O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Św. Ignacy mówi, iż "trzeba stawać się" człowiekiem wolnym


Dołączyłam do szeregu osób związanych z formacją właśnie wtedy, kiedy została utworzona "Szkoła Formatorek Zakonnych". Miałam w ręku dyplom ukończonych Studiów Teologicznych i zaliczoną pewną ilość  teorii, ale nie miałam odwagi stanąć przed drugim człowiekiem. Uważałam, że nie potrafię sprostać wymaganiom tej funkcji. Trudno było mi zdobyć się na własną inwencję, twórcze działanie. Lęk paraliżował mnie wewnętrznie. Niezadowolenie z tego co usiłowałam robić jeszcze go pogłębiało. Sprawą najtrudniejszą były dla mnie właśnie relacje z innymi.

Uczestniczenie w warsztatach i konieczność wypowiadania się powodowała precyzowanie i weryfikację własnych przeżyć. Przez to stawały się one dla mnie wyraźniejsze. Dało to możliwość coraz lepszego poznawania siebie, swoich reakcji i strony emocjonalnej. Pomogło również w szukaniu przyczyn określonych zachowań. Coraz częściej zamiast poprzestawać na niezadowoleniu starałam się dochodzić jego przyczyn. Przekonałam się, że dopiero wówczas można tych niepożądanych zachowań uniknąć.

Szczególnym bogactwem było dla mnie wsłuchiwanie się w to, jak przeżywają i odbierają dane treści inni. Wyczuliło mnie to na różnorodność, co niesie korzyść zarówno dla mnie, jak i dla wspólnoty. Pozwoliło mi to wyjść z określonych schematów oceny innych i własnego reagowania. Przekonałam się, że moja ocena  rzeczywistości wypływa z  wcześniejszego nastawienia, które należało zmienić.

Wielką pomocą w procesie przemiany samego siebie jest modlitwa. Wówczas to, co zostało poznane przez umysł może być wewnętrznie przeżyte i utrwalone w dialogu z Bogiem oraz uwieńczone konkretną decyzją. Temu natomiast sprzyjała klamra modlitwy Słowem Bożym.

Św. Ignacy mówi, iż "trzeba stawać się" człowiekiem wolnym. Stawanie się natomiast człowiekiem wolnym jest długim procesem, wewnętrzną przemianą, która wymaga od człowieka wysiłku, cierpliwości i modlitwy. Współczesny człowiek, w tym także osoby konsekrowane, uwikłany jest w szalone tempo życia. Niejednokrotnie przedkładamy życie czynne nad chwile skupienia i modlitwy. Brakuje czasu na refleksję, a tym samym na ocenę własnych czynów, co prowadzi często do błędnych wyborów. Powstaje więc pytanie czy możliwe jest zabieganie, ciągłe działanie, choćby w "sprawach Bożych", bez przebywania z samym Bogiem?  Z pewnością jest to niemożliwe. Dlatego dobrze się stało, że ujęta została "trójwymiarowo" to znaczy podawała treści, wskazywała na warsztatach stronę praktyczną, a wszystko to było przeżywane na modlitwie.

Pewną obawę wzbudziło we mnie jedynie podkreślanie asertywności a szczególnie konieczności obrony własnych praw. Przeakcentowanie tego wymiaru może osłabić ducha wyrzeczenia, ofiary i rezygnacji z własnych korzyści dla dobra innych. Dlatego też ta tematyka wymaga moim zdaniem głębszej, duchowej podbudowy. Nie może to być stały sposób postępowania, lecz możliwość na szczególne okoliczności.

s. Elżbieta, lat 37

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl