O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Bartymeusz dał mi nadzieję na odnowę wiary ...


Bartymeusz dał mi nadzieję na odnowę wiary

 

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

Oto moja refleksja i kilka myśli o Jezusie i Bartymeuszu spisanych „na gorącoˮ, gdy rozpoczynał się rok wiary; to równocześnie moja odpowiedź na [wprowadzenie do modlitwy o] Bartymeuszu z zakończenia ćwiczeń ignacjańskich z przełomu roku.

Pierwszą rzeczą, która mnie bardzo dotknęła i nie dawała spokoju, było to, dlaczego dwukrotnie jest użyte: „Bartymeusz, syn Tymeuszaˮ. Przecież „syn Tymeuszaˮ to po aramejsku „Bartymeuszˮ! Czemu więc to zostało aż tak mocno podkreślone? Dotarło do mnie, że imieniem tego człowieka stało się imię [ojca] i to kim jest w relacji do tego, od kogo pochodzi! To tak, jak z chrześcijaninem. Otrzymałam imię „chrześcijaninˮ, które pochodzi od imienia „Chrystusˮ, bo w Nim zostałam zrodzona! Ten ślepiec to obraz chrześcijanina, który siedzi przy drodze. A Jezus jest Drogą i chrześcijaństwo jest drogą! Ów ślepiec to taki chrześcijanin, który ciągle jest obok. Jezus nie chce mieć takich chrześcijan, którzy ciągle są obok, On chce, by zrodzeni w Nim, w Nim byli i szli Jego drogą.

Bartymeusz siedział okryty płaszczem, który w dzień chronił go przed gorącem i słońcem; to obraz chrześcijanina, który chroni się przed ogniem Ducha Świętego i światłem Chrystusa, przed Jego słowem. W nocy płaszcz chroni go przed zimnem, a w brzydką pogodę przed deszczem; to obraz chrześcijanina, który chce unikać trudności na drodze i czyni to własnymi sposobami, nie opierając się na Jezusie. Wtedy nie ma innej możliwości, jak zatrzymanie się w drodze i wołanie, i żebranie u ludzi o litość, o miłość, o zainteresowanie. Innym rozwiązaniem jest schowanie się pod płaszczykiem: wycofanie się, zamknięcie. To chronienie siebie przed Słowem, Duchem Świętym to skazanie siebie na ślepotę.

Jednak Bartymeusz nie stracił słuchu. Gdy dowiedział się, że idzie Jezus z Nazaretu, zaczął wołać, uznając w Nim Mesjasza, Syna Dawida. Większość ludzi widziała w Jezusie z Nazaretu (ważne jest to sformułowanie), syna cieśli i Maryi, i dziwiła się, skąd ma taką mądrość i moc, i nie dowierzała. Tymczasem Bartymeusz właśnie w Jezusie z Nazaretu „widziˮ Syna Dawida i woła.

Są jednak tacy, którzy chcą go pozbawić głosu, którzy go uciszają. Im nie dosyć, że on jest ślepy, ale „chcąˮ, by był niemy. Św. Łukasz napisał, że byli to ci, którzy szli na przedzie… Jezus jednak kazał go przywołać i to jest niesamowite, że ten człowiek nie zrywa się na głos samego Jezusa, ale jest posłuszny tym, których Jezus do niego posłał. Sam fakt, że Jezus z Nazaretu chce go widzieć, już mu wystarcza, by odrzucić płaszcz - i ten materialny, i ten duchowy - i stanąć na nogach. On przychodzi do Jezusa i staje przed Nim twarzą w twarz. Jest bardzo blisko, ale Go nie widzi! Może czuje Jego zapach, oddech, ciepło. To niesamowite! Jezus zadaje mu jedno pytanie: „Co chcesz, abym ci uczynił?ˮ. A On woła: „Rabbuniˮ. Tak nazwała Jezusa tylko Maria Magdalena i to po zmartwychwstaniu, kiedy Go rozpoznała. Ten tytuł był często odnoszony właśnie do Boga. Bartymeusz rozpoznaje w Jezusie Boga, podobnie jak Samarytanin uzdrowiony z trądu, który nie doszedł do świątyni, ale wrócił do Jezusa i oddał Mu pokłon, bo rozpoznał w Nim prawdziwego Kapłana i Świątynię. Ów ślepiec musiał znać głos Jezusa, skoro się nie zawahał. Jezus mówi: „Ja (…) znam owce moje, a moje Mnie znająˮ (J 10, 14.). oraz że owce postępują za pasterzem „ponieważ głos jego znają. Natomiast za obcym nie pójdąˮ (J 10, 4-5). Bartymeusz otrzymuje więcej niż prosi.

Na początku ślepiec został określony jako „tyflosˮ, czyli ślepy fizycznie, a prosząc o przejrzenie używa czasownika „blepoˮ, który nie mówi tylko o zmysłowym patrzeniu, ale o głębokim spojrzeniu wiary. Tak patrzył Jezus. Tak patrzył również Piotr, gdy szedł po falach, zanim nie zaczął tonąć. To jest niesamowite, bo Jezus wskazuje, o co mamy Go prosić. O to, co służy wierze i naszemu zbawieniu! On nie chce, byśmy nasze prośby koncentrowały się tylko na uzdrowieniach fizycznych, ale przede wszystkim na duchowych, a potrzebną resztę On sam nam da, jak da Bartymeuszowi.

I Bartymeusz poszedł za Nim drogą. Grecki tekst mówi, że „znówˮ mógł widzieć; to zaś oznacza, że on to głębokie spojrzenie wcześniej miał, ale je zatracił. Ten fragment Ewangelii dał mi wielką nadzieję na odnowę wiary. A szczególnie na ciągłe poznawanie głosu Jezusa i Jego słowa, by móc je rozpoznawać również w Jego wysłańcach. To jest dla mnie wręcz program na Rok Wiary: słuchać Słowa i bezkompromisowo za Nim iść. To nie odbywa się bez walki i bez wątpliwości, ale Jezus pomaga, by tym „idącym na przedzieˮ nie udało się zgasić ducha, bo posyła tych, którzy są na końcu.

Pozdrawiam serdecznie:)

I myślę, że do zobaczenia na czwartym tygodniu za pół roku.

s. Bogusława
uczestniczka ćwiczeń ignacjańskich
28 grudnia 2013 - 5 stycznia 2014

Publikacje z okazji 15-lecia CFD

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl