O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Iść ZA Chrystusem, nie przed Nim ...


Iść ZA Chrystusem, nie przed Nim

W sobotę przed południem zdałem ostatni egzamin w sesji, dojechałem do Warszawy, wsiadłem w pociąg do Krakowa i pomyślałem sobie:  „Dobra, jadę na te ćwiczenia ignacjańskie, zobaczymy co z tego będzie”.

Przyznaję się, że jechałem na te rekolekcje z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony chciałem przeżyć dobre rekolekcje, wyciszyć się, przemyśleć niektóre sprawy; z drugiej strony: równie dobrze mogłem jechać poszaleć sobie na nartach, zrelaksować się po sesji, a nie spędzić tydzień w pełnym milczeniu.

Miałem jakieś tam sprawy „do załatwienia” z Panem Bogiem, ale myślałem też sobie: „Jakiś tam poziom duchowy już osiągnąłem, modlić się modlę, spowiadam się regularnie, nie jest chyba tak źle”.

Jaki ja byłem ślepy i naiwny! Panie Boże, dziękuję Ci, że dopilnowałeś, żebym jednak dojechał na te ćwiczenia ignacjańskie. To było cudowne doświadczenie.

Już po paru pierwszych medytacjach Słowo Boże zaczęło otwierać mi oczy i pokazywać, jak moje życie wygląda na prawdę. Czułem się jak małe dziecko prowadzone za rękę przez Boga, które to dziwi się temu co zobaczyło, to smuci się i płacze, bo coś je boli; to znowu przewraca się i upada, bo dopiero uczy się chodzić. Lecz spokojny, cierpliwy i pełen miłości Ojciec jest cały czas przy dziecku i czuwa nad nim.

Odpowiedzi na pytania, z którymi przyjechałem otrzymałem. Lecz to była tylko kropla w morzu. Słowo Boże pokazało mi miejsca, zdarzenia, sytuacje, rany w moim sercu, z których nawet nie zdawałem sobie sprawy. Przez modlitwę, zaufanie i pełne oddanie się, Bóg leczył te wszystkie bolesne miejsca, a przede wszystkim wprowadzał pokój i przebaczenie w relacjach do innych ludzi. A tego przecież każdy pragnie i Bóg może to dać! Trzeba mu się tylko w pełni oddać, zaufać i otworzyć swoje serce, a On będzie działał.

W czasie tych rekolekcji Bóg dokonał wielu rzeczy, wielu uzdrowień, uporządkował moje życie, ustawił hierarchię wartości i wiele innych rzeczy. Ciężko byłoby opisać to wszystko.

Jedną rzeczą chciałbym się jeszcze podzielić. Bardzo mocno i wyraźnie Słowo Boże ukazało mi żeby iść ZA Chrystusem, nie przed Nim. To On ma nas prowadzić, a nie my Jego. Wydaje się to takie banalne, a jakże często jest zupełnie odwrotnie. Jeśli to my będziemy iść pierwsi i to my będziemy wskazywali drogę, którą Jezus ma iść za nami, to bardzo szybko wpadniemy w jakiś dół, połamiemy się i poobijamy. A wtedy Jezus będzie musiał nas z niego wyciągać, opatrywać, leczyć nasze rany i „składać nas na nowo”. Lecz my i tak pewnie wysuniemy pretensje: „Czemu mnie nie ostrzegłeś?!” On nas ostrzegał, ale to my nie chcieliśmy Go słuchać (sam prowadziłeś, sam wpadłeś w dół - masz nauczkę). Lecz jeśli to Chrystus będzie nas prowadził, a my będziemy iść ZA Nim, to nic nam się nie stanie. Bo On wie lepiej, co jest dla nas najlepsze. Musimy Mu tylko zaufać. Tak niewiele potrzeba, a tak wiele można zyskać.

Jeśli twierdzisz, że Bóg do Ciebie nie mówi, to przyjedź na ćwiczenia ignacjańskie, wycisz się, otwórz swoje serce i słuchaj. A usłyszysz głos Boga i zrozumiesz, że Bóg zawsze do nas mówi, ale to my nie chcemy go słuchać. Jesteśmy tak zajęci sobą i swoimi sprawami, że zapominamy całkowicie o Bogu. A On czeka cierpliwie na każdego z nas, jak ojciec na marnotrawnego syna. Czeka i pyta się: „Gdzie jesteś?”

Nie uciekajmy i nie ukrywajmy się przed Nim. A jeśli choć raz usłyszymy głos Boga, to nasze  życie nigdy nie będzie już takie samo. Moje się zmieniło, Twoje też może.

Robert
uczestnik ĆD

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl