O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Rekolekcje Lectio Divina 9-17 stycznia 2017 - homilie cz. 1


Rekolekcje Lectio Divina
dla Szkoły Wychowawców WSD
9-17 stycznia 2017

 

info o rekolekcjach  >>>.

homilie – część druga
14-17 stycznia 2017
>>>.

 

Dziękujemy za modlitwę w intencji uczestników rekolekcji i prowadzących oraz kierowników duchowych! Dzielimy się nagraniami/tekstami wygłoszonych homilii.

 

 NAGRANIA / TEKSTY HOMILII
wygłoszonych w czasie rekolekcji
- CZĘŚĆ PIERWSZA -

 

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – poniedziałek 1. tygodnia zwykłego (rok I), 9 stycznia 2017 r.
Hbr 1, 1-6; Ps 97, 1-2.6-7c.9; Mk 1, 14-20

NAGRANIE HOMILII Z 9 STYCZNIA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

………

Ryszard Stankiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

W Jezusie odkrywać siebie jako umiłowanych synów i braci
homilia – wtorek 1. tygodnia zwykłego (rok I), 10 stycznia 2017 r.
Hbr 2, 5-12; Ps 8, 2ab.5-7. 8-9; Mk 1, 21-28

NAGRANIE HOMILII Z 10 STYCZNIA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Kiedy wczoraj, ale również dzisiaj, słuchaliśmy słów z listu do Hebrajczyków, tym, co mnie zatrzymało, było imię Jezusa: „Syn Boży” i „brat”. Powoli Jezus w słowie i poprzez słowo objawia nam siebie. Są wokół Niego tłumy; w ten obraz wpatrują się uczestnicy II etapu [rekolekcji lectio divina], ale też przychodzi za pośrednictwem anioła, by pokornie prosić o miejsce w sercu człowieka, pod sercem matki [III etap].

Imię „Syn Boży” w jakiś sposób prowadzi mnie również do mojego początku. Też jestem synem, synem ojca, synem matki. Uświadomiłem sobie, że w Jezusie moje synostwo jest pełniejsze. W Jezusie mogę odkrywać moją godność dziecka; godność Bożego dziecka ! Imię w Biblii oznacza godność osoby i jej zdolność do relacji. Bóg przyszedł w Jezusie jako Syn, jako umiłowany Syn, jako umiłowane Dziecko Ojca. A więc mogę nieustannie odkrywać w Jezusie to, że i ja jestem umiłowanym synem, bez względu na to, jak toczyła się moja historia: moje dni, miesiące, lata życia. Potrzeba było wielu miesięcy, wielu lat, żebym przyjął tę prawdę; żebym przyjął nie tylko prawdę, że jestem synem, ale że jestem synem umiłowanym; że jestem umiłowanym nie tylko przez ojca i matkę, ale przez Boga. Jezus, który usłyszał w wodach Jordanu słowa Ojca, na które bardzo czekał. My też ich potrzebujemy! Potrzebujemy w naszym życiu potwierdzeń, że jesteśmy dla kogoś ważni, że ktoś nas kocha, że ktoś nas przyjmuje takimi, jakimi jesteśmy, że jest Ktoś, kto jest większy od tego wszystkiego, co w nas jest kruche, słabe, grzeszne. Potrzebujemy tego!

Bóg w Jezusie przychodzi do nas jako Syn. Ale tym, co jeszcze bardziej mnie zatrzymało, jest to, że Jezus przychodzi jako brat. Mam to szczęście, że mam brata, starszego brata, któremu wiele zawdzięczam. Zwłaszcza, kiedy zmarł mój ojciec, a miałem wtedy czternaście lat, można powiedzieć, że był dla mnie wielkim oparciem i to w wielu sytuacjach. Z perspektywy wielu lat widzę w tym wszystkim obecną rękę Pana Boga. A kiedy na drodze powołania zacząłem odkrywać Jezusa nie tylko jako Syna, ale również jako brata, więzy krwi z moim bratem, które były silne i mocne, stawały się przez więź z Jezusem, Bratem, jeszcze silniejsze, mocniejsze. Jeszcze bardziej tego doświadczam, kiedy zobaczyłem, w jaki sposób Jezus przez Wcielenie i potem gromadził nową wspólnotę, nową rodzinę; w jaki sposób nas zgromadził, właśnie jako Syn i jako brat, abyśmy byli braćmi!

Pięknie pokazuje nam to Ewangelia, kiedy przychodzą do Niego bliscy. Pamiętamy tę scenę: przychodzi Matka i Jego bliscy, a Jezus wtedy pyta: „Kto jest moją Matką i którzy są moimi braćmi?”. „Ci, którzy słuchają Słowa i którzy wypełniają wolę Ojca!” (Mk 3, 31-35; Mt 12, 46-50; Łk 8, 19-21). Jezus zaprasza swoją Mamę, swoich bliskich, swoich uczniów, do nowej rodziny. W Jezusie, naszym Bracie, doświadczamy i my nowej wspólnoty - wspólnoty, której na imię „Kościół”! Do tej wspólnoty On przychodzi po zmartwychwstaniu, (…). Mówi wtedy do Marii Magdaleny: „Idź i powiedz moim braciom!” (por. J 20, 17). Tak samo jest w Ewangelii wg św. Mateusza (por. Mt 28, 10). Jezus jest moim Bratem! Jest Synem Ojca!

Moi kochani! Spróbujmy w tych imionach Jezusa na nowo odkryć swoje imię! Spróbujmy w imieniu Jezusa zobaczyć prawdę o swojej godności syna umiłowanego; prawdę o godności córki, córki umiłowanej [jest też tutaj siostra; dobrze, że z nami jest]! Spróbujmy zobaczyć w Jezusie, bracie, nasze powołanie do braterstwa. Tak bardzo tęsknimy za dobrymi relacjami braterskimi w naszych wspólnotach. Ale – bez Jezusa w życiu kapłańskim czy zakonnym – nie mogę stać się dobrym bratem dla mojego brata. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, jak zły czasem potrafi nas uśpić: uśpić w życiu duchowym, uśpić w relacjach międzyludzkich. Widzimy to, gdy Jezus rozkazuje demonowi, że ma zamilknąć i wyjść z tego, którego zniewolił. Możesz być blisko Słowa i blisko tajemnicy eucharystycznej i możesz być zniewolony; możesz być, można powiedzieć, wydziedziczony! Zły robi wszystko, by osłabić naszą godność. Robi wszystko, byśmy nie czuli się synami Ojca i abyśmy nie patrzyli na siebie jak brat na brata, w Jezusie.

Dlatego prośmy w tej Eucharystii, aby mocą Jezusa każdy z nas odnalazł, odkrył, na nowo przyjął i na nowo pokochał to, kim jest i do czego jest powołany. Amen!

Joachim Stencel SDS

---------------------------------------------------------------------

Po co Jezus zabrał ze sobą Jakuba i Jana do domu Szymona?
homilia – środa 1. tygodnia zwykłego (rok I), 11 stycznia 2017 r.
Hbr 2, 14-18; Ps 105, 1-5.6-9; Mk 1, 29-39

NAGRANIE HOMILII Z 3 GRUDNIA 2016
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

W odczytanym fragmencie Ewangelii mamy kilka wydarzeń, kilka obrazów. Mnie zatrzymał i chciałbym zatrzymać się z wami przy pierwszym z nich. Jezus przychodzi do domu Szymona i Andrzeja. Św. Marek jako jedyny mówi, że to był dom Szymona i Andrzeja; wymienia obu braci, również Andrzeja. I dodaje św. Marek coś, co zauważyłem chyba po raz pierwszy; wcześniej chyba nigdy nie zwróciło to mojej uwagi, że Jezus przyszedł tam „z Jakubem i Janem”. To, że Jezus wziął ich ze sobą do domu Jaira, że wziął ich na górę przemienienia, że zaprosił ich do bycia bliżej w ogrodzie oliwnym, pamiętałem, ale że do domu Szymona i Andrzeja „przyszedł z Jakubem i Janem”, zabrzmiało dla mnie jak nowość. To słowo zaprasiło mnie, bym dał mu się poprowadzić. Zanim spróbujemy odpowiedzieć, po co Jezus ich wziął ze sobą, sięgnijmy jednak do pierwszego czytania, czytania z listu do Hebrajczyków, żeby zobaczyć, kto wchodzi do tego domu.

Do domu Szymona i Andrzeja wchodzi Ten, którego autor listu do Henrajczyków nazywa arcykapłanem. Mówi o Jezusie, że to arcykapłan „miłosierny i wierny”. Te dwa przymiotniki wskazują na dwa wymiary więzi: z ludźmi i z Bogiem. Są to przymioty nieodzowne w życiu kapłana, pośrednika między Bogiem i ludźmi. „Wierny” albo „wiarygodny” wskazuje na relację z Bogiem, a „miłosierny” na bliskość względem ludzi. I dziś widzimy w Ewangelii to, jak Jezus jest arcykapłanem, bo jest nim inaczej niż kapłani Starego Testamentu. W Starym Testamencie podkreślano konieczność oddzielenia kapłana czy zwłaszcza arcykaplana od innych ludzi. Ci byli postrzegani jako wyniesieni ponad „zwykłych” śmiertelników. Jezus, jak mówi autor listu do Hebrajczyków, jako arcykapłan „musiał się upodobnić pod każdym względem do braci”, a „ponieważ dzieci mają udział w krwi i ciele, dlatego i Jezus także bez żadnej różnicy otrzymał w nich udział”,czyli przyjął ludzką, śmiertelną naturę. Choć był Bogiem, nie tylko się nie oddzielił, ale - jak śpiewamy w kolędzie - „wszedł między lud ukochany dzieląc z nim trudy i znoje”. Był we wszystkim do nas podobny, z wyjątkiem grzechu. Pomyślałem sobie, że - choć Ewangelie o tym nie wspominają – pewnie nie omijały go gorączki, pewnie zdarzały Mu się choroby; co więcej, umarł. To znaczy upodobnił się naprawdę „pod każdym względem do braci”, z wyjątkiem grzechu. To upodobnienie jest całkowite! Wyjątek jest tylko jeden, a jest nim grzech, którego nie popełnił.

Kapłanom Starego Testamentu kontakt ze śmiercią, z ciałem umarłego, a nawet żałoba, były zakazane. Byż może tutaj mamy źródło decyzji kapłana, o którym Jezus mówi w przypowieści, że ominął „na wpół umarłego” Samarytanina. Teściowa Szymona „leżała w gorączce”. Św. Łukasz, z zawodu lekarz, stawiając diagnozę powiedział dobitnie, że „wysoka gorączka trawiła teściową Szymona” (Łk 4, 38). Jezus nie oddziela się od nikogo, ale zbliża się do każdego. Będąc ambasadorem Ojca nie mieszka w ambasadzie, ale wychodzi do ludzi. Wybrał bliskość i solidarność z ostatnimi, łącznie z tymi, którzy niebezpiecznie gorączkują, którzy – moglibyśmy tak powiedzieć – są „na wpół umarli”. Wybrał bliskość nawet ze skazanymi na śmierć, a wszystko po to, by do jednych i drugich „podszedłszy” móc zrobić to, co zrobił w stosunku do teściowej Szymona, to znaczy, żeby ich, jak ją, „podnieść chwyciwszy za rękę”. Takim dziś Jezus staje pośród nas, przeżywających rekolekcje. Nie brzydzi się, ale zbliża do każdego, również do tych, którzy niebezpiecznie gorączkują, również do tych, którzy są „na wpół umarli”.

Zdecydowana większość spośród nas modli się dziś antytezami z piątego rozdziału Ewangelii wg św. Mateusza. Pomyślałem, że moglibyśmy tu taką antytezę sobie „zbudować”. Może powiedziano nam, że bycie księdzem to wyróżnienie. Sami „łaskę stanu” tak szybko zamieniamy na jakieś „przywileje stanu”. Ile razy, pytam też sam siebie, posługiwałem się argumentem, że jako ksiądz „mam prawo” do tego czy tamtego,albo w absurdalny sposób posługiwałem się stwierdzeniem, że „więcej mi wolno”? Jezus mówi, chociażby ustami św. Jana Pawła II: „Powołanie jest darem Bożej łaski, nigdy prawem przysługującym człowiekowi, przeto ‘nie wolno pojmować kapłaństwa jako zwykłego ludzkiego wyróżnienia’ (…)” (PDV, 36). Zły wmawia nam, że mamy rządzić albo mamy się urządać, a Jezus nam „powiada”, że mamy służyć.

Teraz możemy wrócić i spróbowac odpowiedzieć na pytanie, po co Pan Jezus zabrał ze sobą Jakuba i Jana do domu Szymona? Po co? Z pewnością wszyscy pamiętamy ten moment po trzeciej zapowiedzi męki i zmartwychwstania, gdy oni dwaj prosili Jezusa: „Nauczycielu, chcemy, żebyś nam uczynił to, o co Cię poprosimy. (…) Daj nam, żebyśmy w Twojej chwale siedzieli jeden po prawej, drugi po lewej Twej stronie” (Mk 10, 35.37). Tamtą rozmowę z nimi Jezus zakończył takim słowem: „Syn Człowieczy nie przyszedł, aby Mu służono, lecz żeby służyć…” (Mk 10, 45). I owoc spotkania Jezusa z teściową Szymona ewangeliści wyrazili podobnie: „i służyła im” (gr. „diakonei autois”). Tu jest ten sam czasownik, którego Jezus użył w tamtej rozmowie: gr. „diakonein”. Jezus uzdrawia tę kobietę, żeby podjęła diakonię, żeby służyła. I nas chce uzdrowić i uzdolnić do tego, byśmy posługiwali, byśmy jak On byli sługami.

Jezus zabrał ze sobą Jakuba i Jana do domu, gdzie początkowo była tylko jedna chora osoba. Później oczywiście będzie do dyspozycji wszystkich chorych, którzy zostaną przyniesieni, ale teraz „traci czas” dla jednej osoby. Jezus uczy Jakuba i Jana, uczy nas, wchodzenia do środka; uczy nas podchodzenia do jednego człowieka, uczy nas stanięcia blisko, stanięcia twarzą w twarz z jedną osobą. W tłumie, do którego później pójdzie, nie będzie widział jakiejś bezkształtnej masy, ale dostrzeże twarze… dostrzeże twarze wielu osób. Jest wolny, więc nie da się zatrzymać przez jedną osobę, w jednym domu czy jednym mieście, ale potrafi „tracić czas” dla jednego człowieka.

I wreszcie, ostania bardzo prosta, ale bardzo ważna dla mnie intucja; intuicja „bardzo na czasie”, tak bym to powiedział. Św. Łukasz napisał, że Jezus z uczniami weszli do domu „prosili Go za nią”. Św. Marek zaznaczy tak zwyczajnie, że „powiedzieli Mu o niej”. Nie wiem, czy wam się zdarzyło obawiać się poprosić o coś Pana Jezusa. Bo prośba mogłaby być niedojrzała… Bo nie wiem, czy w ogóle mogę poprosić, czy mam prawo o coś prosić… Bo nie wiem, o co prosić! Markowe „powiedzieli Mu o niej” stanowi dla mnie taki „plaster na ranę”. Po prostu, mów! Nie musisz prosić, po prostu mów! Mów Jezusowi o tym, co się dzieje! On zareaguje dobrze. A swoją drogą myślę, że trzeba się też odważyć prosić. Że będzie niedojrzale? Ostatecznie to staje się szansą do dojrzewania. Oby tak się działo w naszych rekolekcjach!

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

„Zaraz”
homilia – czwartek 1. tygodnia zwykłego (rok I), 13 stycznia 2017 r.
Hbr 3, 7-14; Ps 95, 6-11; Mk 1, 40-45

Homilia, niestety, nie została utrwalona. Jej przewodnim motywem było słowo „zaraz”. W jednym ze słuchaczy przywołała słowa św. Ambrożego z komentarza do Ewangelii wg św. Łukasza: „łasce Ducha Świętego obca jest ociężałość i zwlekanie” (LG, 21 grudnia). :-)

Krzysztof Wons SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – piątek 1. tygodnia zwykłego (rok I), 13 stycznia 2017 r.
Hbr 4, 1-5.11; Ps 78, 3.4bc.6-8; Mk 2, 1-12

NAGRANIE HOMILII Z 13 STYCZNIA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

(…)

ks. Franciszek Rząsa

---------------------------------------------------------------------

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl