O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  „Jezu, teraz Ty się tym zajmij!” ...


„Jezu, teraz Ty się tym zajmij!”

Pragnę wyśpiewać hymn uwielbienia Bogu za dar drugiego etapu rekolekcji lectio divina, które ostatnio przeżyłam.

Przyjechałam na te rekolekcje po serii dramatycznych wydarzeń w mojej rodzinie, które zadały mi ogromne cierpienie, poważnie osłabiły moją wiarę, nadzieję i miłość. Ostatni krzyż załamał mnie zupełnie. Pan Bóg prowadził mnie swoim Słowem. Jestem Bogu również ogromnie wdzięczna za prowadzącego drugi etap, a równocześnie kierownika duchowego ks. Joachima, który z wielką cierpliwością i miłością wysłuchiwał moich wątpliwości, walki wewnętrznej, i z wielką pasją i miłością mówił o miłości Ojca. Byłam mu wdzięczna za błogosławieństwo, jakiego mi udzielał po każdej rozmowie. Czułam się naprawdę błogosławioną przez Jezusa.

Pierwsze słowa drugiego etapu to Błogosławieństwa: „Błogosławieni ubodzy w duchu…, Błogosławieni, którzy płaczą…”. Gdy przyjechałam na rekolekcje czułam się jak ktoś, kto potrzebuje opieki, żeby ktoś się wreszcie mną zajął, ukoił ból, cierpienie, dał nadzieję, podtrzymał omdlałe siły. I właśnie tutaj dzięki Słowu Jezusa i prowadzeniu ks. Joachima poczułam się jak dziecko w ramionach Ojca, który tuli, ociera łzy, który JEST, choć wydawało mi się, że śpi w łodzi mojego życia. Jak dziecko, które nic nie musi, które ma prawo czuć się tak, jak się czuje, i czuć to, co czuje, które jest błogosławione. Jak dziecko, które Ojciec widzi w ukryciu, które może się wypłakać, poskarżyć, doświadczyć swojej bezsilności, bezradności. I tak Bóg prowadził mnie przez pierwsze dwa, trzy dni. Doświadczałam Jego miłości i chłonęłam ją jak łania pragnąca wody ze strumieni. Czułam się otulona miłością Boga, troską i spojrzeniem Ojca. Nie musiałam być nikim innym, nie musiałam być silna, nie musiałam nikogo wspierać tylko dać się leczyć, uleczyć, pozwolić się kochać Ojcu najlepszemu.
 
Potem Jezus mówi: „Kto nie bierze swojego krzyża, a idzie za mną nie jest mnie godzien”. Jezus pytał mnie, czy nadal chce iść za nim, być jego uczniem. Nie miałam wątpliwości i za św. Piotrem powtórzyłam: „Panie do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego”. Zrozumiałam, że mój krzyż, te dramatyczne wydarzenia są miejscem mojej misji, terenem tracenia mojego życia dla Jezusa. Jezus pozwolił mi zobaczyć sens tego, co przeżywam, ale również i to, że jeszcze nie wszystko mu oddałam.

Zrozumiałam, że mam oddać Jezusowi moją wizję życia w przyszłości, która się właśnie kompletnie zawaliła poprzez te dramatyczne wydarzenia. Ja wciąż prosiłam Boga o to, by wszystko wróciło do poprzedniego stanu. Chciałam, żeby to Jezus dostosował się do mnie. Zrozumiałam, że oddanie mojej wizji życia, zgodzenie się, że nic nie będzie takie, jak ja bym chciała, to jest to, w czym mam teraz przekroczyć sama siebie, by udoskonalić swoją miłość, by stawać się podobna do Ojca: „Bądźcie więc wy doskonali jak doskonały jest wasz Ojciec niebieski”. Nie było to łatwe, toczyłam wewnętrzną walkę ze sobą. Jezus wzywał mnie do oddania mu wszystkiego i powierzenia Mu się całkowicie. Wielką pomocą było rozważanie radosnych tajemnic różańca, życia Maryi, jej „fiat” i jej oddania swojej koncepcji życia Bogu i przyjęcia Jego drogi.
 
Największą łaską tych rekolekcji jest to, że uwolniłam moje serce i Bóg wypełnił je sobą, swoim pokojem, zrozumieniem sensu tego, co przeżywam. Powierzyłam Mu się całkowicie, swoją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. Modlę się teraz, by Ojciec był uwielbiony w tych moich potrzebach, by moje cierpienie przyczyniło się do pomnożenia Jego Królestwa w nas i w świecie, by to On decydował, jak wysłuchać moich modlitw. Mówię Mu: „Jezu, teraz Ty się tym zajmij!”. A Jezus do końca rekolekcji i nadal obdarza mnie już swoim pokojem i błogosławieństwem.

Barbara z Krakowa
uczestniczka rekolekcji lectio divina
5-13 sierpnia 2010

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl