O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Ćwiczenia Ignacjańskie 14-22 sierpnia 2017 - homilie cz. 3 < ...


Ćwiczenia Ignacjańskie
14-22 sierpnia 2017

homilie – część pierwsza
14-16 sierpnia 2017
>>>.

homilie – część druga
17-19 sierpnia 2017
>>>.

---------------------------------------------------------------------

 NAGRANIA I TEKSTY HOMILII
wygłoszonych w czasie rekolekcji
- CZĘŚĆ TRZECIA -
20-22 sierpnia 2017

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – 20. Niedziela Zwykła (rok A), 20 sierpnia 2017 r.
Iz 56, 1.6–7; Ps 67, 2-3.5.8; Rz 11, 13–15.29–32; Mt 15, 21–28

„Jesteśmy w bardzo ważnym momencie naszych rekolekcji. To czas walki Jezusa o nasze serca. To zawsze jest walka. My w jakiś sposób też tego doświadczamy. Bardzo mocno doświadcza tego Jezus. Te kilka dni pokazuje, jak bardzo Jezus pragnie tego, by ocalać nasze serca. Dla Jezusa, jak widzimy to w dzisiejszym słowie, ważne jest nasze zaangażowanie i nasza odpowiedź. Jezus, dzisiaj widzimy to w Ewangelii, podąża w okolice Tyru i Sydonu. (…)”

Joachim Stencel SDS
(fragm. homilii)

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – poniedziałek 20. tygodnia zwykłego (rok I), 21 sierpnia 2017 r.
Sdz 2, 11-19; Ps 106, 34-37.39-40.43ab.44; Mt 19, 16-22

Moi drodzy, przeżywając nasze rekolekcje jesteśmy poruszeni Bożą obecnością w naszym życiu. Jesteśmy też poruszeni prostotą Bożego słowa. I jesteśmy poruszeni przez doświadczenie dnia dzisiejszego miłosierdziem Boga, który nigdy z nas nie rezygnuje, ale nam ciągle przebacza. Jest w nas coś z tajemnicy słów, jakie Ojciec Święty Benedykt XVI wypowiedział w Manoppello patrząc na zebranych pielgrzymów. Powiedział: „Patrząc na was widzę w was osoby urzeczone pięknem Oblicza Jezusa”. Myślę, moi drodzy, że dzisiaj, w tym dniu pojednania, tak patrzymy na siebie. Ufam, że tak możemy dziś myśleć i patrzeć na siebie w naszym sercu. My też jesteśmy w jakiś sposób już dziś „urzeczeni pięknem Oblicza Chrystusa”.

Pytania, które nam towarzyszą, jak sądzę, pod koniec rekolekcji, to pytania: jak podtrzymywać w swoim życiu, w codzienności, doświadczenie rekolekcji? W jaki sposób pielęgnować tę relację przyjaźni z Jezusem? W jaki sposób podtrzymywać w sobie w codzienności ten zachwyt pięknem Oblicza Chrystusa? Zobaczcie, moi drodzy, jak po raz kolejny liturgia dnia daje nam piękną odpowiedź na te pytania, które są w naszym sercu. Pierwsze czytanie i psalm to historia Narodu Wybranego z okresu Sędziów. Widzimy następujące po sobie etapy: niewierność ludu, niewola, a Bóg wzbudza kolejnych sędziów , by nie tylko uwolnili naród od najeźdźców, ale by rozpalili pragnienie nowego życia w narodzie – życia, w którym Bóg na pierwsze miejsce. Wiemy, moi drodzy, że ta historia życia Narodu Wybranego to figura życia każdego z nas. Duch Święty w czasie tych rekolekcji pokazał nam, ileż w tym naszym życiu było niewierności, ileż różnych niewoli. Ale nade wszystko zobaczyliśmy, jak Dobry Bóg nigdy z nas nie zrezygnował. Posyłał nam tylu ludzi, którzy pomagali nam wyjść i rozpocząć nowe życie. Myślę, moi drodzy, i tak osobiście odczytuję to czytanie, pierwsze czytanie, że Pan Bóg chce, byśmy zabrali ze sobą z tych rekolekcji ten właśnie obraz naszego życia. Bóg mówi dzisiaj: „Popatrz, jak Mi zależy na twoim życiu i szczęściu! Jak pragnę twoich powrotów! Iluż dobrych ludzi posyłałem na różnych etapach twojego życia, by byli napomnieniem i oparciem, by radzili i prowadzili. Moi drodzy, niech będzie w naszym sercu dziś, w czasie tej Eucharystii, tego wieczoru i jutro, i przez kolejne dni, ogromna wdzięczność, że nasz Bóg nigdy z nas nie rezygnuje. Daje nam kolejną szansę i On pierwszy nam ufa, że Go nie odrzucimy. Dziękujmy też za to miejsce, które dał nam na spotkanie i na doświadczenie Jego obecności. Dziękujmy za ludzi, których do nas przysłał. Mamy więc pierwszą podpowiedź, jak podtrzymywać klimat rekolekcji. Po prostu: ciągle powracać do Pana, cokolwiek się wydarzy! Cokolwiek będzie miało miejsce w naszym życiu, ciągle powracać z zaufaniem!

I druga refleksja. Popatrzcie, jakie piękne dopowiedzenie do tej mojej myśli, do tej mojej refleksji, jest w Ewangelii. „Nauczycielu, co dobrego mam czynić, aby otrzymać życie wieczne?” – pyta pewien człowiek, jak później słyszymy w Ewangelii, młodzieniec. Zauważmy, że często jest to nasze pytanie. Co ja dobrego mogę jeszcze robić w moim życiu? Co ja jeszcze mogę zrobić, Boże, dla Ciebie, żeby sobie zasłużyć na życie, na szczęście, na wieczność? Już tyle zrobiłem czy zrobiłam. Co jeszcze muszę? Zauważmy, jak piękna jest odpowiedź Jezusa: „Sprzedaj to wszystko, nad czym się tak trudziłeś czy trudziłaś i pójdź za Mną!”. Kapitalna odpowiedź. To znaczy: „Nie chciej zasłużyć, ale przyjmij dar! Nie chciej niczego mi wykradać, mówi Bóg, ale daj się kochać! Nie chciej mnożyć dobrych uczynków, ale najpierw zechciej się spotkać!”.

Siedząc sobie, moi drodzy, przed chwilą nad tymi refleksjami, przypomniała mi się pewna refleksja opisana chyba w książce „Brat Ogień” z pierwszego etapu życia św. Franciszka, z początków ich wspólnotowego życia. Opisany jest taki moment, w którym jeden z młodych ludzi i mówi, że chce zostać we wspólnocie, a Franciszek pyta: „A dlaczego chcesz być z nami?”. „Bo chcę spotkać Jezusa”. Franciszek się zamyślił, po czym mówi: „Dobrze. Weź wiadro, ścierkę i myj korytarz!”. Młody człowiek posłusznie wziął wiadro z wodą i ścierkę, i zaczął myć korytarz. Umył, przyszedł do Franciszka i mówi: „Już skończyłem! I co?”. Franciszek chwilę pomyślał i powiedział: „Weź wiadro z wodą, ścierkę i myj korytarz!”. Umył po raz drugi, przychodzi do Franciszka: „Już umyłem!”. Franciszek znów pomyślał i mówi po raz trzeci: „Weź wiadro, wodę i myj korytarz!”. Młody człowiek, jak opisane jest w tej książce, szybko umył korytarz, przyszedł do Franciszka, zostawiając to wszystko, powiedział: „Wiesz, to ja już sobie pójdę!”. I jest tutaj piękny moment, jak Franciszek patrzy za nim i mówi: „A to ciekawe, bo ile razy myję korytarz, zawsze spotykam Jezusa”. Popatrzcie, moi drodzy, jakie to jest proste. Jakie proste jest nasze życie z Bogiem! Życie z Bogiem jest proste! To my je komplikujemy. To nasze napięcie, nasze czasem chore wspomnienia, jak mówimy, nasze zranienia i różnego rodzaju obciążenia… to one komplikują proste życie z Jezusem. On jest w mojej codzienności także wtedy, gdy myję korytarz.

I na koniec, moi drodzy, jak podtrzymywać naszą przyjaźń z Panem? Iść za Nim. Robić wszystko, co możliwe aby On nigdy nie schodził nam z oczu, aby On był zawsze pierwszy, najważniejszy. Przyjmować Go ja dar! Przyjmować Go jako miłość! Spróbujmy – pomyślałem sobie – zapamiętać, że tym pięknym momentem spotkania z Jezusem jest Komunia święta. Nasza Komunia święta to gwarancja, że Jezus jest z nami. Dlatego ją widzimy. Patrzymy na tę odrobinę Chleba! I dlatego słyszymy te słowa: „Ciało Chrystusa” i odpowiadamy: „Amen”. Ale chodzi o to, aby w tym „Amen” była nie tylko ta chwila Komunii, ale by w tym „Amen”, w tym „Tak, wierzę” było wszystko to, co się od tego momentu Komunii rozpocznie: i dom, i rodzina, i wspólnota, i praca, wszystko. On zawsze jest ze mną! Ciało Chrystusa, Jego życie, Jego miłość, Jego miłosierdzie, Jego czułość, jest zawsze z nami! Módlmy się, moi drodzy, o to dla siebie, abyśmy potrafili w codzienności żyć obecnością Pana, byśmy żyli w poczuciu obdarowania i abyśmy żyli w postawie dziękczynienia. A Pan będzie nas czynił szczęśliwymi! Co daj Boże! Amen!

ks. Piotr Kwiecień CM

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – wtorek 20. tygodnia zwykłego (rok I), 22 sierpnia 2017 r.
Sdz 6, 11-24a; Ps 85, 9.11-14; Mt 19, 23-30

Słowo Boga przez wszystkie te dni przygotowywało nas do naszego życia w codzienności. Bóg jest miłośnikiem naszej codzienności i na pustynię wyprowadza nas także z myślą o naszej codzienności. Bóg kocha każdy twój dzień życia. Codzienność jest Jego sanktuarium. Jest tym miejscem, w którym chce ciebie codziennie spotykać. Tam, gdzie jesteś, gdzie się trudzisz, gdzie pracujesz, gdzie myślisz o swojej rodzinie, wspólnocie, parafii. Tam, gdzie tyle myśli zaprząta twoją głowę i serce. On – w samym ogniu tego, czym żyjesz, w samy środku tego, co cię stanowi – jest z tobą. I o tym jest dzisiejsze pierwsze czytanie. Ten Gedeon to my! Wszyscy jesteśmy Gedeonami! To może zabrzmieć schlebiająco, bo za chwilę on usłyszy: „pokój z tobą, dzielny wojowniku!”. Ale po kolei.

Zauważmy, że Gedeon to człowiek strapiony, człowiek ściśnięty bólem. Wykonuje pracę, codzienną pracę; ale sposób, w jaki ją wykonuje, pokazuje na sytuację jego życia. Mówi święty tekst, że młócił zboże „w tłoczni”; gdzieindziej czytamy: „na klepisku” albo „w kadzi do wygniatania winogron”. Po co? Aby je ukryć przed Madianitami, przed tymi, którzy ciemiężyli, którzy zakłócali jego spokojne życie, którzy wszystko wykradali. To życie przeżywane jako walka, jako nieustanna obrona: trzeba się chronić, trzeba się strzec. Już nie ma przestrzeni na smakowanie życia, na świętowanie. Jedno, co pozostaje, to walczyć i bić się o swoje, by nie utracić tego, co podstawowe, co potrzebne dla życia. Taki obraz mi się przed oczami pojawił, że ten Gedeon to my u końca rekolekcji, a to zboże to wszystko to, co udało się nam tutaj zebrać w czasie tych dni, cały ten dobytek, który mamy. Ale trzeba go dobrze schować i ukryć przed Madianitami, bo za chwilę zacznie się codzienność i może nam to wszystko wykraść. Trzeba mieć tę swoją tłocznię; trzeba mieć ten swój schowek; i trzeba dbać o to, by codzienność, do której wracam, „ta wroga codzienność”, nie zabrała mi tego wszystkiego. Może być taki obraz codzienności, zwłaszcza wtedy, kiedy przeżywamy mocne i ważne chwile: mamy poczucie, że zebraliśmy plony, że Bóg tyle dla nas uczynił, że to „zboże” to coś tak drogiego dla nas, czego nie chcemy stracić, nie chcemy zgubić, bo to jest „zboże” na naszą codzienność.

I przychodzi do nas Pan u końca tych rekolekcji. Posyła nam swojego anioła. Pamiętajmy o tym! Nie wyjeżdżasz sam, ale ze swoim aniołem. Bóg nigdy nas nie zostawia samymi! On jest z tobą! I właśnie mówi: „Pan jest z tobą!”. Człowiek ściśnięty bólem nawet sobie tego nie wyobraża. Nawet mu go głowy ani do serca nie przyszło, że mógłby go nawiedzić anioł w jego życiu, a tymczasem tak właśnie jest. I anioł mówi: „Pan jest z tobą!”. I mówi do niego: „dzielny wojowniku”. Wojowaliście w tych dniach. Walczyliście w tych dniach. Zaprawialiście się do walki wewnętrznej. Dlatego św. Ignacy nazywa rekolekcje „ćwiczeniami”. Poszedłem do innych tłumaczeń, bo pomyślałem, że Jakub Wujek na pewno inaczej to przetłumaczył. „Pokój z tobą, z mężów najmocniejszy”. W Septuagincie czytamy: „Pokój z tobą, krzepki w sile”. Tyle pięknych tytułów słyszymy u zakończenia rekolekcji; niemal „kanonizacja”. Jesteśmy gotowi Bożą mocą, wysłani przez Niego do tego, by walczyć, by nosić w sercu to przekonanie: „Pan z Tobą! Jesteś dzielnym wojownikiem! Z mężów najmocniejszy! Krzepki w sile!”. Takim, z takim poczuciem i z takim przekonaniem, możesz wrócić do domu. Tyle tylko, że Gedeon rozumie to po swojemu. I śmiem twierdzić, że my również na różny sposób te tytuły możemy rozumieć i je sobie przywłaszczać.

„Wybacz, Panie” – mówi od razu Gedeon i zaczyna Bogu przypominać różne sytuacje z życia, z historii Izraela, a to jest przecież także jego historia. Puentuje swoją wypowiedź: „Pan nas opuścił i już nieraz to przeżyłem”. Może być i tym razem w ten sam sposób. Nawet mogę powiedzieć: „Pan mnie opuścił”. Jak ów kaznodzieja, który tak sądził, może pamiętacie. Zaczyna homilię i mówi: „Ludzie, oby was Bóg nigdy tak nie opuścił, jak mnie w tym momencie opuścił”. To takie poczucie, że nie ma żadnego natchnienia, żadnego światła, że „żadnej drogi nie widzę”. Ale to jest tylko moje samopoczucie, właśnie moje. To jest Gedeonowe i to jest często nasze, że my oceniamy wszystko wedle naszego samopoczucia. I myślimy, że te tytuły Boże, którymi nas wita to jest to, co my mamy w sobie, że to jest coś naszego, na czym możemy się oprzeć. Trzeba tylko zakasać rękawy i rzec: „Panie Boże, zrobimy to! Razem! Nie martw się, Panie Boże! Poradzimy sobie! Pomogę Ci!”. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie, jest dokładnie odwrotnie.

„Idź z tą siłą, jaką posiadasz!”. Co myśli Gedeon, słysząc te słowa? Bierze kalkulator i zaczyna obliczać swoje siły. W Septuagicie jest bardzo trafne tłumaczenie. Ono bardzo mi pomogło zrozumieć, co mówi Gedeon, bo w Septuagicie – w momencie gdy Gedeon słyszy: „Idź z tą siłą, jaką posiadasz!” – czytamy: „Ale ja, Panie, tak sobie kalkuluję!”. Tak jest w tym tłumaczeniu: „Ale ja, Panie, tak sobie kalkuluję!”. I co kalkuluje? Wyniki nie są najlepsze. Jakub Wujek oddał to: „dom mój najpodlejszy, a ja najmniejszy”, a więc nijak to się ma do tych tytułów, które słyszałem. „Liczba mojego rodu jest najniższa…” – czytamy w Septuagincie – „…a ja całkiem mały w domu ojca”. Czyli kiedy zaczyna kalkulować, kiedy zaczyna się mierzyć z własnymi siłami, wszystko się „resetuje”; wszystko wychodzi na zero. Uświadamia sobie, że on nie ma żadnej siły, która pochodzi z niego. I teraz możemy usłyszeć, o czym tak naprawdę mówi Bóg. „Idź z tą siłą, jaką posiadasz!”. Jaką siłę posiadamy? Z kogo jest ta siła, którą masz w sobie? Ta siła, z którą wracasz do domu? Ta siła która pomoże ci dobrze przeżyć: nie tylko przewalczyć, ale także smakować życie w codzienności. To jest Jego siła! Gedeon mówił prawdę. Kiedy popatrzył w lustro, nagle zobaczył siebie biednego, bezradnego, nie radzącego sobie z niczym. „A zadania, które stawiasz przede mną, mnie kompletnie przerastają”. To święta prawda! Wreszcie mówisz prawdę, Gedeonie! To jest prawda o mnie, prawda o tobie. Jak Bóg nas czyni silnymi? W jaki sposób? Czyni to rozbrajając nas z tych wszystkich myśli, w których polegamy na sobie. Myślę, że wszyscy przyznacie rację: nigdy bardzie Boga szukamy, nigdy się bardziej na Nim opieramy, nigdy bardziej do Niego wołamy i krzyczymy, jak wtedy, kiedy czujemy się kompletnie słabi, bezradni, kiedy już nie mamy żadnego punktu oparcia, który byłby nasz, który byłby ze mnie. I nie dlatego, że Bóg tak chce! Nie dlatego Bóg mnie rozbraja, żebym poczuł się bezradny. On mnie rozbraja z tego, co jest moje, a co mnie wprowadza w ślepą uliczkę. Rozbraja mnie tylko dlatego, bym wreszcie poczuł się mocny! Mocny w Nim!

„Krzepki w sile”. „Z mężów najmocniejszy”. Teraz już wiem, że to prawda. Pamiętacie walkę Jakuba z aniołem w nocy? Wyszedł z tej walki zwycięski, mocny, dlatego, że dał się pokonać przez Boga. Nigdy jesteśmy bardziej silni, mocni, wprawieni w życie, jak wtedy, kiedy się pokonać przez Boga. Wtedy z tej walki wyjdziemy ze zwichniętym biodrem. I to nie Bóg nas tak „załatwił”. To nie z Boga jest to zwichnięte biodro. To zwichnięte biodro jest znakiem tych wszystkich dni, w których opieramy się na sobie. (………)

[w miarę możliwości uzupełnimy]

Krzysztof Wons SDS

---------------------------------------------------------------------

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl