O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Ćwiczenia Ignacjańskie 11-19 października 2017 - info i homil ...


Ćwiczenia Ignacjańskie
11-19 października 2017

 

W dniach 11-19 października 2017 r. przeżywaliśmy Ćwiczenia Duchowne św. Ignacego Loyoli. W rekolekcjach wzięły udział 33 osoby, którym towarzyszyli - wprowadzając do modlitwy i w kierownictwie duchowym - duszpasterze CFD.

Prosimy o modlitwę w intencji
uczestników i prowadzących oraz kierowników duchowych !

homilie – część druga
14-16 października 2017
>>>.

homilie – część trzecia
17-19 października 2017
>>>.

---------------------------------------------------------------------

 NAGRANIA I TEKSTY HOMILII
wygłoszonych w czasie rekolekcji
- CZĘŚĆ PIERWSZA -
11-13 października 2017

---------------------------------------------------------------------

To Jezus „zachowuje dobre wino”! My możemy tylko i aż współpracować
homilia - uroczystość NMP Matki Zbawiciela (u salwatorianów/ek), 11 października 2017 r.
Iz 9, 1-3.5-6; [Ps:] 1 Sm 2, 1-5.6-8d; Dz 1, 12-14; J 2, 1-11

11 października my, salwatorianie i salwatorianki, przeżywamy uroczystość NMP Matki Zbawiciela. Bóg w swojej Opatrzności spotkał nas ze sobą i dlatego u początku rekolekcji czytamy Ewangelię, słuchając o „początku znaków”, które Jezus uczynił. Na początku rekolekcji słuchamy o „początku znaków”. Słowo „znak”, być może rodzi w nas skojarzenie ze słowem „cud”, ale akcent w tym słowie wyraźnie jest postawiony na Osobie dokonującej cudu, ale nie na samym cudzie. „Znak” wprost wskazuje na Jezusa! To dla nas u początku ćwiczeń rekolekcyjnych ważny sygnał. Patrzmy na Jezusa! Cała uwaga skupiona na Jezusie!

A teraz chciałbym z wami zatrzymać się na słowach starosty weselnego wypowiedzianych do pana młodego: „Każdy człowiek stawia najpierw dobre wino, a gdy się napiją, wówczas gorsze. Ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory!”. Porusza mnie słowo: „ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. My mamy pewną „przewagę” nad bohaterami tamtych wydarzeń, zwłaszcza nad starostą weselnym. Mamy „przewagę” nad starostą weselnym, ponieważ on nie wiedział, skąd pochodziło wino, a my wiemy. Jesteśmy podobni do sług i równocześnie do tych sług jesteśmy bardzo niepodobni. Jesteśmy podobni do sług, bo wiemy, skąd było wino, tak jak oni wiedzieli, a jesteśmy zupełnie do nich niepodobni, ponieważ oni się napracowali, nosząc wodę się spocili, wcześniej zaufali słowom Maryi, a potem byli posłuszni Jezusowi, a potem podjęli ryzyko czerpania płynu, który nosili, i zaniesienia go staroście weselnemu. Oni się napracowali, a my – nie. Można powiedzieć, że te sługi na weselu łaska wiedzy, skąd było wino, drogo kosztowała, a my tę łaskę wiedzy otrzymujemy darmo. Myślę, że to jest zachęta, by serdecznie Panu Bogu dzisiaj podziękować za tych, którzy szli przed nami, tak jak ci słudzy, przecierali dla nas szlaki i wyznaczali nam te szlaki wiary. W górach, żebyśmy my mogli iść szlakiem, ktoś ten szlak musiał „przetrzeć”, wyznaczyć, zrobić. Tamci słudzy z Kany naprawdę przeszli „ćwiczenia duchowne”, w pełnym tego słowa znaczeniu. Oni ćwiczyli nie tylko mięśnie, ale ćwiczyli swoje zaufanie w relacji z Maryją, Matką Syna, a potem w relacji z Jezusem, Synem Matki. Myślę, że możemy podziękować już na początku tej naszej drogi za św. Ignacego z Loyoli, nawet jeśli nie znamy jeszcze dokładnie jego drogi życiowej, drogi duchowej. Bo on szedł przed nami, dawał się prowadzić, uważnie obserwował siebie, szukał znaków i poruszeń pochodzących od anioła dobrego, ale też zmagał się z „anty-znakami”, z pułapkami zastawianymi przez nieprzyjaciela, przez anioła złego. I reguły życia duchowego, z których korzystamy czy będziemy korzystać, spisał po przejściu szlaku. Te reguły mogą nam posłużyć za „poręcz”. On rzeczywiście ćwiczył się duchowo, a my możemy tę drogę przejść za nim.

Porusza mnie, jak powiedziałem, w tej Ewangelii słowo: „ty zachowałeś dobre wino aż do tej pory”. To zdanie we mnie prowokuje uśmiech na twarzy. Bo z perspektywy pana młodego można by w tym momencie poczuć pewne zakłopotanie. Bo, czy to on „zachował dobre wino”? On „zachował dobre wino”? On przecież, najwyraźniej, nawet nie wiedział, że wina zabrakło. Pan młody nic nie zrobił, żeby zdobyć wino, którego brakowało. „Zachowanie dobrego wina”, my o tym wiemy, to tak naprawdę dzieło Jezusa. Gdyby „panem młodym”, zawołanym przez starostę, był właśnie Jezus, to starosta miałby wtedy naprawdę rację. Mówię o tym „gdyby”, bo św. Jan Ewangelista chyba nie byłby sobą, gdyby w opowiadaniu nie było jakiejś poruszającej do głębi dwuznaczności. Pierwszy raz do mnie dotarło, że nie ma powiedziane o jakiego „pana młodego” chodzi. My domyślamy się, że to ten z wesela… A właśnie w czwartej Ewangelii tego określenia: „pan młody” użył Jan Chrzciciel mówiąc o Jezusie. Powtórzmy więc, że to Jezus, którego dzisiejsza uroczystość wskazuje jako Zbawiciela, „zachował dobre wino aż do tej pory”! Podkreślmy to, ile razy chcemy, żeby zapamiętać, że pan młody z Kany nie mógł „się zbawić” sam, mógł być zbawiony przez jedynego Zbawiciela. Nie mógł „się zachować” sam, mógł być zachowany przez jedynego Zbawiciela, przez jedynego, prawdziwego Boga.

My nie możemy siebie samych zbawić, nie możemy uwolnić się od grzechu. Może to zrobić tylko Jezus, Zbawiciel. W tym sensie my nie możemy siebie samych „zachować”, „zachować dobre wino” w naszym życiu i w nas aż do końca tak naprawdę może tylko Jezus. My możemy tylko i aż, „tylko i aż”, współpracować w dziele zbawienia swojego i w dziele zbawienia innych. W „zachowaniu dobrego wina” w Kanie Galilejskiej, widzimy to, mieli również swój współudział inni: Maryja, bardzo uważna i dyskretna, oraz słudzy, bezgranicznie ufający i bardzo pracowici. Adresatami tej pochwały starosty powinni więc być zasadniczo Pan Jezus, ewentualnie Jego współpracownicy, to znaczy Maryja i słudzy. I znów to pogłębia nasze spojrzenie na wydarzenie ćwiczeń rekolekcyjnych. Bo może będzie tak, że owoce ćwiczeń rekolekcyjnych w nas będziemy zawdzięczać nie naszemu jedynie zmaganiu, ale również zmaganiu innych, w łączności z nami na modlitwie, w łączności z nami w pracy, w wyrzeczeniu czy w łączności z nami nawet wśród cierpienia.

Pan młody „zachował dobre wino”, bo „zachował” na weselu, to znaczy zaprosił na wesele Maryję, Jezusa, sługi. Ta ważna informacja może też w nas sprowokować, tak to nazwę, pewną pokusę. Bo skoro pan młody sam nic nie zrobił, poza zaproszeniem Maryi i Jezusa, a i tak „wino zostało zachowane”, to – pomyśli ktoś, że – może wystarczy zaprosić Maryję i Jezusa, nadto jeszcze zorganizować dobre „zaplecze” w postaci „sług”, którzy będą się pocić pracując, modląc się za nas, cierpiąc i ofiarując swoje cierpienia za nas, i owoc w postaci „zachowania dobrego wina” gwarantowany. Pan Jezus zaproszony, Maryja - też, zaplecze gotowe i nic nie musimy robić, będąc jedynie zakłopotanymi, że „się robi”. Nawet braków nie trzeba będzie samemu zauważać, wysiłku zaufania nie trzeba będzie podejmować, itd., wszystko się zrobi. „Proszę księdza, ja już zaprosiłem Maryję i Jezusa do mojego życia!”. To dobrze, a nawet bardzo dobrze! Czasem Pan Bóg zachowuje nas bez naszego udziału, nawet bez naszej świadomości naszych braków i Jego działania. Ale bywa też inaczej.

Bóg jak Ojciec i jako Ojciec uczy nas odpowiedzialnego przeżywania życia; uczy wzięcia życia w swoje ręce. I może twoje „ćwiczenia duchowne” będą polegały na tym, że Maryja z delikatnością pomoże ci zauważyć jakiś brak. Pomoże ci zauważyć pustkę w tobie. I równocześnie podpowie ci, że Bóg chce cię napełnić miłością, jak napełnił ją. Ona „napełniona łaską” przez Boga (Łk 1, 28), zaprosi cię w tych ćwiczeniach, żebyś pozwolił, abyś pozwoliła napełnić się łaską. A Jezus zaprosi się do tego, byś zwrócił uwagę, byś zwróciła uwagę na proste elementy rzeczywistości rekolekcyjnej, codzienności rekolekcyjnej (modlitwa, przygotowanie, refleksja, cisza), których owocem będzie to napełnienie ciebie łaską. Może będzie ci się wydawać, że potrzebujesz czego innego, innych słów czy innych obrazów, ale przyjmij to, przyjmij te słowa i te obrazy, które Jezus ci podsunie. Słudzy z Kany też zasadniczo potrzebowali wina, a nosili wodę, która stała się winem. Noś więc słowo Boga, które cię poruszy, którego być może na początku nie będziesz rozumieć i noszenie go będzie dla ciebie uciążliwe! Może nosząc je się napocisz, bo ono będzie cię konfrontowało z rzeczywistością twojego życia! Może spocisz się również nazywając rzeczy po imieniu przed sobą i w kierownictwie duchowym. Ale wierz, mocno wierz, że twój ludzki wysiłek zostanie włączony w dzieło „zachowywania” ciebie przez Jezusa! Jeszcze raz powtórzmy: wierzmy, że nasz ludzki wysiłek zostanie włączony w dzieło „zachowywania” nas przez Boga! Wierz, mocno wierz, że za łaską Jezusa to, co wydaje się jedynie „wodą” ludzkich słów, potokiem liter Pisma Świętego, stanie się kiedyś „winem” słowa Bożego, które „uderzy ci do głowy”, i przemieni twoje myślenie i życie. Zachowaj słowo Boga, a ono będzie ciebie zachowywało! Strzeż słowa Bożego, a ono cię będzie strzegło! I daj się prowadzić Jezusowi. „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie” – mówi i do nas Maryja (J 2, 5). No to, zróbcie!

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

[kolejne homilie udostępnimy w miarę możliwosci]

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl