O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Dni Duchowości Biblijnej 7-11 listopada 2012 - 15.lecie CFD - ...


DNI DUCHOWOŚCI BIBLIJNEJ
15.lecie Centrum Formacji Duchowej
Kraków, 7-11 listopada 2012

Powrót do lectio divina. Nowa wiosna Kościoła

Modląc się dziękować, a nie handlować!
homilia ks. Amedeo Cencini FdCC

rocznica poświęcenia Bazyliki Laterańskiej (święto) - 9 listopada 2012
Ez 47,1-2.8-9.12 Ps 46,2-3.5-6.8-9; 1 Kor 3.9b-11.16-17 J 2,13-22

Wzywajmy Ducha Świętego, by spoczął na nas i prośmy Pana, żeby ta błogosławiona i obfita woda, która wypływała ze świątyni, rozlała się w naszym życiu, żeby nas pochłonęła i pozwoliła nam zatopić się w niej. Prośmy Pana, żeby ta woda mogła zrealizować dwa cele, które są naturalne dla wody: żeby głęboko nas oczyściła z tego, co w nas nie jest po myśli Bożej i żeby uczyniła owocnymi nasze życie, wiarę, konsekrację i naszą posługę.

Wydaje mi się, że fragment Ewangelii, który został proklamowany w dzisiejsze święto rocznicy poświęcenia Bazyliki Laterańskiej, kościoła nazywanego „matką i głową wszystkich kościołów miasta i świata”, idzie w dwojakiej linii i że tak właśnie, w dwu kierunkach, można go odczytać. Jezus wchodzi do świątyni i spotyka wszystkie osoby obecne w świątyni wypełnionej ludźmi, jak to się zdarzało. Ludzie jednak, których spotyka w świątyni, nie mają żadnego wyobrażenia o tym, czym jest modlitwa; co więcej, czynią coś, co jest zupełnie przeciwne modlitwie. To wszystko rozpala Jezusowy gniew, który ujawnia się ze szczególną gwałtownością w słowach i nie tylko w słowach. Jezus zwraca się do napotkanych osób w sposób następujący: „Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska”. Nie czynić z domu Ojca targowiska! To surowe i niesłychane wręcz upomnienie dociera również do nas. Można uczynić z domu Bożego i ze spraw Bożych targowisko. Takie jednak działanie stoi w całkowitej w sprzeczności z tym, co jest rzeczywistą relacją z Panem, który jest dla nas Bogiem i Ojcem. Jest ono dokładnym przeciwieństwem tego, co oznacza modlitwa, dar modlitwy.

Bardzo rzadko dziękujemy Panu za to, że możemy się do Niego modlić, a przecież móc się modlić i modlić się to już jest wielki dar. Na targowisku jesteśmy świadkami logiki przeciwnej logice daru. Czynić targowisko to znaczy rościć sobie pretensję, by ustalać z Bogiem niby wielką relację, a tak absurdalną czy pogańską. Czynić targowisko to znaczy, co jeszcze gorsze, handlować z Bogiem, to znaczy używać modlitwy z przekonaniem, że się wyrwie od Boga coś, co nas interesuje, że w jakiś sposób pozyska się dla siebie przychylność Boga; zapominając, że w naszym życiu wszystko jest darem, a modlitwa to celebracja daru. Modlitwa to kontemplacja i radość z daru, i jego przyjęcie. Modlitwa to odkrywanie daru, który zawsze wykracza poza to, co najdalej sięgającą wyobraźnią możemy sobie wyobrazić.

To słowo Pana dociera aż do nas, bo i my zupełnie nie zdając sobie z tego sprawy, możemy ustanowić z Bogiem relację handlową, możemy przeżywać życie chrześcijańskie, modlitwę czy konsekrację na sposób handlowy, jak handlarze. W ostatnich dniach byłem w Ameryce Łacińskiej, gdzie mówiliśmy o powołaniu i o „handlowej” animacji powołaniowej. Na miano „handlowej” zasługiwałaby taka animacja powołaniowa, która jest podejmowana po prostu lub przeważająco dlatego, że boimy się tego, że wyginiemy, w związku z czym trzeba z całym zaangażowaniem rekrutować ludzi, „głosić Ewangelię” (jak nazywamy naszą aktywność), ale po to, by przekonać kogoś do naszych mniej czy bardziej duchowych ekonomii. To jest możliwe w naszym życiu. Co więcej, jeśli jesteśmy bardzo uważni, odkryjemy, że tą postawą handlową usiłuje się po tylekroć żyć w naszej relacji z Bogiem, choć czasem dzieje się to w sposób niezwykle subtelny. W gruncie rzeczy jest to ta przeklęta „philautia”, która zawsze każe nam szukać czegoś, co służy nam i w relacji do której często nawet wyobrażamy sobie naszą relację z Bogiem.

Prośmy, by Pan ujawnił naszą postawę handlową, która uniemożliwia nam modlitwę i odkrywanie Oblicza Ojca i Syna i Ducha Świętego. Oby Pan objawił nam, że nie potrzebujemy ciągle prosić, ale odkryć, że Ojciec już wypełnił nasze życie dobrami i cieszyć się tym największym dobrem, jakie Pan przygotowuje dla nas każdego dnia: dobro Słowa, Słowa z dnia, które nas karmi każdego dnia; światło, które oświeca nasze życie; pewność osobistej relacji z Bogiem. Kiedy my czytamy Słowo, w tym momencie Bóg mówi do naszego życia i do każdego z nas. Bóg natchnął Pisma, co znaczy, że słowo z dnia jest oddechem Boga. Bóg oddycha poprzez słowo. Słowo, które On do nas kieruje, jest żywe.

Druga refleksja, którą chciałem wam zaproponować, wiąże się z wyrażeniem, którego później używa Jezus, kiedy prorokuje, że świątynia, o której mówi, będzie odbudowana. Ewangelista Jan zauważa: „On zaś mówił o świątyni swego ciała” (J 2, 21). To przepiękny obraz: ciało może stać się świątynią. Moje ciało i moje zmysły - zmysły wewnętrzne i zewnętrzne; wszystko, co jest częścią wyrazu mnie i mojej osobowości; coś, co jest ziemskie i cielesne, może stać się tajemniczym wyrazem tego świętego kultu, do którego zachęca nas apostoł: "Wzywam was tedy, bracia, (…), abyście składali ciała swoje jako ofiarę żywą…" (Rz 12, 1). To jest sens i wyraz wiary chrześcijańskiej. My nie sprawujemy kultu ofiar, ale jesteśmy zachęcani, by złożyć samych siebie, nawet nasze ciała, na ofiarę miłą Bogu. W gruncie rzeczy, to o czym mówiliśmy dziś rano i co jest przedmiotem refleksji w tych dniach, to jest właśnie to: nauczyć się przyjmować Słowo w taki sposób, aby samo Słowo wcieliło się w naszym życiu. To jest możliwe. To wszystko jest darem Pana. Cel naszego życia polega na tym, by sprawić, aby ten dar przychodzący z wysoka, stał się głosem, obliczem, spojrzeniem, by stał się rękami, które dotykają i pieszczą, by stał się postawą i wyrazem osoby, by stał się konkretnym życiem, by wcielił się we wszystko, co osoba robi w ciągu dnia; tak, aby życie tego człowieka wierzącego było jakby nowym wcieleniem Słowa. Jezus „mówił o świątyni swego ciała” (J 2, 21), a my możemy dodać, że Jezus mówił o świątyni naszego ciała powołanego, by pójść tą samą drogą, jaką przeszedł Zbawiciel.

Na koniec jeszcze jedna uwaga, którą możemy odczytać w zgodności z tym, co widzieliśmy dzisiaj. Dwukrotnie w tym fragmencie Ewangelii użyty jest czasownik „pamiętać”. Po pierwszej interwencji Jezusa Ewangelista pisze: „Uczniowie Jego przypomnieli sobie, że napisano: Gorliwość o dom Twój pochłonie Mnie” (J 2, 17). Po drugiej interwencji Jezusa słyszymy Ewangelistę, który zauważa: „Gdy więc zmartwychwstał, przypomnieli sobie uczniowie Jego, że to powiedział, i uwierzyli Pismu i słowu, które wyrzekł Jezus” (J 2, 22). Dzisiaj mówiliśmy o tym, jak pamiętać, jak dokonać syntezy, jak trzymać w sercu Słowo, aby objawiło się w tym wszystkim, co czynimy. Wiara jest zbudowana z pamięci dużo bardziej niż z inteligencji, a pamięć to inteligencja serca, które strzeże Słowa jak cennego skarbu, jak najpiękniejszej rzeczy w życiu, i pamięta o Nim w każdej chwili, aby Nim żyć i żeby się Ono spełniło.

---------------------------------------------------------------------
* tytuł homilii pochodzi od redakcji;

w tekście spisanym z nagrania,
zachowano styl języka mówionego;
korzystamy z tłumaczenia D.Piekarz
---------------------------------------------------------------------

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl