O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Wykład inauguracyjny: „Uczniowie na zawsze. Koniecz ...


Abp Jorge Carlos Patrón Wong
arcybiskup emeryt Papantli
sekretarz ds. seminariów w Kongregacji ds. Duchowieństwa

Uczniowie na zawsze
Konieczność i zasady
integralnej formacji kapłańskiej

Wykład
na inaugururację zajęć
dwuletniej Szkoły Wychowawców
Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych
2015-2017

Kraków, 14 września 2015 r.

   

Ogromnie cieszę się z tego, że mogę być dzisiaj z wami na inauguracji obecnej sesji Szkoły Wychowawców Seminariów Duchownych Diecezjalnych i Zakonnych. Serdecznie dziękuję za zaproszenie. W imieniu Kongregacji do spraw Kleru chcę was zapewnić, że pragnie wam ona towarzyszyć w waszej posłudze formatorów nowych kapłanów Kościoła, wspierając was w tej delikatnej i fundamentalnej służbie. Przywożę wam też pozdrowienia od kard. Beniamina Stelli, prefekta Kongregacji, oraz innych urzędników i współpracowników tej Dykasterii, którzy na co dzień pracują na rzecz wzrostu komunikacji między nami, tak aby przyczyniać się do wzajemnego ubogacenia i cennej wymiany doświadczeń, jako formy do dialogu między Stolicą Świętą i Kościołami lokalnymi.

Tematem konferencji jest integralna formacja do kapłaństwa poprzez przygotowania odpowiednich formatorów. Chciałbym podzielić się z wami kilkoma refleksjami wskazując na niektóre fundamentalne zasady oraz – być może – prowokując do pytań. Przede wszystkim wydaje mi się, że poważna refleksja o formacji wymaga rozpoczęcia od osób formatorów. Formacji nie można bowiem pojmować jako mechanicznego wlewania treści i idei do tych pustych pojemników, jakimi miałyby być formowane osoby; przeciwnie, mamy tu do czynienia a aktem relacyjnym i wymianą doświadczenia chrześcijańskiego i apostolskiego między formatorami i osobami formowanymi. Dlatego trzeba, aby formatorzy przyszłych kapłanów posiadali integralną i pełną wizję kapłaństwa i własnego powołania , gdyż tylko wówczas będą w stanie przekazywać ją i dzielić się nią z nowymi pokoleniami.

Wychodząc z tego założenia chciałbym przedstawić teraz kilka refleksji, które podzieliłem na dwie części: w pierwszej zajmę się „formacją formatorów”, w drugiej chciałbym przedstawić kilka uwag na temat „metodologii”, której wymaga komunikowanie innym własnego doświadczenia kapłańskiego.

I. FORMACJA FORMATORÓW

Chciałbym rozpocząć od sprawy fundamentalnej, o której zawsze warto przypominać: powołanie do życia kapłańskiego jest nade wszystko Bożym darem, który poprzedza nasze działania formacyjne. Na początku formacji nie znajdują się zatem ani nasza wola, ani nasze – choćby najbardziej potrzebne – środki i narzędzia, które organizują metodologię i projekt formacyjny. Kiedy w Ewangelii św. Mateusza czytamy słowa Jezusa: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało. Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo” (Mt 9-37-38), to jesteśmy wezwani do przyjęcia tej perspektywy: To nie my jesteśmy głównymi sprawcami formacji, ponieważ to pole należy do Boga. To jest Jego żniwo. Jesteśmy aktywnymi i sumiennymi robotnikami w Jego winnicy, współpracownikami w Jego dziele, cierpliwymi i zaangażowanymi kultywatorami ziarna, które zostało zasiane przed naszym przyjściem. Uczestniczymy zatem w dziele kogoś Innego i współpracujemy z Nim w dziele formacji tych, którzy staną się pasterzami.

Prawdopodobnie uwaga ta wyda się oczywista, być może banalna, z pewnością słyszeliśmy ją wiele razy – warto ją jednak powtórzyć: Fundamentem zdrowej formacji jest osoba formatora, który uczestniczy w dziele Łaski Bożej. Innymi słowy, odwołując się do Listu do Rzymian możemy zapytać: „Jakże mieli wzywać Tego, w którego nie uwierzyli? Jakże mieli uwierzyć w Tego, którego nie słyszeli? (Rm 10, 14). Biorąc pod uwagę kontekst naszych zadań możemy sparafrazować te pytania: „Jak możemy formować tych, którzy zostali nam powierzeni, jeśli my sami nie zostaliśmy wcześnie uformowani?” Jest to centralny punkt samoświadomości i wychowawczej skuteczności formatora: własna formacja początkowa i ciągła jako części jednej „drogi ucznia”, która „przybliża do Chrystusa i pozwala na coraz większe upodabnianie się do Niego”, jak przypomniał papież Franciszek w swoim przemówieniu do zgromadzenia ogólnego Kongregacji do spraw Duchowieństwa (3 października 2014 roku).

W naszej pracy w Kongregacji staramy się przede wszystkim dostrzegać te problemy, które dotyczą tematu formacji formatorów. Chciałbym podkreślić pięć kwestii, które – niezależnie od tego, że w różnych miejscach sytuacje są odmienne – można uznać za istotne w sensie ogólnym. Mam nadzieję, że odnajdziecie w nich echo waszych pytań i potrzeb, tego, co leży na sercu Kościołowi w Polsce.

1.a Konieczność przygotowania nowych formatorów

Ten pierwszy punkt jest niezwykle ważny. Zadanie formowania przyszłych kapłanów jest misją kluczową i delikatną, która wymaga formatorów przygotowanych, zrównoważonych, charakteryzujących się głęboką duchowością, zdolnością do nawiązywania relacji i talentem pedagogicznym. Również wielu biskupów zauważa pilną potrzebę formowania formatorów.

Nie wolno zaniedbywać tej sprawy, nawet gdybyśmy mieli odpowiednią liczbę kapłanów i seminarzystów. Trzeba zawsze pamiętać o tym, że dar jest zarazem wezwaniem do odpowiedzialności i dlatego powinien budzić w nas pytanie: Co mogę zrobić, aby podtrzymywać ten dar? Aby nie dopuścić do jego śmierci? Aby sprawić, że przyniesie owoce? A bardziej bezpośrednio kieruję pe pytania do was: Czy w waszych centrach formacji, a mówiąc ogólniej: w Kościele polskim, prowadzicie refleksję na tym, jak troszczyć się o ten dar i jak go rozwijać? Czy liczbie seminarzystów i kapłanów odpowiada poziom życia kapłańskiego? Jakie aspekty postaci kapłana w Polsce są najpiękniejsze, a jakie najbardziej problematyczne, takie, które należałoby się pilnie zająć? To tylko kilka pytań, które kieruję do was, odpowiedzialnych za formację, powtarzając fundamentalne przesłanie: Trzeba zawsze troszczyć się o to, aby stwarzać konteksty, metody i okazje do formacji formatorów.

Wydaje mi mię, że szczególnie doniosła jest w tym względzie praca tej Szkoły, która z pewnością wykonuje ważną pracę nie tylko w tym kraju, ale – w klimacie skupienia i braterskiej dzielenia się – również dla innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Sądzę, że również Kongregacja do spraw Duchowieństwa może skorzystać z waszych doświadczeń. My także staramy się odpowiadać na potrzeby formacyjne; w ubiegłym roku rozpoczęliśmy „Kurs dla formatorów” skierowany do kapłanów, którzy odbywają swoje studia specjalistyczne w Rzymie. Każdego tygodnia ponad 100 kapłanów pochodzących z 31 krajów spotyka się, aby pogłębić kwestie formacyjne, tak aby po zakończeniu okresu formacji ciągłej w Rzymie mogli być przygotowani do podjęcia zadań formacyjnych w Kościołach lokalnych. Wielu z nich bowiem po powrocie do diecezji biskupi powierzają rolę formatorów.

Wszyscy dobrze wiemy – dlatego nie będę rozwijał tego tematu – że wyzwania formacyjne, które stoją dzisiaj przed Kościołem, przekraczają często ludzkie siły; sytuacje, w których znajdują się nasi seminarzyści, są różne i niepowtarzalne, tak że niejednokrotnie nie można wskazać na łatwe i automatycznie trafne odpowiedzi. Nie urodziliśmy się jako formatorzy. W ramach ogólnego powołania do kapłaństwa zostaliśmy wezwaniu do pełnienia specyficznego zadania, które poprzez naszych przełożonych powierzył nam Bóg; aby wzrastać w odpowiedzialności i w trosce o otrzymane powołanie dobrze jest pamiętać o słowach Jezusa, które nas ostrzegają i napominają: „Jeśli ślepy ślepego prowadzi, obydwaj w dół wpadną” (Mt 15, 14). Dlatego zadania formacyjne z jednej strony wymagają od nas wielkiej pokory, a z drugiej odpowiedniego przygotowania.

1.b Formacja ciągła formatorów

Drogę do stania się formatorem dobrze jest rozpocząć od konkretnego doświadczenia (tak jak np. w tej szkole w w szkołach jej podobnych), pamiętając o tym, że nie jest to cel procesu formacyjnego, a tylko jego punkt wyjścia. Trzeba zatem mieć świadomość, że moja formacja jako formatora zaczyna się w pewnym miejscu (doświadczenie), ale nigdy się nie kończy. To również może się wam wydać banalne i znane; trzeba jednak podkreślić konieczność ciągłości formacyjnej w życiu kapłanów; nierzadko w Kościele istnieje i przeważa przekonanie – żeby nie powiedzieć rozpowszechniony frazes – że formacja kończy się po święceniach kapłańskich. Takie błędne przekonanie może się pojawić również pośród nas i wyrazić się w słowach: „Jeśli ukończę ten kurs czy tę szkołę, to będę już przygotowany do zadań formacyjnych”. Formacja formatora jest procesem, który stanowi część całej drogi kapłańskiej i trwa w czasie bez żadnych przerw.

Często u podstaw „minimalistycznego” pojęcia formacji znajduje się jej „redukcja” wyłącznie do wymiaru intelektualnego: po zdaniu wymaganych w seminarium egzaminów formacja zostaje uznana za automatycznie zakończoną, z wyjątkiem „okresowych” kursów aktualizujących, przeżywanych często dość powierzchownie, a przede wszystkim nie dotykających i nie prowadzących do wzrostu innych wymiarów. Kapłan nie kształtuje się sam, lecz jest formowany przez Chrystusa, do którego każdego dnia upodabnia się pozostając w relacji ucznia, która nigdy nie powinna zaniknąć; to jest właśnie formacja integralna – formacja całej osoby kapłana – i ciągła, ponieważ obejmuje cały czas jego życia.

Formatorzy, z racji ich specyficznej misji, potrzebują specyficznej formacji; inna jest bowiem rola rektora czy prorektora, a inna ojca duchownego, dyrektora studiów, ekonoma itd. Byłoby idealne, gdyby każdy z nich przeszedł formację właściwą dla powierzonego mu zadania; to jednak zależy naturalnie od różnych czynników, takich jak zasoby ludzkie, plany diecezji itd. O ile formacja nowych formatorów jest pierwszym, newralgicznym punktem i stanowi wymóg ogólny, to „specjalistyczna formacja” formatorów byłaby jej naturalną ewolucją i kontynuacją rozpoczętej drogi. Można by się na przykład zastanowić nad tym, w jaki sposób należałoby pogłębić metodologię pracy istniejącej już szkoły (np. takiej, jak ta), tj. zastanowić się nad specjalizacją, tworząc odrębny kurs dla formatorów z forum zewnętrznego, a inny kurs dla formatorów zajmujących się forum wewnętrznym, czy też oferując inne inicjatywy, które pogłębiłyby i uszczegółowiły rozpoczętą już pracę.

Chciałbym podzielić się tu kilkoma osobistymi refleksjami, które dotyczą kontynuacji formacji formatorów:

Jako formatorzy jesteśmy najpierw wezwani do otworzenia naszych serc na to, co Pan chce w nas zdziałać. Duch Święty jest pierwszym „podmiotem formacji”, „Formatorem serc”, a nasze zadanie polega na codziennym wzywaniu tego Ducha prosząc go, aby kształtował nas na obraz serca Jezusa Chrystusa. Pamiętajmy o prymacie Ducha we wszystkich naszych technikach i strategiach.

Po drugie, pracę formacyjną powinniśmy traktować jako zadanie o charakterze głęboko kapłańskim. Bycie formatorem nie jest zadaniem wtórnym w stosunku do innych zadań kapłańskich. Wykonując je każdy z nas zajmuje się powierzonymi mu osobami i sprawuje wobec nich ojcostwo duchowe, które jest zakorzenione w kapłaństwie. Z tego powodu powinno być sprawowane w najlepszych możliwych warunkach osobowych i obiektywnych, z przeznaczeniem na nie odpowiedniego czasu i odpowiednich zasobów ludzkich i duchowych.

Powyższe refleksje prowadzą do trzeciego punktu, który uważam za fundamentalny. Poprzez Kościół Bóg powołał nad do służby w formacji kapłańskiej. To, co robicie jako formatorzy nie jest pracą czy pewną działalnością w ramach waszej służby, lecz czymś znacznie głębszym – jest powołaniem w ramach powołania kapłańskiego. Dlatego wymaga absolutnego zaangażowania, głębokiej pasji, ducha modlitwy i poświęcenia, a zarazem radości z tego, że możemy w ten sposób służyć Królestwu Bożemu.

1.c „Metoda” formacji: troskliwa bliskość

Sekcja do spraw Seminariów i cała Kongregacja do spraw Duchowieństwa w odpowiedzi na potrzeby Kościoła starają się pracować w służbie formacji; w Rzymie mamy około 70 kolegiów z około 5 tysiącami studentów-kapłanów, którzy znajdują się w różnych fazach formacji kapłańskiej. Od 2013 roku kolegia te zostały powierzone opiece Kongregacji do spraw Duchowieństwa. Wielu z tych kapłanów po powrocie do swoich Kościołów stanie przed różnymi wyzwaniami; będą wezwani do głoszenia Ewangelii w nieustannie ewoluującym społeczeństwie, czasami w trudnych sytuacjach obojętności i apatii, a nawet wrogości. W celu towarzyszenia seminarzystom i kapłanom i umacniania ich powołania Kongregacja stara się słuchać, stwarza okazje do spotkania i formacji, przygotowuje wizyty w kolegiach.

Nawiązuję do tej bliskości i troski, o które się staramy, aby poruszyć temat dotyczący formacji: metodą formacji jest uwaga i troskliwa bliskość w stosunku do seminarzystów. Jesteście wezwani do towarzyszenia tym, którzy zostali wam powierzeni, do bycia obecnymi, do okazywania im waszej troski, starając się tworzyć taki klimat formacyjny, który przezwycięży obojętność i odizolowanie. Nie możemy tu pominąć problematyki, która dotyczy wielu seminariów – faktu, że formatorzy nie są w stanie być obecni w seminarium przez wystarczający okres czasu. Wielu z nich wykonuje inne zadania duszpasterskie, które często nie pozwalają im zaangażować się w pełni w towarzyszenie seminarzystom. Jeśli jednak brakuje obecności i bliskości, to formacja musi pozostać pobożnym życzeniem.

1.d Pomoc seminarzystom, którzy doświadczają trudności…

Kongregacja do spraw Duchowieństwa zawsze zachęca biskupów i formatorów do promowania duszpasterstwa powołaniowego, nie minimalizując przy tym ogólnych wymagań w stosunku do kandydatów dopuszczonych do święceń. Papież Franciszek mówił o tym w przemówieniu do pracowników naszej Kongregacji, stwierdzając wyraźnie, że jeśli kandydat do kapłaństwa nie mógłby być również dobrym mężem lub ojcem, to jest bardzo prawdopodobne, że nie będzie też dobrym kapłanem – według znanej zasady św. Ignacego z Loyoli, dla którego „ten, kto nie nadaje się do życia w świecie, nie nadaje się też do życia w Towarzystwie”. Przy innego okazji papież Franciszek wypowiedział jeszcze mocniejsze słowa: „Lepiej pomylić się i stracić autentyczne powołanie niż dopuścić do święceń kandydata, który później okaże się problematyczny”. Słuchając tych słów Papieża nie możemy mieć wątpliwości co do tego, jakie są oczekiwania w stosunku do formatorów, pamiętając przy tym oczywiście o specyfice konkretnych przypadków. Nie wolno obniżać wymagań minimalnych – w przypadku wątpliwości lepsze jest roztropne odczekanie lub nawet przerwanie drogi ku kapłaństwu niż ryzykowanie wyświęceniem kogoś, kto mógłby wyrządzić szkodę wiernym i całemu Kościołowi.

Należy zatem z wielką troskliwością starać się o rozeznanie powołania i stosować jasne kryteria dopuszczania do święceń; takie kryteria nie powinny pozwolić na wyświęcenie nazbyt pośpiesznie czy tylko „na próbę” kandydata, który wzbudza wątpliwości czy niepewność.

II. METODOLOGIA INTEGRALNEJ FORMACJI PRZYSZŁYCH KAPŁANÓW

Drugą część mojego wystąpienia chciałbym poświęcić kilku kwestiom metodologicznym dotyczącym przekazywania integralnej wizji formacji podczas drogi ku kapłaństwu. Życie kapłańskie jest owocem integralnej formacji. Nie ma co do tego wątpliwości. Kapłan, który potrafi przeżywać pełnię własnej posługi kapłańskiej, nie jest owocem formacji cząstkowej, ograniczonej, która kładzie nacisk tylko na jeden z jej wymiarów, z pomięciem innych.

Chciałbym podzielić się tu z wami kilkoma wskazaniami Kongregacji dotyczącymi formacji integralnej i jej realizacji; oczywiście, nikt nie posiada „magicznej formuły” na jej funkcjonowanie, ale doświadczenie i konfrontacja z sytuacjami z całego świata pozwalają na wskazanie kilku podstawowych linii. Pragnę zwrócić uwagę na trzy cechy, które wydają mi się istotne w zdrowiej i pełnej formacji kapłańskiej: integralność, stopniowość i towarzyszenie kandydatom.

II.a „Integralność”

II.a.1 Współzależność czterech filarów formacji

Kiedy mówię o „integralności” formacji, to mam na myśli jej cztery wymiary, o których mówi adhortacja apostolska Pastores dabo vobis: ludzki, duchowy, intelektualny i duszpasterski. Wymiary te są współzależne i nie być skuteczne w oderwaniu od siebie. Jeśli, na przykład, położy się akcent tylko na wymiarze intelektualnym, a zaniedba inne, to istnieje ryzyko, że mieć badaczy, ale nie duszpasterzy, którzy przeżywają w pełni świętość kapłańską; podobnie, zaniedbanie formacji intelektualnej może prowadzić do wychowania kapłanów, którzy nie mają wystarczających podstaw do komunikowania Ewangelii i prezentowania wiary, z jej doktrynalnym i duchowym bogactwem, w różnych współczesnych kontekstach kulturowych. Bez niezbędnego wzrostu w wymiarze ludzkim (rozumianym np. jako dojrzałość afektywno-emocjonalna itd.), owoce życia duchowego byłyby znikome, ponieważ łaska opiera się na naturze – jak mówił św. Tomasz z Akwinu - perficit naturam. Przede wszystkim w ostatnich latach – potwierdza to praca Kongregacji – wielokrotnie podkreślano doniosłość utrwalonej dojrzałości ludzkiej i psycho-afektywnej, która jest niezbędnym warunkiem, aby w duchowości człowieka zakorzenił się wybór celibatu. Na tym poziomie nieraz zauważamy, że niektóre problemy posługi kapłańskiej są tylko objawem i refleksem tych aspektów, które zostały zaniedbane w okresie formacji początkowej, przede wszystkim w wymiarze ludzkim i duchowym. Trzeba przezwyciężyć ryzyko zewnętrznego formalizmu grożące komuś, kto być może formalnie wypełnia obowiązki związane z horarium i modlitwą, ale bez rzeczywistego spotkania z Chrystusem; należy natomiast prowadzić taką formację, która głęboko kształtuje osobę i pomaga jej – zanim przejdzie do czynnej posługi – odczytać na nowo własną historię, trafnie wyrazić własne potrzeby i emocje, poznać własne uzdolnienia i ograniczenia, w zrównoważony sposób włączyć w wybraną w wybraną formę życia własne uczucia.

Integracja czterech wymiarów pomaga też uniknąć innego możliwego zniekształcenia, które polega na przesadnym i prawie kompulsywnym, zaangażowaniu się w działanie apostolskie, bez jednoczesnego dbania o własne zakorzenienie w Chrystusie poprzez ciszę, modlitwę, medytację. Bez głębokiej więzi z Panem i uczestnictwa w Jego kapłaństwie można zostać ofiarą aktywizmu i opróżnić się z wszystkiego. W takich przypadkach będziemy mieli księży „wytrenowanych” i zaangażowanych w pracę duszpasterską, skutecznych „pracowników i menedżerów” duszpasterstwa, ale nie pasterzy zdolnych do działania w imieniu Chrystusa, którzy będąc blisko ludzi głoszą Ewangelię w sposób prosty i jasny, towarzysząc ludowi Bożemu w jego codziennym życiu. Podczas niedawnego przemówienia do kapłanów z Ruchu Szensztackiego papież Franciszek powiedział: „Nie jest dobrze, jeśli zaniedbuje się modlitwę lub, co gorsza, porzuca się ją na rzecz wciągającej posługi, ponieważ ‘jeśli Pan domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą” (Ps 127, 1). Przekonanie, że charyzmat podtrzymuje się poprzez koncentrację na zewnętrznych strukturach, na schematach, metodach lub formie, byłoby poważnym błędem. Bóg wyzwala nas od ducha funkcjonalizmu”.

II.a.2 Życie wspólnotowe w seminarium jako element formacji integralnej

Chciałbym podzielić się też z wami kilkoma obserwacjami dotyczącymi roli życia wspólnotowego, kolejnego integralnego elementu formacji kapłańskiej. Prawdziwa formacja ma miejsce we wspólnocie. W tym naturalnym kontekście, nierzadko pierwszy raz w życiu, seminarzyści mają okazję żyć pod tym samym dachem z ich „bliźnim”, przeżywając to wszystko, co dotyczy dynamiki relacji: przyjaźń, współpracę, dzielenie się, wzajemne wsparcie. Osobiste przyjęcie wezwania Chrystusa jest fundamentalne, ale taka więź z Bogiem „nie powinna nigdy prowadzić do subiektywizmu, ani zepchnąć na drugi plan wspólnotowego korzenia i wspólnotowego kontekstu każdego powołania”. Tego punktu dotyczą też słowa papieża Franciszka skierowane do Kongregacji do spraw Duchowieństwa: „Najgorsze z seminariów jest lepsze niż żadne seminarium”.

Sądzę, że w tym kontekście trzeba przezwyciężyć rozpowszechniony sterotyp, który nazbyt sztywno rozróżnia kapłanów diecezjalnych i wspólnoty zakonne, tak jakby życie w braterskiej wspólnocie dotyczyło tylko tych ostatnich. Jest prawdą, że istnieje tu różnica tożsamości i formy posługi, ale pamiętajmy, że wezwanie do braterstwa i do wspólnoty – jakkolwiek w różny sposób – dotyczą wszystkich. Każde powołanie do posługi kapłańskiej jest zawsze wspólnotowe, ponieważ rodzi się we wspólnocie – w rodzinie, następnie w parafii lub jakimś ruchu czy stowarzyszeniu – zostaje przyjęte i wzrasta we wspólnocie – wspólnocie seminarium czy domu formacyjnego – i jest przeznaczone dla wspólnoty – wspólnoty wiernych i współbraci w kapłaństwie. Dobrze jest pamiętać o tej charakterystycznej cesze Bożego wezwania: Pan wzywa nas po imieniu, każdego z osobna, i o każdego troszczy się w wyjątkowy sposób – podobnie i my, formatorzy, jesteśmy wezwani do troski o powierzone nam osoby – ale wszystko to dokonuje się zawsze w kontekście życia wspólnotowego, inspirowanego duchowością komunii.

Duchowość komunii przybiera różne konkretne formy, inna jest życie kapłanów diecezjalnych, a inne kapłanów zakonnych. W życiu konsekrowanym braterstwo jest przeżywane często we wspólnocie, pod tym samym dachem, w klasztorze, konwencie czy domu zakonnym, zgodnie z charyzmatem danego instytutu. Kapłanów diecezjalnych dotyczy ogólne zalecenie do jego praktykowania – kanon 280 KPK – które nie stanowi wprawdzie zobowiązania prawnego, ale posiada wielkie znaczenie duchowe i duszpasterskie. Z „braterstwem sakramentalnym”, które łączy kapłanów z racji święceń, nakłada na nich wymagania natury duchowej i duszpasterskiej, które mogą przybrać różne formy, zależne od kontekstu kulturowego, od inicjatyw biskupów i kreatywności jednostek.

Istotnym momentem jest jednak to, co jest na początku, ponieważ życie wspólnotowe w seminarium jest kontekstem najbardziej sprzyjającym formowaniu prawdziwego braterstwa i rozwojowi jasnej świadomości wspólnotowego znaczenia całej formacji. Kiedy seminarzysta stanie się kapłanem nie będzie sztywno przywiązany do form życia wspólnotowego z seminarium, lecz będzie posiadał wyraźną „wrażliwość na wspólnotę”, z której mogą się rodzić inicjatywy „sakramentalnego braterstwa”. A zatem już w seminarium trzeba położyć akcent na takie sprawy, jak: zdolność słuchania i dialogu, szacunek i wzajemna służba, współpraca, realizm, duch poświęcenia, pokora w przyjmowaniu rad i napomnień, gotowość do otwierania się na innych. Te postawy i cnoty powinny się stopniowo stawać integralną częścią osobowości kandydata do kapłaństwa.

Warto tu przypomnieć słowa papieża Franciszka wypowiedziane podczas audiencji generalnej 25 czerwca 2014 roku: „Nie jesteśmy odizolowani i nie jesteśmy chrześcijanami każdy z osobna, każdy na własny rachunek, nie, naszą tożsamością chrześcijańską jest przynależność! Jesteśmy chrześcijanami, ponieważ należymy do Kościoła. To jakby nasze nazwisko: Jeśli imię to ‘jestem chrześcijaninem’, to nazwisko brzmi ‘Należę do Kościoła’. Tą drogą możemy iść nie tyle dzięki innym osobom, ale razem z innymi osobami. W Kościele nie istnieje ‘zrób to sam’, nie ma ‘wolnych strzelców’”.

II.a.3 Świadectwo życia kapłańskiego, które dają formatorzy

Formatorzy powinni pełnić aktywną rolę we wspólnocie seminaryjnej. Nie możemy stać z boku i ograniczyć się do obserwacji wspólnoty seminaryjnej. Musimy być raczej „zaczynem w cieście”. Sprawą podstawową, bez której nie możemy mówić o działaniu formacyjnym, jest obecność. Trzeba być obecnym we wspólnocie – dla poszczególnych seminarzystów i dla współbraci kapłanów.

W dynamice formacyjnej ludzie młodzi powinni mieć możliwość czerpania z obecności formatorów konkretnych doświadczeń życia kapłańskiego. My formatorzy, przeżywając w sposób wiarygodny naszą posługę, możemy wzbudzić w seminarzystach spontaniczne przylgnięcie do Jezusa i pragnienie przyswojenia sobie takiego stylu życia kapłańskiego. Będzie to dla nich łatwiejsze, gdy będą go widzieli w naszym życiu. Z drugiej strony od tego zależy również nasza wiarygodność jako formatorów, tj. nasza skuteczność formacyjna. Poprzez nasz przykład ludzie młodzi powinni doświadczać, czym jest „życie kapłańskie” pojęte jako służba i miłość.

II.b „Stopniowość”

Następną zasadą metodologii formacyjnej stanowi stopniowość. Mam tu na myśli podział formacji na poszczególne etapy, które są ze sobą powiązane i tworzą spójną drogę. Każdy z nich ma jednak własne cele i własne środki; formacja początkowa, która odbywa się w okresie seminarium, ma różne etapy, które – jak zaraz zobaczymy – kładą fundament dla formacji ciągłej, trwającej przez całe życie. Możemy wyróżnić pięć etapów, które chciałbym tu krótko omówić.

II.b.1 Rozeznanie powołania

Pierwsza faza polega na rozeznaniu powołania – młody człowiek zadaje sobie wówczas pytanie, czy jest powołany do kapłaństwa. W tej początkowej fazie fundamentalna jest rola proboszcza i każdego innego kapłana, a nie tylko kompetentnych formatorów. W relacji ojcowskiej bliskości i dialogu kapłan może pomóc młodemu człowiekowi w otworzeniu się, w odczytywaniu własnej historii w świetle projektu Bożego, w nauczeniu się pytania i rozpoznawania, które przekraczają emocje i przejściowe skłonności, aż do przygotowania go do rozpoznania wskazówek i śladów Bożego wezwania.

Na tym etapie trzeba zwracać uwagę na wizję kapłaństwa, jaką mają ci młodzi ludzie, którzy chcieliby wstąpić do seminarium, na co każdy z nich kładzie nacisk, co uważają za niezbędne, a co za drugorzędne. Ta wizja stanowi jednocześnie pierwszy poziom selekcji potencjalnych kandydatów do kapłaństwa; jest to okazja do zrozumienia niektórych skłonności potencjalnego kandydata, a zarazem może stanowić przeszkodę, swego rodzaju więzienie, w którym może zamknąć się kandydat; tak czy owak jest to rzeczywistość, która powinna zostać oczyszczona. W ten sposób rozpoczyna się oczyszczanie motywacji, tak aby powoli dojść do pełniejszej wizji kapłaństwa i rozpocząć drogę skierowaną ku formacji kandydatów. Na tym poziomie nasza odpowiedzialność dotyczy dwóch rzeczy: a) pomocy w rozpoznaniu powołania poprzez gotowość do słuchania i otwarcie na relacje; b) przedstawienia kapłaństwa i posługi, zgodnego z nauczaniem Kościoła i przykładem Ojca świętego, tak aby to ona określała typ ewentualnych kandydatów.

Ten etap – nawet jeśli uczestniczą w nim formatorzy z seminarium – ma miejsce poza strukturą seminaryjną i nie wymaga pobytu w seminarium; jest to faza, która nie ma określonego czasu i programu; zależy wyłącznie od duchowej i duszpasterskiej mądrości kapłanów, którzy są w nią zaangażowani.

II.b.2 Etap przygotowawczy

Drugi etap „stopniowego” podejścia do formacji to etap przygotowawczy. Adhortacja apostolska Pastores dabo vobis zalecę tę fazę – która może trwać rok lub dwa – jako przygotowanie do właściwej formacji początkowej. W ciągu ostatnich dwudziestu lat Kościoły w wielu krajach wprowadziły już i zorganizowały fazę przygotowawczą; ich doświadczenie dotyczące tej decyzji i uzyskanych wyników jest bardzo pozytywne. Stopień powodzenia wprowadzenia okresu przygotowawczego do iter formacyjnego zależny jest od miejsca i od jego konkretnych form; zauważa się jednak, że etap ten pomaga seminarzystom w ich stopniowym wzroście – zarówno w formacji ludzkiej, jak i chrześcijańskiej, na poziomie indywidualnym i wspólnotowym.

W szczególności w wymiarze życia chrześcijańskiego etap przygotowawczy uczy kandydatów oceniania rzeczy oczyma Chrystusa, umacniając ich więź z osobą Chrystusa. W tym okresie seminarzysta nabiera zwyczaju modlitwy, medytacji słowa Bożego, studiowania podstawowych prawd wiary w ich prostej formie, jako podstawę niezbędną dla każdego wierzącego. W tej fazie osoba zaczyna uczyć się tego, co to znaczy być uczniem Chrystusa; analogicznie, niezależnie od oczywistych różnic, można by powiedzieć, że etap ten ma pewne cechy postulatu lub nowicjatu.

Istnieją też inne pozytywne cechy tego okresu, który, jako owoc dobrze przemyślanego rozeznania, może być znakomitą okazją do tego, aby seminarzysta pogłębił znajomość samego siebie; jest to naturalna sytuacja, w której mogą się pojawić pewne problemy psychologiczne, związane z przeszłością seminarzysty, tak aby można było podjąć odpowiednie kroki naprawcze. Okres ten daje też seminarzystom, przyszłym kapłanom, okazję do nauczenia się życia w kontekście wspólnotowym.

W związku z tym Kościół doszedł dziś do przekonania, że rok propedeutyczny stanowi element formacyjny, który warto polecić wszystkim Kościołom lokalnym jako element formacyjny, jako instrument przydatny w budowaniu fundamentów u kandydata, który rozpoczyna swoją drogę ku kapłaństwu. Wprowadzenia takiego okresu przygotowawczego zleży oczywiście od wielu warunków, możliwości, zasobów itd. Kongregacja ma świadomość trudności związanych z takim wyzwaniem organizacyjnym (zarówno jeśli chodzi o personel, jak i z punktu widzenia środków materialnych); wszyscy jednak, biskupi i formatorzy, powinniśmy poszukiwać możliwych dróg wprowadzenia tego cennego etapu we wszystkich diecezjach w sposób systematyczny.

II.b.3 Etap stawania się uczniem

Z reguły po okresie przygotowawczym kandydaci przechodzą do etapu poświęconego studiom filozoficznym, w którym otrzymują różne narzędzia pozwalające rozumieć świat i samych siebie oraz przygotować się do późniejszych studiów teologicznych. Nie chciałbym jednak zatrzymywać się tu przy formacji intelektualnej, lecz zwrócić uwagę na trzeci moment integralnej i stopniowej formacji, który ma miejsce w seminarium. Chciałbym mówić o tak zwanym etapie stawania się uczniem, tj. o okresie, który obejmuje pierwsze lata formacji początkowej w seminarium, kiedy to w sposób szczególny pogłębia się więź kandydata z Jezusem Chrystusem – kandydat staje się uczniem wezwanym do słuchania, rozumienia i naśladowania Chrystusa. Przed następnymi etapami formacji seminarzysta powinien nabyć świadomości, że jest przede wszystkim uczniem Pana, świadomości, która będzie mu towarzyszyła przez całe życie i pozostanie na zawsze stałym elementem jego przyszłej drogi. Innymi słowy, przed ukształtowaniem się jako kapłan trzeba przejść przez „szkołę” życia chrześcijańskiego jako autentyczny uczeń Chrystusa. Każda rzecz w swoim czasie.

Naśladowanie Chrystusa „jest możliwe tylko wtedy, gdy wcześniej zostaliśmy przez Niego dotknięci i to On stał się centrum naszej egzystencji”. Ten „temat nie jest ani oczywisty, ani wystarczająco często poruszany, gdyż jest to wielki temat wiary; w istocie każdego dnia z powodów związanych z nami samymi i z sytuacjami, w których się znajdujemy, w pewien sposób ‘tracimy’ Chrystusa lub narażamy się na przesunięcie centrum naszego serca w inne miejsce. Dlatego nigdy nie jest dosyć przypominania o doniosłości centralnego miejsca Chrystusa w naszym życiu […] Możemy nawet stwierdzić, że jest to prawdziwe wyzwanie dla dzisiejszego Kościoła, który wezwany jest do pytania samego siebie, ‘kogo’ lub ‘co’ stawia w centrum”. Chodzi zatem o zaproponowanie seminarzystom rzeczywistej „formacji chrystocentrycznej”.

Taka edukacja oznacza umieszczenie Chrystusa w centrum procesu formacyjnego. Znaczy to, że sednem życia chrześcijańskiego i każdego powołania nie jest jakaś teoria czy filozofia, ani program polityczny, religijny czy patriotyczny, lecz relacja z Osobą Jezusa Chrystusa, która zmienia życie. Postawienie Chrystusa w centrum oznacza, że proces formacyjny zaczyna się od poznania Chrystusa i na nim się kończy. Centralne miejsce Jezusa najlepiej opisują słowa św. Pawła: przeżywać te same uczucia, co Chrystus aż do postawienia siebie samych na drugim planie, umieścić Chrystusa w centrum egzystencji, pozwolić, aby „żył w nas Chrystus” (por. Ga 2, 20). Oznacza to wychowywanie do wielkie wewnętrznej wolności, która prowadzi osobę do przyjęcia projektu Chrystusa za własny.

Aby zatem zaproponować młodym ludziom wybór specjalnej konsekracji, trzeba prowadzić ich do podzielania tych samych „dążeń, które były w Chrystusie Jezusie” (por. Flp 2, 5). Dlatego św. Paweł mówi o tych samych dążeniach, które były „w Chrystusie” (…), a nie „Chrystusa” Znaczenie owego „w” jest istotne dla zrozumienia ducha dążeń, które każdy z nas powinien podzielać. Tak aby za Boże wezwanie nie uznać wyłącznie dążenia do potwierdzenia własnego Ja.

Podczas etapu stawania się uczniem, który obejmuje zazwyczaj studium filozofii, chociaż się z nim nie utożsamia, trzeba kłaść akcenty, które różną się akcentów właściwych dla następnego etapu formacji. Na przykład, nie tyle koncentrować się na celibacie, co pogłębiać ogólny temat czystości, nie tyle przygotowywać kandydatów do posłuszeństwie biskupowi, co uczyć ich posłuszeństwa Bogu. Celem etapu stawania się uczniem nie jest zatem bezpośrednia formacja przyszłych kapłanów, którzy zostaną posłani jako apostołowie Chrystusa, lecz sprawienie, aby seminarzyście stawali się coraz bardziej zapaleni do życia jako przekonani uczniowie i misjonarze Jezusa Chrystusa.

II.b.4 Etap utożsamiania się z Chrystusem

Czwarty etap drogi formacji integralnej obejmuje studia teologiczne, ale – przypomnijmy ponownie – nie jest z nimi tożsamy; studia te dają z pewnością wiele narzędzi, które pomagają w przejściu od fazy stawania się uczniem do etapu utożsamiania się ucznia z Mistrzem. Celem jest ukształtowanie umysłu i serca kandydata zgodnie z kapłaństwem Jezusa Chrystusa. Teraz jest czas na konfrontację z tematami, które mogą pomóc seminarzyście w uformowaniu własnej osobowości na wzór Jezusa Chrystusa Kapłana, Sługi i Dobrego Pasterza. Akcent przesuwa się z tematów dotyczących podstawowego wyboru chrześcijańskiego (etap stawania się uczniem), który jest niezbędnym fundamentem, na rozwijanie bardziej specyficznego powołania – powołania do naśladowania Chrystusa jako kapłana i pasterza. Na przykład nauczanie o czystości powinno w tej fazie dotyczyć daru celibatu wraz z jego znamionami i wymaganiami; posłuszeństwo Bogu, nabyte już wcześniej, powinno przełożyć się na sumienne posłuszeństwo biskupowi w sprawach dotyczących potrzeb diecezji; ubóstwo, które uzdalnia do pokładania nadziei w Bogu, powinno teraz otwierać oczy seminarzystów i uwrażliwiać ich na ludzi potrzebujących itd. Trzeba zarazem dodać, że celem tego etapu nie jest tylko do lepsze przygotowania seminarzysty do naśladowania Chrystusa; w tym okresie powinien on coraz głębiej jednoczyć się z Jezusem Chrystusem, aby aby żyć i działać in persona Christi, Sługi i Dobrego Pasterza.

Dodajmy jeszcze, że podział na etapy wynika z potrzeby „logicznych”, związanych z priorytetami, na jakie należy położyć akcent w każdej z faz formacyjnych. Elementy etapu stawania się uczniem i etapu utożsamiania się z Chrystusem pojawiają się w różnych fazach i w życiu codziennym są oczywiście ze sobą splecione. Mamy tu zatem do czynienia z metodologią pedagogiczną, która nie chce oddzielać różnych wymiarów drogi lub przeszkadzać w ich naturalnym przeplataniu się w codziennym życiu, ani tym bardziej blokować wolnej inicjatywy Ducha, który w swoim działaniu zawsze wykracza poza schematy. Jest to propozycja pedagogiczna, w której każdy z etapów uwzględnia konkretne i biograficzne sytuacje kandydatów; każdy etap jest podstawą następnego i go wprowadza. W ten sposób powstają kolejno piętra „budowli” powołaniowej i kapłańskiej.

II.b.5 Formacja ciągła – potwierdzenie prawd przyswojonych w seminarium

Ostatni etap stopniowej i integralnej formacji do kapłaństwa jest okresem, który zaczyna się po święceniach kapłańskich. Jest to czas tak zwanej „formacji ciągłej”. Etap ten rozpoczyna się od razu po święceniach; opiera się na formacji początkowej w seminarium, na tym, co zostało przekazane seminarzyście i przez niego przyswojone na jego dotychczasowej drodze. Jeśli etap seminarium charakteryzował się szczerością i otwartością serca, to neoprezbiter będzie w stanie podjąć konfrontację z konkretną rzeczywistością, sprawdzając rzetelność wyborów dokonanych w seminarium. Ten etap, ze swej natury dłuższy od poprzedniego, nie wprowadza nowych elementów, a jedynie pogłębienie i rozwój tego, co zostało przyswojone w czasie formacji początkowej; nierzadko wymaga to nowego wyboru, w kontekstach i momentach odmiennych od czasu formacji seminaryjnej.

Doświadczenie pokazuje, że kapłani, którzy w seminarium otrzymali formację integralną i rzeczywiście przyswoili sobie przekazywane im treści, są zazwyczaj gotowi i otwarci na formację ciągłą. Jeśli z drugiej strony niektórzy z nas są zamknięci na taką perspektywę, to musimy szczerze zapytać: Co nie udało się podczas formacji początkowej i jak mógłbym, na ile to możliwe, poprawić to dzisiaj?

II.c Towarzyszenie

Trzecim narzędziem metodologicznym, które sprzyja formacji integralnej, jest niewątpliwie rozumiane na różne sposoby towarzyszenie. Każdy rok spędzony w seminarium i każdy etap formacji jest inny i niepowtarzalny; dlatego każdy z seminarzystów potrzebuje indywidualnego towarzyszenia na drodze swego powołania. Formatorzy powinni regularnie spotykać się z seminarzystami; możemy powiedzieć, że to właśnie – poprzez pełne zaangażowanie całego czasu – powinno być główne zajęcie formatorów! Ten, kto zostanie mianowany formatorem, nie powinien mieć innych obowiązków duszpasterskich, które mogłyby przeszkodzić w jego stałej obecności pośród kandydatów. Tę misję wychowawczą sprawuje się przede wszystkim poprzez obecność i osobiste relacje.

Formator powinien widzieć w kandydacie dar, który został mu powierzony; kandydat nie może zostać pozostawiony sobie samemu, własnym emocjom, własnej wizji kapłana i Kościoła; potrzebuje wysłuchania i zaufania, uwagi poświęconej jego drodze i jego pragnieniom. Zadaniem formatorów, którzy otoczyli go ludzkim i duchowym ojcostwem, ojcostwem miłosiernym i zarazem stanowczym, jest to, aby do święceń nie przystąpił on w sposób powierzchowny lub nierozważny. W adhortacji apostolskiej Evangelii gaudium papież Franciszek stwierdza: „Pomimo braku powołań, mamy dzisiaj bardziej jasną świadomość konieczności lepszej selekcji kandydatów do kapłaństwa. Nie można wypełniać seminariów na podstawie byle jakich motywacji, tym bardziej jeśli są one powiązane z niepewnością uczuciową, z szukaniem form władzy, ludzkiej chwały i dobrobytu materialnego” (nr 107). Boże powołanie – każde powołanie, ale zwłaszcza powołanie do życia w specjalnej konsekracji – wymaga uważnego, codziennego i głębokiego rozeznania. Rozeznawać oznacza towarzyszyć w świetle Ducha zewnętrznym krokom i wewnętrznym poruszeniom w życiu kandydata. Formator towarzyszy seminarzyście na tej czasami długiej i żmudnej drodze; pomaga mu w rozumieniu samego siebie i własnego człowieczeństwa, zachęca go wejścia w siebie, aby zrozumiał poruszenia swego życia wewnętrznego, przygotowuje go do słuchania słowa Bożego, atk aby mógł zobaczyć wolę Bożą w swoim życiu. W tym procesie, który jest nade wszystko działaniem Ducha Świętego, osoba może coraz jaśniej widzieć własne życie, oceniać motywacje i sens ewentualnego powołania do kapłaństwa.

Pierwszym źródłem formacji jest zatem Jezus Chrystus, spotkanie z Jego sobą, a następnie – choć może lepiej jest powiedzieć: zarazem – inne spotkania z osobami formatorów. Osoba jest formowana i wychowywana przez inną osobę. Słowa osoba, relacje, dialog, słuchanie są terminami, które symbolicznie wyrażają to, co powinna dawać formacja.

Towarzyszenie powinno mieć miejsce na wszystkich poziomach seminarium, przede wszystkim na poziomie wspólnotowym, z wszystkim seminarzystami zebraniami razem z rektorem i innymi formatorami. Ponadto,, specyficznym wymiarem towarzyszenia jest troska o każdy rocznik czy grupę. Formatorzy powinni spotykać się osobno z każdym kursem, poświęcając mu całą uwagę, tak aby seminarzyści mieli poczucie, że kierowana do nich propozycja nie jest ogólna, ale skonkretyzowana. A w końcu mamy towarzyszenie indywidualne, osobiste, zarówno na forum wewnętrznym (ojcowie duchowni, spowiednicy), jak i na forum zewnętrznym (rektorzy, wicerektorzy, prefekci); chodzi tu oczywiście o fazę fundamentalną. O ile towarzyszenie na forum wewnętrznym jest zakorzenione w tradycji i dostatecznie jasne, to towarzyszenie na forum zewnętrznym nierzadko okazuje się nazbyt formalne, pozbawione jasnych treści, tak że praktycznie można je uznać za pozbawione wpływu.

Na zakończenie można powiedzieć, że ze strony formatorów konieczne jest pielęgnowania „sztuki spotkania”, tak aby móc towarzyszyć przyszłym kapłanom. Oczywiście moglibyśmy powiedzieć: „To, co słyszeliśmy, jest przekonujące i trafne, ale nie da się tego wszystkiego wprowadzić w życie!” Być może tak jest, ale ewentualne trudności nie powinny zmniejszać naszego zaangażowania w próby realizacji naszych formacyjnych „ideałów”.

ZAKOŃCZENIE

Doszliśmy do końca tej refleksji na temat integralnej formacji do kapłaństwa. Chciałbym jeszcze raz podziękować wam za zaproszenie, zapewnić was, że takie spotkanie jest dla mnie ubogaceniem, ponieważ wasza Szkoła realizuje dobrze rozwinięty, integralny i bogaty w treści projekt.

Wszystkim uczestnikom przekraczającym próg tej szkoły chciałbym złożyć najlepsze życzenia do siebie, od kard. Benjamina Stelli, prefekta naszej Kongregacji, i od wszystkich jej pracowników. Życzymy wam, abyście najbliższe dwa lata przeżyli były dla was czasem ubogacenia daru kapłaństwa. Odwołując się do słów papieża Franciszka, chciałbym was zachęcić do jak największej troski o powołania kapłańskie i zakonne; wymagają one specyficznej troski, zindywidualizowanych programów, jasnych projektów formacyjnych, rozeznania i towarzyszenia. Jest to wielkie wyzwania, wobec którego chciałbym dodać odwagi, zapewniając was o mojej modlitwie w intencji waszej posługi do Dobrego Pasterza.

tłumacz. z jęz. włoskiego
Jarosław Merecki SDS

POLECAMY

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl