O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Rekolekcje Lectio Divina 10-18 grudnia 2014 ...


Rekolekcje Lectio Divina
10-18 grudnia 2014
 

  ...

W dniach od 10 do 18 grudnia 2014 r. odbyły się rekolekcje lectio divina. Rekolekcje przeżywali kapłani i bracia zakonni - uczestnicy Szkoły Wychowawców Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych 2013-2015. Modlili się oni Słowem zaczerpniętym z Ewangelii św. Mateusza. Wprowadzenia do modlitwy dawał Krzysztof Wons SDS. Rekolektantom towarzyszyło siedmioro kierowników duchowych. Oprócz trzech duszpasterzy CFD byli to: kapłan archidiecezji przemyskiej, franciszkanin konwentualny i pallotyn oraz osoba świecka.

---------------------------------------------------------------------

 T E K S T Y   H O M I L I I
wygłoszonych w czasie rekolekcji

---------------------------------------------------------------------

Prowadzeni do Ojca przez „muliste dno” ojcostwa ludzkiego
homilia - środa trzeciego tygodnia Adwentu, 17 grudnia 2014 r.
Rdz 49, 2.8-10; Ps 72, 1-4.7-8.17; Mt 1, 1-17

Rozważając Mateuszowy rodowód Jezusa w pamięci mam intuicję jednego ze współbraci, że wydarzenia z naszego życia mają zawsze „drugie dno”. Mówiąc o „drugim dnie” zakładamy, że istnieje również „pierwsze dno”. Pierwszym dnem - mówił ów współbrat - są nasze ludzkie motywacje, często nie odkryte czy nieuświadomione, a drugim - są Boże plany i inspiracje, natchnienia Ducha Świętego. Istnieje więc ludzka głębia i Boża głębia naszego życia. Na swój użytek wyobraziłem to sobie w obrazie zbiornika wodnego, na którego dnie znajduje się warstwa mułu. Poziom mułu to „pierwsze dno”, gdy jednak usunąć ów muł odkrywamy „drugie dno” - prawdziwy punkt oparcia. „Pierwsze dno” to nasze grzechy i ich konsekwencje, a „drugie dno” to „miłość Boża rozlana jest w sercach naszych przez Ducha Świętego” - jak mówi św. Paweł (Rz 5, 5), bo „gdzie wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” (Rz 5, 20b). Oczyszczanie zbiornika z mułu nie należy do łatwych i przyjemnych zadań. Zgłębianie i oczyszczanie motywacji czy konsekwencji grzechu też jest trudne. Ale naprawdę pasjonujące i istotne jest odkrywanie tego „drugiego dna” - tego, co pod mułem -, czyli odkrywanie misterium Boga, który jest Ojcem, w naszym życiu.

W odczytanym przed chwilą rodowodzie Jezusa najczęściej występującym słowem jest słowo „ojciec”: „Abraham był ojcem Izaaka; Izaak ojcem Jakuba; Jakub ojcem Judy i jego braci…”; w oryginale i dosłownym tłumaczeniu jest nim czasownik „zrodzić”: „Abraham zrodził Izaaka; Izaak zaś zrodził Jakuba; Jakub zaś zrodził Judę i jego braci…”. Rodowód Jezusa, na pozór bardzo monotonny, w rzeczywistości tętni życiem - życiem Bożym, przekazywanym z pokolenia na pokolenie. Rodowód tętni życiem Bożym, bo źródło życia jest w Bogu, bo pierwszy w rodowodzie Abraham sam sobie życia nie dał, ale otrzymał je od ojca, itd. aż do (aż „od”) Ojca Niebieskiego. To mi przypomina notatkę kard. Stefana Wyszyńskiego z 20 listopada 1955 r.: „Przecież rodzić można tylko we dwoje: ja z Tobą, Ojcze; dwoje młodych rodziców - z Tobą, jako jedno ciało. - A gdy jestem sam z sobą, cóż zdołam urodzić? I chcę, i pragnę być tylko z Tobą, by tylko wtedy mogę rodzić dla Ciebie, dla Twojej chwały – Soli Deo… A więc powtarzam - nic dla siebie! Bo nie chcę, by moja ziemia była bezpłodna! A więc tylko z Tobą, bo wszelkie ojcostwo z Ciebie się wywodzi. Wyzwól, Ojcze, z syzyfowej pracy orki na moim ugorze. Uczyń, byśmy zawsze byli razem: Ty i ja, Ty we mnie, a ja w Tobie”. Rodzić można tylko we dwoje! Jeśli chcę być ojcem/ojcem duchowym, jeśli chcę rodzić, to potrzeba otwarcia na drugiego/Drugiego, na człowieka/Boga. Jeśli chcę rodzić innych do życia, trzeba bym im dawał Boga, trzeba bym im dawał Ewangelię. Św. Paweł napisze do Koryntian: „ja to właśnie przez Ewangelię zrodziłem was w Chrystusie Jezusie” (1 Kor 4, 15). Kto słucha słowa Bożego i je wypełnia, ten jest matką Jezusa, czyli rodzi Jezusa (por. Łk 8, 21).

„Pierwsze dno” rodowodu Jezusa to życie przekazywane przez słabych, grzesznych ludzi. W znanej nam z liturgii wersji rodowodu imię „ojciec” występuje 39 razy. To jakby podprowadzenie pod ten 40. raz - pod pełnię, która objawi się w słowach „z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem”. Ale o Józefie, mężu Maryi, nie mówi się, że „zrodził” Jezusa, bo Jezusa zrodził Bóg. Może lepiej to „drugie dno”, tę Bożą głębię, widać w tekście greckim, gdzie 39 razy występuje czasownik „egennesen” w stronie czynnej („zrodził”), a po raz czterdziesty pojawi się on w stronie biernej „egennethe” („z której został zrodzony Jezus…”), a pamiętamy, że w Biblii strona bierna bywa używana dla podkreślenia działania Bożego. Można powiedzieć, że w tych rekolekcjach Jezus konsekwentnie prowadził nas do okrywania „drugiego dna” - do Boga, który jest Ojcem, do którego jednak, aby dotrzeć, trzeba było przejść przez muliste „pierwsze dno” słabego czy raniącego doświadczenia ojcostwa ludzkiego. Ale słowo, które otrzymujemy u końca rekolekcji z Ewangelią wg św. Mateusza, to zaproszenie nie tylko do wdzięczności Jezusowi za to, że stale prowadzi nas do relacji z Ojcem, ale to jest zaproszenie do włączenia się w tę sztafetę synów, którzy stają się ojcami - sztafetę zrodzonych, którzy rodzą. „Zrodzić” nie oznacza tylko zrodzenia fizycznego, ale oznacza też wzbudzić/pobudzić do działania, ukazać/przekazać godność, wprowadzić w funkcję.

W pierwszym czytaniu słyszymy dziś obietnicę: „Nie zostanie odjęta berło od Judy ani laska pasterska spośród kolan jego…” (Rdz 49, 10). Ta laska pasterska wg Wulgaty: „baculus ducis”, „laska przewodnika” (BP: „laska władzy”; gr. „hēgoumenos”). „Dux” to książę, to wysoki tytuł szlachecki. „Dux” to również przewodnik - osoba, która idzie na przedzie i pokazuje drogę, jak pasterz, który staje na czele, a owce podążają za Nim, bo głos Jego znają (por J 10, 4). Wreszcie „dux” to przywódca - słowo, które w historii nabrało też konotacji negatywnej. Od tego słowa pochodzi włoskie „il duce” czy niemieckie „Führer”. Jedno ze skojarzeń to „il nostro duce [che sempre ha ragione]” (nasz wódz zawsze ma rację) czy niemieckie „mein Führer” (mój wódz), którego manifestem jest „Mein Kampf” (moja walka). Możemy i powinniśmy więc zapytać o program formacji pasterza, by uniknąć deformacji w kierunku przywódcy, który jest tyranem. Pasterzem, dającym życie owcom, czyli ojcem, stajemy się wówczas, gdy dajemy się prowadzić Innemu, gdy dajemy się prowadzić Ojcu, gdy walką, którą na co dzień prowadzimy, jest szukanie i wypełnianie woli Ojca. Natomiast przewodnik przeobraża się w tyrana, gdy jego planem na życie jest „mein Kampf”.

„Nie zostanie odjęta laska pasterska spośród kolan jego…” - to obietnica. W jednym z komentarzy żydowskich znalazłem takie tłumaczenie tego zdania: „Nie zostanie odjęte berło od Judy ani uczeń spośród jego potomstwa aż przyjdzie Mesjasz”. Nasz misja to być przewodnikiem prowadzonym, będąc uczniem Jedynego Mistrza i Pana czynić innych Jego uczniami, będąc synem Ojca, dzieckiem Ojca Niebieskiego, prowadzić braci - często poranionych w doświadczeniu dziecięctwa - do Ojca. Możemy to robić tylko wówczas, gdy sami przeszliśmy przez może grząskie, a czasem wręcz bagniste „pierwsze dno” naszej osobistej historii i odkryliśmy skaliste i dające trwałe oparcie „drugie dno”, którym jest Ojciec Niebieski i Jego wola. Taką prawdę objawia nam rodowód Jezusa. Bóg jest obecny w pokręconej ludzkiej historii. Orędzie rodowodu i całej Ewangelii wg św. Mateusza: „Emmanuel, Bóg z nami” (Mt 1, 23) mówi: „Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (Mt 28, 20).

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

    

---------------------------------------------------------------------

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl