O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Odrzucony przez ludzi, ocalony przez Boga... 29 XI - 1 XII 20 ...


SZKOŁA MODLITWY SŁOWEM BOŻYM

Odrzucony przez ludzi, ocalony przez Boga.
Lectio divina z Zacheuszem - Łk 19, 1-10
29 listopada – 1 grudnia 2013

 INFO <<<.
NAGRANIA
<<<.

 T E K S T Y   H O M I L I I
wygłoszonych w czasie sesji

---------------------------------------------------------------------

Drzewo figowe, Drzewo Krzyża - drzewo pełne nadziei
homilia – piątek 34. tygodnia zwykłego – 29 listopada 2013
Dn 7, 2-14; Dn 3, 77-78a.79a.80a.81a.82; Łk 21, 29-33
 
Słowa, które usłyszeliśmy w odczytanej przed chwilą Ewangelii, są kontynuacją mowy Jezusa dotyczącej Jego powtórnego przyjścia. Swoim uczniom i innym słuchającym jego słów Jezus kładzie na serce to, co wówczas będzie się działo. Kierując wzrok na piękną świątynię Jezus przekazuje smutną prawdę, że „przyjdzie czas, kiedy z tego, (…) nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalonyˮ. Jezus zapowiada, że będą wojny, silne trzęsienia ziemi, jak również prześladowania. Mówiąc to, zachęca uczniom i wszystkich słuchaczy, by się nie lękali. Zwiastuje, że wszystkie te sytuacje będą dla nich sposobnością do składania świadectwa. Zapowiada: „wydawać was będą nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele (…) I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich (…) Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, (…) Ludzie mdleć będą ze strachu, (…) Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku z wielką mocą i chwałąˮ. A całą tę mowę kończy Jezus słowami, których słuchaliśmy dziś w wersecie przed Ewangelią: „Nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienieˮ.

Słowa dzisiejszej Ewangelii, poprzedzają opis Męki, Śmierci i Zmartwychwstania Jezusa. To słowa, które Jezus wypowiada tuż przed wejściem do Jerozolimy, przed pójściem na Krzyż. Słuchając ich uczniowie przeżywają wielką próbę wiary. Słyszą bowiem z ust Mistrza o tym, co czeka każdego z nich, każdego ucznia oczekującego powtórnego przyjścia Jezusa. Oni nie rozumieją tej trudnej mowy, ale i tym razem, Jezus umacnia ich, obiecuje im, że będzie z nimi. Opowiadając przypowieść o drzewie figowym zaprasza każdego ucznia, także i nas, którzy oczekujemy na powtórne przyjście Jezusa, abyśmy wsłuchując się w tę przypowieść i wpatrując w znak drzewa figowego, uczyli się oczekiwania na Jego powtórne i właściwego przeżywania naszego tu i teraz. Kiedyś bowiem Jezus przyjdzie powtórnie, ale my jesteśmy zaproszeni, by każde nasze „dziśˮ, jak długo trwa czas naszego życia, przeżywać razem z Nim.

Swoją przypowieść rozpoczyna Jezus od zachęty: „Patrzcie na drzewo figowe…ˮ. Dopinguje nas: „poznajcie…, ujrzyjcie…ˮ, byśmy zwrócili się ku drzewu figowemu. My słuchający dziś tej zachęty, możemy ją odczytać już z perspektywy Krzyża Chrystusa, z perspektywy Drzewa Krzyża, na którym Jezus oddał życie z miłości do każdej i każdego z nas. Na Drzewie Krzyża została pokonana śmierć i jej skutki, a więc to, czego każdy z nas tak bardzo się boi. Raz po raz ocieramy się o śmierć, doświadczamy śmierci fizycznej, ale również śmierci duchowej. Świadomość tego sprawia, że trudno jest nam patrzeć z nadzieją na każde „dziś i jutro” oczami Boga.

Obraz drzewa figowego, prowadzi nas do znaku Chrystusowego Krzyża, na którym wydawać by się mogło, że śmierć zwyciężyła. Ale przecież z pespektywy Zmartwychwstania drzewo, na którym umarł Jezus, postrzegamy jako Drzewo Życia, bo na nim śmierć została pokonana. Chcemy więc wpatrywać się w Jezusa Ukrzyżowanego również po to, by odkryć Jezusa, który chce wejść w naszą codzienność, by ujrzeć Jezusa pragnącego wkroczyć w sam środek tego, co przeżywamy, by odkryć Jezusa pragnącego wejść w nasze życie naznaczone śmiercią, by móc zobaczyć Jezusa, który wchodzi w doświadczaną przez każdego i każdą z nas śmierć. Jezus Ukrzyżowany i Zmartwychwstały, mocą swojej miłości, pośród krzyży naszego życia rodzi nowe życie. Dzieje się tak, kiedy to wszystko, przeżywamy razem z Nim, kiedy staramy się słuchać Jego słów, kiedy próbujemy się z Nim spotykać, kiedy próbujemy tu i teraz poznawać Jego miłość. Idąc tą drogą, możemy doświadczać wiosny i lata, nowego życia, które zawsze jest związane ze zmartwychwstaniem. Moc miłości Jezusa, która zwyciężyła na krzyżu, ma zawsze zapach wiosny. Ostatnie słowo nie należy ani do grzechu ani do śmierci.

Chcemy więc iść naprzód wpatrując się w obraz drzewa figowego, odkrywać Drzewo Krzyża, na którym Jezus nieustannie dla nas ofiaruje siebie i daje nam nowe życie. Słowa, które nam Jezus zostawia, nie przemijają. Jego słowa prowadzą do życia, mają zawsze zapach wiosny i zbliżającego się lata. Jezus daje nam słowa pełne nadziei. Wsłuchując się w nie, możemy uczyć się przeżywać każdą chwilę życia w nowy sposób. Prośmy Jezusa, aby czas tej sesji był dla nas czasem poznawania i kontemplowania Jego miłości oraz odkrywania i poznawania jej swoim sercem.

Joachim Stencel SDS 

---------------------------------------------------------------------

Jezusowi nie przeszkadzało, że cuchnął rybą
homilia – święto św. Andrzeja Apostoła – 30 listopada 2013
Rz 10, 9-18; Ps 19, 2-5ab; Mt 4, 18-22

Dzisiejszy dzień, a szczególnie dzisiejszy wieczór, w tak zwanym „świecieˮ, to czas wielu andrzejkowych spotkań i zabaw. Wśród ich uczestników pewno będą osoby, które się dowiedzą, że niedługo wyjdą za mąż lub się ożenią, co wprawi ich najpierw być może w euforię, a potem, na drugi dzień, gdy sobie uświadomią, że z tym wiąże się również to, że trzeba poznać i przynajmniej polubić teściową, ich euforia być może minie. My natomiast dziś będziemy „szalećˮ albo już „szalejemyˮ prowadzeni przez ks. Krzysztofa otwierając nasze serca na Boże Słowo, a wieczorem i przez całą noc będziemy mieli okazję, by przed Słowem Boga w tajemnicy Eucharystii po prostu uklęknąć i w ciszy otworzyć przez Nim swoje serce, aby Pan - jak to miało miejsce w historii Zacheusza - mógł wejść i swobodnie się rozgościć w naszym wnętrzu.

Sięgając dziś do Ewangelii chcemy zapytać, co jej słowa mówią nam o patronie dnia dzisiejszego, świętym Andrzeju, i jaką tajemnicę jego osoby nam odsłaniają. Chcę zwrócić uwagę na dwa słowa: „sieciˮ oraz „byli bowiem rybakamiˮ. Najpierw: sieci, które rybacy zarzucali w jezioro. Z pewnością wiele razy były one pełne, wypełnione rybami, ale były i takie chwile - dowiadujemy się o tym również z Ewangelii - że były puste, że nie było w nich nic. Sieci raz pełne, a innym razem puste, mówią nam o rybaku Andrzeju, że był to człowiek, który znał smak sukcesu, także tego biznesowego, kiedy wracał z połowu pełen optymizmu, kiedy wracał z pracy z nadzieją na przyszłość, wiedząc, że złowione ryby będzie mógł wymienić na inne produkty i dzięki temu będzie mógł godnie żyć. Były jednak i takie sytuacje, kiedy rybak Andrzej wracał do domu z pustymi sieciami, a wówczas przyszłość stawała pod znakiem zapytania. Może w takie poranki, kiedy płukał sieci po nieudanym połowie słyszał wokół siebie czy w sobie głos kuszenia, by dał sobie spokój i zajął się czymś innym. On tymczasem nadal zarzucał sieci w jezioro, nie zaprzestał swego zadania, nie zrezygnował.

Czy to się zmieniło, kiedy w pewnym momencie dostał do rąk Boże sieci, sieci utkane z Bożego słowa? Czy to się zmieniło, gdy został rybakiem ludzi? Czy w tym momencie jego posługa stała się od razu pasmem jedynie sukcesów apostolskich? A może było niekiedy tak, że po jakimś jego kazaniu do pogan, w jakiejś miejscowości, większość z nich, nawet wcześniej zasłuchanych, wieczorem poszła na zabawę ku czci jakiegoś tam bożka? Z drugiej strony bywało może i tak, że ta większość zostawała z nim, by dalej się modlić, by dalej słuchać o Jezusie, a może nawet podjąć przygotowanie do chrztu. Andrzej, rybak, i Andrzej, apostoł Jezusa Chrystusa, i w pierwszej, i w drugiej roli, przeżywał chwile sukcesów, jeśli tak można powiedzieć, i doświadczał goryczy porażki. Ważne jest, że to wszystko działo się w łączności z Panem, który od łowienia ryb powołał go, by idąc za Nim łowił ludzi. Rybak Andrzej wiedział, że o sieci trzeba dbać, że trzeba je płukać i naprawiać, aby mogły dobrze służyć i by w czasie połowu, jak najwięcej ryb mogło w nie wpaść. Apostoł Andrzej również wiedział, że trzeba dbać o sieci utkane z Bożego słowa, które z powodu ludzkiej słabości ulegają różnym defektom czy przedarciom, grożąc niebezpieczeństwem, że wiele ludzkich serc nie zostanie złowionych dla Pana i przepadną w morzu tego świata. Domyślamy, że jak rybak Andrzej wcześniej dbał o sieci rybackie, tak później apostoł Andrzej codziennie dbał o sieci utkane z Bożego słowa, aby były szczelne i przynosiły jak największe połowy na morzu ludzkich serc.

Nie wiem, jak było za czasów rybaka Andrzeja, kto mógł łowić na akwenie Jeziora Galilejskiego: czy mogli to robić wszyscy, czy tylko ci, którzy mieli jakąś licencję od władz w odróżnieniu od tych, którzy jej nie mieli i w związku z tym byli uznawani za zwykłych kłusowników. Tego nie wiem, ale apostoł Andrzej wiedział, że na morzu ludzkich serc łowi nie tylko on i nie tylko inni apostołowie Jezusa, ale że na morzu ludzkich serc równocześnie sieci zastawia i połowy prowadzi kłusownik i jego współpracownicy, Zły duch i ci, którzy oddali się na jego służbę. Ów kłusownik ma sieci utkane ze swoich diabelskich słów, które próbują imitować Boże słowa. Sieci kłusowników są nieraz bardzo szczelne, a słowa, z których te sieci są utkane, swoim wyglądem kuszą ludzkie serca, by w nie wpadły. Jakże często apostoł Andrzej, nim złowił jakieś serce dla Jezusa, wpierw musiał to serce uwolnić z sieci kłusownika, z sieci Złego ducha!

Zatrzymajmy się jeszcze przy słowach „byli bowiem rybakamiˮ. Z pewnością o tym słyszeliśmy, bo w wielu komentarzach można wyczytać, że ta grupa społeczna nie cieszyła się zbyt dobrą reputacją. Nazywano ich „cuchnącymi rybąˮ. Panu Jezusowi jednak to, że Andrzej cuchnął rybą, nie przeszkadzało, by powołać go do grona swoich uczniów i apostołów. Wiemy, że dla Jezusa nie było przeszkodą nawet to, że ktoś „cuchnął śmierciąˮ, jak choćby Łazarz. Jezus przywrócił życie Łazarzowi, pokonując ów śmiercionośny zapach. Tak więc rybaka, cuchnącego rybą, Jezus wybrał na swego ucznia i apostoła. Zapewne trzeba było czasu, by Andrzej, rybak, stał się Andrzejem, apostołem, czyli rybakiem ludzkich serc. Zapewne trzeba było czasu, by zapach ryby zamienił się w jego życiu w zapach Ewangelii i by apostoł Andrzej roznosił miłą woń Ewangelii. To również nasze zadanie: pachnieć Ewangelią! Trzeba jednak pamiętać, kiedy udamy się do sklepu z kosmetykami, że tam nie znajdziemy i nie kupimy takiego zapachu. Zapachu Ewangelii nie da się kupić za żadne pieniądze! Nie można też go wymyślić, nie da się go sfabrykować z jakiejś swojej mikstury! Zapach Ewangelii zdobywa się modlitwą Bożym słowem i życiem Bożym słowem. Zdobywajmy go więc i nieśmy go światu, jak bohater i patron dnia dzisiejszego, św. Andrzej, rybak i apostoł.

Ryszard Stankiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

Odnaleźć czas teraźniejszy w "gramatyce" naszego życia
homilia – I Niedziela Adwentu (A) – 1 grudnia 2013
Iz 2, 1-5; Ps 122, 1-2.4-9; Rz 13, 11-14; Mt 24, 37-44

Rozpocznijmy od napomnienia, które św. Paweł kieruje nie tylko do Rzymian, ale również do nas. Słowo bowiem, które słyszymy w liturgii, w liturgii również się wydarza. My nie tylko słuchamy Słowa, ale uczestniczymy w tym, co słyszymy. Dzisiaj, w pierwszy dzień nowego roku liturgicznego, w pierwszą niedzielę Adwentu, św. Paweł mówi do nas: „Rozumiejcie chwilę obecną: teraz nadeszła dla was godzina powstania ze snu. Teraz bowiem zbawienie jest bliżej nas niż wtedy, gdyśmy uwierzyliˮ (Rz 13, 11).

W czasie tych dni modlitwy, w pewnym momencie, zwróciłem uwagę na trudność, która - sądzę, że podzielicie ze mną to przekonanie - jest trudnością każdego z nas. Chodzi mianowicie o to, że w „gramatyceˮ naszego życia największe problemy mamy z czasem teraźniejszym. „Świetnieˮ radzimy sobie z przeszłością i z przyszłością, ale nie ma nas tu, gdzie jesteśmy, w czasie teraźniejszym. W „tu i terazˮ jesteśmy często emocjonalnie, psychicznie czy duchowo nieobecni. Wciąga nas przeszłość; wciągają nas niezabliźnione rany, nierozwiązane problemy i trudności, z którym się ciągle szarpiemy. Ale wciąga nas również przyszłość pytaniami typu: „co to będzie? jak to będzie? czy zdążę? czy sobie poradzę?ˮ. O. Jacques Philippe w czasie sesji, którą prowadził w naszym domu, powiedział, że męczy nas nie tyle praca, którą wykonujemy czy wykonaliśmy, ile męczy nas myśl o tym, czego jeszcze nie zrobiliśmy. Wszyscy mamy problem z czasem teraźniejszym, a przecież, odkąd Jezus przyszedł, czas jest tylko teraźniejszy.

Za chwilę to zobaczymy także w dzisiejszej Ewangelii, ale póki co przypomnijmy sobie ważny obraz, który św. Łukasz nam zostawił i który dwukrotnie podał nam do kontemplacji w czasie tych dni modlitwy: to obraz Jezusa, który przychodzi. Oto teraźniejszość! Teraźniejszość to czas, który należy do Niego, do Boga, to „kairosˮ, to czas przychodzenia Boga! Bóg przychodzi, a teraźniejszość, w którą wchodzi, jest bardzo krucha. Teraźniejszość jest tak subtelna i delikatna, że nieraz nie potrafimy jej obronić przed tym, co przeszłe albo co przyszłe. Adwent jest czasem, w którym uczymy się przeżywania czasu teraźniejszego. Uczymy się smakować chwilę po chwili. Uczymy się być w tej chwili, którą teraz przeżywamy. Uczymy się tego, by pozostawać, pobyć w miejscu, by uradować się tym, co jest teraz; tak, aby zmartwienia czy niepokoje nie zabrały nam radości, która jest istotą chrześcijańskiego przeżywania czasu na ziemi, a mianowicie radości z tego, że Bóg jest, że przychodzi, że nie ma takiej chwili w naszym życiu, w której Bóg nie byłby obecny.

Jeśli sięgniemy do dzisiejszej Ewangelii, jeśli sięgniemy tekstu źródłowego, możemy odkryć coś, co nie wybrzmiewa w polskim przekładzie, a co mnie mocno uderza. Dopóki bowiem nie pojawia się w tekście Ewangelii wiadomość o Synu Człowieczym, wszystko opowiadane jest w czasie przeszłym. Wspominając o arce Noego, o czasach potopu, Ewangelista Mateusz używa czasu przeszłego. Kiedy natomiast pisze o przyjściu Syna Człowieczego używa czasu teraźniejszego, który w tak zredagowanym zdaniu, jakby nam „nie pasujeˮ, jeśli odwołać się do zasad gramatycznych. Tyle, że tak bywa również z naszą codziennością: niektóre wyrażenia czy wydarzenia również nam „nie pasująˮ. Św. Mateusz pisze tak: „Wtedy, gdy Syn Człowieczy przyjdzie, dwóch będzie w polu: jeden JEST zabierany, drugi JEST pozostawiany. Dwie będą mleć na żarnach: jedna JEST zabierana, druga JEST pozostawiana. Czuwajcie więc, bo nie wiecie, w którym dniu Pan wasz PRZYCHODZIˮ - tak jest w tekście oryginalnym; a ostatnie zdanie dzisiejszej Ewangelii brzmi: „…i wy bądźcie gotowi, bo w chwili, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy PRZYCHODZIˮ. Wierzymy, że Ten, który ma przyjść, - używając tego sformułowania myślimy o ostatecznym przyjściu, o paruzji -, jest Tym, który przychodzi teraz i tutaj. Przychodzi, gdy jest czytane Słowo. Przychodzi, gdy jest łamany chleb. Przychodzi w naszej wspólnocie i w naszej modlitwie, tej śpiewanej i tej recytowanej. Przychodzi w naszych relacjach, przychodzi przez całe nasze życie.

Dlaczego mamy takie trudności z rozeznaniem chwili Jego przychodzenia? Ponieważ - to także słyszymy w Ewangelii - mamy do czynienia ze złodziejem albo nawet ze złodziejami, których jest wielu. Bardzo trafnie osądzamy rzeczywistość, kiedy nieraz popularnie stwierdzamy o czymś, że to „złodziej czasuˮ! Każdy z nas może dziś spróbować sobie odpowiedzieć na pytanie, co albo kto w jego przypadku jest największym złodziejem czasu, tzn. co albo kto wykrada mi czas teraźniejszy? co albo kto wykrada mi świadomość Jego przychodzenia? co albo kto wykrada mi skupienie, uwagę serca, wrażliwość czy poczucie piękna, które we mnie jest? co albo kto wykrada mi to, co jest najcenniejsze w moim przeżywaniu i smakowaniu życia? Zauważcie, że współcześnie jednym z większych problemów jest to, że nie potrafimy pobyć w jakimś miejscu. Ukuliśmy nawet takie stwierdzenie: „idę pobyć ze swoimi myślamiˮ czy „chcę choć trochę pobyć w domuˮ, tak jakby bycie w domu było jakimś luksusem czy reliktem, albo jakby stało się jakimś nadzwyczajnym wydarzeniem. Tymczasem tam, gdzie nie możemy pobyć, nie smakujemy też życia. Adwent jest również po to, byśmy odnaleźli w sobie i rozwijali tę zdolność, by w życiu pobyć: by pobyć w czasie, który teraz mamy, by pobyć z na Bogiem na modlitwie. Bo przecież zwykle, kiedy jestem z Bogiem na modlitwie, chcę pobyć z Bogiem; zwykle, kiedy słucham Słowa, chcę pobyć ze Słowem; zwykle, kiedy jestem z kimś drugim, kiedy kogoś odwiedzam, chcę z nim pobyć, itd.

W naszym życiu złodziei jest wielu i radzą sobie świetnie, bo są agresywni, a czas teraźniejszy jest bardzo subtelny. Działanie łaski jest subtelne. Przychodzenie Jezusa jest subtelne. Dlaczego? Bo Bóg zawsze szanuje naszą wolność! Mówiliśmy o tym, rozważając historię Zacheusza. Jezus nigdy nie wedrze się siłą do domu naszego życia. Jego wchodzenie do naszego domu w niczym nie przypomina inwazji. On chce uwagi naszego serca. Chce, byśmy wyczuwali miłością Jego przychodzenie. Zwróćmy uwagę na tych złodziei, którzy popychani przez swoich kaprali, czyli przez demony, mogą próbować się wedrzeć w nasze życie. Takim złodziejem jest np. hałas. Takim złodziejem jest chaos czy nieporządek. Tam, gdzie panuje bałagan, nie chce się być. To tylko takie nasze gadanie, że „najlepiej się czuję w bałaganieˮ. Mówimy tak tylko dlatego, że nie chce się nam sprzątać, ale tak naprawdę wcale nie czujemy się dobrze pośród bałaganu. Bałagan to złodziej życia! Złodziejem naszego „tu i terazˮ mogą być również nasze przywiązania, nieuporządkowane przywiązania. Jednak największym złodziejem czasu teraźniejszego jest grzech. Kiedy bowiem pojawia się grzech, zwłaszcza ten, który nas wewnętrznie uśmierca, ów grzech ciągle nam konstruuje narrację o tym, co było lub o tym, co będzie, bylebyśmy tylko nie poczuli jasno tego, co jest teraz. Grzech będzie nas wyprowadzał z „tu i terazˮ i będzie nam organizował swoiste „wycieczki krajoznawczeˮ do sąsiadów, abyśmy rozmyślali o tym, jak to źle jest właśnie u sąsiadów. Grzech buduje nam narrację o wszystkim, tylko nie o czasie teraźniejszym naszego własnego serca.

Złodziei jest wielu, a problem polega na tym, co podkreśla Jezus, że gdybyśmy wiedzieli, o której porze nocy złodziej lub złodzieje przyjdą, na pewno byśmy czuwali. Problem tkwi w tym, że ów złodziej czy złodzieje przychodzą w nocy, a więc wtedy, kiedy śpimy, niekoniecznie wtedy, gdy mamy ucho przyłożone do poduszki, ale kiedy śpimy wewnętrznie, kiedy usypia nas powierzchowność, bylejakość, marazm. A przychodzący do nas złodziej będzie nam kupował i nucił kolejne kołysanki: „Śpij, kochanie! Śpij!ˮ. Można przespać życie, a złodziei jest wielu. Zobaczcie, jak „dzieci tego świataˮ (używając sformułowania Jezusa), dbają o czas! Kiedy ma nadejść Boże Narodzenie, to już czasem w październiku pojawiają się choinki, bombki. Jeden ze współbraci, który pracował w Kanadzie, mówił, że kiedy kończy się pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia, a drugi nie jest już tam dniem świątecznym, wszystko to znika: w okresie przygotowania święta są takie ważne, a gdy nadchodzą, już nie są ważne?! W tym kontekście pomyślmy więc o mądrości liturgii Kościoła, która przewiduje nowennę przed Bożym Narodzeniem, ale również oktawę po tej uroczystości, a one umożliwiają nam to, by smakować prawdę, że Bóg przychodzi.

Potrzebujemy odnaleźć czas teraźniejszy naszego życia. Potrzebujemy wytropić wszystkich złodziei, którzy nam go wykradają. Bo Pan przychodzi, a my już wiemy, co się dzieje z człowiekiem i jego życiem, kiedy jak Zacheusz potrafi być tam, gdzie Pan przechodzi. Być może więc trzeba mi jeszcze raz zapytać o moje drzewo sykomory, na które muszę wejść i na którym muszę się usadowić, by przeżyć tam czas przechodzenia Boga, by usłyszeć, kiedy Jezus będzie przechodzić, Jego słowo wypowiedziane do mnie: „zejdź prędko, albowiem dziś muszę pozostać w twoim domu!ˮ (Łk 19, 5). I by potem usłyszeć: „dziś zbawienie stało się udziałem tego domu…!ˮ (Łk 19, 9). Wtedy będzie Boże Narodzenie!

Krzysztof Wons SDS

---------------------------------------------------------------------
w tekstach spisanych z nagrania na żywo,
 zachowano styl języka mówionego (red.)
---------------------------------------------------------------------

---------------------------------------------------------------------

Zachęcamy do skorzystania z nagrań i publikacji:

  

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl