O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Rekolekcje Lectio Divina 6-14 grudnia 2017 - homilie cz. 1


Rekolekcje Lectio Divina
6-14 grudnia 2017

 

W dniach 6-14 grudnia 2017 r. odbyły się rekolekcje lectio divina. W rekolekcjach wzięło udział siedemdziesiąt sześć osób, którym towarzyszyło ośmiu kierowników duchowych. W posługę towarzyszenia byli zaangażowani: duszpasterze CFD, dwóch kapłanów zakonnych (salwatorianin i michalita), urszulanka UR i osoba świecka.

Uczestnicy modlili się słowem Bożym z Ewangelii wg św. Marka, św. Mateusza i św. Jana. W ramach etapu tzw. pogłębienia pt. „Bóg Życia czy bożek pustki?” modlili się słowem zaczerpniętym z Ksiąg Machabejskich. Wprowadzenia do modlitwy dawali duszpasterze CFD. Etap pogłębienia prowadziłPiotr Szyrszeń SDS.

Dziękujemy za modlitwę w intencji
uczestników i prowadzących oraz kierowników duchowych !

 

homilie – część druga
9-11 grudnia 2017
>>>.

homilie – część trzecia
12-14 grudnia 2017
>>>.

---------------------------------------------------------------------

 NAGRANIA I TEKSTY HOMILII
wygłoszonych w czasie rekolekcji
- CZĘŚĆ PIERWSZA -
6-8 grudnia 2017

---------------------------------------------------------------------

………
homilia - środa I tygodnia Adwentu, 6 grudnia 2017 r.
Iz 25,6-10a; Ps 23, 1b-6; Mt 15, 29-37

NAGRANIE HOMILII Z 6 GRUDNIA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Ryszard Stankiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – uroczystość Niepokalnego Poczęcia NMP, 8 grudnia 2017 r.
Rdz 3, 9-15; Ps 98, 1-4; Ef 1, 3-6.11-12; Łk 1, 26-38

NAGRANIE HOMILII Z 8 GRUDNIA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

To rozważanie będzie wokół jednego słowa. To słowo znajduje się w zdaniu, które zaraz przytoczę. Może zabrzmiało to tajemniczo, ale nie chodzi o zabawę w zgadywanie. Nie chodzi też o rozrywkę na zasadzie: „zgaduj –zgadula”, ale chodzi o wzmożenie uwagi wobec słowa, które słyszymy. Być może zaciekawiony czy zaciekawiona faktem, że coś mnie poruszyło i czekając na to słowo, które mnie poruszyło, ponieważ będziesz uważny czy uważna, znajdziesz inne, które ciebie poruszy. Tak dzieje się w naszej modlitwie Słowem: idziemy za jakimś słowem, szukamy jakiegoś słowa i nagle… na naszej drodze staje inne słowo i okazuje się, że ono nas szukało. Ono nas szukało. Chodzi mi w ten sposób o przypomnienie, że w doświadczeniu spotkania ze słowem – na rekolekcjach i w codzienności – trzeba uważności. Mawiali ojcowie greccy, że uwaga jest matką modlitwy. To słowo znajduje się w odczytanym fragmencie listu św. Pawła do Efezjan: „Z miłości przeznaczył nas dla siebie jako przybranych synów przez Jezusa Chrystusa, według postanowienia swej woli, ku chwale majestatu swej łaski, którą obdarzył nas w Umiłowanym” (Ef 1, 5-6). Które to słowo? Teraz byłoby ważne, żebyście zanotowali sobie to słowo, które was poruszyło, jeśli któreś was poruszyło. „Postanowienie”.

„Postanowienie”. Tyle, że poruszyła mnie wersja oryginalna: gr. „eudokia”. To słowo greckie zostało tutaj oddane przez polskie „postanowienie”, chociaż w innych miejscach i częściej się tak zdarza na język polski bywa ono tłumaczone jako „upodobanie”. Co to jest „eudokia”? To słowo bogate w znaczenie. Wyraża ono „upodobanie”, które jest całkowicie darmowe. Bóg kocha i czyni to zupełnie bezinteresownie. W Jego miłości względem nas nie ma interesu, w Jego miłości względem nas nie ma interesowności. Ojciec niebieski nas kocha i po prostu ma radość z tego, że nas kocha. To przypomina mi też tę cechę lectio divina, tę cechę modlitwy Słowem, jaką jest bezinteresowność. Słucham Boga nie dlatego, że coś usłyszę, nie dlatego, że wyjdę z modlitwy z praktycznymi odpowiedziami, nie dlatego, że wyjdę z postanowieniami, chociaż wychodzę z tym również. Słucham Go po prostu dlatego, że chcę Go słuchać i że chcę z Nim być. I to tworzy napięcie, - pozwólcie zrobię ten akcent -, że to tworzy napięcie w nas, kapłanach, może szczególnie. Od wczoraj nie potrafię zapomnieć tego zdania z homilii ks. Rafała: „Dlaczego chcesz mówić, choć jeszcze nie usłyszałeś?”. I teraz sobie wyobraźcie: staję na modlitwie Słowem, staję przecież bezinteresownie i pojawia się napięcie, bo czasem mam wrażenie, że czas biegnie, biegnie…, a tu nic mądrego mi do głowy nie przychodzi; nic sensownego mi się w głowie nie układa, a czas homilii się zbliża… I jak tu być bezinteresownym? A Bóg mnie obdarowuje najpierw Sobą i jest bezinteresowny. I chce, bym Go najpierw obdarował sobą i był bezinteresowny.

Bóg „upodobał” sobie bezinteresownie w człowieku. Dwa cytaty mogą nam pomóc tego dotknąć. Przygotowujemy się do Bożego Narodzenia. Aniołowie śpiewają: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania [ludziom, w których On sobie upodobał]” (Łk 2, 14). I drugi moment, gdy Jezus się modli: „Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie” (Łk 10, 21). Bóg ma upodobanie w tym, żeby objawić się pasterzom (Łk 2, 14); żeby objawić się niewykształconym, nieletnim, dzieciom, niemowlętom, bo tak można oddać gr. „nepioi” (Łk 10, 21). Co to znaczy? To znaczy, że naprawdę nie musisz być kimś, żeby Bóg miał w tobie upodobanie. To znaczy, że nie musisz „być kimś” w kategoriach tego świata, nic nie musisz, żeby Bóg miał w tobie upodobanie. To że jesteś, jest dowodem na to, że On ma w tobie upodobanie. Nic więcej nie musisz! To że jesteś, jest dowodem na to, że On sobie w tobie upodobał! On wybrał cię spomiędzy dwóch możliwości, jakimi są istnienie i nieistnienie. Upodobał sobie w twoim istnieniu! Zresztą, w Starym Testamencie czasownik „eudokeo” czasem oznaczał wybrać, wolę wyboru czegoś lub kogoś; mógł oznaczyć: „postanowić”. Teraz będą dwa przykłady z ksiąg Machabejskich, które „przez przypadek” znalazłem. W jednej z ksiąg Machabejskich ten czasownik pojawia się tam, gdzie Izraelici mieli wybór między dwoma władcami i czytamy: „upodobali sobie” w Aleksandrze, „woleli trzymać” z nim (1 Mch 10, 47). Albo w innym miejscu: „uznali za dobre” (dosł. LXX), „postanowili”, upodobali sobie, by Szymon był ich królem (1 Mch 14, 41). Tak, „eudokia” to jest również: postanowienie; to jest wybór; to jest decyzja; to jest wola; to jest wola dobra, pełna miłosierdzia. Słowo „eudokia” wyraża pełne miłosierdzia upodobanie Boga w Jego ludzie, upodobanie w ludzie, który jest Jego własnością. I to „upodobanie” jest niezależnie od kondycji ludu. On sobie „upodobał” i już! To „upodobanie”, ten „wybór”, jest darmowy, i bezinteresowny, i niezmienny! Bóg cię „wybrał” przez założeniem świata, bo sobie w tobie „upodobał” i to „postanowienie” jest niezmienne. Jemu się, przepraszam za określenie, nie „od-podoba”. Nie możesz nic zrobić, żeby On nie miał w tobie upodobania! Św. Paweł mówi, że nic nas nie może odłączyć od miłości Chrystusa (por. Rz 8, 35-39); nic, tylko my sami!

Ojciec w ten sposób wybrał i upodobał sobie w Jezusie. Czasownik „eudokeo” występuje w opowiadaniach o chrzcie Jezusa i przemienieniu na górze. My to wiemy, ale usłyszmy: „Ten jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie” (Mt 3, 17). „To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie, Jego słuchajcie!” (Mt 17, 5). Do Jezusa też Ewangelista Mateusz odniósł słowa Izajasza: „Oto mój Sługa, którego wybrałem; Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie…” (Mt 12, 18-21).

Bóg upodobał sobie w Maryi. I to dzisiaj warto rozważyć, że to było „upodobanie” bezinteresowne, darmowe, bez żadnych Jej zasług. Świętujemy dziś Jej niepokalane poczęcie; nie narodzenie (nie mówimy: niepokalana od narodzenia), ale poczęcie (mówimy: niepokalana od poczęcia). W tym momencie Ona nie ma żadnych zasług. Razem z Kościołem modlimy się: „Boże, …, na mocy zasług przewidzianej śmierci Chrystusa zachowałeś Ją od wszelkiej zmazy”. W tym momencie Ona nawet nie jest niemowlęciem, a Bóg sobie w Niej „upodobał”. Doznała miłosierdzia w najwyższym stopniu. Jan Paweł II w encyklice „Redemptoris Mater” pisze: „Maryja jest pierwszą, której udziałem staje się to nowe objawienie się Boga, a w Nim nowe ‘samodarowanie się’ Boga”. Nieco dalej mówi, że Maryja „głosi z mocą niezmąconą prawdę o Bogu: o Bogu świętym i wszechmocnym, który – od początku – jest źródłem wszelkiego obdarowania. (…) Stwarzając obdarowuje ON istnieniem wszystko, co istnieje” (RM 36).

I jeszcze dodaje Jan Paweł II: „Nie zatrzymując się zaś, pomimo grzechu człowieka, w swej zbawczej woli obdarowywania, daje siebie w Synu: ‘tak… umiłował świat, że Syna swojego Jednorodzonego dał’ (J 3, 16)” (RM 36). Bóg się nigdy nie odwrócił plecami do człowieka. Zawsze jest zwrócony do człowieka twarzą. Nigdy Bóg nie jest na „nie” wobec człowieka. Pragnie relacji „twarzą w twarz”. Jest zwrócony do nas twarzą tak, że nawet nie zasłonił swej twarzy przed zniewagami i opluciem (Iz 50, 6; zob. Mk 15, 19; Mt 27, 30). Zawsze jest na „tak” wobec człowieka. Nawet gdy my okazujemy się w czynach czy słowach Jego nie-przyjaciółmi, On zawsze względem nas jest „tak-przyjacielem”. Zawsze jest przy naszej jaźni, przy naszym życiu. Również wtedy, gdy nie jesteśmy przy Nim. Bo nas szuka i opowiadanie z księgi Rodzaju, którego fragment słyszeliśmy, jest tego dowodem. Gdy tylko się oddalimy, gdy tylko się odwrócimy od Niego, gdy tylko się ukryjemy, On wychodzi na poszukiwanie: „Adamie, gdzie jesteś?”. Zawsze nas szuka. Jego „upodobanie” w człowieku jest „wyborem”, „wyborem” nieodwracalnym; jest „postanowieniem” nie tylko silnym, ale niewzruszonym.

Św. Paweł do Kolosan powie, że „zechciał” Bóg, że „spodobało się” Bogu, aby w Jezusie „zamieszkała cała Pełnia, i aby przez Niego znów pojednać wszystko z sobą: przez Niego - i to, co na ziemi, i to, co w niebiosach, wprowadziwszy pokój przez krew Jego krzyża” (Kol 1, 19). Więc mocą Misterium Paschalnego, Ukrzyżowanego i Zmartwychwstałego, może więc i w nas się stać to, co się wydarzyło w chwili poczęcia Maryi. Mocą Tajemnicy Paschalnej możemy zostać oczyszczeni od zmazy grzechów i nie musimy na to zasłużyć. On ma „upodobanie” w służeniu nam. On ma „upodobanie” w oczyszczaniu i wypełnianiu naszego pustego życia pełnią łaski. I może gdy odkryjemy, że On ma w nas „upodobanie”, to wtedy będziemy, jak Adam, zdolni wyznać przed Bogiem naszą nagość i naszą tęsknotę za utraconą szatą dziecięctwa Bożego; naszą tęsknotę za tożsamością, bo przecież szata to symbol tożsamości. Będziemy mogli wyznać, że jesteśmy, jak popękane albo strzaskane naczynie, z którego wyciekła woda, i zatęsknić za tym, żeby On nas scalił, oczyścił, napełnił łaską, jak napełniona nią została Maryja. O to dziś prośmy dla siebie nawzajem. I podziękujmy Panu Bogu, że sobie w nas upodobał!

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

 


homilie z rekolekcji lectio divina 28 lutego - 2 marca 2017 (część III)

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl