O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Ćwiczenia Ignacjańskie 14-22 października 2015 ...


Ćwiczenia Ignacjańskie
14-22 października 2015

  

W dniach 14-22 października 2015 r. przeżywaliśmy Ćwiczenia Duchowne św. Ignacego Loyoli. W rekolekcjach wzięło udział 31 osób, którym towarzyszyło pięciu kierowników duchowych: duszpasterze CFD i ks. Daniel Banaszkiewicz SDS.

Dziękujemy za modlitwę w intencji
uczestników i prowadzących
oraz kierowników duchowych !

 

---------------------------------------------------------------------

 T E K S T Y   H O M I L I I
wygłoszonych w czasie rekolekcji

---------------------------------------------------------------------

Na rekolekcyjnej sali rozpraw wsłuchując się w Chrystusowe „biada”
homilia - środa 28. tygodnia okresu zwykłego (rok I), 14 października 2015 r.
Rz 2, 1-11; Ps 62, 2-3.6-7.9; Łk 11, 42-46

Zwykle to my w naszej codzienności na ławie oskarżonych sadzamy naszych bliźnich, oczywiście bez ich wiedzy i zgody, aby ich osądzić, ocenić, obgadać… Święty Paweł Apostoł w Liście do Rzymian wyraźnie przestrzega przed takim postępowaniem jego adresatów, szczególnie tych pochodzących spośród Żydów, ale też i nas. Tym razem, w czasie rekolekcji, to my niejako zasiądziemy na ławie oskarżonych. To nasze życie zostanie poddane osądowi, ocenie, weryfikacji. Na nasze szczęście dokona się to w świetle słowa Tego, który - jak pisze Apostoł Narodów - bogaty jest w dobroć, cierpliwość i wielkoduszność. Możemy więc liczyć nie tylko na wyrok sprawiedliwy, ale i na łagodny. Możemy liczyć również na to, że z rekolekcyjnej sali rozpraw wyjdziemy oczyszczeni z zarzutów, uniewinnieni i gotowi, aby rozpocząć nowe życie: życie dziecka Bożego, życie ucznia Jezusa Chrystusa. Oczywiście, trzeba nam porzucić upór i zatwardziałość serca i pójść na szeroko rozumianą współpracę, rekolekcyjną współpracę z Boskim wymiarem sprawiedliwości. Trzeba nam podjąć drogę nawrócenia. Trzeba nam jeszcze większej wytrwałości w pełnieniu, jak mówi św. Paweł, dobrych uczynków, także tu i teraz tych rekolekcyjnych dobrych uczynków.

Na początku tego rozpoczynającego się dzisiaj nietypowego, bo rekolekcyjnego, procesu pragniemy się wsłuchać i usłyszeć Chrystusowe „biada”, skierowane pod adresem faryzeuszy i uczonych w Piśmie, ale skierowane także pod naszym adresem. To „biada” nie tylko mamy usłyszeć, ale mamy uczynić wszystko, aby rozbrzmiewało ono w naszym rozumie i w naszym sercu w czasie całych rekolekcji. To słowo ma nas przywoływać do porządku, dyscyplinować, upominać, szczególnie wtedy kiedy pojawią się rekolekcyjne pokusy, jak np. pokusa rekolekcyjnej zewnętrznej poprawności czy też pokusa odpuszczania sobie rekolekcyjnej dyscypliny i wiele innych. Gdy się pojawią, warto przypomnieć sobie Chrystusowe „biada”.

Chrystusowe „biada” ma nam przypominać, że rekolekcyjne ciężary są dla nas, tu obecnych, a nie dla tych, których tu nie ma. Bo my świadomie i dobrowolnie zgodziliśmy się, że będziemy rekolekcyjne ciężary będziemy dźwigać; daliśmy słowo, że je podejmiemy. Zwykle jest tak, że ci którzy omijają rekolekcyjne ciężary w czasie rekolekcji, podobnie postępują także w życiu codziennym, podejmując próby przerzucenia życiowych obciążeń na barki innych. Nie chcemy być takimi ludźmi ani w czasie rekolekcji, ani po ich zakończeniu. Chcemy potraktować Chrystusowe „biada” nie jako groźbę, ale jako ostrzeżenie, jako wezwanie do poprawy życia, gdyż i nam jak faryzeuszom z Ewangelii zdarza się w życiu przywiązywać wagę do spraw mało istotnych, a pomijać sprawiedliwość i miłość Bożą. Może my w kościele nie bijemy się o pierwsze miejsca, ale w tramwaju to już nam się to zdarza, nawet kosztem chorych i starszych. Może już dawno nie pozdrawiamy wielu ludzi, bo szkoda nam czasu, bo niby po co i za jakie zasługi mielibyśmy ich pozdrawiać, ale brak pozdrowienia z ich strony traktujemy jako przejaw braku wychowania i dobrych manier. Jakże często wyglądamy jak te dobrze zadbane i przystrojone grobowce, w których wnętrzu nie ma życia, w których kryje się czy króluje duchowa śmierć.

Pan Jezus swoim „biada” nie chce nas obrazić ani tym bardziej nam ubliżać. Pan Jezus chce nami wstrząsnąć i obudzić nas ze snu naszej zewnętrznej, życiowej poprawności. Przed Nim więc w czasie tych rekolekcji, jak woła psalmista, chcemy wylewać nasze serca. Niech On je leczy! Niech On je oczyszcza! Niech On je napełnia życiem. Pozwolę sobie zakończyć te rozważania zwrotem, który znamy z sal sądowych: „Proszę wstać! Sąd idzie!”.

Ryszard Stankiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

Jak owca zabłąkana i błąkająca się. I wciąż poszukiwana!
homilia - czwartek 28. tygodnia okresu zwykłego (rok I), 15 października 2015 r.
Rz 3, 21-29; Ps 130, 1-6; Łk 11, 47-54

„Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej, a dostępują usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie. Jego to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę mocą Jego krwi” (Rz 3, …). Te słowa św. Pawła prowokują we mnie wyznanie: „Wszyscyśmy zgrzeszyli i wszyscy pozbawieni jesteśmy chwały Bożej, a dostępujemy usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski, przez odkupienie, które jest w Chrystusie Jezusie…”. Te słowa wywołują z mojej pamięci wyznanie proroka Izajasza, które czynię dziś swoim: „Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, a Pan zwalił na Niego winy nas wszystkich. Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić, nawet nie otworzył ust swoich. Jak baranek na rzeź prowadzony, jak owca niema wobec strzygących ją, tak On nie otworzył ust swoich. (…) za grzechy mego ludu został zbity na śmierć. (…) Siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców. A On poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami” (Iz 53, 6-8.12). W ten sposób u początku rekolekcji, w tych słowach, poznaję siebie i poznaję Boga objawiającego się w Jezusie. Poznaję siebie jako owcę, która pobłądziła, a może nawet bardzo się pogubiła. Poznaję też Pasterza, który stał się owcą niemą „wobec strzygących ją” i barankiem, który „poniósł grzechy wielu i oręduje za przestępcami”. Zabłąkana owca. Wraca w mojej pamięci bardzo mocne sformułowanie, na które niedawno natrafiłem, że szatan usiłuje - i jest dla niego przewrotne, perwersyjne wyzwanie - „uświnić białą owcę”. Taktyką złego jest to, by powalić coś, co stoi na nogach. Może to brzmi brutalnie, może jest w tym przesada, ale czuję się jak owca „uświniona”, bo karmiąca się tym, czym żywią się świnie (por. Łk 15, 16), czasem zachowująca się jak wieprz albo dzik ryjący wszędzie, gdzie tylko popadnie, i swymi kłami raniący również innych. „Wszyscyśmy pobłądzili jak owce, każdy z nas się obrócił ku własnej drodze, …”. Może jestem jak błędny rycerz, jak walczący z wiatrakami Don Kichot, a może jak zabłąkany rycerz z kraju Basków, Ignacy z Loyoli. Może jestem jak ktoś zaginiony w akcji, jak ta ewangeliczna bardzo zapracowana Marta, której tak trudno usiąść i słuchać. Ale poznając siebie w tym wyznaniu proroka Izajasza poznaję też Jezusa, który „siebie na śmierć ofiarował i policzony został pomiędzy przestępców. A On poniósł grzechy wielu, i oręduje za przestępcami”. To niezwykłe, że On nie tylko „poniósł grzechy wielu”, czyli także moje, ale On również „oręduje za przestępcami”, czyli także za mną. I na tym polega sprawiedliwość Boża, że On, jedyny Sprawiedliwy, wziął na siebie karę za grzech, na którą my, przestępcy, zasłużyliśmy i w zamian dał nam, przestępcom, pełnię życia, która przynależy tylko sprawiedliwemu. Jeśli w to wierzymy, świadomi naszych grzechów i wyznając je ze skruchą, „dostępujemy usprawiedliwienia darmo, z Jego łaski”.

Pierwsze czytanie naprowadza nas na to, czym jest sprawiedliwość Boża, a Ewangelia mówi o mądrości Bożej. Posłuchajmy: „powiedziała Mądrość Boża: Poślę do nich proroków i apostołów, a z nich niektórych zabiją i prześladować będą. Tak na tym plemieniu będzie pomszczona krew wszystkich proroków, która została przelana od stworzenia świata, od krwi Abla aż do krwi Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem” (Łk 11, 49-51). Mądrość Boża nieustannie, bez zmęczenia, od stworzenia świata aż po dziś, - bo przecież nie skończyła tego robić w czasach „Zachariasza, który zginął między ołtarzem a przybytkiem”, - posyła proroków, to znaczy posyła pasterzy poszukujących zabłąkanych owiec, poszukujących tych „uświnionych” owiec, które są jak wieprze (!), które stały się dzikami (!) i ryją, i ranią, i zabijają rogami, które im wyrosły. Nie dają mi dziś spokoju powtórzone przez Jezusa słowa o przelanej krwi proroków, która będzie pomszczona. Ale gdy się przy nich zatrzymuję, wraca do mnie to, że również w pierwszym czytaniu słyszeliśmy o krwi: „Jego [Jezusa Chrystusa] to ustanowił Bóg narzędziem przebłagania przez wiarę mocą Jego krwi” (Rz 3, 25). W dzisiejszym fragmencie listu do Rzymian nie ma wzmianki, że krew Jezusa będzie pomszczona. Bo „taka jest Boża pomsta: On sam, w osobie swego Syna, cierpi za nas”. To słowa kard. Josepha Ratzingera z homilii na rozpoczęcie konklawe, które wybrało go papieżem: „Miłosierdzie Chrystusa nie jest tanim aktem łaski, nie oznacza banalizacji zła. Chrystus dźwiga w swym ciele i na swej duszy cały ciężar zła, całą jego niszczycielską siłę. On unicestwia i przekształca zło w cierpieniu, w ogniu swej cierpiącej miłości. Dzień pomsty i rok łaski spotykają się w tajemnicy paschalnej, w Chrystusie umarłym i zmartwychwstałym. Taka jest Boża pomsta: On sam, w osobie swego Syna, cierpi za nas” - mówił.

Mądrość Boża szuka nas, by nas doprowadzić nie tylko do poznania, ale też do doświadczenia sprawiedliwości Bożej, czyli miłosierdzia Boga! Przypomnijmy również inne słowa papieża Benedykta z drugiej części jego książki „Jezus z Nazaretu”: „chrześcijanin powinien pamiętać, że krew Jezusa mówi innym językiem niż krew Abla (zob. Hbr 12, 24). Nie woła o pomstę i karę, ale jest pojednaniem. Nie jest wylewana PRZECIW komuś, ale jest to krew wylana ZA WIELU, za wszystkich. «Wszyscy bowiem zgrzeszyli i pozbawieni są chwały Bożej (…). Jego to (Jezus) ustanowił BÓG narzędziem przebłagania dzięki wierze mocą Jego krwi» (Rz 3, 23.25)” (s. 202). Jesteśmy u początku ćwiczeń rekolekcyjnych, w których chcemy skorzystać z doświadczenia św. Ignacego z Loyoli, kiedyś niewątpliwie „zabłąkanego rycerza”, który poznawszy mądrość i sprawiedliwość Bożą, który poszukiwany i znaleziony przez Jezusa, stał się rycerzem Chrystusa. Używając języka z drugiego tygodnia ćwiczeń: Ignacy usłyszał wołanie Króla i stanął pod Jego sztandarem. Chcę zacytować słowa z książki Francois Sureau „Ignacy Loyola Przebudzenie”: „Godzinami będzie snuł nić wspomnień z właściwą sobie dokładnością. Widział siebie przelewającego darmo krew i gardzącego miłością. (…) Uznał się za próżnego i skupionego wyłącznie na sobie samym. Wspominał siebie z Pampeluny i nie mógł sobie darować, że ludzie ginęli z jego winy. Przygnębiało go nie tylko jego sumienie, lecz głównie miłość Ukrzyżowanego do ludzi, miłość zdeptana tym sromotniej, że zawsze dbał o chrześcijańskie pozory, Plwociny na świętym obliczu pochodziły z jego ust. Biczował Zbawcę i wbijał gwoździe w jego przeguby. Naśmiewał się na Kalwarii. A mimo to Chrystus go szukał. Czekał nań w Pampelunie, dał się słyszeć w tym pokoju. Nie odmówił mu miłości, choć on nie był jej godny. Na tę myśl zalewał się łzami, a jego zbolałym ciałem wstrząsały wstyd i wdzięczność. Życia mu nie starczy, by się zatracić w tkliwości Boga” (Kraków 2012, Wydawnictwo WAM, s. 79-80).

Tak autor, Francois Sureau, oddał doświadczenie Ignacego Loyoli z czasu, kiedy nie mogąc jeszcze chodzić leżał w łóżku. Rozmiłowany w czytaniu światowych książek pełnych zmyślonych historii, jednak nie miał do nich dostępu. W autobiografii „Opowieści pielgrzyma” czytamy: „Dano mu Życie Chrystusa i księgę Żywotów Świętych w języku hiszpańskim”. To tak, jak na rekolekcjach. Wchodzimy w przestrzeń ciszy. Ograniczamy również lekturę. Ignacy „czytał więc często te książki i nawet poczuł w sobie pewien pociąg do tego, co tam było napisane. Ale kiedy przerywał czytanie, rozmyślał niekiedy nad tym, co przeczytał, kiedy indziej zaś nad sprawami światowymi, które przedtem zajmowały jego umysł. (…) Tymczasem Pan nasz spieszył mu z pomocą i sprawiał, że po tych myślach następowały inne, zrodzone z tego, co przeczytał. (…) I tak powoli doszedł do rozeznania duchów, które w nim działały - jednego szatańskiego, drugiego Bożego”. To tak, jak na rekolekcjach. Owoce medytacji i lektury przeplatają się w nas z rozmyślaniami mającymi źródło w pozostawionej przez nas codzienności. Owca zabłąkana, będąc na rekolekcjach, choć próbuje podążać ścieżkami Słowa, chodzi wydeptanymi starymi ścieżkami swojego myślenia, wciąż błąka się w świecie swoich uczuć i myśli, i innych pozostałości po życiu poza owczarnią. A Bóg w swojej mądrości wciąż posyła swoje słowo, wciąż posyła proroków z krzepiącym słowem o sprawiedliwości Bożej i o miłosierdziu Bożym. Być może dzisiejszy dzień to dla ciebie taka „przeplatanka” obrazów z życia i z Ewangelii, myśli światowych i myśli od Boga. Pamiętaj, że Bóg w swojej mądrości działa pośród naszego życia, a nie poza nim! I przyjmij Go w swoim życiu!

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

Być sługą sprawiedliwości - jak Paweł, jak Maryja, jak Jezus, jak Bóg!
homilia - środa 29. tygodnia okresu zwykłego (rok I), 21 października 2015 r.
Rz 6, 12-18; Ps 124, 1-8; Łk 12, 39-48

Słowem, które dziś stanowi dla mnie łącznik - czy używając języka matematyki wspólny mianownik - między pierwszym czytaniem i Ewangelią, jest greckie słowo „doulos”, które może znaczyć „niewolnik” albo „sługa”. W pierwszym czytaniu, w liście do Rzymian, zostało przetłumaczone na język polski: „niewolnik”, a w Ewangelii: „sługa”. Wszyscy możemy o sobie powiedzieć „douloi”, wyznając, że jesteśmy „niewolnikami” albo „sługami”. Te słowa nie budzą miłych skojarzeń, więc może warto od wspomnieć, że św. Paweł rozpoczynając czytany w liturgii list do Rzymian, ale również inne listy, tym właśnie słowem określa swoją tożsamość: „Paweł, sługa Chrystusa Jezusa…” („Paulos, doulos Iēsou Christou…” - Rz 1, 1). Tym słowem określa siebie także Maryja w momencie Zwiastowania: „Oto Ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według twego słowa!” („idou hē doulē Kyriou, genoito moi kata to rēma sou!” - Łk 1, 38).

Opiszmy to, co się stało, w momencie naszego chrztu, ale również co stało się dziś (jesteśmy po spowiedzi) i co dzieje się każdorazowo w sakramencie pokuty, korzystając ze słów św. Pawła: „…byliście niewolnikami grzechu, daliście z serca posłuch nakazom tej nauki, której was oddano, a uwolnieni od grzechu oddaliście się w niewolę sprawiedliwości”. I „dzięki niech będą Bogu za to…”! Słyszymy o niewoli grzechu i niewoli sprawiedliwości. I tu trzeba podkreślić, że jest istotna różnica między niewolą grzechu i niewolą sprawiedliwości. Niewolnik grzechu jest trupem, niewolnik sprawiedliwości żyje. Św. Paweł określa naszą, czyli chrześcijan tożsamość, sformułowaniem: „ci, którzy ze śmierci przeszli do życia” (gr. „ek nekrōn zōntas”, „z martwych żyjący”)! Oto, co znaczy przejść z niewoli grzechu w niewolę sprawiedliwości. Człowiek umarły jest w pełnej niewoli, bo przecież trup się nie rusza! Człowiek żyjący ma pełną swobodę ruchu! Powiedzmy więc i my: „dzięki niech będą Bogu za to, że daliśmy z serca posłuch Słowu Życia”!

Św. Paweł mówi - zwróćmy na to uwagę - tak po prostu: „byliście niewolnikami grzechu, (…) , a uwolnieni staliście się niewolnikami sprawiedliwości”. Mówimy czasem, że natura nie znosi pustki. A św. Paweł z realizmem nam uświadamia: „jesteście niewolnikami tego, komu dajecie posłuch: bądź niewolnikami grzechu, co wiedzie do śmierci, bądź posłuszeństwa słowu Bożemu, co wiedzie do sprawiedliwości i życia” (por. Rz 6, 16). Apostoł używa też innego obrazu. Mówi, że są dwie możliwości: albo oddajemy swoje członki „jako broń nieprawości na służbę grzechowi” albo „jako broń sprawiedliwości na służbę Bogu”. Nasze ciało, nasze życie, nasze zdolności i talenty można wykorzystywać w służbie Boga albo w służbie grzechu. Chcemy więc wpatrywać się w Syna Bożego, który stał się człowiekiem i przyjął postać sługi (por. Flp 2, 6). Potrzebujemy się wpatrywać w Jezusa, który przyjął w swoim ludzkim sercu miłość Ojca do ludzi, dał z serca posłuch temu, czego pragnął Ojciec, i którego człowieczeństwo „stało się wolnym i doskonałym narzędziem Jego Boskiej miłości, która pragnie zbawienia ludzi” (KKK 609). Św. Paweł przypomina mi, że każdy niewolnik, również niewolnik służący grzechowi, ma serce spragnione słowa Bożego. Dziękujmy, że Bóg otworzył nasze serce na Dobrą Nowinę i prośby o łaskę posłuszeństwa słowu Bożemu w codzienności.

W Ewangelii również słyszymy o słudze, o niewolniku, ale zanim się mu przyjrzymy, najpierw przywołajmy kontekst. Wcześniej Jezus opowiada przypowieść o ludziach oczekujących powrotu pana z uczty weselnej. Mówi: „Szczęśliwi owi słudzy, których pan zastanie czuwających, gdy nadejdzie. Zaprawdę, powiadam wam: Przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał” (Łk 12, 37). Gdy słucham tych słów oczy otwierają mi się coraz szerzej, bo przecież to obraz wieczności. Czyżby, pytam zdumiony, tak właśnie miało być, że ów gospodarz, Ojciec niebieski, przepasze się, sługom wiernym i roztropnym, których zastanie czuwających, każe zasiąść do stołu, a obchodząc będzie im usługiwał?! Obchodząc będzie usługiwał! To Ojciec Wszechmogący, ale żeby „Wiecznie-Służący”?! Odwiecznie i na wieki Służący! Pytam jednak dalej, czy nie takiego Ojca objawił nam Jezus w wieczerniku umywając nogi swoim uczniom, podejmując tę posługę, którą jeśli to było możliwe powierzano niewolnikom nieizraelskim? Czy nie takiego Ojca objawił mi Syn, który z miłości przyjął postać sługi (w Mt 12, 18 nawet „ho pais”, a nie „ho doulos”)?

Sięgam do encykliki „Redemptoris Mater”, gdzie św. Jan Paweł pisze o Maryi: „Ta, która przy zwiastowaniu nazwała siebie «służebnicą Pańską», pozostała do końca wierna temu, co ta nazwa wyrażała. Przez to zaś potwierdziła, że jest prawdziwą «uczennicą» Chrystusa, który tak bardzo podkreślał służebny charakter swego posłannictwa: Syn człowieczy «nie przyszedł, aby Mu służono, lecz aby służyć i dać swoje życie na okup za wielu» (Mt 20, 28). W ten sposób też Maryja stała się pierwszą wśród tych, którzy «służąc Chrystusowi w bliźnich przywodzą braci swoich pokorą i cierpliwością do Króla, któremu służyć znaczy królować» i osiągnęła w pełni ów «stan królewskiej wolności», właściwy dla uczniów Chrystusa: służyć - znaczy królować!”. Ale największym zaskoczeniem było dla mnie to zdanie z encykliki: „Jej wyniesieniem królewskim nie przestaje być chwała służenia: wzięta do nieba nie zaprzestaje owej zbawczej «służby», w której wyraża się macierzyńskie pośrednictwo «aż do wiekuistego dopełnienia się zbawienia wszystkich wybranych»” (RM 41). Maryja nie zaprzestaje zbawczej służby!

Dziś Jezus przestrzega nas, że sługa może zbłądzić: bić, jeść, pić, upijać się, czyli być otumanionym przez skupienie się na sobie. Ale zatrzymuje moją uwagę to, co robi sługa wierny i roztropny. Jego zadanie polega na tym, by „na czas wydzielać żywność” („en kairō to sitometrion”) chłopcom i służkom z domu swego pana. Jedno z tłumaczeń naprowadziło mnie na intuicję, że ów sługa miał każdemu dać porcję żywności, która była dobra, odpowiednia i pożyteczna dla każdego. To przypomniało mi doświadczenie manny, którą Bóg dawał codziennie Izraelitom w czasie wędrówki na pustyni: „ten, który zebrał wiele, nie miał nic zbywającego, kto zaś za mało zebrał, nie miał żadnego braku - każdy zebrał według swych potrzeb” (Wj 16, 18); „zbierali to każdego rana, każdy według swych potrzeb” (Wj 16, 21). Być jak Maryja, zawsze służebnicą Pańską, to znaczy w sposób dyskretny być wrażliwym na braki nowożeńców w Kanie Galilejskiej. Być wrażliwym na braki! Być wrażliwym jak Jezus dotykający brudnych nóg swoich uczniów! Być sługą i niewolnikiem tych, którzy doświadczają braków, jak Bóg, który towarzyszy swojemu ludowi z Egiptu do Ziemi Obiecanej. Być wrażliwym jak Bóg Wszechmogący i „Wiecznie-Służący”! Prośmy o to z Maryją: „oby się stało” (gr. „genoito” - Łk 1, 38), byśmy byli jak Ona niewolnikami Boga. Prośmy ze św. Pawłem: „oby się nie stało” („mē genoito” - Rz 6, 15), byśmy nie wrócili do bycia niewolnikami grzechu, co wiedzie ku śmierci.

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl