O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  „Ten kraj niegdyś spustoszony, stał się jak ogród Edenu ...


„Ten kraj niegdyś spustoszony,
stał się jak ogród Edenu”

 

Dziś wróciłem do rzeczywistości po rekolekcjach ignacjańskich przeżytych u salwatorianów w Krakowie. Dziś było czytane Słowo o Królestwie Bożym i nie mogę się powstrzymać, aby w związku z tym nie złożyć tego świadectwa.

Na rekolekcje udałem się pełen radości i uwielbienia dla Pana. Ta radość towarzyszy mi od Sylwestra, który spędziliśmy z żoną w Lublinie razem z Armią Dzieci.

Przeżywałem pierwszy tydzień ćwiczeń. W pewnym momencie doszła do mnie świadomość, że mogę skorzystać ze spowiedzi generalnej i zacząłem się do niej przygotowywać. Wszystko szło „gładko”. Właśnie kończyła się kolejna konferencja związana z rozważaniem o grzechu, prowadzący ją już składał swoje notatki… Naraz przyszło do mnie poznanie ciężkości moich grzechów. W jednej sekundzie poznałem, jak skrzywdziłem swoich najbliższych. Ledwo dowlokłem się do swojego pokoju. Potem była adoracja Najświętszego Sakramentu, Msza Święta i znowu adoracja. W końcu leżałem w łóżku i zgłębiałem jeszcze raz swoją historię. Zasnąłem.

W pewnym momencie obudziłem się z przerażeniem, a obudziła mnie absurdalność jakiegoś mojego wołania we śnie. Otóż, śniło mi się straszne miejsce wypełnione czarną błyszczącą wodą, w której były zawieszone nikłe światła, a ja tam byłem i wołałem: „Dusze czyśćcowe, módlcie się za mnie!”. Jakaś resztka zdrowego rozsądku wskazała mi absurdalność tej prośby. Uświadomiłem sobie, że to ja powinienem się za nie modlić. Modląc się zasnąłem.

Rano obudziłem się z bólem głowy i ze zniechęceniem. Chciałem szybko wstać i mimo wszystko, jakimś cudem, chwalić Pana, ale poczułem, że straciłem jakby władzę w prawej dłoni. Nie była zdrętwiała, była ciepła, ale nie miałem czucia w czterech palcach. Szybko otrzeźwiałem i pomyślałem: „No, pięknie, wrócę z rekolekcji z niedowładem ręki”. Od razu pomyślałem o Halince, że się zmartwi, i jeszcze: „Obym tylko zdążył do spowiedzi!”.

Zebrałem się w sobie i postanowiłem, że tak czy owak zacznę chwalić Pana, a potem zobaczę. Moje chwalenie Boga wydawało mi się mizerne. Miałem przekonanie, że Pan jest gdzieś bardzo daleko… Ale odzyskałem powoli zdolność rozumowania i zacząłem dotykać tej niewładnej ręki stwierdzając, że czuję ból. Skoro czucie mi wracało pomyślałem, że pewno z czasie niespokojnego snu i skręciłem jakoś kręgosłup na skutek czego nastąpiło uciśnięcie nerwów. W końcu opanowałem emocje. Z trudem się ogoliłem.  Potem miałem jeszcze kłopot ze śniadaniem, bo nie mogłem utrzymać sztućców. Około obiadu odzyskałem czucie we wszystkich palcach.

Ostatecznie przygotowałem się do spowiedzi, zrobiłem sobie karteczkę z planem i czekałem. I znowu, w ostatniej chwili przed spowiedzią, dostałem światło, jak się mam spowiadać. Wywróciło to cały mój przygotowany plan. Nigdy się tak nie spowiadałem. Zdałem sobie sprawę, jak bardzo umiłowanym dzieckiem Boga jestem i jak bardzo, mimo mojego grzechu, Bóg mnie kocha. Z łaski Pana przypomniałem sobie, że jestem Dziedzicem Jego Królestwa!

Cała spowiedź była bezpośrednim zwracaniem się do Pana Jezusa. Powiedziałem: „Panie, Ty chciałeś tylko jednego, abym Ciebie miłował całym swoim sercem, całą swoją mocą. Powierzyłeś mi Twoje Królestwo miłości. Dałeś mi wolną wolę, abym panował w siedmiu jego 'prowincjach', abym panował nad pychą, chciwością, nieczystością, gniewem, lenistwem, zazdrością, nieumiarkowaniem w jedzeniu i piciu. Dałeś mi wszystko, czego potrzebowałem, wszystkie sakramenty i łaskę. A ja? Wpuściłem szpiegów do Twoich miast. Oddałem się pod panowanie złego, doprowadziłem miasta i pola do upadku”.

Zacząłem wprowadzać Pana kolejno do tych 'prowincji'. W niektórych prosiłem go o pomoc i umocnienie, w większości bardzo płakałem i prosiłem o wybaczenie. Ofiarowałem Panu siebie, spustoszenie i biedę, a Pan na granicach budował mury i wieże. Przywracał swoje panowanie oznaczając te miasta zwycięskim sztandarem Chrystusa Zmartwychwstałego. Na końcu wziął mnie w ramiona i powiedział: „Synu, wróciłeś!”. Po raz kolejny, nie zrażony moim upadkiem, przyodział mnie czerwonym płaszczem, jak Jonatana i zaprosił na ucztę w radości.

Nigdy nie odbyłem tak bliskiej rozmowy z Panem. Nigdy nie byłem tak poruszony Jego dobrocią. Pokój serca, jakiego zaznałem po spowiedzi, nie da się porównać z niczym.

Potem była adoracja Najświętszego Sakramentu. Kiedy zadzwonił dzwonek na kolację byłem innym człowiekiem: bardzo słabym, ale nowym. Już miałem wchodzić do jadalni, gdy usłyszałem głos domagający się, bym skręcił do biblioteczki i zajrzał do mojego ulubionego egzemplarza Biblii Jerozolimskiej. Nie mogłem się oprzeć temu nakazowi. Położyłem Pismo Święte na stole, z namaszczeniem i miłością je otwarłem, aby przeczytać dowolny fragment… Oto co przeczytałem:

„Tak mówi Pan BÓG: W dniu w którym was oczyszczę ze wszystkich waszych grzechów, sprawię, że miasta będą zamieszkane, ruiny zostaną odbudowane, spustoszona ziemia będzie uprawiana i nie będzie już pustkowiem w oczach każdego przechodnia. Będą mówić: Ten kraj niegdyś spustoszony, stał się jak ogród Edenu. Miasta zrujnowane, spustoszone i zburzone są teraz umocnione i zamieszkane. I przekonają się narody, które pozostały wokół was, że Ja jestem PANEM. Odbuduję to co zostało zburzone. Obsieję to co było spustoszone. Ja PAN powiedziałem to i wykonam. Tak mówi Pan BÓG: Wysłucham prośby Izraela i tak im uczynię pomnożę u nich ludzi jak owce. Jak liczne są stada prowadzone do świątyni, jak liczne są owce w Jerozolimie podczas  świąt tak zrujnowane miasta będą pełne ludzi, i przekonają się, że Ja jestem Panem” (Ez 36, 33).

Zaniemówiłem. A dziś było o Królestwie…

Chwała Panu!

Z serca dziękuję wszystkim, którzy modlili się za mnie w tym czasie.

Piotrek
styczeń 2013
uczestnik ćwiczeń ignacjańskich

Publikacje z okazji 15-lecia CFD

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl