O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Ćwiczenia Ignacjańskie 28 grudnia 2014 - 5 stycznia 2015< ...


Ćwiczenia Ignacjańskie
28 grudnia 2014 - 5 stycznia 2015

  

W dniach od 28 grudnia 2014 do 5 stycznia 2015 roku odbyły się Ćwiczenia Duchowe św. Ignacego Loyoli. Rekolektanci, adekwatnie do stopnia zaawansowania na drodze ćwiczeń, przeżywali jeden z czterech „tygodni”. 91 uczestnikom rekolekcji towarzyszyło dziewięcioro kierowników duchowych: czterej duszpasterze CFD, dwóch kapłanów (z archidiecezji gnieźnieńskiej i lubelskiej), siostra zakonna - urszulanka Unii Rzymskiej oraz dwie osoby świeckie.

Dziękujemy za modlitwę w intencji uczestników ćwiczeń,
dających punkta i kierowników duchowych !


---------------------------------------------------------------------

 T E K S T Y   H O M I L I I
wygłoszonych w czasie rekolekcji

---------------------------------------------------------------------

Nie ja jestem pierwszym obdarowującym, ale Bóg!
homilia - piąty dzień Oktawy Narodzenia Pańskiego, 29 grudnia 2014 r.
1 J 2, 3-11; Ps 96, l-3,5b-6; Łk 2, 22-35

Św. Ignacy Loyola, zwłaszcza od drugiego tygodnia ćwiczeń, zachęca nas do kontemplacji ewangelicznej. Spróbujmy więc wyobrazić sobie i widzieć wydarzenie opisane w odczytanym fragmencie Ewangelii według św. Łukasza. „Gdy upłynęły dni Ich oczyszczenia według Prawa Mojżeszowego, Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby Go przedstawić Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: «Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu»” (Łk 2, 22). Stańmy się - jak zachęca św. Ignacy - „służką ubożuchnym i niegodnym, patrząc na nich, kontemplując ich i służąc im w ich potrzebach tak, jakbym tam znalazł się obecny, z całym, jakie tylko jest możliwe, uszanowaniem i ze czcią”.

Młodzi małżonkowie, że Maryja i Józef, którzy przynoszą do świątyni Jezusa, czterdziestodniowe niemowlę, bo jest napisane w Prawie Pańskim, że „każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu”. Ja, obecny w świątyni ubożuchny i niegodny służka, pytam Maryi i Józefa: „Co to oznacza?”, a oni nie tyle odpowiadają, ale opowiadają, jak nakazuje Tradycja: „Pan ręką mocną wywiódł nas z Egiptu, z domu niewoli. Gdy faraon wzbraniał się nas uwolnić, Pan wybił wszystko, co pierworodne w ziemi egipskiej, zarówno pierworodne z ludzi, jak i z bydła, dlatego ofiaruję dla Pana męskie pierwociny łona matki i wykupuję pierworodnego mego syna” (Wj 13, 14-15). Wyjaśniają mi, dlaczego mają dokonać wykupu syna. Symboliczny akt wykupu pierworodnego syna za cenę pięciu syklów, przypomina, jak pokazuje odwołanie do księgi Wyjścia, że Izrael jest narodem wykupionym, wyzwolonym przez Boga z niewoli. Wykup syna jest symboliczny, bo „nikt siebie samego nie może wykupić ani nie uiści Bogu ceny swego wykupu - jego życie jest zbyt kosztowne…” (Ps 49, 8-9). I pierwsza prawda, która do mnie dociera z kontemplacji tego wydarzenia, to prawda że jestem dłużnikiem Boga, który mi mówi: „Ja jestem Pan, twój Bóg, Święty Izraela, twój Zbawca. Daję Egipt jako twój okup, Kusz i Sabę w zamian za ciebie. Ponieważ drogi jesteś w moich oczach, nabrałeś wartości i Ja cię miłuję, przeto daję ludzi za ciebie i narody za życie twoje” (Iz 43, 3-4). Pierwsza prawda to ta, że moje życie to cenny dar Boga, że moje wykupione życie to drogocenny dar Boga; że Bóg jest pierwszym w miłości, jest pierwszym, który działa. Starzec Symeon wyznaje to mówiąc: „moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, któreś PRZYGOTOWAŁ wobec wszystkich narodów” (Łk 2, 30-31).

Ważnym jest jednak, by zauważyć, że dla dokonania wykupu syna nie było konieczne udanie się do świątyni. Można tego było dokonać przekazując cenę wykupu jakiemuś kapłanowi w jakimkolwiek miejscu. W związku z tym obecność Maryi i Józefa z Dzieciątkiem w świątyni nabiera szczególnego znaczenia. Oni przyszli tam, aby Go „przedstawić” albo „ofiarować”. Benedykt XVI w swych rozważaniach pt. „Jezus z Nazaretu. Dzieciństwo” napisał: „Słowo «paristanai», tutaj przełożone na «przedstawić», znaczy także «ofiarować» - czyli dokonać tego samego, co czyni się z ofiarami składanymi w Świątyni. Pobrzmiewa tu motyw ofiary i kapłaństwa” (s. 112). Jezus jest Kapłanem i Ofiarą: jest Tym, który składa Ofiarę i jest Ofiarą, którą sam składa. W tym momencie dokonuje się „przedstawienie” Jezusa Bogu Ojcu jako Kapłana, a równocześnie ten akt stanowi uprzedzenie aktu osobistego „ofiarowania się” Jezusa Ojcu jako Ofiara. To niezwykłe, ale Maryja i Józef w wolności oddają Bogu Tego, którego Bóg im dał, a Bóg im Go nie zabiera. To dla mnie oznacza tyle, że Bóg dał (sprezentował) mi życie, a ja jestem zaproszony, by mu je oddać. Kiedy w wolności oddam Bogu życie, On wcale mi Go nie zabierze, ale pomnoży i znów odda. Mam przyjąć życie dane mi przez Boga, pomnożyć i oddać, a Bóg odda mi znów pomnożone, a ja przyjmę… itd.

Maryja i Józef nie przedstawiają czy nie oddają Bogu tego, co otrzymali, ale oddają dar pomnożony. O co? O miłość ofiarną! Maryja z ofiarną miłością strzegła poczętego w Niej życia i opiekowała się Nowonarodzonym. Józef z ofiarną miłością chronił najpierw Maryję przed zniesławieniem, a potem wziął Ją do siebie. Teraz w wolności wewnętrznej oddają Dziecię Jezus Bogu, a Bóg im Go nie zabiera, a powierza. Czy jestem zdolny dziś, u początku rekolekcji, przyjąć swoje życie jako dar dany mi przez Boga? Czy jestem w stanie złożyć otrzymane od Boga życie w ręce Boga, czyli oddać Bogu życie przez Boga mi dane z ufnością, że On nie jest kimś, kto zabiera, ale kimś kto daje życie (zob. J 10, 18). Uderzające jest, że ten grecki czasownik „paristanai” („przedstawić” albo „ofiarować”), został użyty przez św. Pawła w zachęcie skierowanej do Rzymian: „proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście DALI ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej” (Rz 12, 1). Danie swego ciała i życia na ofiarę Bogu przyjemną ma być przejawem „rozumnej służby Bożej”; ma być owocem „rozumnej”, czyli dosł. „związanej ze Słowem”, służby Bożej. Mam ofiarować Bogu to, co On chce, żebym ofiarował. W czasie ćwiczeń rekolekcyjnych trzeba mi więc Boga z uwagą słuchać, by usłyszeć Jego słowo, by w posłuszeństwie Jego słowu złożyć z siebie ofiarę, oddać się Bogu, jak On tego chce. I chcę pamiętać, że „oddanie” życia oznacza, że wcześniej Bóg mi je „dał”; nie ja jestem pierwszym obdarowującym, ale Bóg.

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

Kto komu jest sługą i kto komu przychodzi z pomocą?
homilia - uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, 1 stycznia 2015 r.
Lb 6, 22-27; Ps 67, 2-3.5.8; Ga 4, 4-7; Łk 2, 16-21

Towarzyszy nam dziś „trojakie” słowo Boże, bo pochodzące najpierw z księgi Liczb, potem z listu św. Pawła do Galatów i z Ewangelii według św. Łukasza. Związek tych lektur może być dla nas mało uchwytny. Kiedy się przy nich zatrzymałem, zwróciły moją uwagę dwa słowa. Przyznam, że z ich powodu trochę się zakłopotałem, bo nie wydają się one „właściwe” dla refleksji podejmowanej w dniu uroczystości Macierzyństwa Matki Bożej. Zdają się prowadzić jakby gdzieś obok.

Pierwszym słowem, które zwróciło moją uwagę, jest słowo „znak”. Występuje ono w Ewangelii wg św. Łukasza nieco wcześniej niż odczytany przed chwilą jej fragment. Pasterze przebywający w polu usłyszeli od anioła Pańskiego: „dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz, Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie” (Łk 2, 11-12). Zostało im zakomunikowane nie tylko to, co zobaczą, ale również - jak mają traktować to, co zobaczą. Mieli potraktować to, co (kogo) zobaczą, jako znak.

Na pewno, słowa aniołów ułatwiły im znalezienie Jezusa. Dzięki nim wiedzieli, że nie mają Go szukać w mieszkaniach czy izbach ani w miejscach, gdzie są ludzie, ale w miejscach, które są przeznaczone dla zwierząt. Mieli szukać Go tam, gdzie jest jakiś żłób. Mieli szukać miejsca dla zwierząt: mieli szukać na dolnym piętrze domu piętrowego albo w piwnicy domu, albo w grocie w pobliżu domu, albo w pomieszczeniu obok izby mieszkalnej dla ludzi. Tam mieli pytać, tam mieli szukać. Mieli szukać nie tyle miejsca dla ludzi, co iść w swoistej pielgrzymce do miejsc przeznaczonych dla zwierząt. Wzmianka o znaku była dla nich podpowiedzią logistyczną.

Potem zwróciło moją uwagę inne słowo. Zatrzymało mnie to, do czego ów „znak” się odnosił – słowo: „żłób”. Domyślamy się, że mogła to być jakaś drewniana skrzynka. Bardziej prawdopodobne jest jednak to, że było to miejsce kamienne (oddzielające pomieszczenie dla ludzi i dla zwierząt, albo gdzieś w środku pomieszczenia dla zwierząt, albo wykute w skale, w ścianie; w każdym razie kamienne i w związku z tym nieprzyjemne do leżenia). To, co pasterze usłyszeli od anioła, wkrótce zobaczyli na własne oczy; zapowiedź się spełniła. Znakiem dla nich miało być „Niemowlę, owinięte w pieluszki i leżące w żłobie”. I kiedy przyszli do Betlejem, to właśnie ujrzeli; ujrzeli „Niemowlę, leżące w żłobie” (Łk 2, 16). W przygotowywanych przez nas z okazji Bożego Narodzenia stajenkach betlejemskich umieszczamy małego Jezusa w różnych miejscach. Czasami - prowadzeni uczuciami czy naszymi wyobrażeniami - „przenosimy” Dzieciątko ze żłóbka w ręce Maryi czy w objęcia św. Józefa. Wydaje się nam, że wyrażałoby to lepiej macierzyńską miłość Maryi czy ojcowską troskę Józefa. I Dzieciątko Jezus „wędruje” po stajence betlejemskiej. Tymczasem anioł Pański wyraźnie wskazuje pasterzom, że Niemowlę będzie leżało w żłobie; przez co również pośrednio sugeruje, że trzy osoby, które spotkają w Betlejem - Jezus, Maryja i Józef - będą niejako osobno. Właśnie po żłobie, w którym leżało Dzieciątko, pasterze mieli rozpoznać, że jest ono nowonarodzonym Mesjaszem. I przybywszy do Betlejem to właśnie zobaczyli. Zastali Dziecię Jezus leżące w żłobie.

Jaki to ma związek z dzisiejszą uroczystością i słowami czytań liturgicznych, które przed chwilą słyszeliśmy? Sięgnijmy jeszcze do kontekstu dzisiejszego czytania z księgi Liczb. Nakaz, jaki Bóg daje Mojżeszowi, aby błogosławił Izraela, zapisany jest na końcu szóstego rozdziału księgi Liczb. Natomiast na początku rozdziału siódmego czytamy słowa: „Gdy ukończył Mojżesz budowę przybytku, namaścił go i poświęcił wraz ze wszystkimi sprzętami; podobnie i ołtarz razem ze wszystkimi sprzętami do niego należącymi namaścił i poświęcił. Wtedy książęta Izraela, głowy poszczególnych rodów, książęta pokoleń i przewodniczący w spisie przynieśli swoje dary” (Lb 7, 1-2). Potem następuje opis, jak przywódcy poszczególnych pokoleń Izraela przychodzą ze swoimi darami przed Namiot Spotkania, gdzie jest Arka z tablicami Przykazań. Taka pielgrzymka trwa przez dwanaście dni (Lb 7, 3-83). Mojżesz sumiennie zlicza to, co przyniesiono. Podaje, ile przyniesiono srebra, złota, bydła: dary te były rzeczywiście liczne (Lb 7, 84-87). Opis kończy się słowami: „To były [dary ofiarne na] poświęcenia ołtarza, gdy został namaszczony. Gdy Mojżesz wchodził do Namiotu Spotkania, by rozmawiać z Nim, słyszał mówiący do niego głos znad przebłagalni, która była nad Arką Świadectwa pomiędzy dwoma cherubami. Tak mówił do niego…” (Lb 7, 88-89). Oto opis wydarzenia, które w księdze Liczb następuje bezpośrednio po słowach, które usłyszeliśmy dzisiaj w pierwszym czytaniu liturgicznym: „Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić synom Izraela. Powiecie im: «Niech cię Pan błogosławi i strzeże. Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. Niech zwróci ku tobie swoje oblicze i niech cię obdarzy pokojem».Tak będą wzywać imienia mojego nad synami Izraela, a Ja im będę błogosławił” (Lb 6, 23-27).

Spróbujmy „nanieść” tę starotestamentalną scenę na to, co wydarzyło w stajence betlejemskiej. Na wydarzenie przybycia pasterzy do Betlejem możemy też „nanieść” słowo św. Pawła z listu do Galatów, które przed chwilą usłyszeliśmy. Św. Paweł mówi o tym, że „gdy nadeszła pełnia czasu, Bóg zesłał swojego Syna, zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem, aby wykupił tych, którzy podlegali Prawu, abyśmy mogli otrzymać przybrane synostwo” (Ga 4, 4-5). Czasem wydaje nam się, że w czasie rekolekcji wiele Panu Bogu przynosimy. Chcemy Mu dawać wiele. I chcielibyśmy dać Bogu o wiele więcej, żeby być wykupionymi. Organizujemy czasami taką „procesję”, w której niesiemy Bogu dary, jeden za drugim, bo wydaje się nam, że tak należy czynić.

Jezus natomiast objawia się dziś jako Ten, który jest w kamiennym żłobie, bez naszych darów. Objawia się jako Ten, który przyszedł, aby nas wykupić za cenę swojego Ciała i Krwi! To On chce dawać! To On nas wykupuje! To On przychodzi do nas i organizuje „procesję” z darami przeznaczonymi dla nas. Przychodzi i chce usługiwać w różnorodny sposób. Chce składać swoje dary na ołtarzu naszego serca. Oto „procesja”, która ma miejsce w czasie rekolekcji: Jezus, który jest Bogiem, staje wśród nas jako Syn Człowieczy, bo chce nam służyć. I proponuje nam swoistą zamianę ról: nas stawia w sytuacji pana, a siebie w postawie sługi. I pyta: „czy pozwolisz Mi sobie usłużyć?”, choć to nie oznacza, że spełni każdą naszą zachciankę. Jezus prosi każdego i każdą z nas: „Pozwól Mi być twoim sługą! Pozwól Mi usługiwać!”. Mówi jakby takie słowa: „To Ja przychodzę z darami, to Ja usługuję. To Ja wykupuję ciebie, abyś mógł być synem Boga, a nie jakimś niewolnikiem wypełniającym jedynie obowiązki względem Pana. W czasie ćwiczeń rekolekcyjnych nie ty jesteś pierwszym usługującym. Pozwól, bym tu, w czasie rekolekcji, najpierw Ja tobie usługiwał. Właśnie po to było potrzebne Moje wcielenie. Gdybym chciał do ciebie przyjść jako Bóg, wcielenie nie byłoby potrzebne, ale Ja przychodzę do ciebie nie tylko jako Bóg, ale również jako człowiek, jako sługa. Pozwól Mi więc być twoim sługą!”.

Na zakończenie jeszcze jeden obraz, który warto byśmy dziś odkryli. Spróbujmy na wydarzenie betlejemskie, zaczerpnięte z początku Ewangelii wg św. Łukasza, nałożyć obraz z zakończenia tej samej Ewangelii: obraz uczniów idących do Emaus. Zobaczymy, ile tam tych samych słów i obrazów. I oba wydarzenia rozgrywają się w podobnym klimacie. Kto komu jest sługą i kto komu przychodzi z pomocą? I oba te wydarzenia kończą się podobnie. Uczniowie z Emaus „w tej samej godzinie wybrali się i wrócili do Jerozolimy. (…) opowiadali, co ich spotkało w drodze, i jak Go poznali przy łamaniu chleba” (Łk 24, 33.35). Pasterze z Betlejem „wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane”(Łk 2, 16). Ufamy, że to może stać się naszym udziałem, że po rekolekcjach wrócimy do domu wielbiąc Boga za wszystko, co słyszeliśmy i co widzieliśmy, jak nam to wcześniej było powiedziane.

ks. Tomasz Trzaskawka

---------------------------------------------------------------------

Prośmy o ducha mądrości i objawienia w poznawaniu Boga!
homilia - II niedziela po Bożym Narodzeniu, 4 stycznia 2015 r.
Syr 24, 1-2.8-12; Ps 147, 12-15.19-20; Ef 1, 3-6.15-18; J 1, 1-18

Rekolekcje powoli dobiegają końca. Jesteśmy po spowiedzi. Coraz częściej i jest to zrozumiałe myślami wybiegamy do przodu, do codzienności, do której już niedługo wrócimy. I w tej atmosferze wsłuchujemy się w Słowo, które podaje nam Kościół. W tym słowie zatrzymuje mnie i porusza wyznanie św. Pawła: „przeto i ja usłyszawszy o waszej wierze w Pana Jezusa i o miłości względem wszystkich świętych, nie zaprzestaję dziękczynienia, wspominając was w moich modlitwach. Proszę w nich, aby Bóg Pana naszego Jezusa Chrystusa, Ojciec chwały, dał wam ducha mądrości i objawienia w głębszym poznawaniu Jego samego” (Ef 1, 15-17). Początkowo w tym słowie dostrzegałem przede wszystkim zachętę do modlitwy o ducha mądrości i objawienia w poznawaniu Boga, szczególnie dla was, drodzy rekolektanci. Potem poruszyło mnie, a nawet mną potrząsnęło, pierwsze zdanie - informacja, że apostoł o Efezjanach po prostu pamięta w modlitwie.

Spróbowałem utożsamić się z chrześcijanami z Efezu, którzy czytali te słowa św. Pawła. Czego się z nich dowiedzieli i czego ja się dowiaduję? Dowiaduję się najpierw, że apostoł za mnie się modli, że on cieszy się moją wiarą, być może bardzo kruchą, i moją miłością, być może jeszcze niedojrzałą. I myślę, jakie to czasem bywa trudne, by zobaczyć i ucieszyć się w sobie i w innych czymś, co jest jeszcze małe i niepozorne: niepozornymi intuicjami na modlitwie, małymi krokami w dojrzewaniu, itd. Jakie to bywa trudne, by nadłamanej trzciny wiary, która zaczęła się zrastać, nie złamać; by roślinki, która przed chwilą podniosła się z ziemi, nie wbić znowu w ziemię, ale ją umacniać; by nie zgasić dopiero co zapalonego nikłego płomyka miłości, ale go cierpliwie podsycać. Św. Paweł słyszy o wierze i miłości Efezjan i nie kwestionuje ich, ale za nie dziękuje, dziękuje ciągle, nie przestaje dziękować. Ta postawa apostoła jest dla mnie sygnałem, by na modlitwie zatroszczyć się o wielkie Królestwo Boże we mnie/nas, którego początki są jak ziarnko gorczycy.

To wyznanie św. Pawła przypomina mi słowa papieża Franciszka z wielkoczwartkowej Mszy Krzyżma w ubiegłym roku o radości, która „pojawia się tylko wtedy, gdy pasterz jest pośrodku swej owczarni”, a dodał papież, że „także w milczeniu modlitwy pasterz, który adoruje Ojca, jest pośród owiec”. Pasterz adorujący Ojca i na adoracji wspominający Ojcu o powierzonych mu owcach, „jest pośród owiec”. Wtedy pasterz doświadcza radości i owce też jej doświadczają; przecież jednym z naszych pragnień jest to, by o nas pamiętano. Odczytuję więc wyznanie św. Pawła z listu do Efezjan jako zachętę do pamięci w modlitwie o was, których Bóg mi/nam tutaj przyprowadził. Jeszcze dziś byłbym pewno w stanie bez pomocy kartek z imienia wymienić osoby, którym towarzyszyłem, opatrując je krótką charakterystyką. Za kilka dni - nie będę czarował - niektóre fakty, a nawet imiona, się pozacierają, ale dziękuję i dziękujemy - mogę to powiedzieć w liczbie mnogiej - za wiarę i miłość, które wnieśliście w progi tego domu i którymi z nami się dzieliliście.

Św. Paweł dzieli się z nami tym, o co dla was mamy się modlić: o „ducha mądrości i objawienia w głębszym poznawaniu Boga”. To zaś jest jakąś wskazówką na życie również dla was. Najpierw mamy prosić o ducha mądrości. Bo my pewne rzeczy wiemy, ale potrzebujemy łaski mądrego korzystania z tej wiedzy. Czym innym są wiedza o źródle i mądrość picia ze źródła. Czym innym są wiedza, że nasz Ojciec w niebie jest miłosierny i mądrość wtulenia się w Jego miłosierne ramiona. Czym innym są wiedza, że Bóg karmi Słowem i mądrość karmienia się Słowem. Można powiedzieć, że dar mądrości uzdalnia nas do tego, by w określonych okolicznościach korzystać z daru wiedzy. Poprzez dar wiedzy na rekolekcjach został nam przekazany obraz sytuacji, a dar mądrości podpowiada optymalny z punktu widzenia Bożego sposób zachowania w konkretnej sytuacji. Dar wiedzy to informacja otrzymana z łaski Boga, a dar mądrości to sposób reakcji na tę informację podpowiedziany również przez Boga. Poprzez dar wiedzy Duch Święty coś nam pokazuje, a poprzez dar mądrości podpowiada nam sposób działania. Z wiedzy o materiałach budowlanych i zasadach budowania mądrość uczy korzystać, by stopniowo powstawał dom. Duch mądrości podpowiada pannom roztropnym z przypowieści, by codziennie wytwarzały oliwę do lamp. Trzeba jednak uważać, aby nie ulegać pozorom mądrości. Co jest pozorem mądrości? Św. Paweł pisze do Kolosan (niedawno pojawiły się te słowa apostoła w brewiarzu), że jest nim kult własnego pomysłu, przecenianie własnego czysto ludzkiego planu. Pozór mądrości może się ujawniać w poniżaniu samego siebie, w nieoszczędzaniu czy nadmiernie surowym umartwianiu własnego ciała (por. Kol 2, 23). Człowiek ulegający pozorom mądrości, nadęty swoim przyziemnym sposobem myślenia, nie trzyma się Chrystusa, który jest Głową, która porządkuje całe życie Ciała, czyli Kościoła. Bóg pragnie nam daru mądrości udzielać. Słyszeliśmy dziś Jego słowo: „W Jakubie rozbij namiot…”. Mądrość zamieszkała wśród nas. Wcieliła się w codzienność. Jezus czerpie z mądrości codzienności opowiadając nam przypowieści.

W głębsze poznanie Boga może nas wprowadzić duch „mądrości i objawienia”; zauważmy ten spójnik „i”. Gdy damy się prowadzić mądrości Bożej wówczas poznamy poprzez doświadczenie, kim jest Bóg. Kiedy prowadzony przez mądrość Bożą piję ze źródła, wtedy doświadczam, czym jest źródło. Kiedy prowadzony przez mądrość rano i wieczorem wtulam się w ramiona miłującego Boga, poznaję miłość Boga. Duch mądrości i objawienia prowadzi mnie do odkrywania Boga objawiającego się w zwyczajności.

Objawienie to „odsłonięcie” tego, co dotąd było zasłonięte. W tym kontekście przypomniały mi się słowa św. Pawła o synach Izraela: „stępiały ich umysły. I tak aż do dnia dzisiejszego, gdy czytają Stare Przymierze, pozostaje /nad nimi/ ta sama zasłona, bo odsłania się ona w Chrystusie. I aż po dzień dzisiejszy, gdy czytają Mojżesza, zasłona spoczywa na ich sercach. A kiedy ktoś zwraca się do Pana, zasłona opada” (2 Kor 3, 14-16). Słyszymy tu o niebezpieczeństwie przeceniania własnego myślenia i upartego trwania w nim. Myślenie Izraelitów skamieniało. Biorą do ręki Stary Testament i ciągle mają w sobie zasłonę, bo ona „jest odsłaniana, odkrywana” (w greckim tekście: strona bierna) w Chrystusie. A ta zasłona - trzeba to zauważyć - spoczywa nie na ich oczach, ale „leży na ich sercu”. Kiedy natomiast ktoś zwróciłby się do Pana, zasłona „jest zdejmowana” (w greckim tekście: strona bierna). Zdejmowanie zasłony z naszych serc to dzieło Boga. Myślę, że to samo dzieje się w naszym kontakcie ze „starym testamentem”, czyli z historią naszego życia. Mamy jakąś zasłonę nie na oczach, ale na sercu, a ta zasłona zostaje zdejmowana wtedy, kiedy zwracamy się do Chrystusa. Relacja z Jezusem i z Duchem Św., którego posłał, w codzienności prowadzi do tego, że On zdejmuje tę zasłonę z naszego serca. Jak? Tak po prostu: przeżywa z nami codzienność i uczy nas korzystania z mądrości, zawartej w obrazach z codzienności. Ileż obrazów, ileż „przypowieści”, zdolnych przemówić do naszego serca, zawiera nasza codzienność. Prośmy więc o ducha „mądrości i objawienia”, byśmy dali się formować przez drobiny prawdy i piękna zawarte w naszej codzienności. Prośmy o „światłe oczy serca” zdolne odkryć nadzieję, jaka związana jest z naszym chrześcijańskim powołaniem.

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

POLECAMY HOMILIE
z rekolekcji ignacjańskich na przełomie roku z ubiegłych lat

homilie 28 XII 2013 - 5 I 2014 - info i homilie >>>.

homilie 28 XII 2012 - 5 I 2013 - info i homilie >>>.

homilie 28 XII 2011 - 5 I 2012 - info i homilie >>>.

homilie 28 XII 2010 - 5 I 2011 - info i homilie >>>.

homilie 28 XII 2009 - 5 I 2010 - info i homilie >>>.

---------------------------------------------------------------------

Zachęcamy do skorzystania z publikacji:

  

 

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl