O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Rodziła się we mnie refleksja: jaki On jest hojny, że mogę te ...


Refleksje związane z uczestnictwem w II- letniej Szkole Sióstr Formatorek.

Kiedy dowiedziałam się, że zostałam zgłoszona do Szkoły Formatorek, moje uczucia były bardzo mieszane. Przeważało jedno pytanie: czego nowego tam się dowiem - kolejne "kilogramy" psychologii, kolejne wskazówki, jak pracować w formacji, a przecież ja już tyle tego studiowałam? I tutaj moje zaskoczenie, zdziwienie ta szkoła - to szkoła dla mnie, to wezwanie dla mnie:

·    do solidnej pracy nad sobą
·    do nowych poszukiwań.

Z perspektywy czasu stwierdzam, że to nie wykłady (z których jedne dostarczały mi nowych treści do przemodlenia, przemyślenia, inne były powtórką tego, co już wiedziałam), ale warsztaty i rozmowy stały się dla mnie miejscem "szlifowania" przez Jezusa. Na początku rodził się we mnie opór przed pełnym zaangażowaniem w tę formę pracy. Wchodziłam w warsztaty na tyle, na ile nakazywał mi rozsądek i kultura, ale nie sercem, które się buntowało. Podobnie było z rozmowami. Kiedy na warsztatach i rozmowie słyszałam pytania: jak się czuję, jakie były moje odczucia? - odpowiadałam, ale myślałam: co to kogo obchodzi! Ja mogę powiedzieć: co myślę, jak spostrzegam daną sytuację..., ale wyrażać moje uczucia?

Jednak powoli z Jego łaską i pomocą innych osób moje nastawienie ulegało zmianie. Zaczęłam otwierać się na to, co mogłam uzyskać w czasie warsztatów i rozmów. Oczywiście zdarzały się momenty buntu, ale o tych odczuciach byłam już w stanie rozmawiać.

Bardzo cenny był dla mnie czas modlitwy, dzień skupienia. Wtedy siedząc w kaplicy i patrząc na Niego czułam się dobrze. Rodziła się we mnie refleksja: jaki On jest hojny, że mogę teraz być z Nim w ciszy: nie słyszę telefonów, pukania do drzwi, tylko cisza, a w tej ciszy On. Wtedy też On pracował we mnie - czasem były to momenty spokojnego bycia z Nim, a niekiedy momenty walki, pytań...

Wydaje mi się, że Szkoła dała mi możliwość pogłębienia relacji z Jezusem, stawania w prawdzie i doświadczenia, że sama z siebie i bez pomocy innych daleko nie zajdę. To On ukazał mi nowe obszary wezwań dla mnie samej, w pracy nad sobą, bym żyjąc konsekracją, nie powiedziała, że formacja dla mnie się skończyła, ale, by moja wierność Jezusowi była rzeczywistością dynamiczną i radykalną. Dotknęłam własnej słabości, bym nie zapominała, że pierwszym Formatorem jest Jezus. Obecność w szkole przenika moją pracę z Juniorystkami (szczególnie prowadzenie rozmów, spotkań), nie mogę powiedzieć: nie wiem, jak pracować z siostrami, nie doświadczyłam... Chociaż, tak sobie myślę, wygodniej mniej doświadczyć, mniej wiedzieć, ale owocniej dla siebie i innych poszukiwać nowych dróg, by w pełni odpowiadać na wezwanie Jezusa.

Ogromną pomocą w pozytywnym przeżywaniu tej szkoły była atmosfera, którą tworzyli: odpowiedzialni za nią, wykładowcy, warsztatowcy, pracownicy i my - uczestniczki. A była to atmosfera życzliwości, szacunku, otwarcia, pokoju i modlitwy.

Serdeczne Bóg zapłać za wszystko!!!
Z darem modlitwy: S. Iwona Skorupa OSU.
KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl