O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Zawsze uderzała mnie bezpośredniość porozumienia z uczestnika ...


Kochani Ojcowie i przyjaciele Centrum!

Z prawdziwą przyjemnością łączę się w dziękczynieniu przed Bogiem z okazji obchodów dziesięciolecia Centrum Formacji w Krakowie.

Czynię to chętnie przede wszystkim dlatego, że czuję się przyjacielem tegoż Centrum, i to nie tylko z tej racji, że Włoch zawsze postrzega z sympatią polską rzeczywistość (od kiedy zrodziła się ta słynna duchowa więź pomiędzy narodem włoskim a Papieżem Janem Pawłem II), ale też dlatego, że przy różnych okazjach wygłaszałem i prowadziłem tam kursy formacji ciągłej. Mogłem więc poznać i docenić Centrum, a w konsekwencji mogłem poznać z bliska i docenić wierzący naród polski, osoby świeckie, kapłanów, zakonników i siostry zakonne tego płodnego Kościoła.

Zawsze uderzała mnie bezpośredniość porozumienia z uczestnikami kursów, pomimo różnicy języka i kultury. Nigdy nie miałem problemów ze zrozumieniem i interpretacją tego, co mówiłem, jak byśmy mówili tym samym językiem. Było tak dzięki wspaniałej tłumaczce Danucie, która świetnie spełnia swoje zadanie (mogłaby być tłumaczką nawet dla Ducha Świętego, przynajmniej gdy Duch mówi po włosku...) Ale tę nadzwyczajną możliwość porozumienia zawdzięczam przede wszystkim ogromnemu zainteresowaniu i uwadze uczestników, którzy, biedactwa, za każdym razem musieli znosić moje mówienie po włosku i mój zagmatwany sposób wyrażania się.

Ale jest jeszcze coś, co może jest moim pierwszym wrażeniem związanym z Polakami: duchowość, zmysł modlitwy, zamiłowanie do nabożnej adoracji, co wyrażało się także w gestach (jak np. postawa klęcząca), na które my, Włosi, może patrzymy z pewną wyższością i nie doceniamy ich.

I jeszcze wspomnę o milczeniu podczas kursów, które przecież nie były dniami skupienia czy rekolekcjami; jaka to piękna lekcja dla mnie, Włocha, niepoprawnego gaduły!

Wreszcie to zaskoczenie, gdy widziałem zawsze tylu świeckich uczestników, tak umotywowanych, by słuchać o sprawach Ducha, tak pilnie zachowujących milczenie, tak pobożnych i rozmodlonych w pięknej kaplicy Centrum.

Dziesięć lat życia to niezbyt wiele: w wieku 10 lat jest się jeszcze dzieckiem, ale może przeżyło się już te lata, które pozostawią fundamentalny ślad na resztę życia.

Zatem ad multos annos drogiemu Centrum Formacji i tym wszystkim, którzy w nim pracują.

o. Amedeo Cencini FdCC

*  *  *

Carissimi Padri e amici del Centro,

con vero piacere mi unisco al rendimento di grazie a Dio per la celebrazione del decimo anniversario del Centro di Formazione di Cracovia.

Lo faccio volentieri perché anzitutto mi sento amico del Centro stesso, e non solo perché un italiano guarda sempre con simpatia la realtà polacca (da quando è nato quel famoso feeling tra popolo italico e Papa Giovanni Paolo II), ma perché in diverse circostanze vi ho tenuto e animato dei corsi di formazione permanente. Dunque ho imparato a conoscerlo e apprezzarlo.
E, di conseguenza, a conoscere e apprezzare da vicino il popolo credente di Polonia, laici, sacerdoti, religiosi e religiose di questa chiesa feconda.

Mi ha sempre molto colpito l’immediatezza dell’intesa con chi partecipava ai corsi, nonostante la diversità della lingua e della cultura. Non ho mai avuto problemi di comprensione o interpretazione di quel che dicevo, era come parlassimo lo stesso idioma. Questo grazie alla traduttrice, la splendida Danuta, che è d’una bravura mostruosa (potrebbe fare da interprete anche allo Spirito Santo, almeno quando lo Spirito parla l’italiano…). Ma questa straordinaria possibilità d’intesa era soprattutto dovuta all’estremo interesse e attenzione dei partecipanti, che poveretti, dovevano sempre sorbirsi anche il mio italiano e il mio contorto modo di esprimermi.

Ma poi c’è un’altra cosa che è forse la prima mia sensazione della gente polacca: la spiritualità, il senso della preghiera, il gusto dell’orazione devota, anche con gesti che noi italiani forse consideriamo con una certa sufficienza e rischiamo di non apprezzare, come lo stare in ginocchio.

E ancora il silenzio durante i corsi, che pure non erano ritiri o esercizi spirituali; che bella lezione per me italiano, impenitente chiacchierone!

Infine la sorpresa di trovare sempre tanti laici presenti, così motivati a sentire le cose dello Spirito, così attenti a rispettare il silenzio, così devoti e oranti nella bella cappella del centro.

Dieci anni di vita non sono tantissimi: uno a 10 anni è ancora un ragazzino, ma ha vissuto forse gli anni che daranno una impronta fondamentale al resto della sua vita.

Ad multos annos, allora, caro centro di formazione e tutti coloro che vi lavorano.

p. Amedeo

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl