O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  ks. Gianfranco Ravasi odpowiada ...


Ks. Gianfranco Ravasi
Pytania - odpowiedzi

  
„Modlitwa życiem w Psalmach” – tak brzmiał temat sesji biblijnej, którą ks. Gianfranco Ravasi przeprowadził w Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów w Krakowie, w dniach 9-11 maja 2003 roku. W klimacie pustyni i modlitwy wprowadzał uczestników w nieprzenikniony świat Psalmów, w którym „tętni modlitwą” wszystko co ludzkie: radość i smutek, zachwyt i płacz, nadzieja i rozpacz, życie i śmierć.
  
Publikujemy część spotkania „Pytania – odpowiedzi”, które odbyło się na zakończenie sesji wspomnianej. Wybraliśmy głównie te zagadnienia, które bezpośrednio lub pośrednio wiążą się z tematem niniejszego numeru „Zeszytów Formacji Duchowej”.

 
 
Jak modlić się psalmami podanymi w liturgii godzin na poszczególne dni, które nie odzwierciedlają obecnego stanu duszy, np. gdy zamieszczone są lamentacje z powodu Boga który jest daleko gdy tymczasem dusza odczuwa radość z wszechobecności Boga?
 
Jest to pytanie, które ma znaczący wymiar psychologiczny ale musze też powiedzieć, że każdego dnia w ramach liturgii godzin mamy zarówno psalmy błagalne i hymny radości. Tak więc mamy tutaj pełne spektrum uczuć ale poza tym jest też inna odpowiedz którą trzeba dać: psalmy muszą być odmawiane jako modlitwa wspólnotowa. Chociaż odmawia je jedna osoba sama, modlimy się zawsze z całym ludem Bożym, któremu ja daję głos. tak więc muszę też starać się przełamać mój egoizm. Także święty egoizm tego kto cierpi w tym momencie. Dając siebie innym i modląc się także za innych. Jest też inny aspekt który trzeba podkreślić. Jeżeli jesteś szczęśliwy a używasz modlitwy bólu, przygotowujesz się do przeżywania bólu. Kiedy ierpisz a używasz modlitwy radości, sprawiasz, że rodzi się w tobie nadzieja. Rabini mówili: „kiedy radość jest przy twoim stole, pamiętaj że ból jest na twoim łóżku„. Życie jest zawsze tą mieszanką radości i bólu. Trzeba więc dokonać tego wysiłku by przezwyciężyć własne ja i własne uczucia. Pamiętając, że jesteśmy zawsze na horyzoncie tych dwóch regionów, które opisałem. Raz pod niebem ciemnym, raz w radości ale jedno nigdy nie jest bez drugiego. Tak jak jest w życiu każdego człowieka.
 
 
Jak modlić się Psalmami złorzeczącymi kiedy nie pragnę by kogokolwiek spotkała jakaś krzywda. Jezus przecież powiedział miłujcie waszych nieprzyjaciół?
 
Już wyjaśniłem, że psalmy złorzeczące mogą też mieć wartość dla chrześcijanina. Oczywiście chrześcijanin ma nawet miłować nieprzyjaciół, nie tylko przebaczyć ale pozytywnym aspektem złorzeczenia w psalmach jest ta cnota którą nazwałem cnotą oburzenia. Pierwszym stopniem miłości jest sprawiedliwość, tak więc psalmy w ten sposób ograniczony, w tych kolorach wschodnich, o których wspomnieliśmy, przypominają nam że my na ziemi jesteśmy zobowiązani do tego by także walczyć ze złem. Nie do tego by walczyć z nieprzyjacielem, pisanym przez małe „n” ale z tym nieprzyjacielem przez duże „n” czyli ze złem w świecie, z niesprawiedliwością w świecie. Miłość uznaje tez upomnienie. Miłość zna też faktyczne zaangażowanie aby zatryumfowała sprawiedliwość. Chrystus wskazywał palcem różne hipokryzje, niesprawiedliwości. Dlatego miłość i sprawiedliwość nie są sprzeczne, chociaż punktem docelowy chrześcijanina jest miłość.
 
 
Mam prośbę jeśli będzie dość czasu na przeanalizowanie Psalmu 84 „Szczęście mieszkańca świątyni.
 
Dziękuje temu kto zadał to pytanie bo komentowaliśmy tylko niektóre psalmy. W ten sposób możemy odczytać inny bardzo sugestywny, bardzo piękny. Jest to psalm pielgrzymkowy albo dokładnie jest to hymn o Syjonie. Bowiem hymny pochwalne nie dotyczą tylko przyrody, nie dotyczą tylko obecności Boga w kosmosie, nie dotyczą tylko obecności Boga w człowieku i w życiu społecznym, ale dotyczą także obecności Boga w świątyni, to znaczy obecności Boga w miejscu świętym i to jest pieśń pielgrzyma który doszedłszy do Jerozolimy po modlitwie, po świętowaniu musi wrócić do swojej miejscowości, jest pełen tęsknoty i on marzy, porównuje się, że chciałby być jak ptaki, jak jaskółki, wróble, które robią sobie gniazdo pod dachami. Marzy o tym chciałby być jeszcze obecny w świątyni ale na zawsze, na całe życie. Jak wróbel i jaskółka, które wciąż fruwają wokół świątyni. Jednak on wie, .że musi wrócić a podróż powrotna staje się parabolą życia dalekiego od świątyni. Przechodzi on przez dolinę, która po hebrajsku nazywa się Baka. Może to jest jakaś dolina blisko Jerozolimy. Po hebrajsku „Baka” znaczy płacz, łzy. Gdy idzie do świątyni a później gdy wraca przechodzi przez tę dolinę pełną bólu, łez. Teraz gdy on już był w świątyni przemieniła się i stała się cała zielona, pobłogosławiona przez deszcz od Boga i wy rozumiecie, że to jest obraz przemiany życia poprzez modlitwę. Dolina bólu staje się doliną nadziei i dlatego na koniec modlący się ogłasza swoją wiarę. On znajdzie w świecie pałace, wspaniałe namioty bezbożnych, tzn. zło wywrze na nim swój urok ale on zawsze będzie pragnął być w spokoju w świątyni Boga i psalm kończy się antyfoną, która podejmuje myśl z początku. Występuje tu tytuł typowy Boga Jerozolimy, który po hebrajsku brzmi Pan Zastępów który nie oznacza jak się czasem myśli Pan oddziałów wojskowych Izraela ale oznacza Pan Wszechświata bo wojskiem Boga są gwiazdy, aniołowie cały świat z jego energiami .Dlatego przynajmniej we włoskim tłumaczeniu „Święty, święty” występuje określenie Pan Wszechświata a nie Pan Zastępów i to jest poprawne tłumaczenie. Możemy razem odmówić ten Psalm, który jest bardzo piękny, jest to Psalm tęsknoty za Syjonem , który uświadamia nam, że przeżyć jeden dzień w zjednoczeniu z Bogiem to tak jak przeżyć całe życie. Jeden dzień w świątyni jest więcej wart niż tysiąc gdzie indziej.
 
Jak miłe są przybytki Twoje
Panie Zastępów!
Dusza moja usycha z pragnienia i tęsknoty
Do przedsionków Pańskich.
Moje serce i ciało radośnie wołają do Boga żywego.
Nawet wróbel dom sobie znajduje
I jaskółka gniazdo,
Gdzie złoży swe pisklęta-
Przy Twoich ołtarzach, Panie Zastępów,
Mój Królu i mój Boże!
Szczęśliwi, którzy mieszkają w domu Twoim, Panie,
Nieustannie Cię wychwalają.
 
Szczęśliwi, których moc jest w Tobie,
a Twoje ścieżki są w ich sercu.
Przechodząc dolinę Baka,
Przemieniają ją w źródło,
A wczesny deszcz błogosławieństwem ją okryje.
Wciąż w siłę wzrastać będą,
Boga nad Bogami ujrzą na Syjonie.
Panie Zastępów,
Usłysz moją modlitwę;
nakłoń ucha Boże Jakuba!
Spojrzyj, Puklerzu nasz, Boże,
I wejrzyj na oblicze Twego pomazańca!
 
Zaiste, jeden dzień w przybytkach Twoich
Lepszy jest niż innych tysiące;
Wolę stać w progu domu mojego Boga,
Niż mieszkać w namiotach grzeszników.
Bo Pan Bóg jest słońcem i tarczą,
Pan hojnie darzy łaską i chwałą,
Nie odmawia dobrodziejstw
Postępującym nienagannie.
Panie Zastępów,
Szczęśliwy człowiek, który ufa Tobie!”

 
Którymi psalmami można modlić się w złości, czy można modlić się psałterzem w gniewie w nieprzebaczeniu?
 
Oczywiście nie należy używać psalmów złorzeczących gdy już jesteśmy zdenerwowani. Chociaż z racji o których wcześniej mówiliśmy byłoby czasem usprawiedliwione użycie ich aby przemienić gniew w oburzenie ale musimy pamiętać, że w Psałterzu istnieje seria Psalmów pokoju, miłości. Możemy powiedzieć, że Psalmy są modlitwą odprężenia par excellence, ufności w Bogu. Wyrażają pragnienie powierzenia Bogu naszych problemów, naszych koszmarów. Dlatego np. radziłbym użycie Psalmu 85, który zobaczymy teraz w jego części końcowej od wersetu 11 do 14. Modlący się jest świadomy, że na świecie istnieje zło. Wie np. że lud jest grzeszny, wie, że istnieje zło i nieprzyjaciele bo na początku mówi się o deportacji Żydów, chodzi o przesiedlenie Babilońskie ale na koniec ukazuje się świat tak jak pragnie Bóg. Jest to mapa świata opisana pionowo i poziomo: góra – dół oraz cztery strony świata. Tylko, że w każdym z tych punktów nie ma wskazówek geograficznych ale wskazówki teologiczne co więcej są tu obecni ambasadorowie Boga, jego posłańcy, jego aniołowie. Zobaczmy, werset 11 „łaskawość i wierność” północ – południe; „sprawiedliwość i pokój” wschód - zachód. Cztery punkty kardynalne są przypisane cnotom miłości Boga. Łaskawość i miłosierdzie oznacza przede wszystkim miłość. Słowo hebrajskie brzmi hesed, które oznacza relacje zachodzącą między dwoma osobami, które się kochają, który zawiera bardzo bogatą gamę uczuć. Ta prawda w sensie ścisłym to jest wierność, znaczy ufność. Sprawiedliwość w języku Biblijnym to przede wszystkim zbawienie a pokój to shalom mesjański. Teraz zobaczymy oś pionową. Wers 12 „wierność z ziemi wyrośnie”, ”sprawiedliwość wychyla się z nieba„. Widzicie, że Bóg pragnąłby świata całego opanowanego przez harmonie a my kiedy jesteśmy zdenerwowani mieli byśmy ochotę raczej podrzeć tkankę świata. Inny ciekawy przypadek mamy w Psalmie 87. Psalm głęboko hebrajski i głęboko powszechny. Psalmista mówi, przede wszystkim o Syjonie ale mówi, że Syjon Jerozolima jest miastem wszystkich ludów ziemi w której wszyscy są zapisani w księdze, mówi tu się o księdze narodów. Tak wiec wszystkie narody świata powtarzają to zdanie wypowiedziane dwa razy „ten i ten tam się urodził” „tam on się urodził”. Po hebrajsku to zdanie jest zdaniem obywatela urodzonego w danym mieście. Kim są ci mieszkańcy? Werset czwarty. Rachab- Egipt, super mocarstwo zachodnie tamtego świata którego Izrael często się bał. -Drugi Babilonia super mocarstwo wschodnie tak bardzo budzące lęk. Trzecie, Palestyna Filistyńczycy, wewnętrzni nieprzyjaciela Izraela. Tyr, tzn. bogate miasta handlowe w Fenicji. Etiopia, ludy dalekie bardzo odległe w Afryce. Wszyscy tam się urodzili, tzn. wszystkie ludy także twoi nieprzyjaciele mają pewne pokrewieństwo z tobą i oto wizja końcowa w której wszystkie ludy ziemi w procesji tańcząc, idą ku Syjonowi mówiąc „w Tobie są wszystkie moje źródła, moje korzenie są w Jerozolimie”. Poza metaforą musimy powiedzieć, że wszyscy ludzie, także nasi nieprzyjaciele, także osoby antypatyczne mają pokrewieństwo z nami i to jest pokrewieństwo religijne.
 
 
Czy śmierć jest zawsze z woli Boga?
 
Śmierć jest tematem bardzo złożonym w ramach Biblii. Dla Biblii bowiem śmierć nie jest tylko faktem fizycznym także we wstępie do Księgi Rodzaju mówi się, że człowiek, grzesznik umrze nie używa się czasownika mówiącego o śmierci fizycznej ale mówi się używając czasownika o śmierci moralnej, znaczy śmierci dla zjednoczenia z Bogiem. Prawdziwą śmiercią jest oddzielenie od Boga, która dla grzesznika dopełnia się w chwili śmierci fizycznej ale dla sprawiedliwego jak widzieliśmy w Psalmie 16 śmierć fizyczna jest progiem aby wejść do pełnego zjednoczenia na wieki. Dla Biblii śmierć jest tylko działaniem Boga jako akt fizyczny, ponieważ jest ona usunięciem życia które jest darem bożym. Tak więc trzeba by tutaj zdemitologizować wszelkie próby zabicia usprawiedliwionego takie jak kary śmierci. Biblia jest wcielona w czas i w kulturę w kulturę która zawierała w sobie karę śmierci ale ostateczne orędzie Biblii jest gdzie indziej jest to stwierdzenie prymatu Boga, tylko Boga nad życiem. Bóg chce aby stworzenie się zbawiło. Ezechiel mówi „nie chcę śmierci grzesznika lecz aby się nawrócił i żył”. Tak więc śmierć fizyczna jest tylko częścią stworzenia jesteśmy ograniczeni a więc umieramy a to zależy od stwórcy. Śmierć duchowa natomiast zależy natomiast także od nas, z tych racji o których mówiliśmy wcześniej w związku z tematem wolności. Tak więc my nie możemy decydować o naszej śmierci fizycznej ale przez nasz grzech decydujemy o naszej śmierci duchowej.
W Biblii czasem pochwala się akty samobójstwa. Popatrzcie choćby w Księdze Sędziów na wydarzenie z Samsonem, który ginie pod kolumnami świątyni zburzonej przez niego. Pomyślmy o Księgach Machabejskich o postaci Razisa. Człowiek który umiera poświęcając się za ojczyznę. W tych słowach w rzeczywistości chce się wychwalać, podkreślić to co mówił Jezus. Oczywiście Chrystus to powiedział w sposób dużo wyższy, piękniejszy „nie ma większej miłości od oddania życia za tych, których się kocha” tak więc nie chodzi tu o wyeliminowanie siebie, co oznaczałoby samobójstwo, ale o oddanie siebie tak jak matka jest gotowa oddać nerkę dla dziecka rezygnując z czegoś co samo z siebie jest dawane tylko przez Boga. Tak samo jak, np. ojciec czy matka który ratuje tonące dziecko a sam może przy tym zginąć, te akty oddania siebie nie są samobójstwem. Oczywiście ocena samobójstwa też nie należy do nas. Według kodeksu prawa kanonicznego, przeciwnie do tego co mówił poprzedni kodeks, w przypadku samobójstwa należy odprawić pogrzeb w kościele chyba, że by było jasne, że ta osoba wyraźnie chciała śmierć przeciwko życiu, np. grając w rosyjską ruletkę, okazując więc pogardę dla życia. Jeżeli natomiast ktoś jest w depresji, tajemniczo ogarnięty bólem życia ocenę trzeba zawsze zostawić Bogu. Tak więc odprawia się pogrzeb tak jak w przypadku innych wiernych, bo tylko Bóg przenika serce i nerki człowieka. Właśnie trzy tygodnie temu w mojej diecezji mój uczeń, kapłan po odprawieniu Mszy Świętej po rozmowie z młodzieżą po tym jak im powiedział, że zaniesie ich pragnienia do Boga powiesił się a miał tylko 42 lata. Ja go znałem od lat i wiedziałem, że przeżywa udrękę psycho fizyczną i teraz w przyszłym tygodniu będę musiał jechać do jego parafii na bierzmowanie i myślę, że będzie to okazja żeby mówić o tej rzeczy którą ludzie starają się ukryć, bo w tym dramacie też istnieje tajemnica Boga. Także w tej tragedii istnieje słowo Boga. Tak więc nie jest to tylko element do negatywnej oceny. Oczywiście pamiętając, że pogarda wobec życia nie pozwala na ocenę pozytywną bo jak powiedzieliśmy prymat wobec życia należy do Boga.
 
 
Czy czas doświadczeń duchowej nocy wiary, próby może być skrócony ze względu na akt pokory a stąd płynącej zgody na to co Bóg daje osoby modlącej się?
  
Czas próby zależy zarówno od nas jak i od Boga, bo wiemy, że istnieje moja cisza spowodowana przez mój grzech albo moje ograniczenie, moją słabość także np. psychiczną, przez doświadczenia życia ale istnieje też cisza milczenia Boga której ja nie mogę absolutnie kontrolować. Dlatego ja muszę zaangażować się by usunąć moją ciszę, moje milczenie, muszę walczyć o to aby się podnieść, muszę prosić by podniosła mnie ręka Boga albo ręka brata z tych ruchomych piasków ale muszę też być gotów przyjąć tajemnicę Boga który milczy i wszyscy wielcy mistycy przeżyli doświadczenie milczenia Boga i przyjęli to. Pomyślmy o tych wszystkich latach posuchy duchowej Teresy z Awila, pomyślmy o nocy ciemnej Jana od Krzyża kiedy w Sierra Morena cierpi zarówno fizycznie znienawidzony przez swojego przeora, znienawidzony przez pielęgniarza który go leczy, umieszczony w najzimniejszym pokoju w klasztorze a jednak Jan od Krzyża każe odczytać sobie wśród tych wszystkich nieszczęść Pieśń nad Pieśniami, tzn. pieśń nadziei, radości, światła. Oto konieczność by w tej sytuacji milczenia Boga zdać się na niego, zawierzyć mu chociaż się cierpi i bardzo ważne jest to by pamiętać, że w tych momentach jałowych, w momentach kryzysu w rzeczywistości przeżywasz doświadczenie kryzysu. Chociaż ci się wydaje, że jesteś opuszczony przez Boga, jesteś suchym drewnem. Musimy powrócić do tego by zrozumieć, że wiara nie jest tylko świętem, radością, światłem. Wiara to także ciemność. Wiara to także trzy dni drogi Abrahama w kierunku góry Moria, wraz z Bogiem kochanym a okrutnym, z Bogiem który chce żebyś ofiarował twojego syna, z takim Bogiem którego doświadcza Hiob. Księga Hioba jest w gruncie rzeczy jest księgo o wierze a nie o cierpieniu.
 
Z języka włoskiego tłumaczyła Danuta Piekarz
KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl