O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Przed paroma laty myślałam, że to własnym wysiłkiem dojdę do ...


s. Alberta Masłyk, Kraków, 2000-09-10

    Przed paroma laty myślałam, że to własnym wysiłkiem dojdę do celu i poznam Boga. Obecnie wiem, że moje wysiłki, moje osobiste starania będą zawsze niczym w porównaniu z żywym płomieniem miłości, który tylko Bóg może rozpalić i podsycać we mnie. To On, Bóg zapragnął piękna mojej duszy, którą powołał do istnienia, poprzez akt stwórczy, dając mi życie w tej a nie innej rodzinie. Kształtuje piękno mojej duszy na przestrzeni całej historii życia, tj. przez 37 lat. Czyni to z ogromną cierpliwością, delikatnością, wolnością i miłością. On sam wyznacza czas, podsuwa wydarzenia, sytuacje, ludzi. Jestem Bogu ogromnie wdzięczna, że mogę Go doświadczać w konkretnym, codziennym życiu, że pragnie w ten sposób mówić do mnie, kształtować moją osobowość i pogłębiać moją więź z Nim. Niewątpliwie doświadczam Boga w moim życiu jako wspaniałego Ojca, Przyjaciela, Oblubieńca, Pedagoga. Daje to co najlepsze, to co może doprowadzić na szczyt góry, tj. zjednoczyć z Sobą.

    W początkowych latach życia Bóg kształtował piękno mojej duszy w szkole cierpienia fizycznego. Było go sporo. Dzisiaj wiem, że było ono i jest miejscem spotkania z Bogiem. To wtedy przemówił wyraźnie do mojej duszy, co zrodziło pragnienie oddania Mu siebie. Miałam uczucie, że daje i czeka. Czeka na moje nawrócenie, uwolnienie się od lęku, powierzenie się i zaufanie.

    Gro ludzi myśli, że cierpienie to kara. Nie. W moim przypadku to była i jest to łaska. To spotkanie Chrystusa, to odkrycie powołania do życia zakonnego, to kształtowanie i doprowadzenie do aktu konsekracji.

    Ale to nie koniec jak się okazało w historii mojego życia. Ścieżka na wzniosłą drogę doskonałości wymaga, by nie dźwigać niczego, co by ciągnęło w dół, niczegokolwiek co by przeszkadzało iść w górę. W swojej hojności i miłości Bóg daje kolejną okazję do tego, by kształtować mnie. Nie myślałam, że obowiązek zlecony mi przez moich Przełożonych, jak również uczestniczenie w różnego rodzaju w szkołach, kursach i ta ostatnia Dwuletnia Szkoła dla Formatorek Zakonnych wniesie tak wiele w moje życie duchowe i osobowościowe. Między innymi pozwoliło mi to zgłębić na nowo i rozważyć moje powołanie - konsekrację i wartość, jaką ono zakłada. Eucharystia, modlitwa, dni skupienia, kierownictwo, wprowadzenie do medytacji, wykłady, warsztaty z komunikacji pozwoliły mi popatrzeć na siebie, na to co dobre, i na to co przeszkadza na drodze do zjednoczenia z Bogiem. Odkryłam i nazwałam wiele lęków, potrzeb, mechanizmów obronnych, które blokują, o których istnieniu nie zdawałam sobie sprawy, a które uzewnętrzniały się w relacjach do Boga i drugiego człowieka. Szkoła pomogła mi odkryć i docenić bogaty świat uczuć. Nauczyła mnie je nazywać w sobie, wyrażać, kontrolować. Myślę, że nabrałam dystansu i nie boję się być wobec Boga słabą, grzeszną, taką, jaką jestem. Wiem, że na miłość nie muszę zarabiać, jest ona darem Boga i moim dla Boga i drugiego człowieka, a to rodzi zaufanie. Przez te lata doświadczyłam, że Bóg kocha mnie, nie ze względu na moją doskonałość, ale ze względu na arcydzieło Boga Trójjedynego zamierzonego i oczekiwanego. Ta szkoła pomogła mi także w relacjach z drugim człowiekiem, w towarzyszeniu osobom które rozpoczynają i rozeznają swoją drogę za Chrystusem. Pewne wydarzenia jakie mają miejsce w mojej pracy nie sprawiają mi aż tyle trudności jak na początku. Nabrałam do wielu rzeczy dystansu, wewnętrznej wolności, przekonania, że tak naprawdę pierwszym i najdoskonalszym wychowawcą jest Bóg. Ja natomiast, narzędziem o tyle skutecznym, o ile otwarta będę na działanie Ducha Świętego. Dzięki poznaniu intelektualnemu, rozmowom, ćwiczeniom jest mi łatwiej zrozumieć siebie i drugiego człowieka, patrzeć na niego całościowo, tzn. od strony duchowej i antropologicznej. Zrodziło we mnie przekonanie, że każdy człowiek jest niepowtarzalny i ma prawo do swojej odmienności. Uświadomiłam sobie również czego Kościół wymaga ode mnie - jako formatorki, "starszej siostry", której Bóg zaufał i powierzył powołanie.

    Jestem Panu Bogu za to wszystko, czego doświadczyłam w tych ostatnich latach, ogromnie wdzięczna, co nie ukrywam, że było trudne, wymagało bowiem mojego osobistego zaangażowania się i odpowiedzi w konkretnych codziennych sytuacjach.

    Swoją wdzięczność pragnę również skierować do moich Przełożonych, dzięki którym mogę pełnić ten obowiązek, ubogacać się wartościami drugiego człowieka, korzystać z różnego rodzaju form szkoleniowych, które służą w moim osobistym duchowym kształtowaniu i towarzyszeniu innym oraz w relacjach międzyosobowych.

    Pragnę także podziękować organizatorom tej szkoły Ks. Dyrektorowi Krzysztofowi Wonsowi, za wspaniałą atmosferę i troskę o to, byśmy czerpały ze Słowa Bożego jak najwięcej a to z kolei zapalało do dzielenia się z innymi. Modlę się i ufam, że to wszystko co przeżyłam, poznałam zaowocuje w dalszym przeżywaniu mojej konsekracji zakonnej.
KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl