O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  „Jezu, co z Tobą? Czy jest Ci obojętne to, co przeżywam ...


„Jezu, co z Tobą?
Czy jest Ci obojętne to, co przeżywam?”

 

Nad udziałem w ćwiczeniach św. Ignacego myślałam od kilku lat. Wysłałam zgłoszenie w 2013 roku. Czekałam na sierpień. Bardzo mi się dłużyło, bo chorując, niekiedy jestem niecierpliwa. W poniedziałek na dwa dni przed wyjazdem zrezygnowałam z udziału. Jednak Pan Bóg tak wszystko poukładał, że po rozmowie z kierownikiem duchowym, a następnie z ks. Krzysztofem (bardzo dziękuję za wyrozumiałość) dostałam wiadomość, że mogę nie martwiąc się o nic przyjechać 14 sierpnia, więc przyjechałam…

Miałam lekką obawę w sercu, bo przeczuwałam, czego Pan Bóg dotknie. Z drugiej strony cieszyłam się. Niemniej po trzech dniach przyszła myśl: „Boże co ja tu robię?!! Nie dam rady, najlepiej będzie wracać do domu. Wszyscy uśmiechnięci, a ja nic. Jak nigdy, a przecież to nie pierwsze moje spotkanie z rekolekcjami w CFD. Nic nie czuję, nic nie słyszę, nadto niekoniecznie chcę być hojna wobec kierownika. Czułam się przyparta do muru. Ogarnął mnie lęk, jakiego nigdy nie przeżyłam.

Kolejnego dnia mały przełom: zaspałam, a przecież nigdy mi się nie zdarza. No i poszło, bardzo się popłakałam, bo: „cały plan ćwiczeń popsułam. I co teraz będzie?ˮ. Pomodliłam się w pokoju i uspokoiłam. Reszta dnia była już inna, ale w dalszym ciągu było mi nieco smutno. Po rozmowie z kierownikiem duchowym poszłam na spacer, jak zawsze pod figurę Jezusa Miłosiernego. Przyglądam Mu się i w myślach mówię: „Jezu, co z Tobą? Masz takie dziwne spojrzenie, dlaczego nic mi nie mówisz? Czy jest Ci obojętne to, co przeżywam?”. Byłam pewna, że z Nim jest coś nie tak, bo przecież jest mi potrzebny, a nic nie robi. Chciałam Mu pomóc, a w pewnym momencie nawet pomyślałam, że może trzeba Mu przetrzeć oczy ;))

Kolejny dzień pokazał, że to z moim spojrzeniem było coś nie w porządku, a Słowo pokazało mi to wszystko. Polały się łzy. Ogarnął mnie wstyd z powodu mojej nędzy. Ale przyszedł też moment, kiedy Bóg pokazał mi, jak bardzo Mu na mnie zależy, jak bardzo mnie kocha. Kocha, ot tak po prostu, bezwarunkowo! Mimo moich odejść, mimo mojej grzeszności i liczenia tylko na swoje siły, choć wcześniej wydawało mi się, że moje życie opiera się na Bogu. To był prawdziwy i pełen Miłości Ojciec, który cierpliwie czekał aż odkryję to, co ukrywałam, a co męczyło mnie wiele lat. A było gorsze niż choroba! On pierwszy wyszedł mi naprzeciw, abym nie czuła się zawstydzona i jeszcze bardziej pogrążona. Pogodzenie ze swoją nędzą pewno jeszcze potrwa, ale On dał mi nadzieję. Zechciał też, bym poczuła, że jestem jego ukochanym dzieckiem, stworzonym według Jego zamysłu; że jestem piękna, jak On tego chciał. Mimo, iż nie jestem jeszcze w pełni gotowa przyjąć Jego Miłość, bo na to potrzeba jeszcze czasu, wyjechałam z rekolekcji z innym spojrzeniem na Boga i na siebie. Przede mną długa droga, ale horyzont, który ujrzałam, jest piękny.

Dziękuję Ci, Panie, za każdy moment tych rekolekcji, za każdą chwilę bycia z Tobą i za pewien szczególny moment z szóstego dnia. Dziękuję, że cierpliwie trwałeś przy mnie w każdym momencie i trwasz nieustannie. Dziękuję mojemu kierownikowi duchowemu za wsparcie, a sam Bóg wie, jak było mi ciężko; siostrze Justynie, która jest skarbem tego domu: za pomoc; całej ekipie CFD, prowadzącym rekolekcje, paniom z kuchni… i wszystkim pozostałym osobom, które brały udział w tym szczególnym wydarzeniu mojego życia. Bóg zapłać!

Życzę wszystkim, „abyśmy tam doszli, gdzie nie będziemy przemijać” (św. Augustyn)

N.N.
uczestniczka ćwiczeń ignacjańskich
14-22 sierpnia 2013

Publikacje z okazji 15-lecia CFD

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl