O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Zeszyty Formacji Duchowej nr 72 - Zranienia miejscem dojrzewa ...


ZESZYTY FORMACJI DUCHOWEJ nr 72  

 

Zranienia miejscem dojrzewania

 Amedeo Cencini FdCC

kanosjanin, kierownik duchowy,
znany i ceniony włoski formator,
wykładowca na Papieskim Uniwersytecie
Salezjańskim i "Claretianum" w Rzymie

 

72. numer Zeszytów Formacji Duchowej zawiera zapis treści, którymi Amedeo Cencini FdCC podzielił się w czasie sesji formacyjnej w ramach Szkoły Kierownictwa Duchowego. Spotkanie „Zranienia miejscem wzrastania” odbyło się w Centrum Formacji Duchowej w Krakowie w dniach 14-16 listopada 2014 r.

 

homilie wygłoszone przez Amedeo Cencini FdCC
w czasie sesji „Zranienia miejscem wzrastania” 
>>>.

nagrania konferencji Amedeo Cencini FdCC >>>.

 

*** *** ***

 

Słowo z Centrum Formacji Duchowej

Jak mówi jedno z podań, świętemu Marcinowi ukazał się Szatan pod postacią Chrystusa. Lecz Święty nie dał się oszukać. Zdemaskował demona jednym pytaniem: „Gdzie masz swoje rany”. Krótkie opowiadanie kryje w sobie jedną z podstawowych prawd: Jezusa mogę rozpoznać po Jego ranach. A jeśli Jego rozpoznaję po ranach, to w Nim i siebie rozpoznaję po ranach, ponieważ rany, które nosi, to są moje rany. On utożsamił się z każdym zranionym człowiekiem. Wszystkie ludzkie rany są Jego ranami Chrystusa.

Rany stanowią integralną część prawdy o nas samych. Wszyscy nosimy w sobie „pęknięcie” - ślad po grzechu pierworodnym. To pęknięcie czyni naszą naturę kruchą, „ranliwą”, podatną na nowe zranienia, które są jak niezagojone „ślady sytuacji przecierpianych w przeszłości” - tłumaczy o. Amedeo Cencini, autor konferencji, które publikujemy w bieżącym numerze Zeszytów. Zranienia - dopowiada Autor - to „coś co jeszcze się nie zakończyło, jeszcze pozostają jakieś konsekwencje tego wydarzenia” . Nie zawsze dobrze sobie z nimi radzimy. Nie potrafimy właściwie zaopiekować się nimi. Czasami ukrywamy je, ponieważ przypominają nam o naszej kruchości. Zamiast poddać je leczeniu ukrywamy je pod „śnieżnobiałym bandażem”. Lecz rana nie leczona zaczyna ropieć, co może prowadzić do pogorszenia stanu i zapalenia. Musimy uznać, że jest w nas jeszcze wiele „ziem misyjnych”, schorzeń, które czekają na Ewangelię, wiele ran, które potrzebują na Lekarza. Nikt z nas nie jest „okazem zdrowia”. Jezus temu się nie dziwi. Wprost przeciwnie. Jakby dodaje nam odwagi w spotkaniu w przyznawaniu się do swoich ran: „Nie potrzebuję lekarza zdrowi, lecz ci, który się źle mają” (Mk 2, 17). On wie, że Go potrzebujemy, że jesteśmy ranliwi. Próba zaprzeczania temu jest pokusą, kłamstwem, fundamentalną nieprawdą o nas, a nawet jakimś rodzajem życia w niewierze. Nie wierzę „niezranionym wiarom” (…) - woła Tomáš Halík - nie wierzę wiarom, które potrafią przetańczyć świat, nie zaznawszy jego bólów - bez szram, bez blizn, bez oparzeń – oferując natrętnie na współczesnym rynku religijnym jedynie swoje lśniące powaby”.

Kto w swoich oczach chce pozostawać „zdrowiusieńki”, ryzykuje, że rozminie się z najlepszym Lekarzem. Jezus wziął na siebie nasze rany, a „w Jego ranach jest nasze zdrowie” (Iz 53, 5). Potrafi nas uzdrawia. Zna się na tym najlepiej. Lecz potrzebuje naszej zgody – abyśmy pozwolili Mu leczyć nasze rany. Są takie rany z którymi nie wystarczy iść do zaprzyjaźnionej duszy i się prze nią wygadać, nie wystarczy pójść do psychologia czy wybitnego pedagoga. Są rany, które, bez zaniedbywania ludzkiej pomocy, potrzebują ostatecznie Zbawiciela. On nie tylko potrafi leczyć nasze rany, ale – jak mawiała św. Hildegarda z Bingen – potrafi zamieniać je w perły. Potrafi uczynić je miejscem szczególnie płodnym, życiodajnym. Nasze rany mogą stać się naszym „pedagogiem” – zauważa o. Cencini. Jest jednak jeden warunek do spełnienia – dodaje Autor – trzeba nauczyć się „przeżywać je w perspektywie zbawienia i odkupienia”. Nie czekać, nie zwlekać, ale przychodzić do Niego z ranami i stawać z nimi pod krzyżem. Im dłużej bowiem czekamy z leczeniem, tym bardziej uodporniamy się na nie: „Najbardziej odległe zranienia - zauważa o. Cencini - są najbardziej odporne na przemianę, najmocniej utrwalone”. To ważne, aby zadbać o siebie, nie przeoczyć niezagojonych ran, przyznać się do nich, przyjść z nimi do najlepszego Lekarza i pozwolić Mu je leczyć. W naszych ranach możemy spotkać zmartwychwstałego, żyjącego Jezusa, zdumieć się i zawołać „felix culpa!” - „błogosławiona wina”.

Konferencje o. Cenciniego, które publikujemy, są jak drogowskazy - pokazują drogę do uzdrowienia naszych ran i uczą jak się na niej rozważnie poruszać. Prowadzi do spotkania z Ukrzyżowanym i Zmartwychwstałym Jezusem, który wziął nasze rany na siebie i ze śladami tych ran wstąpił do nieba, abyśmy mogli żyć: «Ja przyszedłem po to, aby mieli życie i mieli je w obfitości» (por. J 10, 10). Dziękuje Autorowi za wierną, długoletnią współpracę z naszym krakowskim Centrum i za to, że możemy podzielić się z Czytelnikami treściami jego rozważań, które uczą mądrości i wnoszą dużo nadziei w nasze zranione życie.

Krzysztof Wons SDS

*** *** ***

 

Spis treści

  • Słowo z Centrum Formacji Duchowej
  • Życiowe zranienia: ich natura, rozróżnienie, konsekwencje.
  • Zranienia i pamięć.
  • Integracja zranień (z przeszłości).
  • Zjednoczenie w Chrystusie (zranień dawnych i obecnych).
  • Oścień dla ciała (zranienia w obecnym czasie).
  • „Czekają mnie więzy i utrapienia” (zranienia przyszłości).
  • Pytania i odpowiedzi
*** *** ***

 

   

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl