O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Na serio wchodzić w Lectio Divina i trwać przed Najświętszym ...


Szkoła pozwoliła mi bardziej realistycznie spojrzeć na siebie samego i potwierdzić to, co gdzieś tam w sercu przeczuwałem, ale miałem do tego dystans. Jeśli jednak, zwłaszcza na warsztatach, zostało to zauważone, nazwane i powiedziane z troską, dlatego osobiście się przekonałem, że coś w tym jest i powinienem się tym poważnie zająć. Osobiście uważam, że mój sposób myślenia i argumentowania jest moją osobistą obroną Pana Boga. Jednak zostałem inaczej odebrany. Mam więc nie narzucać innym swoją jednostronną pobożnością tego, co sam wydumałem i myślę, że tak musi być. Mam się dystansować od definitywnego zamykania sprawy wg swego zdania. Nie wszystko trzeba zamknąć, rozstrzygnąć raz na zawsze, bo tego często nie można zrobić. Tego się tutaj dowiedziałem. Mam również być bardziej młody w gestach, uśmiechu, nawiązywaniu kontaktu i w tworzeniu przyjacielskich więzi. Kiedyś myślałem, że zdrowe dystansowanie się od ludzi jest formą odejścia dla Jezusa. I chociaż nie uważam się za samotnika, to jednak przyznaję, że nie potrafiłem mocno kontynuować trwałych i głębokich więzi. Może nie potrafiłem, może się bałem tego, aby walczyć o kapłaństwo. Nie wiem. Wiem jedno, że chcę teraz odbudowywać te relacje, które uważam, że są smakiem życia i dodają pewnych wartości i siły w powołaniu. Szkoła też nauczyła mnie większego dystansowania się do swego zdania i milczenia, w którym słychać więcej niż w mówieniu. Zrozumiałem, że nie muszę się bać i być śmiertelnie poważny, nie wcielać się bezkrytycznie w rolę, ale trochę niuansować, tzn. być bardziej radosny, uśmiechnięty i pierwszy wychodzić z inicjatywą relacji. Poza tym zobaczyłem swoje mroczne strony, które jakoś potwierdzały moją wartość we własnych oczach. Mam też pamiętać, że  funkcjonuję w lęku, który może paraliżować moją naturalność. Mam go świadomie zwalczać, a przez to widzieć siebie bardziej naturalnie (np. śmiać się ze swojego przestraszenia).

Formacja duchowa Szkoły utwierdziła mnie w przekonaniu, że warto na serio wchodzić w Lectio Divina i trwać przed Najświętszym Sakramentem, bo tam dzieją się rzeczy najważniejsze dla mego kapłańskiego życia. To pocieszające odkrycie, że Piotr nie był od początku święty i też sam musiał się zmagać ze swoją niedojrzałością, ze swymi słabościami, aby dać się w końcu prowadzić Jezusowi. Widzę siebie również jako tego, który ma jeszcze długą drogę za Jezusem, aby nauczyć się całkowicie ufać i godzić się na to, aby dać się prowadzić, może właśnie wtedy gdy czuję się zraniony, poniżony, niezrozumiany. Wierzę, że jest to właśnie przestrzeń oddziaływania Pana na moje życie i mogę wtedy stać się naprawdę Jego świadkiem.

Formacja intelektualna była mi w większości znajoma ze względu na kolegę, który wcześniej Szkołę skończył i udostępnił mi płyty z nagraniami. Ale mimo wszystko też żywy kontakt z mądrymi ludźmi spowodował, że zacząłem głębiej i szerzej patrzeć na różne zagadnienia kapłańskiej formacji i to mnie zachęciło do dalszych osobistych poszukiwań, które mogą stać się bardzo cenne.

Chcę bardzo serdecznie podziękować wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do tego, abym mógł dobrze przeżyć całe doświadczenie Szkoły i ufam, że właśnie dzięki ich otwartości mogłem się otworzyć na ile potrafię, aby dalej wzrastać w Panu.

N.N.

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl