O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Jezus pozwolił mi doświadczyć, co znaczy życie w rytmie Słowa ...


Jezus pozwolił mi doświadczyć,
co znaczy życie w rytmie Słowa

 

Przyjeżdżam już do domu salwatorianów w Krakowie na rekolekcje od czterech lat z Toronto, z Kanady, gdzie mieszkam od 25 lat. To Pan Bóg mnie tutaj przyprowadza i obdarowuje mnie swoim Słowem. Nie jestem osobą specjalnie uduchowioną i przez 33 lata nie wierzyłam w Boga. Kiedy cztery lata temu przyjechałam do salwatorianów, umiałam tylko jedną modlitwę: „Ojcze nasz”. Dzięki ojcom salwatorianom i Słowu, Pan Bóg pokierował moim życiem i kompletnie je przemienił.

Byłam poranioną, smutną, przygaszoną i pełną żalu do świata i ludzi osobą, a Pan przemienił moje serce stopniowo kształtując je poprzez kolejne etapy tygodni ignacjańskich. Teraz - choć cały czas jestem w drodze, by lepiej naśladować mojego Pana i Króla, Jezusa Chrystusa - jestem bardzo szczęśliwa, jestem bardziej sobą i odczuwam pełnię każdej chwili, którą jestem obdarowana. Naprawdę trudno jest w krótkim świadectwie podsumować dobro, które Pan Bóg wylał na mnie przez łaskę wiary, poprzez Słowo, przez ludzi, których postawił na moje drodze.

Jadąc po raz kolejny na ćwiczenia ignacjańskie, na kolejny ich tydzień (trzeci), bardzo pragnęłam głębszej relacji z Jezusem. Odciągałam przez rok przyjazd na te rekolekcje, bo nie czułam się gotowa, by stanąć twarzą w twarz z Jezusem Ukrzyżowanym. Myślałam, że nie będę w stanie emocjonalnie znieść Męki Pańskiej. Stało się jednak coś zupełnie innego niż to czego się spodziewałam.

Pan Jezus w czasie rekolekcji, po pierwsze, dał mi dogłębnie odczuć przez swoją mękę, jak bardzo ofiarna i bezinteresowna jest Jego miłość do mnie i każdego człowieka, bez względu na to, jak małym czy dużym jest się grzesznikiem. Pozwolił mi też doświadczyć, co znaczy życie w rytmie Słowa. To, co się stało, nie było wynikiem mojej modlitwy czy nieskazitelnego życia, ale stało się tylko dzięki miłości Jezusa do mnie.

Pierwszy dzień medytacji był jałowy: żadnych poruszeń, pustka. Usiadłam w kaplicy i spędziłam tam godzinę, mówiąc Jezusowi, że nic nie rozumiem, nie umiem i nie czuję. Pytałam Go, co mam robić. Prosiłam: „Ulituj się!”. Pytam i zapewniałam: „Jezu, co chcesz mi powiedzieć? Jezu, ja chcę Cię słuchać”.

Drugiego dnia podczas porannej medytacji przyszła do głowy mi myśl: „Jezus oddaje nam się cały w Eucharystii, nic nie zostawia dla siebie”. Potem było wprowadzenie do południowej medytacji i właśnie o tym mówił o. Piotr. Potem poszłam do kierownika duchowego i rozmawialiśmy na różne tematy, ale był zawsze jakiś główny temat. W czasie Eucharystii wybrzmiało Słowo Boże dokładnie na temat tego, o czym rozmawiałam z kierownikiem duchowym. Homilia potwierdziła to, co słyszałam w moim sercu od rana. W Słowie Bożym i poprzez usta kapłanów otrzymywałam ciągle potwierdzenia tego, co Bóg do mnie mówił.

Tak mijały kolejne dzień rekolekcji. Pan przez Słowo otwierał mnie na to, co Duch Święty wlewał w serca kapłanów, z wyprzedzeniem paru godzin. Tak jakbyśmy żyli w jednym duchu. Rzeczywiście tak jest, ale to był pierwszy raz, gdy osobiście poczułam, co to znaczy. Dla mnie był to „prywatny” cud, poprzez który Pan Jezus pokazał mi, że kiedy żyję Słowem, nie tylko rozumiem moją teraźniejszość, ale i przyszłość staje się jasna. Dzięki Słowu potrafię interpretować moją rzeczywistość, ale też lepiej rozumieć drugiego człowieka. A przecież ani ja, ani salwatorianie, nie jesteśmy jasnowidzami! W rekolekcjach uczestniczyło ponad 70 osób. Nie były to więc „prywatne” rekolekcje dla mnie. Natomiast Pan Jezus przez swoje Słowo i przez ludzi mówił do mojego serca, tak jakby ten tydzień był moją prywatną rozmową z Nim.

Chcę jeszcze dodać, że w drugim dniu rekolekcji Pan Bóg obdarował mnie (tak to odbieram) obrazkiem św. Teresy od Dzieciątka Jezus, która jest moją patronką z bierzmowania. Na tym obrazku, z przodu, był napis: „Zadowolić nas może jedynie to, co wieczne”, natomiast na odwrocie ktoś napisał ołówkiem: „DN 3:52-90, PS104, JR 18:1-6, IZ 49:16; 46:3-4; 64:7; OZ 11:1; 3-4, IZ 43:1-7”. Bardzo mnie te fragment poruszyły i czułam się zupełnie w ramionach Boga Ojca. Słowa pieśni opartej na Iz 43: „Nie lękaj się, bo wykupiłem Cię, nazwałem Cię po imieniu, tyś moim jest” rozbrzmiewały w moim sercu od pary miesięcy, gdyż śpiewaliśmy je często w mojej diakoni. I mimo, że trzeci tydzień ćwiczeń ignacjańskich jest rozważaniem Męki Pańskiej, dla mnie bardzo trudnym ze względu na moją grzeszność, Pan Bóg znając moją wrażliwość zrobił wszystko, bym odkryła w tym tygodniu Jego wielką miłość do mnie. Nawet w dzień spowiedzi otrzymałam w sakramencie jako zadośćuczynienie psalm 104, który wcześniej znalazłam na kartce.

Przestrzeń ciszy i natchnione Duchem Świętym rekolekcje dały mi malutki przedsmak życia rytmem Słowa. Dziękuję Bogu za ten dar. Serdeczne „Bóg zapłać!” wszystkim salwatorianom za ich oddanie Bogu i Jego Słowu. Robią to z wielką miłością i oddaniem. Niech będzie Bóg uwielbiony we wszystkich posługujących w CFD Krakowie!

Anita
uczestniczka ćwiczeń ignacjańskich
23-31 stycznia 2013

Publikacje z okazji 15-lecia CFD

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl