O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Kontemplacja oblicza Jezusa apostolstwem trzeciego tysiącleci ...


Kontemplacja oblicza Jezusa apostolstwem trzeciego tysiąclecia *
Rozmowa Marko I. Rupnika SJ z kard. Stanisławem Dziwiszem

* tytuł nadany przez redakcję www.cfd.sds.pl

 

2 kwietnia 2014 r., w czasie prac w sanktuarium Jana Pawła II w Krakowie, ojciec Marko Ivan Rupnik SJ przeprowadził wywiad z kardynałem Stanisławem Dziwiszem.

=== === ===

O. Rupnik: Dokładnie dziś przypada rocznica śmierci Jana Pawła II. My, artyści, zeszliśmy rano do krypty, by uczcić relikwie. W tych spośród nas, którzy poznaliśmy go z bliska, powróciło tyle wspomnień, więc mogę sobie jedynie wyobrażać, ile miał ich ksiądz kardynał? Jaki obraz, najbardziej żywy, nosi ksiądz kardynał dzisiaj w sobie? Jaki obraz przyszedł mu w pamięci jako pierwszy, rano?

Kard. Dziwisz: Przede wszystkim ostatnie pożegnanie. On był bardzo spokojny. I również wokół siebie stwarzał wielki pokój. Jakieś kilka dni wcześniej powiedział: całe życie winno być przygotowaniem na ten dzień, ten dzień spotkania z Panem, ponieważ śmierć nie jest końcem. Jest etapem życia ziemskiego, aby przejść do życia wiecznego. Ów pokój był dla niego czymś bardzo ważnym. On przywrócił godność człowieka, który umiera, godność śmierci. Dziś wszyscy lękają się śmierci; lękają się człowieka, który umiera. Ponieważ całe jego życie było wielką proklamacją Ewangelii, również z końca swego życia uczynił wielką proklamację, że istnieje Bóg i życie wieczne.

W ostatnich latach, było oczywiste, że miał eschatologiczną wizję cierpienia…

Tak, całe jego życie było naznaczone cierpieniem, na różne sposoby. Z jednej strony był człowiekiem obdarzonym wieloma talentami - artysta, aktor, pisarz, kaznodzieja… Stopniowo wszystko to służyło jego apostolstwu, wszystkiego tego używał dla Pana, ale wszystko dojrzało. I u kresu również cierpienie miało sens, miało swoją wartość. Na ten temat napisał również list apostolski „Salvifici dolorisˮ. Nie ukrywał swoich cierpień, swoich słabości, i w Rzymie słyszałem, że ludzie mówili, że kiedy był młody podziwiano go, ale kiedy był stary, chory, kiedy widziano go cierpiącego, kochano go jeszcze bardziej.

To prawda… Ale w ten sposób ujawnił się naprawdę Chrystus. W nim widziało się zawsze i coraz klarowniej Chrystusa…

To dlatego, że całe jego życie było życiem dla Pana. Nie dzielił życia, czasu, pracy i innych spraw… Nie. Wszystko to, co czynił, czynił na modlitwie, współdzielił zawsze z Panem.

Również w liście apostolskim „Novo millennio ineunteˮ, kiedy mówi o kontemplacji oblicza Chrystusa, widzi się, gdzie było jego centrum.

On myślał, że apostolstwem nowego tysiąclecia winna być kontemplacja oblicza Jezusa. Poprzez kontemplację oblicza Jezusa, miał nadzieję uaktywnić duchową odnowę dzisiejszych czasów.

Co według niego winno się wydarzyć, aby Europa mogła wypełnić swoją misję?

Dla Jana Pawła II misja Europy zależy od jej jedności, a nawet, rozpoczyna się od jej jedności. Był przekonany, że Europa musi być zjednoczona. Czasem myślę, że możnaby go dołączyć do tych patronów całej Europy, ponieważ zawsze powtarzał, że Europa potrzebuje obu płuc, zachodniego i wschodniego, ale [musi też być] oparta na korzeniach, z których powstała, korzeniach chrześcijańskich. Europa musi być oparta na fundamencie wartości chrześcijańskich. Bez tych wartości Europa nie ma swej przyszłości. Ponieważ, kiedy porzuci się korzenie tej chrześcijańskiej Europy, traci się fundament - umiera się. Często doświadczamy tych kryzysów, które wywodzą się z kryzysu moralnego, jak mówił też Benedykt XVI. Jan Paweł II był absolutnie za Europą zjednoczoną, ale na bazie korzeni wiary chrześcijańskiej.

Myślę, że jedność przyjdzie jako owoc kontemplacji Chrystusa, którą on [papież] ostatecznie pozostawia nam jako wielkie dziedzictwo. To nadaje sens wszystkiemu, czym jest Europa. Jeśli zabraknie tego oblicza, istnieje zawsze ryzyko jakiejś ideologii.

A zadaniem nas, chrześcijan, jest wprowadzenie tej myśli i tej wizji oblicza Chrystusa w Europie. Europa jest chrześcijańska.

Odnośnie do tych sześciorga patronów Europy, ksiądz kardynał wie, że w Belgradzie, w domu biskupim, wykonaliśmy mozaikę, która ich przedstawia, ale dodaliśmy również Jana Pawła II. Nie można myśleć o Europie bez niego!

Ależ oczywiście! To właśnie on zjednoczył Europę burząc mur berliński.

A później również w dziedzinie ekumenizmu, tak wiele uczynił, aby otworzyć na ten sens orientalny, bardziej poetycki, bardziej artystyczny…

Tak, szkoda, że Rosjanie nie go zrozumieli. On znał duszą rosyjską - literaturę, teologię… Z tego właśnie powodu zapraszał was, członków Centrum Aletti, ponieważ również wy macie tę otwartość ku jedności, ku chrześcijaństwu bardzo bogatemu Wschodem. Mieliście szczęście mieć wielkiego ojca, starec, ojca Špidlika. Wielka osobowość, wielki uczony, ale również osoba bardzo sympatyczna. Przypominam sobie, że kiedy głosił rekolekcje, zawsze znajdował jakieś powiedzonko, i te rekolekcje nie były ciężkie. Na końcu nawet papież powiedział: „On nas też rozbawił!”.

Dla nas i dla mnie osobiście było wielką łaską móc poznać osobiście Jana Pawła II.

Ja nawet nie wiem, jak rozwinęła się ta relacja, tak ścisła. Na początku z pewnością dzięki kaplicy Redemptoris Mater, która przybliżyła go do ducha tej sztuki za pośrednictwem ojca Špidlika. Myślę też, że byliście na tej samej ścieżce, wrażliwości i otwartości na ekumenizm, na jedność, a także na wartości, które przedstawiają kościoły wschodnie. Modlimy się, aby Zachód i Wschód zrozumiały, że prawdziwej ewangelizacji nie można prowadzić inaczej, jak tylko razem.

My czujemy się naprawdę posłani przez Jana Pawła II, czujemy właśnie tę misję.

Jestem szczęśliwy i wdzięczny, że właśnie wy pracujecie w sanktuarium Jana Pawła II tu w Krakowie, ponieważ jest to przypieczętowaniem tej unikalnej relacji między papieżem i Centrum Aletti, i chciałbym zaprosić wszystkich, by zobaczyli tę pieczęć.

Chciałbym, aby ksiądz kardynał wiedział, że pracując tu i podejmując tu wysiłek odczuwamy to wszystko jako łaskę. W Rzymie modlą się za nas, a przez te wszystkie miesiące, kiedy przygotowywaliśmy w domu mozaiki do sanktuarium, odczuwaliśmy, że jest łaską fakt, że ks. kardynał nas zaprosił, by tu pracować.

Jak powiedziałem wcześniej artystom, wy nie uprawiacie po prostu sztuki, ale poprzez tę sztukę realizujecie cenny apostolat. Wiernym podoba się ta sztuka. Ile osób w przyszłości będzie się tutaj modliło, prosiło o łaski, będzie szukało Boga, znajdowało relację z Bogiem… Ilu pielgrzymów przybędzie do tego kościoła i zostanie dotkniętych przez tę sztukę! A również ludzie stąd, kiedy widzą waszą pracę, waszą obecność… Jesteście przykładami przez to, jak to robicie, z jaką miłością, z jakim zaangażowaniem i poświęceniem. Ojcze profesorze, wielkie dzięki, nie wiem, ile razy to powtórzyć.

Eminencjo, to my mówimy „dziękujemy!”.

wywiad w języku włoskim ukazał się w biuletynie:
„Amici del Centro Alettiˮ, N. 21 - Pasqua 2014, p. 2-3.
zob. www.centroaletti.com
tłumaczenie - Piotr Szyrszeń SDS

 

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl