O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Będę przyjeżdżał... Jeśli tylko Ty, Panie, będziesz tego chci ...


Będę przyjeżdżał... Jeśli tylko Ty, Panie, będziesz tego chciał

Na wstępie pragnę podziękować Opatrzności Bożej, która przywiodła mnie po raz trzeci w to cudowne miejsce: oazę ciszy, spokoju, pełnego skupienia i wyciszenia. Nie byłoby tego miejsca, gdyby ono nie spodobało się Bogu i okazało się dobrym.

Przyjechałem do Domu OO. Salwatorianów w Krakowie na trzeci tydzień Ćwiczeń Ignacjańskich. Już mój pierwszy tutaj pobyt wywarł na mnie tak ogromnie pozytywne wrażenie, że obiecałem sobie, iż na każdy kolejny tydzień Ćwiczeń Ignacjańskich będę przyjeżdżał właśnie tutaj. Każdy mój przyjazd tutaj był poprzedzony ogromną wolą, chęcią i pragnieniem przyjazdu. Nie potrafię tego ani opisać ani wyjaśnić, ale ten głos pojawiał się nagle i wewnętrzna siła nakazywała mi, bym skierował wszystkie swoje wysiłki na to, by przyjazd doszedł do skutku. Ogarniała mnie wówczas z jednej strony radość nie do opisania, że znowu będę w znajomych mi już murach, a jednocześnie z drugiej strony jak na zawołanie wyrastały zupełnie nieprzewidziane przeszkody, które wydawały się być nie do pokonania i nie do przezwyciężenia. Zostawałem sam na sam ze swoimi chęciami i obawami, tym, co z jednej strony podpowiadało, że nie uda mi się ten plan i nie będę mógł pojechać, a z drugiej strony głos nakazujący iść przed siebie i nie poddawać się. Za każdym razem, kiedy przeżywałem te rozterki spędzałem jeszcze więcej czasu na modlitwie i to modlitwie bardzo żarliwej, błagalnej, w której korząc się przed Bogiem prosiłem Go o siłę i wiarę potrzebną do uwierzenia, że mój zamiar spełni się. Jeśli tylko Ty, Panie, będziesz tego chciał. Po tych trzech odbytych tygodniach Ćwiczeń Ignacjańskich wiem, że to nie jest moja zasługa, lecz że taka była wola naszego Pana. To właśnie On, za każdym razem wystawiał mnie na próbę mojej wiary, która jest bez Jego pomocy słaba i krucha, a może i nijaka.

Każdy tydzień Ćwiczeń Ignacjańskich pokazywał jak bardzo Bóg nas chce i jak bardzo pragnie nas obdarzać swoją niezmierzoną miłością. Od nas pragnie jedynie, byśmy poddali się Jego woli i tę miłość przyjęli, a następnie odwzajemnili poprzez wyznanie i przyznanie się do NIEGO. Cudownie złożyło się w tym roku, że trzeci tydzień Ćwiczeń Ignacjańskich mogłem przeżywać w dniach od 6 do 14 lutego 2010 r., że właśnie w tym czasie. Piszę, że cudownie, bo weszliśmy już w okres Wielkiego Postu i właśnie tu zostałem wprowadzony i przygotowany do bardziej żarliwego przeżywania Męki naszego Pana. Dzięki ojcu Piotrowi mogłem dokładniej zgłębić i zrozumieć sens słów wypowiadanych przez Jezusa do swoich uczniów. Mogłem bardziej zrozumieć i przeżywać Mękę Jezusa. Dwukrotna medytacja w ciągu dnia przed wystawionym Najświętszym Sakramentem treści podanych na wprowadzeniach do medytacji, jak również całkowite milczenie, rozważanie i medytacja wskazanych tekstów z Pisma Świętego w ciągu dnia, a także codzienna wspólna Eucharystia z jakże trafnymi i po mistrzowsku przygotowanymi homiliami, nie pozwalały na to, by, choć przez chwilę, przez ułamek sekundy uznać, że ten czas tu i teraz spędzany jest czasem straconym. Już w drugim dniu pobytu poczułem jak rytm dnia wypełnia każdą moją chwilę, a każda chwila przepełniona jest moją modlitwą i wielką miłością do Boga. To właśnie tu w tym Domu zasypiając wieczorem i budząc się rano moje myśli były zawsze skierowane ku Bogu. Jak wspaniałe jest to uczucie może powiedzieć tylko ten, kto tego doświadczy.

Czas przeznaczony na Ćwiczenia minął niezwykle szybko. Nadszedł dzień spowiedzi św. Tyle razy w swoim życiu to czyniłem. Lecz za każdym razem właśnie tu przeżywam ten sakrament pojednania w sposób szczególny. Może, dlatego, że spowiedź nie odbywa się w konfesjonale, do czego jesteśmy przyzwyczajeni, lecz w normalnym pomieszczeniu - celi, gdzie kapłan jest na wprost ciebie i patrzy na ciebie, a ty na niego. Właśnie taka spowiedź święta jest może za pierwszym razem trudniejsza, ale właśnie w tej sytuacji każdy z nas staje się obnażony i musi stanąć w prawdzie przed Bogiem, którego widzialnym znakiem jest kapłan, uobecniający samego Jezusa. Nie jest łatwo przyznać się do swoich słabości, nawyków patrząc na kapłana i jednocześnie widząc jego wzrok na sobie. Ale właśnie taka spowiedź jest najbardziej oczyszczającą naszą duszę i serce. Jak lekko czuje się wiedząc, że moje grzechy są mi odpuszczone, a winy darowane.

Nadeszła chwila wyjazdu. Trzeci tydzień Ćwiczeń zostaje zakończony. Jeszcze ostatnie wejście do kaplicy na krótką pożegnalną modlitwę przed wyjazdem. Ostatnie słowa i uściski dłoni. Dziękuję wszystkim, którzy przyczynili się do pełnego przeżycia tych ćwiczeń. Już dziś obiecuję sobie, że wrócę tu, by dokończyć zaczęty cykl Ćwiczeń Ignacjańskich.

Szczęść Boże wszystkim, całej Ekipie CFD, która wkłada tyle trudu, by zaczęte dzieło było kontynuowane i rozwijało się na chwałę Bożą. Szczęść Boże!

27 lutego 2010 r.

Janusz z Częstochowy
uczestnik ĆD 6-14 lutego 2010

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl