O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  homilia na IV Niedzielę Wielkanocną (rok A), 7 maja 2017< ...


Życie zgodne z powołaniem
Bożą prowokacją, która porusza świat

 

homilia – 4. niedziela wielkanocna (rok A), 7 maja 2017 r.
Dz 2, 14a.36-41; Ps 23, 1-6; 1 P 2, 20b-25; J 10, 1-10

 

Jak codziennie, tak również u końca tygodnia biblijnego, bierzemy do ręki Pismo Święte z wiarą, że Słowo Boże jest dla nas Pokarmem, ale również kompasem, który wskazuje nam prawdziwy kierunek życia. U początku tej refleksji chcę przywołać dwie postaci, mężczyznę i kobietę, dwoje ludzi znanych nam z kart Ewangelii, którzy są dla mnie, ale i dla nas wszystkich nauczycielami wiary. Nie uczą nas teorii wiary, ale jej praktyki. Setnik i Syrofenicjanka. Uczą nas całkowitego zaufania Bogu pośród dramatu codzienności. Sługa setnika, przez niego ceniony, poważnie zachorował. Żołnierz prosi Jezusa o interwencję. I językiem swojej żołnierskiej codzienności (w tym przejawia się dojrzałość naszej wiary, że potrafimy ją wyrazić w obrazach zaczerpniętych z naszego codziennego życia) wyjaśnia Jezusowi, że wierzy: „Panie, (…), powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, (…), mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: ‘Idź!’ – a idzie; drugiemu: ‘Przyjdź!’ – a przychodzi; a słudze: ‘Zrób to!’ – a robi” (Mt 8, 8-9). Kobieta kananejska, której córka została opętana przez złego ducha, poszła jeszcze dalej niż setnik: „Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów” (Mt 15, 27). Setnik uwierzył, że jedno słowo, tylko jedno słowo Jezusa, może pomóc jego słudze, a cierpiąca razem z córką matka wierzyła, że uratować ją może choćby okruszyna słowa Jezusa. Oni oboje uczą nas wrażliwości, uczą nas uwagi na każde słowo, które wychodzi z ust Bożych. Słowo Boga jest jak diagnoza (najlepsza diagnoza, bo nikt nas nie zna tak głęboko, jak Bóg) z jednej strony, a równocześnie jest jak recepta i lekarstwo, z drugiej strony. Słowo Boga nas diagnozuje, ukazuje nasz stan aktualny, i leczy nas prowadząc ku temu, jakimi Bóg chciałby nas widzieć.

Chcę się z wami zatrzymać przy dwóch, trzech zdaniach, prawdach, które poruszyły mnie w dzisiejszych czytaniach. Najpierw jest to prawda, że Bóg jest Życiem i chce, byśmy mieli życie w obfitości. Jezus mówi: „Ja przyszedłem po to, aby owce miały życie i miały je w obfitości” (J 10, 10). Jezus objawia Boga, który jest Ojcem, czyli który daje życie. Ojciec, jak sama nazwa wskazuje, jest tym, który daje życie. W tych słowach Jezus rozprawia się z szatańskim kłamstwem, że Bóg chce nam zabrać życie; rozprawia się z zatruwającą naszą codzienność złą myślą, że Bóg zabiera, wykrada, ogranicza czy niszczy nasze życie. Nie! Bóg daje życie! Stwórca dał nam życie w momencie naszego poczęcia i teraz robi wszystko, aby tego życia w nas było coraz więcej. U początku tygodnia, kiedy modlimy się o powołania, szczególnie te do kapłaństwa i życia zakonnego, przypomnijmy sobie, że nasze podstawowe powołanie to powołanie do życia. A każde powołanie „szczegółowe” – czy to do małżeństwa, czy do kapłaństwa, czy do życia zakonnego, itd. – jest ukierunkowane na to, by życia było w nas, we mnie i w tobie, coraz więcej. W jakimkolwiek stanie życia jesteś, Bóg chce byś doświadczał życia „w obfitości”, Bóg chce byś doświadczała życia w pełni. Ta prawda ma zastosowanie nie tylko do powołań „specjalnych”, ale również do codziennych Bożych wezwań i natchnień, które On przekazuje nam pośród codzienności, również gdy bierzemy do ręki Biblię usiłując usłyszeć, co Bóg do nas mówi. Z takim nastawieniem bierzmy zawsze do ręki Pismo Święte, że Bogu chodzi o to, byśmy „mieli życie w obfitości”, byśmy – ośmielę się użyć tego określenia – żyli „na full” (oczywiście chodzi o „życie”, a nie o „użycie”). Możemy codziennie powtarzać, jak wyznanie wiary, słowa psalmisty: „Boże, Twoje słowo daje mi życie” (Ps 119, 50). Słowo Boga nie jest tylko „słowem o życiu”, ale jest „słowem życia”! Nie tylko mówi o życiu, gdzieś daleko, ale daje życie, tu i teraz. Dziś możemy też uczynić swoją prośbę psalmisty: „ożyw mnie słowem Twoim!” (Ps 119, 154), „spraw, abym ożył!” (Ps 119, 149).

Jaka jest odpowiedź Boga na moją prośbę? Słyszę ją jakby pomiędzy wierszami pierwszego czytania. „Jeśli chcesz żyć, jeśli chcesz żyć w pełni, zostaw to, co ci odbiera życie!”. Piotr i apostołowie, na pytanie przejętych do głębi serca słuchaczy, - na pytanie: „co mamy czynić, bracia?” -, odpowiadają najpierw: „nawróćcie się”, a więc „zmieńcie myślenie i postępowanie”, ale potem dodają: „Ratujcie się spośród tego przewrotnego pokolenia”. Zatrzymamy się dłużej przy tym zdaniu. Trzeba zmienić myślenie, bo… ile razy było tak, że wybieraliśmy coś, co obiecywało nam życie albo co łudziło nas namiastkami życia, tymczasem prowadziło do śmierci. Drodzy, teraz możnaby pewno dużo mówić o przewrotności świata i pokolenia, w którym żyjemy. Skorzystam z jednego faktu, na który wczoraj (6 V 2017) zwrócił uwagę papież Franciszek w spotkaniu z grupą włoskich uczniów. Niedawno świat obiegła informacja o zrzuceniu w Afganistanie bomby, którą nazwano „matką wszystkich bomb”. Jak można?! Matka daje życie i chce, by to życie było przekazywane, a bomba… przynosi śmierć. Jak można nazywać bombę matką?! Ot, przewrotność świata! My jednak pozwólmy, by słowo Boga obnażyło przewrotność widoczną w naszej codzienności; by ujawniło te miejsca naszego życia osobistego, małżeńskiego, rodzinnego, wspólnotowego, w których nasz świat „stoi na głowie”, w których nasz świat stoi „do góry nogami”. To sytuacje, - zacznę od siebie -, kiedy jako ksiądz nie robię tego, co powinienem; kiedy nie robię tego, co w sposób oczywisty wynika z mojego powołania. Może pamiętacie sytuację, kiedy do Jana Chrzciciela przychodzą tłumy, wśród których ewangelista Łukasz wymienia z imienia dwie grupy społeczne, celników i żołnierzy; o obecności innych grup nie wspomina wprost. Tam, nad Jordanem, powtarza się jak refren pytanie: „co mamy czynić?”. A prorok znad Jordanu nie wymyśla pytającym żadnych zadań specjalnych ani nadzwyczajnych misji. Celnikom mówi: „nie pobierajcie nic więcej, ponad to, co wam wyznaczono”; a żołnierzom: „na nikim pieniędzy nie wymuszajcie i nikogo nie uciskajcie, lecz poprzestawajcie na waszym żołdzie”. Jakie to ma przesłanie dla nas? Jesteś księdzem, to żyj jak ksiądz, a będziesz miał życie w pełni! Jesteś matką czy ojcem, to bądź ojcem i matką, przekazuj życie, chroń życie, życia nie odbieraj i będziesz doświadczać obfitości życia! Jesteś uczniem czy studentem, to się ucz, a w konsekwencji, choć może zobaczysz to dopiero z dalszej perspektywy, będziesz doświadczał życia! Pracujesz, to pracuj, a będziesz doświadczać życia w pełni, choć stanie się to pośród trudu, bo przecież w świecie po grzechu pierworodnym są cierpienie, śmierć, trudy…! Niech twój dzień roboczy będzie roboczym, a świąteczny świątecznym! Bracia i siostry, spróbujmy dziś w chwili refleksji, w domu, odpowiedzieć sobie na pytanie, co dla nas znaczy i do czego konkretnie jesteśmy wzywani w słowach: „ratujcie się z tego przewrotnego pokolenia!”. I, powtórzę, zostawmy zmienianie świata, który jest daleko.

Spróbujmy się zająć tym, co w naszym życiu stoi „do góry nogami”. A wtedy „otrzymamy w darze Ducha Świętego”. Wtedy, - żebyśmy się dobrze zrozumieli -, otrzymamy Ducha Świętego „w darze”, a nie „w nagrodę” za zmianę życia. Otrzymamy „w darze” Ducha Świętego, który jak wyznamy za chwilę, jest Panem i Ożywicielem! I będziemy mogli połączyć siły: będziemy mogli otworzyć się na moc Bożą łącząc z nią nasz osobisty wysiłek nawrócenia. A Duch Święty ożywi najpierw nas, a przez nas nasze dzieci czy inne osoby nam powierzone albo żyjące blisko nas, a potem również ożywi tych żyjących „daleko”. Św. Piotr mówił: „Dla was jest obietnica i dla dzieci waszych, i dla wszystkich, którzy są daleko, a których Pan, Bóg nasz powoła”. Nie martwmy się! Bóg zajmie się żyjącymi „daleko”, powoła ich. Bo Bóg chce zmieniać świat, w którym żyjemy, ale chce to czynić począwszy od naszego, najbliższego podwórka. Tak też dzieje się ewangelizacja. Mowę, której fragment słyszeliśmy, św. Piotr wygłosił w dzień zesłania Ducha Świętego. Można powiedzieć, że cud Pięćdziesiątnicy polegał między innymi na tym, że słuchacze ze wszystkich narodów słyszeli przemawiających Galilejczyków i słyszeli ich każdy w swoim języku ojczystym. Jak to możliwe? Tak, że jest taki język, który jest zrozumiały dla wszystkich: to język życia przemienionego! Moje codzienne życie, - zwyczajne, ale życie w pełni -, przeżywane zgodnie z powołaniem jest Bożą prowokacją, która porusza świat; która porusza najpierw najbliższe otoczenie, a później również szersze kręgi.

Człowiek wierzący nie czyta Biblii jedynie po to, aby podnieść wykształcenie biblijne czy wzbogacić swoją kulturę biblijną, ale po to, zrozumieć swoje życie i je ukierunkować. W pełnym wiary kontakcie z Biblią nie chodzi jedynie o wiedzę, ale również, a może przede wszystkim o życie, które Duch Święty może w nas sprawić. W modlitwie słowem Bożym chodzi o to, by słuchać, co Bóg mówi do nas wszystkich i każdego osobiście. Pewno nie ma wśród nas nikogo, kto decydowałby o zrzucaniu w Afganistanie lub innym miejscu bomb, ale… Czy nie jest przypadkiem tak, że w życiu codziennym (osobistym, rodzinnym, wspólnotowym) przypominamy taki bombowiec zrzucający bomby, którymi są przemoc w słowach lub w czynach? Zamiast wnosić pokój, w najbliższym otoczeniu „siejemy” zniszczenie. O, jak bardzo potrzebujemy mocy słowa Bożego, które by nas rozbrajało z przemocy i uzbrajało w miłość, umacniało do przekazywania życia.

Jestem przekonany, że w Biblii jest wszystko, że jest w niej całe nasze życie, również z jego dramatami. A dzisiejsze słowo, zwłaszcza z psalmu, przypomina mi, że Bóg jest z nami zawsze, również pośród dramatycznych sytuacji. Psalmista wyznaje „Chociażbym przechodził przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną. Kij twój i laska pasterska są moją pociechą” (Ps 23). Psalmista nie odnosi się do sytuacji wakacyjnej wieczornej wycieczki. Dolina, o której mówi, jest doliną śmiertelnych ciemności. Właśnie pośród ciemności śmierci, spowodowanych również naszym grzechem, Dobry Pasterz jest z nami! „On o trzeciej godzinie na Mękę był prowadzony i cierpiał wisząc na krzyżu, by znaleźć owcę zgubioną”. Zabiliśmy Go, ale mówi do nas św. Piotr: „Jezusa, którego ukrzyżowaliście, uczynił Bóg i Panem, i Mesjaszem”. Jezus zmartwychwstał i chce podnieść nas. Gdy się błąkamy i gubimy, On jest z nami, szuka nas, bo chce nas przeprowadzić ze śmierci do życia; chce dla nas życia w obfitości. Św. Piotr mówi o Nim: „w Jego ustach nie było podstępu”. Jest Prawdomówny! Nie kłamie! Bóg chce nam dać życie „w obfitości”! Nie chce życia zabierać, ale dawać! Z tym przekonaniem, z wiarą bierzmy zawsze Pismo Święte do ręki.

Piotr Szyrszeń SDS

[homilia wygłoszona w kościele pw. Matki Bożej Zwycięskiej
w Krakowie – Borku Fałęckim]

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl