O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Moja "przygoda" w dwuletniej Szkole Formatorek Zakonnych...


s. Augustiana Bogusława Rusin

Moja "przygoda" w dwuletniej Szkole Formatorek Zakonnych rozpoczęła się kilka miesięcy po tym, jak powierzono mi w Zgromadzeniu pracę formacyjną w junioracie. Miałam trochę kompleksy, że rozpoczynając tę posługę nie posiadam przygotowania pedagogicznego, stąd z wielkim entuzjazmem przyjęłam propozycję Matki Generalnej dotyczącą udziału w Szkole.
Spoglądając na program Szkoły, po pierwsze, ucieszyłam się, że będę miała możliwość uczestniczyć w Ćwiczeniach Ignacjańskich, które bardzo cenię, gdyż pomagają mi w pogłębianiu więzi z Jezusem. Po drugie - spodobał mi się pomysł wykładów i dni skupienia w oparciu o "Vita Consecrata". Cieszyłam się także, iż uczestnicząc w zaproponowanych przez Organizatorów Szkoły zajęciach będę mogła zdobyć konkretne metody i warsztat do pracy formacyjnej.

Na pierwsze zajęcia przybyłam z optymizmem, ciekawością, ale i pewnym niepokojem, czy potrafię się odnaleźć w dynamice zaproponowanej w Szkole. To, czego Pan pozwolił mi doświadczyć przez dwa lata zajęć przerosło moje najśmielsze oczekiwania.

Przyjazd na kolejne sesje Szkoły był dla mnie swoistym oddechem duchowym. Tu, w Centrum Formacji Duchowej, miałam możliwość "wyhamować" w zabieganej codzienności. To były kolejne, piękne przystanki mego życia u stóp Jezusa.

Szczególnie ważny był dla mnie czas przeznaczony na modlitwę i medytację Słowa Bożego. Czułam, że to Słowo, nad którym tak często pochylaliśmy się podczas zajęć Szkoły, pozwala mi coraz głębiej doświadczać miłości Ojca, uspokaja i wycisza serce. Bywało i tak, że odczuwałam iż ono niepokoi, a czasem jest "jak miecz obosieczny", ale w efekcie zawsze prowadziło do radości i wewnętrznego ładu.

Po każdej sesji wracałam umocniona duchowo, z pokojem wewnętrznym oraz z ogromnym pragnieniem, by spotkanie ze Słowem, życie Słowem przedłużać i pogłębiać w mojej codzienności. Dużą pomocą okazał się tu "Notatnik Ćwiczeń Duchowych". Staram się też teraz lepiej przygotowywać do codziennej medytacji i Eucharystii poprzez wieczorną refleksję nad czytaniami liturgicznymi następnego dnia.

Wsłuchując się w Słowo Boga uczę się też słuchać człowieka. I tu tkwi jedno z wielkich "odkryć", których dokonałam podczas sesji. Bardzo mocno dotarło do mnie stwierdzenie, że formatorka nie musi znać odpowiedzi na wszystkie pytania, nie musi rozwiązać wszystkich spraw, że ważniejsze jest "wysłuchać" niż "radzić"; ważniejsze od rozumu jest serce, które akceptuje człowieka takim, jakim jest. Zrozumiałam, że wiedza to wcale nie wszystko, że można być kompetentną, ale bezduszną. W codzienności doświadczam trudu słuchania i akceptowania. Dawniej słuchając starałam się wymyślać rozwiązanie sytuacji, dziś wiem, że ważniejszy od sprawy jest człowiek, który często przychodzi nie po konkretną "receptę", ale po to, by z kimś podzielić swą radość czy ból.

Umiejętność słuchania bardzo ułatwia mi doświadczenie zdobyte podczas warsztatów z psychologii komunikacji. Te warsztaty były dla mnie swoistą i bardzo miłą niespodzianką ze strony Pana Boga. Zupełnie nie spodziewałam się, iż zajęcia, które w programie zostały określone jako "praca w grupach" będą warsztatami z psychologii komunikacji. Kiedyś spotkałam się już z tą dziedziną wiedzy i miałam bardzo pozytywne doświadczenie. Przeczuwałam również, że znajomość zasad komunikacji międzyludzkiej pomogłaby mi uporządkować np. niektóre relacje we wspólnocie. Moim wielkim pragnieniem było uczestnictwo w tego typu warsztatach. Ale niestety nie miałam takiej możliwości. Aż tu nagle... będą w Szkole upragnione warsztaty. I choć początkowo wcale nie łatwo było mówić o swoich uczuciach, okazało się, że nie tylko lepiej poznaję siebie, ale też bardzo mocno integruje się nasza grupa. Zauważyłyśmy, że z grupy przemieniamy się we wspólnotę, w której nawiązują się coraz głębsze relacje duchowe. To, iż jesteśmy więcej niż "szkołą" doświadczałam oczekując z tęsknotą na kolejne spotkania, na które chętnie przyjeżdżałam. Była to chyba jedyna szkoła w moim dotychczasowym życiu, do której "chodziłam" z taką pasją i która tak bardzo pomogła mi rozwinąć się duchowo.

Obok czasu modlitwy, wykładów i warsztatów, ważne dla mnie były rozmowy z Superwizorem. Pozwalały one konfrontować doświadczenie pracy formacyjnej, dawały wsparcie i poczucie pewności w konkretnych, często trudnych sytuacjach.

Klamrą, która spinała w całość moje doświadczenie dwuletniej Szkoły Formatorek Zakonnych była definicja formacji, którą podaje Ojciec Święty w "Vita Consecrata" n.68: Formacja jest doniosłym procesem, dzięki któremu człowiek nawraca się w głębi swego istnienia ku Słowu Bożemu, a jednocześnie uczy się sztuki szukania Bożych znaków w rzeczywistości tego świata.
    Wdzięczna jestem Bożej Opatrzności za dar Szkoły i ludzi, których w niej spotkałam i którym wiele zawdzięczam na drodze nawracania mego serca ku Słowu Bożemu. Szkołę kończę z mocnym przekonaniem, że im bardziej osobiście nawrócę się ku Panu, tym skuteczniej mogę towarzyszyć na drodze nawrócenia innych, których w formacji powierzył mi sam Jezus.

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl