdy. Przez te ostatnie trzy lata Jezus szedł ze mną cierpliwie i wyjaśniał mi 'pisma', dając mi swoje Słowo, rozświetlając mroki mojego zranionego serca. W tym czasie powołał mnie na ucznia (Uwierzyć w Jezusa – etap I), a potem powierzyłam się Jemu ponawiając swój wybór, zawierzając Mu swoje życie (Powierzyć się Jezusowi- etap II).

Pomimo przeżywania wraz z całym Kościołem Niedzieli Zmartwychwstania nie czułam radości płynącej z tego wspaniałego i wielkiego faktu. Smutek i ból przytłaczały mnie. Najlepiej czułam się wraz z Ukrzyżowanym, ale tęskniłam za radością płynącą ze spotkania z Jezusem Zmartwychwstałym. Pod koniec maja wzięłam udział w przepięknej sesji pt. „’Oto wszystko czynię nowe’. Paschalna droga ze Zmartwychwstałym” prowadzonej przez ks. Joachima. Ks. Joachim mówił między innymi, że każdy ma swój czas, że Jezus nie ukazał się wszystkim w tym samym czasie, najpierw ukazał się Marii Magdalenie, potem Piotrowi, potem uczniom z Emaus itd. Czekałam więc z nadzieją na to spotkanie, na mój czas, i gorąco się modliłam o radość wewnętrzną.

Już w pierwszym dniu rekolekcji ze św. Łukaszem pierwsze słowa „Bądź błogosławiona” co znaczy „raduj się” zapadły mi w serce i tak dzień po dniu Jezus kierował do mnie słowa o radości i wzywał mnie do radości.

„Dziś spełniły się te Słowa Pisma, które słyszeliście”. Pan przychodzi ze swoją łaską DZIŚ, tu i teraz. Jezus umarł za mnie na krzyżu, wziął pomstę Boga na siebie, by przynieść mi rok łaski od Pana, by obdarzyć mnie radością. W godzinie kontemplacji pytałam: Jezu, kim Ty jesteś, że wzbudzasz we mnie taką tęsknotę, taki podziw i zdumienie? Czym ja jestem, że o mnie pamiętasz?

W niedzielę po medytacji nad przypowieścią o zagubionej owcy, zagubionej drachmie i synu marnotrawnym, prosiłam Ducha Świętego, by pomógł mi się modlić modlitwą serca i gdy tak spacerowałam po ogrodzie i powtarzałam słowa „Aniołowie w niebie radują się z powrotu każdego grzesznika” Jezus objawił mi oblicza Boga radującego się. Oblicze Boga radującego się ze mnie, z każdego nawróconego grzesznika. To było olśnienie. Znałam oblicze Boga miłosiernego, sprawiedliwego, pełnego majestatu, Boga miłości, ale chyba bardzo poważnego. To było jak błyskawica i ta myśl napełniła mnie taką radością, że popłynęły łzy, które zamieniły się w radosny śpiew „Alleluja. Wysławiam Cię, Panie Nieba i Ziemi, że w swej dobroci odsłoniłeś mi oblicze Boga radującego się ze mnie”. Zaczęłam gorączkowo szukać w Biblii słów o radości, jakbym ich nigdy dotąd nie znalazła. W godzinie kontemplacji wpatrywałam się właśnie w oblicze Boga radującego się i wyśpiewywałam hymn uwielbienia.

Po spowiedzi doświadczyłam bardzo głęboko radości Boga z mojego powrotu. W chwili modlitwy otworzyłam Pismo Święte na psalmie 34 i wzrok mój padł na słowa: „Spójrzcie na Niego, promieniejcie radością”. Słowa te wybrzmiewały we mnie jak refren ulubionej melodii. Były ze mną cały czas. Wpatrując się w oblicze Jezusa umierającego na krzyżu i proszącego Ojca: „przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią” dał mi Jezus odczuć, że mam być jego ramionami, które przytulą tych wszystkich, którzy potrzebują Jego miłości, bo najpierw musimy doświadczyć Bożej miłości, żeby móc uznać nasz grzech i wrócić w ramiona Ojca. Nie bardzo wiedziałam, jak mam to czynić i czego dokładnie Jezus ode mnie oczekuje. Ale i na to pytanie Jezus dał mi odpowiedz w czasie collatio, a nawet już po collatio.

W ostatnim dniu z lectio wspólnej wędrówki Jezusa z uczniami do Emaus słowa, które zaczęły we mnie wybrzmiewać to „Pan rzeczywiście Zmartwychwstał” i połączyły się w jedną całość: „Pan rzeczywiście zmartwychwstał. Spójrzcie na Niego, promieniejcie radością. Pan raduje się Tobą”. Była to droga radości. Pan objawiał mi, zaskakiwał mnie tym wszystkim, co odkrywałam: jaki On jest, jaka ja jestem. Wydobył to wszystko z mojego serca i to była łaska, która była mi najbardziej potrzebna w mojej sytuacji życiowej. Przekonałam się, jak ważne jest dla mnie Jego Słowo, że jest ono większe i mocniejsze niż cały mój ból. Bóg zdumiał mnie tym wszystkim, co może we mnie zmienić.

Ponadto pragnę potwierdzić słowa ks. Krzysztofa, który zawsze mówi, że Jezus mówi do nas do końca, do ostatniej chwili trwania rekolekcji. W trakcie collatio podzieliłam się właśnie tym, że Jezus odsłonił mi oblicze Boga radującego się. Już po zakończonym collatio, gdy wychodziłam z Sali, podeszła do mnie siostra zakonna, objęła mnie i podziękowała za to świadectwo, bo przeze mnie Pan przypomniał jej tę prawdę, która była przysypana trochę troskami dnia codziennego. Po chwili podeszła do mnie inna pani, która zapytała czy może mnie przytulić? „Ależ oczywiście” – powiedziałam. Przytuliła mnie z wielką miłością i wtedy Pan powiedział mi: „o to mi chodziło, gdy mówiłem ci, że masz być moimi ramionami niosącymi miłość tym, którzy jej potrzebują”. Przez ramiona tej kobiety spłynęła na mnie cała słodkość miłości Jezusa, radość i bezgraniczne szczęście. Bóg dał mi doświadczyć takiego przytulenia i pocieszył mnie po śmierci mojej mamy.

Bogu chwała.

Barbara
uczestniczka rekolekcji lectio divina
2-10 sierpnia 2011

PS. Jeszcze chciałam podziękować gorąco ks. Joachimowi za jego cierpliwe, pełne zaangażowania i bardzo pomocne prowadzenie mnie w tych rekolekcjach.
KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl