O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Dojrzałość psychoseksualna. Wyzwania,... 26-28 czerwca 2015 - ...


Dojrzałość psychoseksualna. Wyzwania, kierunki i towarzyszenie
Szkoła Kierownictwa Duchowego
26-28 czerwca 2015

TEKSTY HOMILII
które w czasie sesji wygłosili
Hans Zollner SJ i Krzysztof Wons SDS

 

Dotykający trędowatego Jezus - wzorem dojrzałości
homilia - piątek 12. tygodnia okresu zwykłego (rok I), 26 czerwca 2015 r .
Rdz 17, 1.9-10.15-22 Ps 128, 1-5; Mt 8, 1-4

Spróbujmy rozważyć te dwa czytania, by zrozumieć je choć trochę lepiej. Całe Pismo Święte mówi o misterium Chrystusa, o misterium Jego Męki i Zmartwychwstania. Jak mówiła konstytucja dogmatyczna „Dei Verbum” Soboru Watykańskiego II „Nowy Testament był ukryty w Starym, a Stary w Nowym znalazł wyjaśnienie” (DV 16). Rozważmy więc, na sposób jezuicki, trzy punkty.

Punkt pierwszy. Stary Testament, w rozdziale siedemnastym Księgi Rodzaju, który odczytaliśmy, mówi w jakiś sposób o zmartwychwstaniu. Abraham i Sara są, cytuję, „prawie umarli”, ale wierzą w Boga, który jest obietnicą zmartwychwstania. W ich synu, osób niemalże martwych, żyje nadzieja zmartwychwstania. Także Ewangelia zawiera orędzie zmartwychwstania. W rozdziale ósmym Ewangelii wg św. Mateusza znajdujemy pierwsze uzdrowienie opisane w tej Ewangelii. Tu zostaje nam ukazany Jezus, który ma pasję (wł. „passione”) i współczucie (wł. „compassione”). On, Czysty, dotyka nieczystego i poprzez ten dotyk, dosłownie, uzdrawia. Tak więc przystępujemy do Eucharystii, do obecności Pana umarłego i zmartwychwstałego; przystępujemy z naszym trądem, z naszymi zranieniami, z naszą śmiercią i prosimy, żeby Pan nas ożywił. Bo gdy już zostaniemy uzdrowieni, będziemy mogli zaangażować się w posługę innym ludziom. To jednak zakłada, że mamy odwagę przyniesienia naszych zranień, naszego trądu przed Niego.

Punkt drugi. Będziemy mówić o ludzkiej dojrzałości. Jedną z kolumn tej ludzkiej dojrzałości jest zdolność do relacji. I także w Jezusie widzimy przykład dojrzałości relacyjnej. Dynamika jego spotkania z trędowatym pozwala nam zobaczyć, jak spotykają się osoby w Duchu Świętym. Zwróćmy uwagę na czasowniki występujące w opowiadaniu o tym spotkaniu. Jezus schodzi z góry („zeszedł z góry”), potem jest mowa o trędowatym, że się zbliża („zbliżył się”) i że upada na twarz („upadł przed Nim”) i mówi z żywą wiarą o tym, czego chce. Co robi Jezus? Jezus wyciąga rękę („wyciągnął rękę”) i dotyka go („dotknął go”). Możemy więc zapytać, jak w naszych relacjach przeżywamy tę bliskość i odległość. Jak mamy to zrobić, by w relacjach nie szukać czegoś niewłaściwego, ale byśmy się dali dotknąć i dotykali innych osób.

Mała dygresja: dwa lata temu byłem w Meksyku, w największej katedrze Ameryki Łacińskiej, czyli w sanktuarium Matki Bożej z Guadalupe. Rozdawałem Komunię świętą i popełniłem „wielki błąd”. Przyszła pani z małym dzieckiem na ręku. Udzieliłem Komunii tej pani, a dotknąłem dziecko, żeby zrobić mu na czole znak krzyża, gest błogosławieństwa. [Wiedząc, co nastąpi] nigdy bym tego nie zrobił. Dlaczego? Siedemset czy osiemset osób, które tam były, widząc to, również chciało być dotkniętymi. Bo, [okazuje się], że w Meksyku błogosławieństwo nie jest „ważne”, jeśli nie realizuje się poprzez dotyk, „poprzez skórę”.

Punkt trzeci. Będziemy mówić o pośrednictwie w integracji ludzkiej i duchowej. Dotknięcie trędowatego przez Jezusa jest gestem ludzkim połączonym z uznaniem posługi sług ołtarza. Jezus dotyka trędowatego, ale nie stawia go w opozycji do posługi liturgicznej kapłanów. Poleca uzdrowionemu iść i spotkać się z kapłanami. U podstaw tego tkwi rozważanie, czym jest miłość. W dawnej antropologii miłość była powiązana z wolą, z siłą woli. Intelekt, pamięć i wola - oto jak postrzegała człowieka antyczna antropologia w Biblii, a również ta scholastyczna św. Tomasza z Akwinu. Słyszeliście, że trędowaty prosi: „jeśli Ty chcesz, możesz mnie oczyścić”. W tej chwili nie odwołuje się on do woli Jezusa („teraz będę dzielny”), ale odwołuje się do miłości; do obecności miłości, która przemienia. W trzecim punkcie możemy rozważyć, jak wychowywać naszą wolę. I nie chodzi o taką wolę, by iść naprzód zaciskając mocno zęby, walcząc. Chodzi o wolę jako dyspozycyjność do służby i otwartość na Boże niespodzianki. Niech tak się stanie!

Hans Zollner SJ

---------------------------------------------------------------------

Co Bóg mógłby z nami uczynić, gdybyśmy Mu całkowicie zaufali!
homilia - sobota 12. tygodnia okresu zwykłego (rok I), 27 czerwca 2015 r.
Rdz 18, 1-15; Łk 1, 46b-50.53-54; Mt 8, 5-17

Inne trzy punkty. Dęby Mamre to bardzo ważny fragment księgi Rodzaju. To miejsce teologiczne, w którym jak widzieliśmy wczoraj Stary Testament przygotowuje pełnię Nowego Testamentu. Od 500/600 roku po Chrystusie teologowie chrześcijańscy identyfikowali tych trzech mężczyzn z trzema osobami Trójcy. To ciekawe, że w tekście oryginalnym widzimy zmianę: od „trzech ludzi”, którzy przychodzą, przechodzimy do tego, że Abraham mówi: „O Panie,…” (w liczbie pojedynczej); Abraham zwraca się do tych trzech mówiąc: „wy”, a w pewnym momencie mówi: „ty, [Panie]”. Narodziny Izaaka, które zostają zapowiedziane w tej perykopie, to prefiguracja Jego potomka par excellence, Jezusa. Ukazanie się tych trzech w jakiś sposób prowadzi nas do tajemnicy Wcielenia. Znacie prawdopodobnie jedną z najsławniejszych ikon, ikonę autorstwa Andrieja Rublowa, która została uznana za kanoniczną i tak wiele razy była pisana ponownie. Na tej ikonie „znikają” Abraham i Sara, a pozostają jedynie ci trzej, którzy przedstawieni są jako aniołowie zajmujący miejsce wokół stołu. W wyjaśnieniu tej ikony podkreśla się i uwidacznia się równocześnie jedność Boga i Trójcę, czyli fundamentalną jedność, która jednak jest komunikacją i dzieleniem się w ramach życia Bożego. Nasz Bóg nie jest jedynie Istotą Najwyższą, która od czasu do czasu zechce się z nami skomunikować. Nasz Bóg jest komunikacją sam w sobie. Bóg otwiera nam swoje serce, abyśmy mogli odkryć Jego zamieszkiwanie wewnątrz nas. Wrócę na moment do mojej ulubionej świętej. Św. Teresa z Avila w „Twierdzy wewnętrznej” pisze o oczyszczeniu, które dokonuje się, gdy dochodzi się do siódmego mieszkania, i wtedy dusza zostaje wprowadzona do mieszkania Boga Trójjedynego samego w sobie. I kto ją tam wprowadza? Człowieczeństwo Jezusa, który bierze ją za rękę jak oblubieniec i prowadzi do tajemnicy, która żyje wewnątrz każdego z nas. Jeśli mówimy o … ludzkiej, jeśli mówimy o ranach, jakie nam się przytrafiają na drodze, często nie jest łatwo wierzyć w tę obecność Boga w nas. Jeśli jednak mamy odwagę, a także wytrwałość, by patrzeć w głębię tej rzeczywistości, możemy wejść w kontakt z Bożym działaniem wewnątrz nas. I w ten sposób nie zapominamy, że jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boże.

Drugi punkt. To ciekawe, że są powiązane ze sobą dwa teksty, w których mowa jest o „niemożliwości”. Sara mówi: „Nie, to niemożliwe, bym ja prawie umarła mogła mieć syna”. I śmieje się. Wyśmiewa Boga! To pozostaje w kontraście z tym, co czyni Jezus. Wczoraj widzieliśmy, że Jezus chce uzdrawiać. Chce uzdrowić trędowatego, który Go o to prosi. Dzisiaj uzdrawia inny rodzaj „trędowatego”, sługę poganina, kogoś, kto według Żydów jest poza zbawieniem. I Jezus czyni komentarz, który mógłby pobudzić nas do refleksji: „U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary, jak u tego poganina!”. Postawmy więc sobie pytanie: kiedy modlimy się, czy naprawdę oczekujemy tego, żeby Pan działał? Czy naprawdę jesteśmy przekonani do tego, o co prosimy? Czy też jesteśmy przerażeni tym, że Bóg weźmie nas za słowo? Wydaje mi się, że często modlimy się nie zdając sobie sprawy z tego, o co prosimy? Jeśli na przykład chcemy być świętymi i prosimy, żebyśmy byli świętymi, czy jesteśmy też gotowi, by zostać oczyszczonymi i by zostać zaskoczonymi przez Boga? Czy też śmiejemy się z Boga? I mówimy coś naszymi wargami, ale w gruncie rzeczy w to nie wierzymy. Jest takie powiedzenie, przypisywane św. Ignacemu, które mówi, że niewiele jest osób, które są w stanie ocenić, co Bóg mógłby z nimi uczynić, gdyby one Mu całkowicie zaufały. My ciągle mamy jakieś „hamulce” i jakieś „granice”. Chcemy mieć dobrą relację z Bogiem, ale żeby Bóg miał stać się kimś najważniejszym w naszym życiu i żeby działał w sposób, który nam się nie podoba?!

Trzeci punkt. Jezus, który jest ukazany w tej perykopie, żyje „w służbie”. Jego istnienie jest służbą! Gdy tylko uzdrowił sługę setnika, uzdrawia teściową Szymona Piotra. A potem przychodzi do Niego tak wielu ludzi, którzy również chcą być uzdrowieni. Ewangelista cytuje proroka: „On wziął na siebie nasze słabości i nosił nasze choroby”. Jezus wypełnia to proroctwo, bo bierze na siebie nasze choroby. Na naszej drodze, w doświadczeniu naszych słabości i w tym, co nie przychodzi nam łatwo, nie jesteśmy sami. Bóg Trójjedyny jest wewnątrz nas i dla Niego nic nie jest niemożliwe! Jezus chce nas uzdrowić! On zna naszą ludzką kondycję i chce nas wyzwolić, byśmy dzielili Jego misję. Czytamy w Dziejach Apostolskich, że „więcej szczęścia jest w dawaniu aniżeli w braniu” (Dz 20, 35). Prośmy Pana, byśmy byli gotowi na Bożą interwencję, także wówczas, gdy ona nas zaskakuje i byśmy byli gotowymi pełnić Jego wolę.

Hans Zollner SJ

---------------------------------------------------------------------

Jezus uzdrawia zranione i już prawie „pogrzebane” dziecko!
homilia - 13. niedziela okresu zwykłego (rok B), 28 czerwca 2015 r.
Mdr 1, 13-15; 2, 23-24; Ps 30; 2 Kor 8, 7.9.13-15; Mk 5, 21-24.35b-43

Drodzy! W tych dniach mierzyliśmy się także ze swym cierpieniem; z tym cierpieniem, które wynika z ludzkich grzechów, z ludzkich błędów, z ludzkiej niedojrzałości. W świecie cierpienie jest od zawsze, to znaczy jest od kiedy wydarzył się grzech pierworodny. Ten świat jest jakby złamany, pokiereszowany, przetrącony grzechem. Grzech sprawia, że w historii świata jest wiele cierpienia. Świat jest pełen kobiet z dzisiejszej Ewangelii, z których uchodzi życie i które potwornie cierpią nie znajdując żadnej pomocy od lekarzy. Świat jest pełen ojców, takich jak Jair, którzy patrzą na cierpienie swoich dzieci; którzy patrzą, jak ich dzieci odchodzą i nie mogą im pomóc. Świat jest pełen dzieci, jak córka Jaira, którym w tak młodym wieku śmierć zagląda w oczy. Ile jest pytań do Boga! Ile jest w ludzkim sercu pytań: „dlaczego?”.

Dzisiejsze słowo przede wszystkim porządkuje nasze myślenie i pomaga nam jeszcze raz uwierzyć w Boga, którym jest Bogiem życia. Pierwsza lektura zaczerpnięta dzisiaj z księgi Mądrości, która chronologicznie rzecz biorąc jest jedną z ostatnich ksiąg Starego Testamentu, a powstała prawdopodobnie w Aleksandrii, w Egipcie, pomaga nam porządkować naszą wizję świata pośród cierpienia. Mówi nam najpierw, że „Bóg nie uczynił śmierci”! To jest coś pierwszego, co słowo chce położyć na sercu nam, ludziom cierpiącym, czasem nawet złamanym przez cierpienie, przez cierpienie niesłuszne. Bóg nie jest autorem śmierci! „Bóg… nie cieszy się ze zguby żyjących”. Bóg daje zdrowie! „Byty tego świata”, które On stworzył, „niosą zdrowie”. To pierwsza prawda, którą być może potrzebujemy odnowić również w naszej historii życia, w której pojawia się tyle cierpienia i tyle pytań „dlaczego?”. Nic z tego, co jest cierpieniem, nie ma źródła w Bogu! Bóg nie jest autorem najmniejszego nawet ludzkiego cierpienia!

Bóg jest miłośnikiem życia, jak powie na innym miejscu ta sama księga biblijna (Mdr 11, 26). Bóg kocha życie! Bóg jest Pełnią Życia i - jak mówi nam dzisiaj - stworzył nas do pełni życia: „Dla nieśmiertelności Bóg stworzył człowieka”. Tę „nieśmiertelność” rozumiemy tu nie tylko w kategoriach czasu, jakimi zwykle się posługujemy, ale rozumiemy ją w kategoriach pełni. Bóg okaże to, co znaczy pełnia życia, nie tylko kiedyś tam, ale… ważne jest, byśmy dzisiaj nie wątpili i ważne jest, byśmy dzisiaj nie przestali wierzyć, że Bóg patrzy na życie każdego z nas - także to, w którym jest cierpienie i krzywda, które nie mają wytłumaczenia - i mówi do każdego z nas: „Chcę dla ciebie pełni życia! Chcę, abyś żył w pełni!”.

Potem księga Mądrości we fragmencie dziś odczytanym przypomina nam, od kogo pochodzi śmierć: „A śmierć weszła na świat przez zawiść diabła i doświadczają jej ci, którzy do niego należą”. Ilekroć ulegamy temu, co złe… ilekroć ulegamy podszeptom zła, wchodzimy w śmierć. Śmierć „rodzi się” tam, gdzie pojawia się grzech. Wszyscy nosimy w sobie tę „zdolność” śmierci i także tę „zdolność” ranienia siebie i ranienia innych. Ale Bóg przychodzi do nas i pochyla się nad nami, tak jak Jezus pochylił się nad kobietą z dzisiejszej Ewangelii, tak jak pochylił się nad Jairem, ojcem konającej i umarłej córki, tak jak pochylił się nad samą tą dziewczynką. I mówi Bóg: „Chcę być żył! Chcę byś żyła!”. Co mówi mi i nam najpierw dzisiejsza Ewangelia? Mówi nam najpierw, że nie ma takiej choroby czy nieszczęścia, także tego, które już doprowadziło ludzkie życie do grobu, z których Bóg nie mógłby mnie i nas wyprowadzić.

Bóg, który jest Dawcą życia, jest również Panem życia. Kobieta z dzisiejszej Ewangelii może być symbolem wszystkich tych ludzi, o których o. Hans mówił nam w tych dniach. Ona może być symbolem ludzi, którzy z jakiegoś powodu cierpią na utratę życia. Jej uchodząca krew, która według Biblii jest siedliskiem życia, jest symbolem życia uchodzącego z ludzi; ludzi, którzy na naszych oczach się zatracają i giną, bo przeżyli coś, co im zabiera życie. I żaden lekarz im pomóc nie może. Tymczasem On, Jezus, przychodzi do każdego z poranionych, do wszystkich tych ludzi, ze swoją miłością i mówi: „Chcę, być żył! Chcę, byś żyła!”. Jezus jednak przywraca tej kobiecie nie tylko zdrowie fizyczne. Ta kobieta cierpiała na upływ krwi, a skoro tak, to według Prawa Mojżeszowego była nieczysta: nieczysta rytualnie, nieczysta duchowo, nieczysta społecznie; a więc czuła się nieczysta przed Bogiem i nieczysta pośród ludzi, wśród których żyła. Jezus wyprowadza ją nie tylko z choroby fizycznej, ale z tego poczucia bycia nieczystą: nieczystą przez Bogiem i wśród ludzi. To piękny obraz, który niesie dla nas Dobrą Nowinę i pocieszenie dla każdego człowieka: przed Bogiem wszyscy jesteśmy umiłowani. Nawet gdyby nasza ludzka historia została sponiewierana do granic ludzkich możliwości, zanieczyszczona i zohydzona, Bóg może ją na nowo uczynić czystą i przywrócić w nią życie.

Jezus mówi do Jaira, ojca konającej i zmarłej córki: „Nie bój się, tylko wierz”. Mówi te słowa do również każdego człowieka żyjącego w świecie i przytłoczonego cierpieniem. Mówi te słowa do mnie w czasie modlitwy: „Nie bój się, tylko wierz”. Dwunastoletnia córka Jaira, którą Jezus wskrzesza, przypomina nam znowu tę kobietę cierpiącą na upływ krwi. Egzegeci zwracają uwagę na pewną zbieżność, a mianowicie na fakt, że kobieta cierpiała na upływ krwi przez dwanaście lat i wskrzeszona córka Jaira również miała dwanaście lat. Po raz pierwszy usłyszałem dziś tę Ewangelię w nowy sposób, że mianowicie Jezus uzdrowił w tej kobiecie dwunastoletnie dziecko. Być może to dziecko kiedyś przyprawiono o śmierć, gdy ono czekało na życie. Ta kobieta może być symbolem ludzi, którzy zatrzymali się w okresie dojrzewania; ludzi, którzy jako dzieci zostali skrzywdzeni, zranieni czy sponiewierani. Jezus, który w Ewangelii mówi do dziewczynki: „Talitha kum”, wypowiada te słowa także do każdego dorosłego człowieka, który nosi w swoim życiu jakiś krzyż cierpienia z powodu zranionego dzieciństwa. Jezus uzdrawia to zranione i może już prawie „pogrzebane” dziecko. Jezus mówi: „Talitha kum! Mówię ci, wstań!”. Bardzo piękny jest ten obraz i niech on zostanie w naszej pamięci: Jezus wyciąga rękę do tej dziewczynki i ją podnosi. Połączmy ten obraz z obrazem Boga Stwórcy, który wyciąga rękę w stronę Adama (pamiętamy dzieło Michała Anioła) i pyta go: „czy chcesz żyć?”, a Adam wyciąga swoją rękę w stronę Stwórcy i mówi: „chcę!”. Bóg pyta mnie w czasie tej Eucharystii: „czy chcesz żyć?” i czeka na moją odpowiedź. Jego dotyk jest zawsze dotykiem życia!

Krzysztof Wons SDS

---------------------------------------------------------------------

----------------------------------------------------
w tekstach spisanych z nagrania
zachowano styl języka mówionego; 
tłum. z jęz. włoskiego : Danuta Piekarz
(red.)
----------------------------------------------------

=== === ===

 

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl