O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Teraz widzę, że było to zrządzenie Opatrzności Bożej


S. Elżbieta Kot - Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Rodziny Maryi

    Trzy lata temu zostałam mianowana przez moje władze zakonne na mistrzynię nowicjatu. Decyzja spadła na mnie dość nagle i niespodziewanie tym bardziej, że pełnienie tego obowiązku łączyło się z koniecznością zmiany prowincji. Byłam pełna obaw i lęku, ale też nadziei, że z Bożą pomocą mogę zrobić coś dobrego, a i sama przy tym wiele się nauczyć. Zawsze lubiłam pracę z młodzieżą, zależało mi na jej wzroście na tym, by młodzi nawiązali prawdziwy kontakt z Bogiem. Teraz dane mi było przystąpić do tego dzieła we własnej rodzinie zakonnej. Mimo lęku byłam pełna zapału. Z perspektywy czasu widzę jednak, że liczyłam nie tylko na Boga, ale też na własne siły. Już wkrótce, po kilku miesiącach pracy napotkałam, oprócz niewątpliwych radości płynących z pracy z młodymi, dużo przeszkód, często w tych obszarach, gdzie się ich najmniej spodziewałam. Praca wśród młodych sióstr stała się też wyzwaniem i pytaniem o moją wiarę i własną relację z Panem. Nie miałam doświadczenia i przygotowania do tej pracy i dlatego częściej niż zwykle szukałam światła i pomocy w modlitwie. Po roku posługi wśród sióstr nowicjuszek rozpoczęłam zajęcia na Dwuletniej Szkole Formatorek Zakonnych. Teraz widzę, że było to zrządzenie Opatrzności Bożej. Z jednej strony widziałam ogromną potrzebę uzupełnienia swojej wiedzy i formacji, a z drugiej czas szkoły zbiegł się z moim osobistym zmaganiem, czasem pewnego przełomu, poczucia własnej niemocy i bezradności, niezdolności zaufania Bogu do końca, zmierzenia się z własną słabością i grzechem. Zajęcia w szkole były dla mnie czasem oazy, nabierania sił, odpoczynku, a chwilami nawet ucieczki od tego, co mnie przerastało Na warsztatach oraz podczas czasu refleksji i modlitwy Pan otwierał mi oczy na rzeczy dobre i piękne, ale także te bolesne, kryjące się dotąd w nieświadomości, zepchnięte poza nawias mojej codzienności. Pokazał mi, by je leczyć. Myślę, że najcenniejszą sprawą wyniesioną z przeżyć i przemyśleń tych dwóch lat szkoły to pogłębiona świadomość bycia w drodze, bycia pielgrzymem, a także doświadczenie wzrostu i nowego życia, którego Pan Jezus pragnie mi udzielać ciągle na nowo. Nie mogę dzisiaj powiedzieć, że zdobyłam, zrozumiałam, ale mogę stwierdzić, że Bóg naświetlił mi na nowo drogę i wezwał do kroczenia, do szukania nowych dróg, a równocześnie dał mi większy pokój i dojrzalszy dystans do siebie, do pełnionej funkcji, do ludzi. W wielu wypadkach utwierdziłam się w swoich poglądach, drogach poszukiwań, w wielu dziedzinach widzę konieczność zmiany, nawrócenia, zwłaszcza jeśli chodzi o relacje z ludźmi. Staram się zaakceptować to, że jest wiele sytuacji przerastających moje siły i zdolności. Uczę się ciągle na nowo ufać Bogu. Wiem także i doświadczyłam tego szczególnie mocno podczas zajęć szkoły, że Bóg pragnie mojej współpracy, mego osobistego wkładu w rozwój relacji z Nim i z drugim człowiekiem. Chce bym kochała w pełni i prawdziwie, a to znaczy także dawać z siebie, obdarowywać Tego, kogo się kocha.
    Na koniec pragnę podziękować organizatorom, prowadzącym ćwiczenia, wykłady, wprowadzenia w medytację Słowa Bożego i wszystkim "cichym" siostrom i braciom z "zaplecza" umożliwiającym nam spokojne korzystanie z tego czasu, który stał się czasem nie tylko zdobywania wiedzy i umiejętności, ale też swoistych trwających dwa lata rekolekcji. Dziękuję!
       
KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl