O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Bóg zadziwia mnie żarliwością spotkania ...


Bóg zadziwia mnie żarliwością spotkania



Na drugi tydzień ćwiczeń przyjechałam bardzo zmęczona i obciążona psychicznie. Szybko Pan Bóg pokazał mi, że tym ciężarem były moja pycha oraz pożądliwości oczu i ciała, jednocześnie zdjął ze mnie ten ciężar, przekonując o swojej miłości. Na modlitwie Pan Bóg postawił mi pytanie: „Czy ty wierzysz w Syna Człowieczego?” (J 9, 35) Z tym pytaniem stałam przed Panem Bogiem długi czas, przez kilka kolejnych medytacji. Kiedy wreszcie wyznałam za uzdrowionym ślepcem: „Tak, wierzę”, wiedziałam, że to „tak” jest decyzją pójścia za Jezusem ubogim, odrzuconym i znieważonym, i wiedziałam, że sama z siebie nie jestem w stanie tego zrobić. Po tej decyzji wróciły do mnie lęki i zniechęcenie podczas modlitwy, tak jak odczuwałam to przed przyjazdem. Czytałam Słowo Boże, lecz byłam w stanie odpowiedzieć na Nie jedynie słowami „nie moją mocą, lecz Twoją, Boże” i tak wyglądała moja modlitwa. Byłam zasmucona i zniechęcona. Jak to, czy wrócę tak, jak przyjechałam? Jak sobie poradzę z wszystkim, co na mnie czeka?

Ostatniego dnia chciałam jak najszybciej wyjechać do domu. Postanowiłam zrezygnować z obiadu i zaraz po Mszy świętej udać się na dworzec, aby zdążyć na najwcześniejszy pociąg. Jednak podczas Eucharystii Bóg zaczął mnie przekonywać, abym zaufała Mu w kwestii powrotu. Postanowiłam, że pójdę na obiad, jednak wcześniej zabiorę z pokoju bagaże i zdam kluczyk. Tak zrobiłam i mocno spóźniona dotarłam na stołówkę, gdzie usiadłam na jedynym wolnym miejscu, które dostrzegłam. Podczas rozmowy okazało się, że usiadłam przy osobie, która przejeżdża autostradą obok Wrocławia i chętnie mnie zabierze. Tak oto Pan Bóg przygotował mi powrót: nadspodziewanie szybki, z przystankiem w Łagiewnikach i w przemiłym towarzystwie. Ta ewidentna Boża ingerencja pokonała lęk w moim sercu.

Na początku rekolekcji dotknęły mnie słowa o hojności i wielkoduszności względem Boga. Bardzo zadziwiłam się tym, że taka postawa powinna mi towarzyszyć w drodze duchowej, a szczególnie na modlitwie. Kiedy na ostatniej katechezie usłyszałam, że trzeba kochać Słowo Boże, aby ono przemawiało, to zakręciły się łzy w moich oczach, bo nie odnajdywałam tej miłości w sobie. Jednak odpowiedziałam sobie, że kochać to oddawać życie. Rewidując moją codzienną modlitwę względem powyższych zdań muszę zaświadczyć, że Pan Bóg zadziwia mnie na modlitwie Swoją obecnością, umocnieniem i żarliwością spotkania.

Te znaki Bożego działania pozwalają mi teraz na codzienne zmagania z rzeczywistością i moimi słabościami oraz szukanie tego, co we mnie dobre, co jest Bożym darem.

Agnieszka z Wrocławia
uczestniczka ćwiczeń ignacjańskich
13-21 sierpnia 2011 r.
KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl