O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Rekolekcje Lectio Divina 18-26 maja 2017 - homilie cz. 1< ...


Rekolekcje Lectio Divina
18-26 maja 2017

 

Od 18 do 26 maja 2017 r. trwają rekolekcje lectio divina. W rekolekcjach biorą udział 53 osoby, którym towarzyszy 6 kierowników duchowych. W posługę są zaangażowani: duszpasterze CFD, kapłan archidiecezji przemyskiej i osoba świecka.

Uczestnicy modlą się słowem Bożym z Ewangelii wg św. Marka, św. Mateusz, św. Łukasza i św. Jana. Wprowadzenia do modlitwy dają duszpasterze CFD.

Prosimy o modlitwę w intencji
uczestników i prowadzących oraz kierowników duchowych !

---------------------------------------------------------------------

homilie - część druga
21-23 V 2017
>>>.

homilie - część trzecia
24-26 V 2017
>>>.

---------------------------------------------------------------------

 NAGRANIA I TEKSTY HOMILII
wygłoszonych w czasie rekolekcji
- CZĘŚĆ PIERWSZA -
18-20 maja2017

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – czwartek 5. tygodnia okresu wielkanocnego, 18 maja 2017 r.
Dz 15, 7-21; Ps 96, 1-3. 10; J 15, 9-11

NAGRANIE HOMILII Z 18 MAJA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Ryszard Stankiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – piątek 5. tygodnia okresu wielkanocnego, 19 maja 2017 r.
Dz 15, 22-31; Ps 57, 8.10-12; J 15, 12-17

n

---------------------------------------------------------------------

Sedno problemu: dzieci tego świata nie znają Ojca
homilia – sobota 5. tygodnia okresu wielkanocnego, 20 maja 2017 r.
Dz 16, 1-10; Ps 100, 2-5; J 15, 18-21

NAGRANIE HOMILII Z 20 MAJA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Gdy czytałem fragment z Dziejów Apostolskich, który Kościół nam dziś daje, początkowo i dość długo, w zasadzie aż do tej pory, nie daje mi spokoju pytanie, dlaczego Paweł obrzezał Tymoteusza. Niedawno skończył się synod jerozolimski, na którym apostołowie w posłuszeństwie Duchowi Świętemu zdecydowali, by nie nakładać na pogan, którzy się nawracają, niczego ponad to, co konieczne. Bodźcem, pamiętamy, było nauczanie jakichś Judejczyków, że jeśli poganie nie poddadzą się obrzezaniu, nie będą zbawieni; a apostołowie zdecydowali inaczej. I teraz Paweł i Barnaba idąc nakazują przestrzegać postanowień wydanych przez apostołów. Zaraz wrócimy do tego, a teraz…

Przyjrzyjmy się Tymoteuszowi. Imię jego oznacza: „ten, kto czci Boga” (gr. time - cześć, szacunek, respekt; gr. Theos – Bóg). Tymoteusz jest synem Żydówki Eunice, „która przyjęła wiarę”, tj. nawróconej na chrześcijaństwo, i ojca Greka. Św. Paweł daje świadectwo o „bezobłudnej wierze”, jaka cechowała jego babkę Lois, jego matkę i samego Tymoteusza (2 Tm 1, 5). O ojcu natomiast nie wiemy nic poza tym, że był Grekiem. I jeszcze jeden sygnał, ważny dla nas modlących się słowem Boga. Św. Paweł pisze w drugim liście do Tymoteusza: „od lat niemowlęcych znasz Pisma święte, które mogą cię nauczyć mądrości wiodącej ku zbawieniu przez wiarę w Jezusa Chrystusa” (2 Tm 3, 14-15). Tymoteusz to dziecko z małżeństwa mieszanego - mieszanego nie tylko narodowościowo, ale i religijnie. Jest dzieckiem nieobrzezanym. Linia dzieląca świat żydowski i grecki wiodła jakby przez środek jego domu, a nawet przez środek serca Tymoteusza. Może też dlatego, choć znał Pismo święte od lat niemowlęcych, ale ten „podział”, - bo ojciec był Grekiem -, spowodował, że nie został obrzezany. A może trzeba zobaczyć to inaczej: Tymoteusz w sobie od dziecka próbował połączyć te dwa światy reprezentowane przez matkę i przez ojca. Być może od dziecka w sobie przeżywał taki dylemat: „czy bardziej w tę czy bardziej tamtą stronę?”. Tego połączenia nie mógł dokonać sam. W pewnym momencie odkrył w Jezusie Tego, który te „obie części ludzkości, uczynił jednością”. To Jezus jest w stanie połączyć te dwa światy. To Jezus, którego poznał, jest Pontifex-em, jest Budowniczym mostów, jest Budowniczym mostów nie tylko między ludźmi, ale również mostów w sercu człowieka, mostów pomiędzy dwoma światami dotąd jakby rozdzielonymi.

A jednak trudno zrozumieć, dlaczego Paweł obrzezał Tymoteusza. W liście do Galatów o innym ze swoich współpracowników, o Tytusie, napisał: „nie zmuszono do poddania się obrzezaniu nawet Tytusa, mego towarzysza, mimo że był Grekiem” (Ga 2, 3). Tyle że sytuacja Tymoteusza była jednak inna niż Tytusa. Również dlatego, że według tradycji żydowskiej to od matki, a nie od ojca, dziecko otrzymywało przynależność do narodu żydowskiego, czyli z perspektywy Żydów Tymoteusz był Żydem, nie Grekiem. To z naszej perspektywy wydaje się, że był Grekiem, skoro miał ojca Greka. Dwa światy spierają się o Tymoteusza: „od kogo on jest?”. Każdy ma swój punkt widzenia. Paweł obrzezał Tymoteusza, tak to napisał św. Łukasz, „z powodu Żydów” (Dz 16, 3). I nie wiemy dokładnie, z jakiego powodu. Nie ma powiedziane, że „z obawy przed Żydami”). Być może dlatego, żeby nie stwarzać niepotrzebnych trudności w relacjach z tymi, do których przecież zawsze w pierwszej kolejności udawał się z orędziem Ewangelii. Ale dlaczego to zrobił? Nie daje mi to spokoju. Po co? Przecież obrzezanie, sam Paweł o tym mówił, nic nie znaczy: być obrzezanym czy nie być obrzezanym nic nie znaczy. Paweł i Tymoteusz odkryli Boga, który jest Ojcem; poznali i doświadczyli Boga, który integruje ich życie. Pomyślałem, rozważając to słowo, że nas możnaby porównać do rozbitego naczynia, które Bóg z miłością, z całą pasją, scala, integruje. I kiedy nas wzywa, kiedy powołuje, - uczestnicy I etapu modlą się słowem o powołaniu pierwszych uczniów -, kiedy Bóg nas powołuje, to chce nas integrować.

I choć pytanie, dlaczego Paweł obrzezał Tymoteusza, nie daje mi spokoju (i tak to jest w modlitwie słowem, że jak do czegoś, do jakiegoś problemu, się przykleimy, to trudno się oderwać, to nie potrafimy go „wypuścić”, bo przecież „muszę wiedzieć, dlaczego”), to jednak stopniowo czułem i czuję się zapraszany, by skoncentrować się na czymś innym, a właściwie to na Kimś innym: na Jezusie, który nas powołuje; na Jezusie, który jest Budowniczym mostów, tych mostów między ludźmi i we mnie; na Jezusie, który integruje mnie samego; na Jezusie, który przez swego Ducha chce integrować całą wspólnotę. Bo to jest cud, który wydarzył się w życiu Tymoteusza! Przecież to jest dużo bardziej pasjonujące: patrzeć na szczęśliwe dziecko, które przez całe lata żyło w rozdarciu, pomiędzy dwoma światami, które to dziecko spotkało Kogoś, kto te światy jest w stanie połączyć i szczęśliwe idzie za Panem Jezusem. I czy to takie ważne, czy Tymoteusz został obrzezany czy nie. To tak, jakby Pan Bóg chciał mi powiedzieć: „Odklej się od tego! Zostaw to wyjaśnianie, dlaczego tak i dlaczego nie inaczej”. Może trzeba skoncentrować się na kimś innym: na Jezusie, który całym sobą i słowami objawia nam Ojca. Takie zaproszenie słyszę dziś w liturgii: „Skoncentruj się na Mnie!”. Jezus mówi: „Skoncentruj się na Mnie!”. Jezusa. Do tego zaprasza mnie słowo Jezusa kończące odczytaną przed chwilę Ewangelię. Jezus mówi: „to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał!”. Bo nie znają Tego, który Mnie posłał! Nasz założyciel, O. Franciszek Maria od Krzyża Jordan, jeszcze jako alumn seminarium, kiedy dwadzieścia siedem lat, - a w Badenii, z której pochodził szalał wówczas Kulturkampf -, zapisał w dzienniku duchowym: „Nie płaczcie, gdy dzieci tego świata was prześladują, lecz płaczcie dlatego, że one nie znają Pana!”. To jest źródło problemu o powód do płaczu: „Nie płaczcie, gdy dzieci tego świata was prześladują, lecz płaczcie dlatego, że one nie znają Pana!”. Skoncentrujcie się na czymś ważniejszym, tj. na tym, że dzieci tego świata nie znają Ojca, nie znają Pana! Nie prześladowanie, nie obrzezanie czy brak obrzezania, jest sednem problemu, ale to, że dzieci tego świata nie znają Boga, który jest Ojcem; nie znają Boga, który scala; nie znają Boga, który integruje i wewnętrznie, i we wspólnocie. Dzieci tego świata nie znają siebie i swoich rzeczywistych potrzeb, a Bóg, który jest Ojcem, je zna i chce je zaspokoić. I problemem dzieci tego świata jest to, że nie znają tego Boga!

Odczytany fragment pierwszej podróży misyjnej św. Pawła może być dla nas też wskazówką na czas naszej modlitwy. Jest taką prostą wskazówka: daj się prowadzić Duchowi Świętemu! Bo bez Ducha Świętego nie ma lectio divina i bez Ducha Świętego nie ma życia duchowego! Bez Boga nie ma Bożego czytania! Bez Boga nie mogę „po Bożemu” przeczytać Pisma Świętego ani swojego życia. I druga wskazówka: cierpliwość! Posłuchajmy: „Przeszli Frygię i krainę galacką, ponieważ Duch Święty zabronił im głosić słowo w Azji. (…) próbowali udać się do Bitynii, ale Duch Jezusa nie pozwolił im, przeszli więc Myzję i zeszli do Troady” (Dz 16, 6-8). To przypomniało mi historię Samuela, doświadczonego proroka, który został posłany, by namaścić jednego z synów Jessego na króla. Przyprowadzano do niego kolejnych synów Jessego, a on jak refren powtarzał: „Ten też nie został wybrany przez Pana”; „Ten też nie został wybrany przez Pana”. A na koniec, żeby nie było wątpliwości, powiedział: „Nie ich wybrał Pan” (1 Sm 16, 8-10). Umie czekać. Samuel umie czekać, nie ulegając presji ludzkiego patrzenia, ludzkiej mentalności. Jest bardziej pewny tego, co słyszy od Pana Boga, niż swoich oczu. Gdy skończyła się „procesja” obecnych w domu synów Jessego, Samuel bardziej pewny słów Boga niż tego, co widzi, zapyta Jessego: „A nie masz jeszcze jakiegoś syna?”. I wtedy przypomną sobie najmłodszego, który jest na pastwisku. To jest cierpliwość proroka! Ale ten prorok na początku był niecierpliwy. Już widząc pierwszego chciał dokonać namaszczenia, bo mu „pasowało” po ludzku, bo Eliab był najwyższy.

I ostatni sygnał. Dziś we fragmencie Dziejów Apostolskich najpierw słyszymy relację jakby „dziennikarską” sporządzoną w trzeciej osobie liczby mnogiej: „przeszli”, „próbowali” (oni). A na koniec, pierwszy raz w Dziejach Apostolskich, pojawia się pierwsza osoba liczby mnogiej: „zaraz po tym widzeniu staraliśmy się wyruszyć do Macedonii, w przekonaniu, że Bóg nas wezwał, abyśmy głosili im Ewangelię” (Dz 16, 10). Odtąd autor nie tylko relacjonuje wydarzenia, ale jest ich aktywnym uczestnikiem. Nie tylko Paweł dzięki widzeniu rozpoznał wolę Bożą, ale również inni członkowie grupy rozpoznają nowe pole działalności misyjnej - Macedonię, pierwszy kraj w Europie, -, i wybierają to pole działalności misyjnej jako wolę Bożą. Nie tylko rozpoznają wolę Bożą, ale ją wybierają! Utożsamiają się z nią! Św. Łukasz uświadamia to przez tę zmianę osoby. Dotąd było „oni”, a od tej pory jest „my”: „my staraliśmy się, my jesteśmy wezwani, żeby im głosić Ewangelię”. Podziękujmy Bogu za Pawła, za Tymoteusza, za Łukasza, za wszystkich, którzy zostali uratowani, odzyskani i scaleni przez Ewangelię; za tych, którzy przez Ewangelię zostali poniesieni do innych, do nas również, abyśmy my też mogli zostać uratowani, odzyskani, scaleni jako osoby i wspólnota.

Piotr Szyrszeń

---------------------------------------------------------------------

 

W ostatnim czasie...

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl