O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  "Staram się w woli Bożej rozpoznać mój obowiązek". Wywiad z p ...


"Zeszyty formacji duchowej":
Książe! Wartości są tematem w polityce, który co prawda jest często dyskutowany, ale przeciętny obywatel nie bierze tych dyskusji poważnie i nie ma wielkiego szacunku do polityków. Poprzez to, że decyzje polityczne podejmowane są gdzieś w jakiś partyjnych gremiach a potem ogłaszane, zaufanie do demokratycznych procesów decyzyjnych jest nie nieograniczone. Ciągle powtarzające się skandale i brak transparencji nie wzmacnia takich wartości jak sprawiedliwość czy uczciwość, jednak one odgrywają w polityce decydującą rolę.  Książe Liechtensteinu nie należy do żadnej partii, nie musi być ciągle na nowo wybierany, i w wreszcie finansuje swoją działalność polityczną z własnej kieszeni. Nie ma więc podstaw do korupcji, przekupstwa, kłamliwych obietnic wyborczych, które po wyborach nie zostają dotrzymywane i nie ma też przymusu partyjnego przy głosowaniu. Dlatego usprawiedliwione jest pytanie, jakie wartości są dla Księcia w polityce najważniejsze?


Książe Hans Adam II. von und zu Liechtenstein:

Musimy zdawać sobie sprawę, że z natury jako ludzie nie jesteśmy nieomylni. Powinniśmy próbować wypełnić nasz obowiązek zgodnie z naszym sumieniem, to co się rozpoznało, albo próbowało rozpoznać, jako najlepsze dla dobra ludności. Właśnie w monarchii chodzi o to, by rozpoznać długoterminowe dobro dla ludności. To jest - jak sądzę - luksusem, który posiada monarchia albo monarcha, że nie musi stawać co cztery lata do wyborów, że może patrzeć na długoterminowe perspektywy oraz realizować długoterminowe cele dla dobra ludności. Pożytkiem jest, że może sobie pozwolić na luksus, aby patrzeć na dobro wspólne. Nie jest związany z tą czy też inną partią, nie wchodzi w żadne zobowiązania z różnymi grupami, które finansowały jego kampanię wyborczą albo go wybrały, lecz próbuje patrzeć na dobro wspólne, bez względu na to, do jakiej partii ludzie przynależą.

Co jest tym długoterminowym dobrem wspólnym w polityce, nie tylko polityce tak małego kraju, jak Liechtenstein (160 km2 powierzchni, około 32 tysięcy mieszkańców), ale i dla polityki światowej?

W polityce światowej trzeba patrzeć na to, co jest dobrem wspólnym dla ludzkości? Dlatego uważam, że tak małe państwo, jak Liechtenstein nie może być "wyspą szczęśliwych" w świecie, w którym jest pełno niepokoju i niesprawiedliwości, bo wcześniej czy później i tak ono zostanie przez nie dotknięte. Uważam, że również owe ideały, które się stara urzeczywistnić w swoim kraju, powinno się starać uczynić nośnymi dla całego świata. W pluralistycznym świecie, w którym żyjemy, trzeba się oczywiście pytać, jakie są podstawowe wartości? Dla mnie było zawsze rozstrzygające, że starałem się patrzeć, co dał nam właściwie Bóg? Bóg dał nam wolność rozstrzygania i wyboru. I jako, że Bóg dał nam, każdemu z nas, wolność, wydaje mi się, że musimy budować państwo i świat na wolności decydowania każdego poszczególnego człowieka a także różnych wspólnot i dlatego dla mnie jest bardzo ważne, żeby uwzględniać tą zasadę demokratyczną. Kiedy mówi się zasada demokratyczna, to jest to jedna strona medalu, drugą jest prawo do samostanowienia. Sądzę, że musimy się starać to ludziom gwarantować, aby mogli się uczyć, uczyć się może również na swoich błędach. Musimy zdawać sobie sprawę, że rozstrzygnięcia demokratyczne nie są ani lepsze ani gorsze od rozstrzygnięć pojedynczych ludzi. To nie znaczy, że większość narodu podejmuje lepsze decyzje. Ona może podejmować równie głupie decyzje, jak jakiś komitet partyjny czy ktoś inny, ale, sądzę, że przynajmniej wtedy naród uczy się na swoich błędach.

Miejmy taką nadzieję.

 Miejmy nadzieję, że uczy się przynajmniej co nieco, pomimo, że wszyscy dobrze wiemy, jak nam trudno uczyć się na własnych błędach, ale czasami, gdy nam się wystarczająco źle powodzi, uczmy się mimo wszystko, a przynajmniej nie możemy spychać winy na kogoś innego. Sami rozstrzygnęliśmy i sami musimy ponieść odpowiedzialność. Wtedy naród, który źle rozstrzygnął musi powiedzieć sobie, podjęliśmy złą decyzję, więc musimy wypić piwo, którego sobie naważyliśmy, nie możemy spychać winy na tą czy inną partię, na tego czy innego prezydenta, bo myśmy sami tak rozstrzygnęli. Dlatego jest demokracja bezpośrednia dla mnie tak bardzo ważna, o nią walczyłem tutaj w Liechtensteinie, bo jestem przekonany i widzę to również w Szwajcarii, że ma ona wiele korzyści. Ja jestem wielkim zwolennikiem demokracji bezpośredniej.

I dlatego stara się Książe o demokratyczną legitymację monarchii? (Księstwo Liechtenstein jest monarchią konstytucyjną na bazie parlamentarnej i demokratycznej, gdzie suwerenem jest zarówno panujący Książe jak i naród.)

Tak! Od samego początku powiedziałem naszemu narodowi, że Dom Książęcy wystawiać będzie monarchę albo głowę państwa tylko tak długo, dopóki tego chce większość narodu. Gdy większość będzie zdania, że chce monarchię zlikwidować, to zasadniczo nie mamy nic przeciwko. Oczywiście będziemy to akceptować. Warunkiem jest, że stanie się to właśnie w głosowaniu narodu, w wolnym plebiscycie, gdzie każdy może wypowiedzieć swoje zdanie i może się swobodnie zdecydować.

Odziedziczone po ojcu regencja Księcia trwa już 13 lat. Jakie były w tym czasie dla Księcia najtrudniejsze rozstrzygnięcia, gdzie zderzały się polityczna rzeczywistość z wcześniej wybranymi wartościami?

Jeszcze zanim zostałem panującym Księciem starłem się szczególnie położyć nacisk na to, żebyśmy mogli zachować suwerenność kraju a przez to właśnie dać jego ludności prawo do samostanowienia. To nie spotkało się z zrozumieniem u wielu polityków i było dla mnie jasne, że dojdzie do walki politycznej oraz że to częściowo nie zostanie zrozumiane przez naród. Wtedy było też dla mnie jasnym, że gdy spróbuję to rzeczywiście osiągnąć i przeprowadzić, to naród musi o tym rozstrzygnąć, co jest związane z ryzykiem dla monarchii, dla jej dalszego istnienia, ale i w pewnym stopniu dla polityki zagranicznej, kiedy naród rozstrzyga i może dojść do błędny rozstrzygnięć. To była dla mnie dość delikatna decyzja, z jednej strony powiedzieć, dobrze, naród powinien współdecydować w polityce zagranicznej przez głosowanie. Chodziło wtedy o Europejską Wspólnotę Gospodarczą, do której moim zdaniem powinniśmy przystąpić. Byłem przekonany, że jest to decyzja właściwa, ale z drugiej strony byłem równie przekonany, że nie można narodowi jej po prostu narzucić, ale że naród ma współdecydować, o tym co jednak było bardzo doniosłą decyzją dla nas wszystkich. Wtedy było tak, że walczyłem prawie sam jeden. Rząd i parlament byli przeciwni, także partie były przeciw, a mimo to trwałem przy tym, że naród powinien rozstrzygnąć i wygrałem.

I opłaciło się walczyć, przynajmniej w przypadku EWG, jak natomiast wypadnie wynik walki w przypadku prawa do samostanowienie (, które ma być zagwarantowane konstytucyjnie na poziomie gminy,) pokaże się w tym roku.
Gospodarka zdaje się nie mieć lepszej opinii od polityki może dlatego, że są one ze sobą powiązane. Książe jest równie zaangażowany w życiu gospodarczym jak i w polityce, może nawet bardziej. Jakie wartości są nieodzowne dla biznesmena, pomijając jego kompetencje zawodowe?


Sądzę, że musi się także tutaj widzieć, że nie jest się nieomylnym, lecz że jako człowiek robi się błędy, i to zawsze uznawać. Dlatego starać się ciągle rozpoznawać, co jest właściwe, co jest obowiązkiem i to czynić. Gdy się to zobaczy, to można zrobić w gospodarce wiele pozytywnego i godziwego. Wtedy też rozpoznaje się, że jest również ważne, na przykład, uzyskiwać zyski dla przedsiębiorstwa. Tylko tak może długoterminowo przetrwać przedsiębiorstwo. Tak można zabezpieczyć miejsca pracy. Tak można inwestować i dalej rozwijać i usprawniać produkt albo usługę, co znowu wychodzi na dobre dobru wspólnemu. Oczywiście musi się również zawsze patrzeć, czy produkt, który się oferuje i który się produkuje, jest pozytywny dla ludzkości długoterminowo czy też nie. Pewnie można narkotykami zarobić większe pieniądze jak innymi produktami.

Jak pastą do zębów, na przykład?

Właśnie, jak pastą do zębów, i choć zyski przy paście do zębów są niższe, to jest - jak wierzę - jednak lepiej angażować się, produkować i sprzedawać np. pastę do zębów, niż gdy się sprzedaje jakieś narkotyki, które niszczą ludzi.

Czy wierność wartościom jest czasem połączona ze stratami w różnych interesach?

Powiedziałbym, krótkowzrocznie tak! Widziałem to u nas, my mamy bank tutaj w Liechtensteinie i uprawialiśmy zawsze taką politykę, że nie przyjmujemy pieniędzy od ludzi, o których nie jesteśmy w pewnym stopniu pewni, że to są porządni ludzie, nie są ludźmi związanymi z zorganizowaną przestępczością albo na przykład, jacyś politycy, którzy próbowali pieniądze zdobyte przez korupcję tutaj ulokować. Staraliśmy się takich klientów i takie pieniądze odrzucać. To krótkoterminowo przynosiło pewne straty, ale długoterminowo opłaciło się. W interesach musi się myśleć długoterminowo i sądzę, że musi się zrezygnować z krótkoterminowych zysków, aby długoterminowo zachować interes. Ja wierzę, długoterminowo moralność w interesach opłaca się. Spekulowanie tylko na krótkoterminowe zyski prowadzi wcześniej czy później do tego, że zniszczy się interes.

Czy ta długoterminowość w myśleniu i działaniu Księcia, która zostało już wielokrotnie zaakcentowane, jest także z tym związane, że rozchodzi się tutaj o "interes rodzinny" istniejący od stuleci?

Tak, to ma wiele z tym wspólnego. My - każdorazowy Książe - postrzegamy siebie nie jako właścicieli majątku, ale jako zarządcy, którzy ten obowiązek zarządzania przejęli od wcześniejszych pokoleń. Dlatego staramy się w gorszych czasach ten majątek możliwie bez uszczerbków zachować a w dobrych czasach pomnażać, tak że długoterminowo pozostaje zachowany dla dobra rodziny oraz daje możliwość Księciu, finansowania monarchii tutaj w kraju, przynajmniej tak długo jak tego naród chce.

Tak, więc jesteśmy przy rodzinie. Książe jest mężem, ojcem i dziadkiem. Książe jest jednak zaangażowany w 100% w polityce i w 100% w biznesie, gdzie jest czas dla rodziny?


Staram się do pewnego stopnia mój czas rozdzielić na trzy części, o ile to możliwe. Właśnie dla monarchii jest rodzina bardzo ważna, powiedziałbym, równie ważna jak polityka. Głowa państwa tutaj musi się starać o to, żeby monarchia miała sensownego następcę. Inwestowałem i nadal inwestuję wiele czasu dla rodziny, czy dla dzieci czy też dla wnuków. Następnie muszę oczywiście inwestować czas w rodziny biznes a następnie około jednej trzeciej, - jeśli można tak powiedzieć - pozostaje jeszcze dla zadań głowy państwa.

Jak ważna jest dla Księcia osobiście rodzina, nie tylko w tym całym kompleksie monarchii, ekonomii i polityki?

Dla mnie byłaby ona także bardzo ważna, gdybym nie był tutaj monarchą. Dzieci są moją wielką radością. Ja bardzo wcześnie, miałem 15 lat, poznałem moją przyszłą żonę i gdy miałem lat 16 postanowiłem ją poślubić. Ani moja żona, ani moi rodzice i przyszli teściowie nie wzięli tego poważnie, ale ja jednak przy tym pozostałem i ożeniliśmy się dość młodo, ja miałem wtedy 22 lata. Już wtedy była rodzina dla mnie bardzo ważna, była też źródłem siły. Ja miałem już wtedy trudne zadania do wykonania, czy to w zarządzaniu majątkiem, które musiałem zreorganizować, tzn. zmykać zakłady, sprzedawać, zwalniać ludzi, wszystko zadania, które nie są bardzo przyjemne. Także w dziedzinie państwowej są konieczne często niepopularne decyzje, które nie przychodzą łatwo. Toteż rodzina jest dla mnie "miejscem", gdzie mogę się znowu regenerować. Ona jest zawsze źródłem mojej siły w innych obszarach mojego życia, aby osiągać to, o czym wierzę, że jest konieczne.

Książe stoi też na czele całej Rodziny Książęcej, w sensie rozszerzonym, liczącej prawie 120 osób. Książe jest - powiedzmy - "szefem" tej Rodziny i działa na podstawie własnych statutów Rodziny wzgl. "Prawa Domu Książęcego". Były także i tutaj rozstrzygnięcia, które Księcia bardzo dużo kosztowały?

Tak, także i tutaj miałem już bardzo wcześnie trudne rozstrzygnięcia do podjęcia. Właśnie skończyłem moje studia ekonomiczne, miałem 24 lat, i musiałem wbrew oporowi całego szeregu członków Rodziny na nowo uporządkować cały majątek rodzinny, który był krótko przed załamaniem. Wtedy musiałem uzmysłowić różnym członkom rodziny, że oni nie mogą dalej mieć udział w zarządzaniu, lecz że konieczny jest profesjonalny zarząd, że wszystko musi być na nowo uporządkowane. To było bardzo trudne.
Następnie mieliśmy "Prawo Domu Książęcego", które pochodziło jeszcze z roku 1604. Różni Książęta próbowali je zmienić w ostatnich 200 latach, ale ciągle spotykali się z oporem rodziny, ponieważ w starym "Prawie Domu Książęcego" była zasada jednomyślność. Nikt nie znał się tak naprawdę w starym "Prawie Domu Książęcego", bo istniało cały szereg zmian, o których nikt nie wiedział, czy pozostają w mocy, czy też nie. To było bardzo trudne do czasu aż przeprowadziliśmy, mimo znacznego oporu, nowe "Prawo Domu Książęcego", co dla mnie było ważnie nie tylko dla Rodziny Książęcej, ale także dla monarchii jako takiej, bo mogliśmy przedstawić nowe "Prawo Domu Książęcego" opinii publicznej, które jest odpowiednie do wymagań, które zostają nam postawione w dzisiejszych czasach.

Jeśli mi wolno to tak krótko ująć, zainteresowania Księcia to nauki przyrodnicze a szczególnie przeszłość i przyszłość.

Tak, już jako młodego człowieka, jako młodzieńca, interesowała mnie historia, to, skąd ludzkość pochodzi i dokąd ludzkość zmierza? Następnie był drugi wielki obszar zainteresowań, to są nauki przyrodnicze, które także związane są jakoś z pytaniem, dokąd zmierza ludzkość? Myślę, gdybym był wolny, albo ja wiem, że gdybym był wolny, studiowałbym albo archeologię albo prawdopodobnie fizykę, jedno z dwóch. Mój ojciec jednak powiedział mi bardzo wcześnie, to się nie da, będziesz studiował ekonomię i prawo, ze względu na twoje późniejsze zadania. Jednakże stale miałem sposobność dalej, trochę na boku, uprawiać archeologię i fizykę jako hobby, dużo czytać, częściowo brać udział w archeologicznych wykopaliskach. Spotykam się wciąż to z fizykami, naukowcami, przyrodoznawcami, z którymi mogę dyskutować.

Jednak Książe jest tym mocno pochłonięty. Czy to hobby jest tylko odwróceniem uwagi od codzienności, od wielu zadań, od odpowiedzialności, która spoczywa na Księciu, czy też stoi za tym jeszcze coś więcej?

Dla mnie jest to jeszcze coś więcej, chociaż czasami stawiam sobie pytanie, czy to nie jest usprawiedliwienie, że zajmuję się dalej moimi hobby. Mówię sobie, ja potrzebuję tego, aby wiedzieć, dokąd ten kraj zmierzą, dokąd zmierzą gospodarka, dokąd podąża ludzkość, muszę także wiedzieć skąd one przychodzą. Muszę studiować historię, aby rozpoznać prawidłowości, które leżą u podstaw ludzkiej społeczności. Muszę również, co nieco rozumieć z nauk przyrodniczych, jak one zmieniają i jak będą zmieniać nasze życie w przyszłości. Nauki przyrodnicze zasadniczo zmieniały w przeszłości nasze życie. Nowoczesna cywilizacja nie jest do pomyślenia bez nauk przyrodniczych. Powiedziałbym, że zanim człowiek z myśliwego i zbieracza stał się rolnikiem, to potrzebne było wiele przyrodoznawczych osiągnięć poznawczych wcześniejszych ludzi, czy to o przetwarzaniu nasion zbóż, chleba, ale także rozwoju odpowiednich narzędzi, wiedzy o porach roku, to wszystko osiągnięcia poznawcze, które zasadniczo zmieniły nasze życie i nadal zmieniają. Nowe osiągnięcia poznawcze będą oznaczały dla ludzkiej społeczności nowe zmiany. Uważam, że jest się niejako zobowiązanym pozostawać na bieżąco, aby widzieć, dokąd ludzkość zmierza i jak najlepiej dopasujemy społeczność ludzką do tego rozwoju.

Jeśli wolno, chciałbym wrócić do wspomnianego przez Księcia życzenia i planów studiowania archeologii lub fizyki, zapewne też wykonywania takiego zawodu, które jednak zostały pokrzyżowane przez Ojciec Księcia, Książe Franz Josef II.. Czy to przeznaczenie, że Książe jest albo być musi panującym Księciem?

Tak. Każdy z nas rodzi się w jakąś sytuację i właśnie w tej sytuacji musi wypełnić swój obowiązek zgodnie ze swoim sumieniem. Dla mnie było jasne, że moim obowiązkiem w tym momencie nie były studia archeologii czy fizyki, lecz w pierwszej linii studia ekonomii, aby na nowo zorganizować majątek rodzinny, mimo że właściwie na początku nie wiele mnie to interesowało, ale następnie rozwija się także zainteresowanie i spostrzega, że to może mieć także bardzo interesujące strony.

Można to połączyć z Bogiem? Książe powiedział, że my rodzimy się w jakąś określoną sytuację. Można to nazwać opatrznością i widzieć w tym Boże powołanie do pewnego sposobu życia i pewnego zadania, które od niego otrzymujemy czy też jest to przesada?

Nie. Ja wierzę, że ostatecznie Bóg każdego z nas postawił w jakąś sytuację, która jest ciągle pełna niespodzianek. Ale gdy mówię, że staram się wypełnić mój obowiązek zgodnie z moim sumieniem, to znaczy to dla mnie właściwie też, że ja staram się widzieć w moim obowiązku wolę Bożą. Obowiązek w tym sensie jest właściwie opisem tego, co jest Bożą wolą.
Bóg stworzył to uniwersum z całą jego niepojętą rozmaitością i wielkością, którą my tylko powili zaczynamy rozumieć. On właśnie postawił tam człowieka z jego wolną wolą. On postawił nas w świat i on zna zadanie każdego człowieka, nawet gdy to zdanie może być tylko bardzo krótkie. Można się często pytać, jaki jest sens życia embrionu, który zostaje zabity przez aborcję. Także nienarodzone życie ma sens przed Bogiem, który my może nie poznajemy w naszym relatywnie mimo wszystko ograniczonym rozumie i bardzo zawężonym wglądzie, który mamy w to nieograniczone dzieło Boga. Ale dla mnie ma ono niesamowitą piękność, to uniwersum, które Bóg stworzył, rozpoznaje w nim - w mojej ograniczoności - także cudowność w tym Bożym dziele.

Na wstępie wspomniana przez Księcia wolność, którą nam Bóg podarował, czyni nas jednak zdolnymi, sprzeciwić się temu "postawieniu w jakąś sytuację", sprzeciwić się przeznaczeniu i powiedzieć Bogu, nie.


Tak. Sądzę, że to tutaj można bardzo ładnie zobaczyć. Bóg dał nam wolną wolę i poprzez to uczynił nas podobnym do siebie. Sądzę, że jest to jedna z centralnych własność człowieka, ta wolna wola jak i możliwość poznania. Gdy spoglądam na historię ludzkości i czytam Stary Testament zadaję sobie czasami pytanie, czy my nie za wcześnie zjedliśmy z drzewa poznania i poprzez to nie spowodowaliśmy wielu nieszczęść. Bóg właśnie nie tylko człowiekowi podarował wolną wolę, ale i wężowi, aby nas zwodził. Od tego czasu musimy się ciągłe trudzić, żeby nasza siła moralna równie szybko rosła jak nasze poznanie.

Mieć wolną wolę oznacza także odpowiedzialność. W związku z tym ostatnie pytanie: Czy odpowiedzialność, która w rodzinie książęcej zostaje przekazywana z pokolenia na pokolenie jest obciążeniem a jeśli tak, to jakie możliwości Książe widzi, aby ten ciężar mimo wszystko przyjąć?

Tak, to jest oczywiście ciągle ciężarem, który się czuje, ale wtedy mówię sobie, no dobrze, kochany Boże, Ty mnie postawiłeś w tej sytuacji, Ty włożyłeś mi na plecy ten ciężar, Ty możesz mi teraz trochę pomóc go nieść. Ty musisz mi dać siły, go nosić i tylko tak mogę wypełnić Twoją wolę. Kiedy mi nie dasz tej siły, to ja właśnie nie będę mógł i dlatego musisz mi też pomóc, i nie pozostawiać mnie samemu sobie. Oto ufam Tobie. I to mówię mu całkiem dobitnie.

Dziękuję bardzo serdecznie za rozmowę.
KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl