O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Wykład inauguracyjny: „Centralne miejsce Słowa Bożego w ...


Szkoła Wychowawców Seminariów Duchownych
Diecezjalnych i Zakonnych 2013-2015

Centralne miejsce Słowa Bożego
w integralnej formacji kapłanów i osób zakonnych
Lectio magisterialis

abp Celso Morga Iruzubieta
sekretarz Kongregacji do spraw Duchowieństwa

Kraków, 16 września 2013 r.

Wprowadzenie

 Już sam tytuł mego wystąpienia – Centralne miejsce Słowa Bożego w integralnej formacji kapłanów i osób zakonnych – wskazuje na to, jak liczne są związane z nim problemy, które trzeba podjąć i wyjaśnić. Rzeczywiście – kwestie związane z formacją kapłanów i osób zakonnych mają wielkie znaczenie dla życia Kościoła. W moim wystąpieniu chciałbym zwrócić uwagę na niektóre z nich. Są one wzajemnie powiązane pojęciami, które należą do tego samego horyzontu, takimi jak „Słowo Boże”, „formacja integralna”, „kapłaństwo” i „życie zakonne”.

 W ostatnim czasie wiele powiedziano na temat tego, jakie powinno być miejsce i rola Słowa Bożego w życiu kapłanów. Wyróżniają się tu przede wszystkim teksty Soboru Watykańskiego II, Katechizm Kościoła Katolickiego, adhortacje apostolskie Jana Pawła II Pastores dabo vobis i Vita consecrata. Innym szczególnie bogatym w treść dokumentem jest adhortacja Verbum Domini Benedykta XVI. Również encyklika Lumen fidei papieża Franciszka stanowi kolejny tekst, który zawiera obszerną i głęboką refleksję. Kongregacja do spraw Duchowieństwa, którą tu reprezentuję, opublikowała ważny dokument, który w wielu punktach wskazuje na fundamentalne miejsce Słowa Bożego w życiu i formacji kapłanów. Chodzi mi o Dyrektorium o posłudze i życiu kapłanów – wiem, że zostało ono dobrze przyjęte w polskim Kościele – które jest z głównych punktów odniesienia w formacji ciągłej kapłanów w każdej diecezji. Nie mogę ponadto nie wspomnieć dwóch książek, których autorem jest kard. Mario Piacenza, obecny prefekt naszej Dykasterii, opublikowanych również po polsku – Il sigillo. Christo fonte dell’identità del sacerdote (Chrystus tożsamością kapłana) oraz (opublikowaną w tym roku) Preti nella modernità (Księża w epoce nowoczesności). Obydwie mówią o posłudze i życiu kapłanów. Ich lektura pomaga nam zrozumieć fundamentalne znaczenie formacji ciągłej i centralne miejsce Pisma świętego w tym procesie.

   

Słowo Boże w życiu duchowym

 Na początku Roku kapłańskiego papież Benedykt XVI postawił kapłanom kilka prostych pytań dotyczących ich osobistej relacji ze Słowem Bożym. Nie chodziło w nich o znajomość Pisma świętego, lecz o „otwartość” kapłanów na Pismo, które przemienia życie człowieka, przenika je i upodabnia je do Jezusa Chrystusa: „Czy rzeczywiście jesteśmy przeniknięci Słowem Bożym? Czy jest ono naszym pokarmem bardziej niż chleb i sprawy tego świata? Czy rzeczywiście je znamy? Czy je kochamy? Czy wewnętrznie żyjemy tym słowem tak, że odciska ono swoją pieczęć na naszym życiu i staje się formą naszego myślenia?” [Benedykt XVI, Homilia podczas mszy św. w Wielki Czwartek 09. 04. 2009; por. Benedykt XVI, List ogłaszający Rok kapłański z okazji 150 rocznicy dies Natalis świętego proboszcza z Ars, 16. 06. 2009]. Pytania postawione przez Papieża skierowane są do wnętrza, do „serca” każdego kapłana. Chodzi tu bowiem o małe, indywidualne „otwarcie się” na Słowo, które jest odbiciem większego „otwarcia” całego Kościoła, zawsze skupionego na wsłuchiwaniu się w słowa swego Boskiego Oblubieńca. Przyjęcie Słowa Bożego stanowi wydarzenie eklezjalne w podwójnym sensie. Najpierw dlatego, że Słowo Boże wymaga zrozumienia, które jest poprawne jedynie wówczas, gdy jest zakorzenione w tradycji apostolskiej i pozostaje w więzi z Magisterium Kościoła. Po drugie zaś jest ono prawdziwym wydarzeniem eklezjalnym, ponieważ – jeśli przyjęte zostaje w duchu wiary – zakorzenia nas i umacnia w Kościele: słuchając i przyjmując Słowo Boże w coraz bardziej widoczny sposób jednoczymy się z naszym Panem i z braćmi.

 W życiu duchowym fundament eklezjalny jest niezbędnym warunkiem autentycznego słuchania Słowa Bożego. Takie słuchanie rodzi przyjaźń. Słowo nie tylko zaprasza nas i pociąga do Chrystusa, ale również utwierdza nas w zjednoczeniu z Nim. Doświadczamy wówczas nie tylko tego, że Jego obecność przenika nasze życie, ale również tego, że Jego życie staje się coraz bardziej naszym życiem. Ta duchowa droga wymaga zaangażowania. Kapłan, osoba zakonna czy świecka, która chce być przyjacielem Chrystusa, musi kultywować głęboką relację z Panem, oczyszczając ją i umacniając w życiu modlitwy. We wzrastaniu przyjaźni z Mistrzem Słowo Boże jest elementem koniecznym. Czytając i medytując Słowo Boże musimy zawsze pamiętać o tym, że słuchamy słów Przyjaciela. Św. Josemaria Escriva, jeden z wielkich świętych kapłanów XX wieku, mówił: „” Jezus jest twoim Przyjacielem. – Przyjacielem ludzkiego serca takiego, jak twoje” [Św. Josemaria Escriva, Droga, nr 422] oraz: „Jest twoim przyjacielem, twoim najlepszym przyjacielem: vos autem dixi amicos. Nazywa nas przyjaciółmi i to On uczynił pierwszy krok, On pierwszy nas umiłował. Nie narzuca nam swojej przyjaźni, ale nam ją proponuje. Pokazuje to poprzez najbardziej oczywisty znak przyjaźni: Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół” [Św. Josemaria Escriva, Cristo che passa, nr 93].

 W rozwoju życia duchowego i w trosce o nie niezwykle przydatna jest starożytna praktyka lectio divina, tj. duchowa lektura Pisma świętego. Benedykt XVI mówi o niej w ten sposób: „Polega ona na dłuższym zatrzymaniu się nad fragmentem Pisma świętego, niejako – jak mówią Ojcowie – ‘przeżywając go’, wyciskając z niego wszystkie „soki”, tak aby karmił medytację i kontemplację i zaczął nawadniać konkretne życie” [Benedykt XVI, Refleksja przed modlitwą Anioł Pański (6 listopada 2005), „L’Osservatore Romano” 27 (2006), nr 2, s 40 [Insegnamenti I/1 (2005), s. 759-762]]. Ów tekst został również przywołany w nowym wydaniu Dyrektorium o posłudze i życiu kapłanów, w punkcie, który mówi o „wierności Słowu” [Por. Dyrektorium o posłudze i życiu kapłanów, tłum. J. Królikowski, Kraków 2012, s. 62]. Odczytywane w ten sposób Słowo jeszcze mocniej wiąże się z naszym życiem i z naszym powołaniem, z naszą misją i z naszą posługą. Nie jest to wówczas jałowa teoretyczna argumentacja na temat ogólnikowo pojętego życia i działania; samo Słowo staje się zwierciadłem naszego osobistego doświadczenia i zwraca się właśnie do nas. Jeśli uda nam się utożsamić każdy aspekt i moment naszego życia z naszym powołaniem, wówczas Słowo skutecznie wspomoże nas w naszej misji i w naszej posłudze. Wówczas zaś, jak stwierdza Dyrektorium, „[kapłan] powinien czuć się osobiście zobowiązany do szczególnego zgłębiania Pisma świętego przez studium zdrowej egzegezy, przede wszystkim patrystycznej, i przez medytację praktykowaną według różnych metod wypróbowanych w tradycji duchowej Kościoła, by osiągnąć jego zrozumienie ożywiane przez miłość” (por. św. Tomasz z Akwinu, Summa theologiae I, q. 43, a. 5). Szczególnie ważne jest nauczenie utrzymywania owej osobistej relacji ze Słowem Bożym w latach seminarium, gdzie kandydaci do kapłaństwa powinni studiować Pismo święte, aby „pogłębiać świadomość tajemnicy objawienia Bożego i pobudzać do dawania modlitewnej odpowiedzi Panu, który mówi. Z drugiej strony również autentyczne życie modlitewne sprawia, że w duszy kandydata wzrasta pragnienie coraz głębszego poznawania Boga, który objawił się w swoim Słowie jako nieskończona miłość” (Benedykt XVI, Verbum Domini, nr 82) [Dyrektorium o posłudze i życiu kapłanów, tłum. J. Królikowski, Kraków 2012, s. 63]

 Adhortacja Verbum Domini przypomina wszystkim kapłanom: „Słowo Boże jest nieodzowne do ukształtowania serca dobrego pasterza, szafarza Słowa. Biskupi, prezbiterzy i diakoni nie mogą absolutnie myśleć o przeżywaniu swojego powołania i misji bez zdecydowanego i wciąż odnawianego wysiłku uświęcania się, którego jednym z filarów jest Biblia” [Benedykt XVI, adhortacja apostolska Verbum Domini, s. 78]. W tym samym dokumencie Papież zwraca się do osób zakonnych i mówi o ich relacji z Pismem świętym: „Chciałbym przypomnieć, że wielka tradycja monastyczna zawsze uważała za konstytutywny element swojej duchowości medytację nad Pismem świętym, zwłaszcza w formie lectio divina. Również dzisiaj dawne i nowe formy specjalnej konsekracji są mają być prawdziwymi szkołami życia duchowego, w których czyta się Pismo według z Ducha Świętego w Kościele, tak aby cały lud Boży mógł odnieść z tego korzyść” [Benedykt XVI, adhortacja apostolska Verbum Domini, s. 83].

Słowo Boże rozbrzmiewa w ciszy 

 Odpowiedź na wezwanie Boga poprzez dar sakramentu święceń lub złożenie ślubów zakonnych zakłada nie tylko wolę pogłębiania prawd wiary i ich teologii, ale także zdolność do milczenia i kontemplacji. Człowiek, który obiera tę drogę w Kościele, musi nauczyć się słuchać sercem Boga, który mówi, Boga, który wypowiada swoje Słowo stworzenia i odkupienia, Słowo, które – mówiąc za św. Ignacym Antiocheńskim – „wyszło z milczenia” [Św. Ignacy z Antiochii, List do Kościoła w Magnezji 8, 2, w: Patres apostolici, ed. F. X. Funk, II, 237].

 Historia duchowości w Kościele mówi o konieczności milczenia jako o wstępnym warunku słuchania Słowa Bożego w odniesieniu do wszystkich stanów życia. Nam, członkom kleru – kapłanom i osobom zakonnym – w pewnym sensie zagwarantowana została możliwość „zasmakowania” w milczeniu, tym bardziej, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że tylu naszych braci i tyle naszych sióstr powołanych do przeżywania powołania do świętości w małżeństwie, musi decydować się na wielkie ofiary, aby znaleźć milczenie konieczne do spotkania z Panem. My natomiast owo milczenie mamy do dyspozycji w obfitości. Gwarantują nam je nasze kościoły, domowe kaplice, plebanie, monastyczne cele. Jak pisze Jan Paweł II: „Musimy wyznać, że wszyscy potrzebujemy tego milczenia przenikniętego obecnością adorowanego Boga; potrzebuje go teologia, aby mogła w pełni rozwinąć swój charakter mądrościowy i duchowy; potrzebuje go modlitwa, aby nigdy nie zapominała, że oglądanie Boga oznacza zejście z góry z obliczem tak promieniującym, iż trzeba je przykryć zasłoną (por. Wj 34,33), i aby nasze zgromadzenia umiały uczynić miejsce dla obecności Boga, unikając wychwalania samych siebie; potrzebuje go kaznodziejstwo, aby uniknąć złudzenia, że wielomówstwo może przybliżyć do doświadczenia Boga; potrzebuje go ludzki wysiłek, aby zrezygnować z zamykania się w walce bez miłości i przebaczenia. Potrzebuje go wreszcie dzisiejszy, ogłuszony hałasem człowiek, który często nie umie milczeć, gdyż boi się spotkać samego siebie, odsłonić się, doświadczyć pustki, która staje się pytaniem o sens. Wszyscy, wierzący i niewierzący, muszą nauczyć się milczenia, które pozwoli Bogu mówić kiedy i jak zechce, a nam rozumieć Jego słowo”. Wszyscy powinniśmy się zakochać w Słowie Bożym, a przedtem jeszcze zakochać się w milczeniu. Mam tu na myśli owo największe milczenie, w którym na wieki rozbrzmiewa Słowo Ojca: Boże milczenie wewnętrznego życia Trójcy Świętej. Tam, w dialogu miłości Ojca, Syna i Ducha Świętego, rodzi się Słowo. Z Bożej łasi my również mamy dostęp do tego dialogu poprzez święte człowieczeństwo Chrystusa, nie tylko poprzez Jego słowa, lecz – przede wszystkim – poprzez wydarzenie, którym jest On sam: Wcielone Słowo Ojca.

Tyle razy czytaliśmy i rozważaliśmy opowieść o zwiastowaniu. Z uwagą słuchaliśmy słów anioła oraz słów Tej, która we własnym łonie przyjęła odwieczne Słowo Ojca. Bardzo dobrze znamy tę scenę, którą opisał nam św. Łukasz. Jest ona wypełniona Słowem Bożym i ludzkim milczeniem, które staje się najlepszą na nie odpowiedzią. Podczas swojej wizyty Bazylice Zwiastowania w Nazaret w 1964 roku Paweł VI mówił między innymi o “nauce płynącej z milczenia”: “Oby obudził się w nas szacunek do ciszy, tego wspaniałego i niezbędnego milczenia duszy w nas, którzy jesteśmy napastowani przez tyle hałasu, przez kłopoty i krzyki w naszym nowoczesnym życiu, głośnym i nadwrażliwym.  O! ciszo nazaretańska, naucz nas skupienia, życia duchowego, dyspozycji słuchania dobrych rad od prawdziwych nauczycieli ; naucz nas potrzeby i wartości nauki, medytacji, wzbogacania życia osobistego, modlitwy, którą Bóg tylko sam widzi w sekrecie” [Paweł VI, Homilia w Bazylice Zwiastowania w Nazarecie, 05. 01. 1964].

 Doświadczenie świętych jasno nam pokazuje, że milczenie jest niezwykle ważne w rozwoju życia duchowego. Św. Josemaria Escriva wyraził to z wielką prostotą: „Milczenie jest niejako portierem życia wewnętrznego” [Św. Josemaria Escriva, Droga, nr 281].

 Chciałbym przywołać teraz przykład bardzo drogi wszystkim Polakom. Chodzi mi o współczesnego męczennika z Warszawy, o bł. ks. Jerzego Popiełuszko. Posłuchajmy fragmentu jego dziennika: „Dzisiaj, przed obiadem, od godzinie 12.10 poszedłem do kościoła odmówić na chórze różaniec. Błogosławione, zbawienne milczenie. Na pulpicie złoty krzyż. Od czasu do czasu wpadał mały promień słońca i rozświetlał krzyż ciepły, złocistym światłem. Potem na nowo zapadała ciemność. Mój Boże, jak bardzo przypomina to ludzkie życie, szare, trudne, czasami ciemne, które niejednokrotnie byłoby nie do zniesienia, gdyby nie małe płomyki radości, Twojej obecności, znaki, że jesteś tu z nami, zawsze ten sam, dobry i kochające” [J. Popiełuszko, Zielony zeszyt, 25 XII [1983]: w: Zapiski. Listy i wywiady ks. Jerzego Popiełuszki 1967-1984, red. G. Bartoszewski, Warszawa 2009, 80]. Znamienne są słowa „błogosławione, zbawienne milczenie”. Życie tego kapłana, zwłaszcza w ostatnich latach jego posługi, wypełnione było licznymi zajęciami. Pomimo to pośród tylu zadań, często bardzo ważnych i pilnych, potrafił on znaleźć chwile tego „błogosławionego, zbawiennego milczenia”. To właśnie owo milczenie pozwalało mu doświadczać obecności Boga, owo milczenie wypełnione Bogiem było źródłem jego posługi duszpasterskiej. Przynosi ono wiele owoców, kiedy płynie z życia duchowego, z przyjaźni z Jezusem, z uważnego wsłuchiwania się w Słowo Boże. Dzieła duszpasterskie wypływają z właściwego źródła tylko wtedy, gdy rodzą się z milczenia kontemplacji. Nasze słowa, jeśli wypływają ze spotkania ze Słowem Bożym, mogą być wartościowe i użyteczne i z pewnością powiększą potoku słów, który płynie podczas świeckich debat w poszukiwaniu uznania i popularności.

Słowo Boże jednoczy

 Modlitwa otwiera człowieka na dar jedności wewnętrznej, która jest niezbędna, jeśli chcemy poświęcić się całkowicie w służbie Bogu i Kościołowi. Modlitewna lektura Słowa Bożego sprawia, że staje się ono narzędziem działającym w najgłębszych zakamarkach życia i dziejów człowieka, narzędziem niezwykle cennym we wszystkich wymiarach formacji: seminaryjnej, zakonnej i ciągłej. Trzeba, aby Słowo Boże rozbrzmiewało w każdej przestrzeni życia seminarzysty i kapłana. Dotykając umysłu i serca człowieka Słowo formuje świadomość i wolę, oczyszczając człowieka przygotowuje go do bezinteresownego daru z siebie.

 Nie chciałbym jednak zatrzymać się wyłącznie na poziomie refleksji czysto psychologicznej. Jest rzeczą oczywistą, że głębsza argumentacja powinna mieć tutaj naturę teologiczną, odwołującą się do fundamentalnej prawdy wiary o Trójcy Świętej. Słowo, rodzące się z tej doskonałej jedności, jaką jest Komunia Osób Bożych, ma moc integrowania człowieka. Słuchając Słowa i otwierając na nie swoje życie człowiek pozwala, aby Bóg uporządkował jego wnętrze, rozbite przez grzech i słabość. Dlatego naiwne byłoby przekonanie, że integracja ta kończy się wraz z opuszczeniem domu formacyjnego lub też po pewnym czasie po święceniach kapłańskich czy po złożeniu ślubów zakonnych. Proces ten ma swoje źródło i swoje ukoronowanie w trynitarnym życiu Boga. Realizuje się poprzez komunię człowieka z Chrystusem, która wprowadza nas do wiecznej komunii, komunii, która trwa przez całe życie. To właśnie Wcielone Słowo Ojca otwiera przed nami niebo, wieczną komunię Osób Bożych.

 To doświadczenie wewnętrznej integracji ma wymiar bardzo praktyczny. Przekłada się bowiem na życie i działanie człowieka, sprawiając, że potrafi on bezinteresownie służyć Kościołowi. Jednym z ważnych zadań tych, którzy są powołani do kapłaństwa lub życia zakonnego, jest działanie na rzecz wewnętrznej integracji naszych braci i sióstr. Chodzi zarówno o życie wewnętrzne poszczególnych wiernych, jak i życie wewnętrzne w strukturach wspólnotowych: parafiach, domach zakonnych, różnych wspólnotach, które łączą ludzi świeckich i kler. W tej dziedzinie szczególne miejsce przypada rodzinie. W sposób szczególny powinniśmy służyć jedności rodzin, ofiarując w tej intencji nasz celibat i naszą czystość. Nasza komunia z Panem, która karmo się Słowem Bożym, uzdania nas do służenia radą i praktycznym wsparciem komunii małżeńskiej i rodzinnej. Kapłani służą jedności wspólnoty ludzkiej przede wszystkim przez sprawowanie sakramentu pojednania i Eucharystii. Wszystkie te nasze działania powinny jednak wypływać z naszej jedności z Bogiem poprzez wewnętrzne wsłuchiwanie się w Jego Słowo.

 Słuchanie Słowa, które mówi o Bogu i o człowieku, o nas i o naszej historii, uzdalnia nas do spełniania specjalnej posługi w społeczeństwie. Przez słuchanie Słowa wzrastamy w jedności nie tyko z Bogiem, ale również z naszymi siostrami i braćmi. W ten sposób świat zbliża się do Boga. Stajemy się wówczas wyjątkowymi sługami tego niezwykłego stworzenia Bożego, jaki jest zmierzający ku komunii z Bogiem człowiek. Szybko zobaczymy, że jeśli zbliżamy się do człowieka zanurzeni w uważnym słuchaniu Boga, to jest to dar Bożej łaski dla tych, którzy żyją obok nas. Nasza misja w świecie nie polega jedynie na prowadzeniu człowieku ku jednoczącej miłości Boga, ku jedności Ciała Chrystusa, lecz również na byciu zapowiedzią i przedsmakiem tej jedności. Współczesny świat potrzebuje gorliwych świadków jednoczącej miłości Boga, świadków zanurzonych w słuchaniu Jego słowa. Potrzebni są pasterze, którzy są kapłanami nie tylko wówczas, gdy sprawują mszę świętą, udzielają sakramentów lub odprawiają egzekwie, nie tylko wówczas, gdy uczą religii lub mają dyżur w kancelarii parafialnej. Potrzeba kapłanów, którzy są kapłanami zawsze, gdyż zawsze rozbrzmiewa w nich Słowo Boże, które ich wzywa, które ich integruje i umacnia.

Słowo Boże oświeca

 Słowo Boże jest żywa i nam towarzyszy, przenika nas i formuje, oświeca nasze życie, życie człowieka w Kościele, życie indywidualne i życie społeczne. Chciałbym w tym miejscu zwrócić uwagę na kwestię antropologiczną. Myślę o definicji człowieka i o zamieszaniu, któremu podlega ona w naszej epoce. Słowo Boże odzywa się z wielką mocą jako głos w obronie człowieka w świecie współczesnym. To Słowo może odegrać niezwykle ważną rolę wyrażając chrześcijański punkt widzenia, który przeciwstawia się ideologiom wrogim człowiekowi.

 Prawdopodobnie na obecną sytuację wpływają jeszcze totalitarne ideologie XIX i XX wieku – nazizm i komunizm. Przyczyniły się one do zniszczenia rozumienia natury ludzkiej. W tych totalitaryzmach trzeba widzieć projekt stworzenia nowego człowieka, a przynajmniej pragnienie zniszczenia sposobu, w jaki człowiek był rozumiany i definiowany do tej pory. Ideologie te wskazywały na Boga jako na zagrożenie wolności i niezależności człowieka. Być może nigdy przedtem nie powiedziano tyle o człowieku, co w wieku XX. Ale zarazem to właśnie ten wiek stał się sceną zaprogramowanej i masowej pogardy dla człowieka, bezlitosnego eksperymentowania jego ciałem i jego tożsamością. Na tym tle widać dzisiaj wyraźnie pilną konieczność sięgnięcia do tego, co Pismo święte mówi o człowieku, o jego życiu i o jego przeznaczeniu.

 Formacja osób odpowiedzialnych za formację w seminariach nie może pomijać tego ważnego punktu, który charakteryzuje współczesną epokę. Cywilizacja zachodnia, powstała na fundamencie filozofii greckiej, prawa rzymskiego i chrześcijańskiej etyki, dzięki nieustannemu czerpaniu z Pisma świętego potrafi nie tylko formułować prawdę o człowieku, ale również bronić go przed zagrożeniami obecnej epoki. Dlatego formatorzy w seminariach powinni być szczególnie wrażliwi na postawy i opinie alumnów. Ograniczenie kwestii antropologicznych jedynie do formacji intelektualnej byłoby jednak błędem. Człowiek odkrywa najgłębszą prawdę o sobie i o swoim życiu w spotkaniu z żywym Bogiem. Bóg, który mówi i daje swoje życie, jest Mistrzem, który nieustannie uczy człowieka człowieczeństwa. Centralnym wydarzeniem w tym procesie jest osoba Jezusa Chrystusa. W nim poznajemy prawdę nie tylko o Bogu, ale i o człowieku. Święte człowieczeństwo wcielonego Syna Bożego stanowi program dla formacji ludzkiej dla wszystkich chrześcijan, w sposób szczególny zaś dla tych wszystkich, którzy pełnią posługę w Kościele. Teologia chrześcijańska nie istnieje bez antropologii. Dlatego teologia musi być refleksją i integralnym namysłem nad Bogiem i nad człowiekiem. Objawienie chrześcijańskie jest jednocześnie teologią i antropologią. Bóg, który objawia w dziejach biblijnych i w Jezusie Chrystusie, Bóg, który pociąga ku sobie człowieka i daje mu swoją łaskę, objawia człowiekowi samego człowieka. Może być tak, że obecne pogolenie tych, którzy przepowiadają w Kościele, z jeszcze większą energią i odwagą będzie musiało podjąć misję głoszenia prawdy o człowieku. Nie jest to możliwe bez pogłębionej antropologii biblijnej. Twierdzenie, że chrześcijanie powinni głosić prawdę o człowieku, w żadnym wypadku nie pomija jednak Boga. Wierzymy w Boga, który interesuje się człowiekiem jako swoim stworzeniem, który mówi do niego; wierzymy również we wcielonego Syna Bożego, który ukazał prawdę o Bogu i o człowieku. Człowieczeństwo, które w Jezusie Chrystusie świeci całym swoim blaskiem, zostało wyniesione do chwały życia wiecznego.

 Zapoczątkowanie przepowiadania światu prawdy o człowieku jest misją wcielonego Słowa Bożego w świecie. Wszyscy bez wyjątku jesteśmy wezwani do uczestnictwa w tej misji. Jeśli jednak naprawdę chcemy w niej uczestniczyć, musimy szczerze i odważnie przylgnąć do Chrystusa, nie tylko do Jego słów, ale także do Jego Osoby. Przypomnijmy sobie słowa bł. Jana Pawła II: „Istota ludzka nie może zrozumieć siebie samej na podstawie odniesienia do innych stworzeń świata widzialnego. Klucz do zrozumienia samego siebie człowiek znajduje, kontemplując boski Pierwowzór, Słowo Wcielone, przedwiecznego Syna Bożego. Pierwotnym i decydującym źródłem do zrozumienia wewnętrznej natury istoty ludzkiej jest zatem Trójca Święta” [Jan Paweł II, Pamięć i tożsamość, Kraków 2005, s. 115]. Uważna intelektualna i duchowa lektura Pisma świętego pokazuje, że stworzonego przez Boga i wezwanego do upodobnienia się do Chrystusa człowieka nie można zrozumieć bez odniesienia do projektu Ojca wyrażonego we wcieleniu Syna. Zmartwychwstały i żyjący Chrystus jest spełnieniem człowieczeństwa. W Nim każdy człowiek może odnaleźć sens swego życia. Realizuje się to poprzez uczestnictwo w Jego życiu. Doświadczywszy komunii z Jezusem św. Paweł mógł powiedzieć: „Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20) oraz zawołać: „Niech Chrystus zamieszka przez wiarę w waszych sercach” (Ef 3, 17). W Jezusie Chrystusie prawda o człowieku uzyskuje swoją pełnię. Widzimy ją również w świetle naszego powołania do uczestnictwa w życiu Bożym. Chociaż jesteśmy stworzeniami Boga, to wydaje się, że Jego projekt w stosunku do nas sięga dużo dalej: Stworzy nas po to, abyśmy przekroczyli status stworzeń i w Jezusie Chrystusie stali się Jego wybranymi dziećmi.

 Dla kapłanów i osób zakonnych, dla wszystkich, którzy są zaangażowani w formację kapłańską i zakonną, słuchanie Słowa Bożego, przyjęcie go i życie nim nieustannie sprawdza się w wychodzeniu naprzeciw człowieka. Nasze głoszenie prawdy o Bogu i o człowieku oraz nasze świadectwo o Nim stają się wówczas ciągłym przypomnieniem chrześcijańskiej koncepcji człowieka i jego życia.

 

Uwagi o codziennym życiu Słowem Bożym

 Do prezentowanego tu wywodu chciałbym dodać kilka małych uwag. Proszę was, abyście je przyjęli nie jako zasady, lecz po prostu jako podzielenie się wiarą ze strony kogoś, kto karmi się Słowem Bożym.

„Czytaj nie tylko ustami, ale sercem”

 Ponieważ jesteśmy w Krakowie nie mogę nie przywołać słów wielkiej polskiej świętej, która jest znana na cały świecie. Mam na myśli siostrę Faustynę Kowalską, której Dzienniczek został przełożony prawie na wszystkie języki świata. Siostra Faustyna przypomniała w nim światu o Miłosierdziu Bożym objawionym we wcielonym Słowie Ojca. Podczas pobytu w szpitalu w czerwcu 1938 roku siostra Faustyna przez trzy dni uczestniczyła w rekolekcjach. W drugim dniu zapisała w Dzienniczku następujące słowa Mistrza: „Dziś, córko Moja, na czytanie weźmiesz z Ewangelii św. Jana rozdział dziewiętnasty i czytaj nie tylko ustami, ale sercem…” [S. M. Faustyna Kowalska, Dzienniczek, Warszawa 2009, nr 1765]. Św. Faustyna wiernie wypełniła polecenie Jezusa. Potem zanotowała: „Podczas tego czytania dusza moja była przepełniona głębokim żalem. Poznałam całą niewdzięczność stworzeń względem Stwórcy i Pana swego; prosiłam, aby mnie Bóg uchronił od zaślepienia umysłu” [S. M. Faustyna Kowalska, Dzienniczek, Warszawa 2009, nr 1766]. Przypominam dzisiaj ten epizod po to, aby wskazać na pewne centralne kwestie dotykające problemu, o którym chciałbym mówić. Po pierwsze, pragniemy czytać Pismo święte „nie tylko ustami, ale sercem”, po drugie, przygotowujemy się do doświadczenia „duszy”, po trzecie, natchnione słowa i medytacja pozwolą nam głębiej poznać to, co Bóg zechce nam objawić.

Liturgia godzin

 W życiu osób zakonnych i kapłanów nie ma autentycznego słuchania Słowa Bożego bez wierności Liturgii godzin. Ta modlitwa jednoczy nas z Jezusem Chrystusem, który w synowskiej rozmowie zwraca się do Ojca w Duchu Świętym. Razem z wcielonym Synem Bożym wznosimy do Ojca hymn chwały. Celebracji Liturgii godzin staje się dla nas żywym i osobistym spotkaniem z Ojcem. Realizuje się to poprzez Jednorodzonego Syna za sprawą Ducha Świętego. Zaproszenie do uczestnictwa w tym wielkim dziele jest dla nas wielkim honorem. Dzięki Liturgii godzin tworzy się w nas postawa nieustannej modlitwy, do której wzywał nas Jezus (por. Łk 18, 1). Ponadto Liturgia godzin systematycznie styka nas z tekstami patrystycznymi, fragmentami z dzieł świętych i z dokumentów Kościoła, a przez pozwala nam obszerniej czerpać z tych źródeł. W ten sposób Słowo Boże może bardziej skutecznie wchodzić do naszego wnętrza, umacniając nas w Kościele.

Nowa ewangelizacja

 Wiele mówimy dzisiaj o nowej ewangelizacji. W tej inicjatywie Kościoła chodzi o zaangażowanie się z nową energią i przy użyciu nowych środków w uobecniania w świecie Dobrej Nowiny i w formowanie człowieka na wzór Jezusa Chrystusa. Dlatego pragniemy uważnie słuchać Słowa Bożego, które karmi naszą wiarę, Słowa, które w przeszłości prowadziło pokolenia chrześcijan. Nie możemy zapominać, że Kościołem nie jesteśmy tylko my, są nim również ci, którzy nas poprzedzili, i ci, którzy przyjdą po nas. Nam przypada zadanie pozostawienia przyszłym pokoleniom – w duchu odpowiedzialności eklezjalnej – dobrego przykładu słuchania Słowa Boga, który nieustannie mówi do swojego Kościoła. Umocnieni Jego Słowem wspierajmy się nawzajem w roztropnej ocenie sytuacji, w której znajduje się człowiek współczesny i w gorliwym przepowiadaniu Ewangelii.

Słowo Boże utwierdza w miłości

 Potrzebujemy trwania w słuchaniu Słowa po to, abyśmy nie ulegli pokusie – tak powszechnej w świecie, który nas otacza – myślenia, że jesteśmy „niezależni” od Boga, „wolni” od Niego. Wielki dramat współczesnego świata polega na tym, że poszedł on drogą, która prowadzi człowieka do skupienia się coraz bardziej na sobie samym, ale ostatecznie widzie go do odkrycia samotności, która go otacza i go zabija. Proces ten z konieczności prowadzi do poszukiwania przeżyć, nawet za cenę rezygnacji z myślenia. Widzimy, że twierdzenie Kartezjusza – zresztą problematyczne – „Myślę, więc jestem”, zostaje zastąpione przez twierdzenie, które mówi „Przeżywam, więc jestem”. Człowiek pragnie przeżywać emocje, również silne, i bodźcie, które prowadzą go do niekontrolowanych działań. Nieustanne słuchanie Słowa Bożego jest naszą obroną, dyktowaną przez roztropność, przed takimi postawami. Słowo utwierdza nas bowiem w przekonaniu, że jesteśmy, ponieważ tak chciał Bóg, istniejemy dzięki Jego miłości. Miłość, a nie nasze wysiłki i ludzki przeżycia, stanowi źródło i sens naszego życia. Miłość, którą bezinteresownie okazał nam Bóg, pobudza nas do poszukiwania w Nim prawdziwej wolności. Wolność, którą każdego dnia daje nam Bóg, nigdy nie doprowadzi nas do samotności, lecz do komunii z Nim i z naszymi braćmi i siostrami.

Reforma kleru

 Od wielu lat systematycznie powraca temat reformy Kościoła w tej jego części, która dotyczy kleru. Na horyzoncie tej kwestii pojawiają się Słowo Boże i sakramenty, zwłaszcza Eucharystia, jako ważne punkty odniesienia.

 Nasze codzienne spotkanie ze Słowem Bożym i codzienne sprawowanie mszy świętej prowadzą do codziennego wzrastania Kościoła, do jego codziennej przemiany. Każde nasze zbliżenie się do Pana stanowi punkt orientacji Kościoła, który nadaje mu właściwy kierunek. Powinniśmy zawsze pamiętać o dialogu Jezusa z apostołami: „Czy i wy chcecie odejść?” Odpowiedź Piotra jest stanowcza: „Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (J 6, 67-68). W słuchaniu Słowa Bożego nie chodzi tylko o to, czego doświadcza człowiek w danej chwili. Na pierwszym miejscu nie znajduje się tu zwykła ziemska użyteczność słów Mistrza, ta sama, która dotyczy codziennych rzeczy; chodzi tu o ukierunkowanie ku wieczności. Właściwa reforma jakiegokolwiek wymiaru życia Kościoła będzie dziełem Boga jedynie wtedy, gdy będzie nakierowana na zbawienie człowieka. Reforma kleru może być jedynie owocem radykalnego odkrycia nadprzyrodzonego wymiaru powołania i posługi. Pismo święte nieustannie wzywa nas do jego odkrycia.

Pismo święte i Krzyż

 Pośród wielu uwag, która dzisiaj wam przedstawiam, chciałbym umieścić również sugestię natury praktycznej, prosząc o jej wysłuchanie i przyjęcie. Podczas czytania i medytacji Pismo święte dobrze jest mieć przed oczyma krzyż – na biurku lub na kartach Biblii. Jest to bardzo dawna praktyka, stosowana często przez świętych i przez mistrzów duchowości. Jest zresztą podobna do tego, co my kapłani staramy się robić podczas sprawowania mszy świętej – czytając modlitwę eucharystyczną zwracamy się właśnie ku krzyżowi. Zwłaszcza u celebransa taka postawa zewnętrzna wspiera postawę wewnętrzną. Każdy z nas jest wezwany do skierowania spojrzenia ku Chrystusowi, szczególnie podczas sprawowania świętych tajemnic.
 Słowa Pana otrzymują swoją definitywną postać w kontekście wydarzeń paschalnych, o których przypomina nam krzyż. Każde spojrzenie na krzyż kieruje naszą modlitwę ku miłości Boga, która została nam objawiona za tak wielką cenę. Znak krzyża pomaga nam w właściwy sposób przeżywać modlitwę. Chrystus jest drogą, prawdą i życiem, On jest naszym punktem odniesienia, Słońcem sprawiedliwości, którego oczekujemy i ku któremu nieustannie zwracamy nasze spojrzenie.

Maryja słuchająca Słowa Bożego

 Kult maryjny jest niezbędnym narzędziem dla zapewnienia centralnego miejsca Słowa Bożego w integralnej formacji kapłanów i osób zakonnych. Od Niej uczymy się tego, co to znaczy słuchać, co to znaczy nosić Boga w sercu, co to znaczy być bramą Słowa Bożego, które rodzi się w świecie, co to znaczy dawać światu Słowo Boga, co oznacza codzienna wierność Słowu. Medytując Słowo Maryja stała się wzorem totalnej odpowiedzi na Boże wołanie.

 Wielką pomocą są nasze codzienne praktyki pobożności maryjnej, naszej miłości do Matki Boga, Matki wcielonego Słowa. Mam tu na myśli zwłaszcza te modlitwy, które zawierają liczne testy i odniesienia biblijne – Liturgię godzin ku czci Najświętszej Dziewicy Maryi, roraty w adwencie, msze wotywne w sobotę, do których odprawiania zachęcał kapłanów sługa Boży kard. Wyszyński, różaniec, Anioł Pański, godzinki o Niepokalanym Poczęciu Najświętszej Maryi Panny, nabożeństwa majowe z litanią loretańską i akatyst ku czci Bogarodzicy.

 

Zakończenie

 Takie są moje uwagi na temat centralnego miejsca Słowa Bożego w integralnej formacji kapłanów i osób zakonnych. Podsumowując trzeba powiedzieć, że miarę powodzenia naszej posługi w Kościele stanowią nie ziemskie sukcesy, które przynoszą nam uznanie i pochwały, ani godności kościelne, które niektórzy z nas otrzymują, lecz liczba zbawionych dusz. Wieczna komunia z Bogiem moich braci i sióstr, do której prowadzi nas wcielone Słowo Ojca, Jezus Chrystus, zaczyna się od mojej komunii z Panem. Każdego dnia pragniemy bardziej wsłuchiwać się w Jego Słowo i żyje Jego życie. Życzę wam wszystkim odwagi na waszej drodze ku świętości i uznania jedynego celu waszego życia w realizacji Królestwa Bożego. Te moje życzenia powierzam wstawiennictwu Najświętszej Dziewicy Maryi, niewiasty zanurzonej w słuchaniu Słowa Ojca, niewiasty, która niesie Słowo Ojca i z Niego się raduje. Niech Ona wam towarzyszy w dziele, które rozpoczynacie i pomoże w realizacji wszystkich waszych oczekiwań i nadziei.

 Pragnę was tez zapewnić o mojej pamięci w modlitwie. Będę prosił Ducha Świętego, aby oświecał wasze serca i prowadził was do jasnego i głębokiego poznania Chrystusa, które przemieni wasze życie, ponieważ tylko On ma słowa życia wiecznego (por. J 6, 68).

tłum. z jęz. włoskiego
Jarosław Merecki SDS

więcej informacji:

  • zapowiedź edycji 2013-2015 >>>.
  • homilia abpa Celso Morga >>>.
  • „La centralità della Parola di Dio nella formazione integrale
    di sacerdoti e religiosi”
    - lectio magisterailis di mons. Celso Morga >>>.

  • info o inauguracji - cz. 1 >>>.
  • info o inauguracji - cz. 2 >>>.
  • abp Celso Morga na Jasnej Górze >>>.
  • www.franciszkanska3.pl: „Szkoła inna niż wszystkie” >>>
  • „Hay la necesidad de pastores
    que sean sacerdotes siempre” >>>.
KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl