O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Rekolekcje Lectio Divina 2-10 września 2015 ...


Rekolekcje Lectio Divina
2-10 września 2015
etapy: I-IV

 

W dniach 2-10 września 2015 r. przeżywaliśmy rekolekcje lectio divina. W rekolekcjach wzięły udział 91 osoby, którym towarzyszyło dziewięcioro kierowników duchowych. W posługę towarzyszenia byli zaangażowani duszpasterze CFD, dwaj kapłani (z diecezji radomskiej i zgromadzenia misjonarzy św. Wincentego à Paulo), dwie siostry zakonne (ze zgromadzenia Sióstr Najświętszej Duszy Chrystusa Pana i Sióstr Adoratorek Krwi Chrystusa) oraz osoba świecka. Uczestnicy modlili się Słowem z Ewangelii św. Marka, św. Mateusza, św. Łukasza i św. Jana (etapy I-IV).

Dziękujemy za modlitwę w intencji
uczestników i prowadzących
oraz kierowników duchowych !

 

---------------------------------------------------------------------

 T E K S T Y   H O M I L I I
wygłoszonych w czasie rekolekcji

---------------------------------------------------------------------

Przyjmij Jezusa przychodzącego do twojego domu!
homilia - środa 22. tygodnia okresu zwykłego (rok I), 2 września 2015 r.
Kol 1, 1-8; Ps 52, 10-11; Łk 4, 38-44

My także, kochani, tu, w naszym domu, podpisujemy się pod słowami św. Pawła z listu do Kolosan. My również, jak apostoł narodów: „Dzięki czynimy Bogu, Ojcu Pana naszego Jezusa Chrystusa, zawsze ilekroć się za was modlimy, odkąd usłyszeliśmy o waszej wierze w Chrystusie Jezusie i o waszej miłości, jaką żywicie dla wszystkich świętych,…”. Jest dla nas, tutaj posługujących, wielką radością to, że Pan Bóg przyprowadza do nas osoby, które już poznały i pokochały Jezusa Chrystusa, aby tutaj, w naszym domu, na nowo doświadczyły mocy Jego słowa i Jego miłości. Taka jest prawda o życiu każdego i każdej z nas, że wciąż tej Bożej miłości nam mało, że wciąż jesteśmy jej głodni. Wiemy też doskonale, że ta miłość niejedno ma imię.

Bóg, jak słyszymy dziś w Ewangelii, nie tylko objawia moc Swojego słowa w synagodze, ale wchodzi w zwykłą ludzką codzienność, wchodzi do domu, by być pośrodku tego, co przeżywają osoby w tym domu mieszkające. Jezus chce być pośród tego, co wszyscy i każdy z nas przeżywamy. I to On przychodzi, bo On zawsze jest pierwszy, bo dla Niego każdy jest ważny! Bóg chce, by człowiek doświadczał Jego bliskości. Chce, byśmy spotkali i doświadczyli w Nim Emmanuela, czyli Boga bliskiego każdemu. Bóg jest zawsze tam, gdzie bije serce człowieka. Przychodząc wybiera miejsce i czas objawienia się człowiekowi. Może więc dziś warto wrócić do tego momentu czy momentów własnego życia, kiedy Bóg przyszedł do naszych domów i położył na nas swoje ręce, i wypowiedział do nas słowo pełne miłości.

Może to przyjście Boga do naszych domów nie było związane z żadnym z wielkim spektakularnym cudem, w oczekiwaniu których ludzie - jak przed wiekami, tak i współcześnie - podążają za Jezusem. Być może Bóg wszedł w nasze życie i do domu w sposób bardzo prosty i zwyczajny - w słowie matki czy ojca, czy innej bliskiej osoby - i po prostu nas przyjął! Po prostu nas pobłogosławił czy przygarnął, a poprzez ten gest nałożonych czy przytulających rąk powiedział: „Cieszę się tobą! Dobrze, że jesteś! Czekałem na ciebie!”. Te wyciągnięte w geście błogosławieństwa czy czułości ramiona zaspokajają potrzebę, która pulsuje w sercu każdej i każdego z nas od samego początku, bo moje i twoje serce pragnie miłości i ciepła. Miłość Boga Ojca przychodzi i dociera do nas poprzez słowo Jezusa i poprzez Jego obecność. Przychodzi nie tylko tam, gdzie jest choroba czy jakiś inny dramat, choć - w odczytanym fragmencie Ewangelii - widzimy, że Jezus przychodzi właśnie tam i pochyla się nad człowiekiem cierpiącym. Słowo Jezusa jest większe od jakiejkolwiek choroby. Słowo Jezusa ma moc większą niż moc złego ducha. Jezus nie omija żadnego chorego ani opętanego. Pragnie dzielić się swoją mocą przez słowo i obecność z każdym z nas.

Oczywiście, że zły duch sprzeciwia się tej miłości. Sprzeciwia się obecności Jezusa wśród nas. Zwróćmy uwagę, jak zły próbuje terroryzować nas w przestrzeniach dobra i miłości, których doświadczamy. Chce nas ograbić z tego doświadczenia. Doświadcza tego wiele osób, które niejako „żyją pod jednym dachem” ze złym duchem i są przez niego upokarzane. Jezus jednak jest większy od złych duchów, które manifestują swoją wiedzę o Nim wołając: „Ty jesteś Syn Boży”. Tymczasem, my pamiętamy nie wystarczy wiedzieć i nie wystarczy powiedzieć: „Ty jesteś Syn Boży”. Złe duchy znają tę prawdę i wypowiadają te słowa, ale się nie nawracają. Tymczasem Pan Bóg chce, byśmy nie tylko mieli Go na ustach, ale byśmy nieustannie do Niego wracali, byśmy nieustannie powierzali Mu siebie z ufnością, zwłaszcza gdy doświadczamy grzechu. Bóg pragnie, byśmy do Niego przychodzili, a zły duch się temu sprzeciwia. Zły duch chciałby, o ile pozwolimy mu działać, wciąż prowokować w naszych sercach kolejne „nie” wypowiadane Bogu. Ale my chcemy się nawracać! Nie chcemy żyć pod jednym dachem z chorobą, której na imię „grzech”!

Jezus w tych dniach rekolekcji będzie do nas przychodził ze swoim słowem. W słowie będzie nam objawiał siebie, swoją miłość. Będzie kładł na nas swoje ręce, aby nas uzdrawiać z niejednej choroby naszego serca. Ważne jest, byśmy pozwolili działać Jezusowi tak, jak On tego zapragnie. Ponadto nie próbujmy Jezusa zatrzymywać tylko dla siebie czy ograniczać Go w Jego posłudze. W Ewangelii słyszymy, że „tłumy szukały Go”, bo „chciały Go zatrzymać”. Miłość nie jest tylko dla nas. Miłość jest nam dana, byśmy ją przyjęli i przekazywali dalej. Trzeba, byśmy naśladowali uzdrowioną teściową Szymona, która „zaraz wstała i zaczęła usługiwać”. Jak bardzo ta kobieta musiała się cieszyć! To tak, jak my, kiedy zdrowiejemy: wówczas wraca radość, pragnienie życia. I choć stąpamy mocno po ziemi, mamy wrażenie jakbyśmy chodzili te przysłowiowe „pół metra nad ziemią”, bo „chce się nam żyć”, bo doświadczyliśmy miłości Boga.

Prośmy o otwartość na słowo Boga! Prośmy, by Ten, który jest i który przychodzi, i jest w naszym życiu Pierwszy, wszedł do naszego domu jako nasz domownik. Prośmy, abyśmy Go przyjęli jako Tego, który chce nas nieustannie przez obecność i słowo błogosławić, przemieniać i uzdrawiać, byśmy potem mogli służyć dzieląc się z innymi tym, czym w tych dniach nas obdarzy.

Joachim Stencel SDS

---------------------------------------------------------------------

Grzech, który grozi nam po grzechu, czyli odrzucanie siebie od Boga
homilia - czwartek 22. tygodnia okresu zwykłego (rok I), 3 września 2015 r.
Kol 1, 9-14; Ps 98, 2-6; Łk 5, 1-11

Ważnym kontekstem lektury i medytacji słowa dzisiejszej Ewangelii dla mnie osobiście była podjęta przedwczoraj, 1 września, przez papieża Franciszka decyzja, by „upoważnić wszystkich kapłanów w Roku Jubileuszowym do rozgrzeszenia z grzechu aborcji osób, które jej dokonały, żałują tego z całego serca i proszą o przebaczenie. Niech kapłani przygotują” oraz towarzysząca jej zachęta: „Niech kapłani przygotują się do tego wielkiego zadania, by potrafili łączyć słowa szczerego przyjęcia z refleksją, która pomoże zrozumieć popełniony grzech oraz wskaże drogę autentycznego nawrócenia, by pojąć prawdziwe i wielkoduszne przebaczenie Ojca, który wszystko odnawia swoją obecnością”. Ta decyzja sprowokowała mnie do sięgnięcia do listów św. Jana Pawła II pisanych do kapłanów na Wielki Czwartek 2001 i 2002 r., gdzie odnaleźć można sformułowania korespondujące z dzisiejszą Ewangelią: „Odkryjmy zatem na nowo nasze powołanie jako «tajemnicę miłosierdzia»” - zachęcał papież nas, kapłanów, by później opisać Szymona Piotra i nasze doświadczenie słowami: „«Grzesznik» staje się szafarzem miłosierdzia” (nr 7). W liście z 2002 r. papież pisał: „Bóg liczy również na nas, na nasze oddanie i wierność, aby mógł dokonywać cudów w sercach ludzkich” (list z 2002, nr 4).

W dzisiejszej Ewangelii uderza to, że Szymon Piotr odkrywa swoją grzeszność nie dzięki temu, że Jezus wskazał mu ją palcem. Co więc doprowadziło do Szymona do wyznania: „Odejdź ode mnie, Panie, jestem człowiek grzeszny”? To jego wyznanie zostało sprowokowane przez obfity połów, czyli przez obfitość łaski Boga objawioną w Jezusie. Jezus nie oskarżał Piotra, nie pokazywał mu palcem popełnionych przez niego grzechów, ale dał mu doświadczyć nie tylko obfitości, ale nad-obfitości łaski Bożej. Gdy rybak Szymon dał się poprowadzić słowu Jezusa, gdy wypłynął na głębię jeziora, wówczas zobaczył ocean miłosierdzia. A ocean miłosierdzia pozwala, by ujawnił się grzech w całej jego rozciągłości. Nad-obfitość miłosierdzia jest przestrzenią najstosowniejszą, by ujawniła się obfitość grzechu („gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska” - Rz 5, 20). Ocean miłosierdzia Bożego jest tak wielki, że żaden - nawet największy - głaz grzechu w nim zanurzony, nie będzie wystawał ponad jego powierzchnię. Tam więc i tylko tam, gdzie objawione zostaje w pełni miłosierdzie Boże, może się również ujawnić w całej rozciągłości złość grzechu, również tego, o którym mówimy, że „woła o pomstę do nieba”. W spotkaniu z Jezusem po cudownym połowie natomiast Szymon Piotr ujawnia najpoważniejszy z grzechów, a mianowicie odrzucanie siebie od Boga. My nawet nie wiemy, jakie grzechy Szymon Piotr sobie przypomniał i jakie miał na myśli mówiąc do Jezusa: „jestem człowiek grzeszny”, ale w spotkaniu z Jezusem wypowiedział wprost grzech stanowiący podstawę całej „góry lodowej”. W spotkaniu z Jezusem Szymon Piotr, być może zupełnie spontanicznie, wyznał coś, czego może nie planował wyznawać, a co jest dramatyczniejsze od wszelkich innych i jakichkolwiek popełnionych przez siebie grzechów. Wyznał „grzech, który grozi nam po grzechu”, czyli odrzucanie siebie od Boga. Mentalność ujawniona w jego wołaniu: „Odejdź ode mnie, Panie, …” jest o wiele dramatyczniejsza i poważniejsza, i „nie-Boża” niż jakikolwiek grzech czy grzechy wcześniej popełnione. Jeśli jako kapłani czy jako wspólnota Kościoła mamy się przygotować, by Bóg poprzez nas w Roku Miłosierdzia - w sakramencie pokuty czy poza nim - dokonywał cudów miłosierdzia w sercach innych ludzi, trzeba byśmy nauczyli się za przykładem Szymona Piotra w spotkaniu z Jezusem wyznawać nasze grzechy, ale przede wszystkim demaskować ów „grzech po grzechu”, czyli odrzucanie siebie od Boga.

W adhortacji „Pastores dabo vobis” papież Jan Paweł II przypomniał, że „człowiek mający błędną wizję Boga nie może poznać nawet prawdy o sobie samym, tak że nie jest w stanie przyjąć ani przeżyć powołania w jego autentycznej wartości: może je tylko odczuwać jako narzucony, nieznośny ciężar” (PDV, 37). Chciałbym was zachęcić, byśmy krótko przyjrzeli się imionom, jakimi Szymon Piotr używa w dialogu z Jezusem. Najpierw woła: „Mistrzu” (gr. „epistates”, które występuje tylko w Ewangelii św. Łukasza i tylko w wołaczu: „epistata!”, czyli zawsze jest wypowiadane twarzą w twarz z Jezusem, w bezpośredniej rozmowie, nigdy w relacji o Jezusie; pięć razy używają go uczniowie Jezusa, a raz trędowaci proszący o zdrowie - Łk 5, 5; 8, 24; 8, 45; 9, 33; 9, 49; 17, 13). Dla mnie osobiście, ważna intuicja jest zawarta przekładzie tego imienia na język łaciński. Św. Hieronim tłumacząc to imię użył słowa: „Praeceptor”. Mistrz to „praeceptor”, czy ktoś taki, kto coś „wcześniej zaczął” („prae” - przed i „coepit” - zaczął), a potem poleca coś, co już sam podjął swoim uczniom. To krzepiące, gdy pomyślimy, że Jezus wcześniej niż Szymon dał się poprowadzić słowu Ojca i wypłynął na głębię, i wcześniej niż Szymon Piotr - i inaczej niż w przyrodzie - zaczął łowić ryby-ludzi: zaczął łowić „umarłych” i sprawiać, by byli „żyjący”. Zaskakującym było dla nie odkrycie, że św. Hieronim w starotestamentalnej historii Eliasza używa czasownika rodzącego skojarzenia z imieniem „Praeceptor”. Bóg mówi do Eliasza: „krukom zaś kazałem [łac. „praecepi”], żeby cię tam żywiły” (1 Krl 17, 4), a później „kazałem [łac. „praecepi”] tam pewnej wdowie, aby cię żywiła” (1 Krl 17, 9). Mistrz to ten, który nakazuje i który czyni coś z wyprzedzeniem. To ten, który wcześniej organizuje przedpole formacji i działania proroka. Bóg „prae-coepit”, czyli „wcześniej zaczął”. Troska Boga o Eliasza zaczęła się dużo wcześniej niż dziś. Bóg już wcześniej zatroszczył się o nas przygotowując osoby, które nas dziś formują. Ale również chce przygotować nas, by zatroszczyć kiedyś w przyszłości o inne osoby. Zachęta papieża Franciszka przytoczona na początku: „Niech kapłani przygotują się do tego wielkiego zadania,…” wyraża troskę Boga, który „wcześniej zaczyna”. Rozważmy nasze życie z tej perspektywy uprzedzającej troski Boga o nas i uprzedzającej troski Boga o innych.

I drugie imię, którego używa Szymon Piotr: „Pan” (łac. „Dominus”, gr. „Kyrios”), które są tłumaczeniem hebr. „Adonai”, którego Żydzi używali, by nie wypowiadać imienia objawionego przez Boga Mojżeszowi. Adonai to Bóg bliski cierpiącym! To Bóg cierpiący z cierpiącymi, cierpiący z odrzucanymi i odrzucającymi samych siebie! Bóg objawił się Mojżeszowi w krzewie, który płonął i się nie spalał. Dlaczego akurat w krzewie? Wyjaśnia to pewien midrasz żydowski. Rabini żydowscy twierdzili, że Bóg wybrał krzew, bo każde ze stworzeń, nawet najlichsze i najmniejsze, jest miejscem objawienia się tego, co Boże. „Nie ma miejsca pustego od Boga!” - mówili. Bóg jest bliski i wszechobecny! Zbliża się do nas wszystkich, którzy jesteśmy jak naczynia. Zbliża się do nas, którzy mamy poczucie, czasem słuszne, że jesteśmy brudnymi albo pustymi naczyniami, aby nas oczyścić i wypełnić. Bóg przypomina nam, że jesteśmy naczyniami i jako naczynia pragniemy wypełnienia, pragniemy Pełni, jaką daje tylko On. Ta pełnia, pełnia Bożego miłosierdzia, jest tak wielka, że może się przez nas przelewać oczyszczając i napełniając innych. Bóg może powiedzieć o życiu każdej i każdego z nas, jak o Szawle z Tarsu powiedział do Ananiasza: „Idź - odpowiedział mu Pan - bo wybrałem sobie tego człowieka za narzędzie [dosł. naczynie]. On zaniesie imię moje do pogan i królów, i do synów Izraela” (Dz 9, 15), oczyszczone i napełnione łaską. Prośmy, byśmy nie odrzucali siebie od Boga, byśmy w spotkaniu z Jezusem miłosiernym wypowiedzieli nasze grzechy i pozwolili się oczyścić i napełnić miłosierdziem, które przekażemy innym.

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

  

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl