O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Ćwiczenia Ignacjańskie 28 grudnia 2017 - 5 stycznia 2018< ...


Ćwiczenia Ignacjańskie
28 grudnia 2017 - 5 stycznia 2018

 

W dniach 28 grudnia 2017 - 5 stycznia 2018 r. przeżywaliśmy Ćwiczenia Duchowne św. Ignacego Loyoli. W rekolekcjach wzięły udział 82 osoby, którym towarzyszyło 9 kierowników duchowych: duszpasterze CFD, dwóch innych kapłanów (z archidiecezji gnieźnieńskiej i warszawskiej) oraz dwie siostry zakonne (ze zgromadzenia misyjnego Służebnic Ducha Świętego i zakonu urszulanek Unii Rzymskiej).

Dziękujemy za modlitwę w intencji
uczestników i prowadzących oraz kierowników duchowych !

 

homilie – część druga
1-3, 5 stycznia 2018 >>>
.

---------------------------------------------------------------------

 NAGRANIA I TEKSTY HOMILII
wygłoszonych w czasie rekolekcji
- CZĘŚĆ PIERWSZA -
28-31 grudnia 2017

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – święto Młodzianków Męczenników, 28 grudnia 2017 r.
1 J 1,5-2,2; Ps 124, 2-3.4-5.7b-8; Mt 2, 13-18

NAGRANIE HOMILII Z 28 GRUDNIA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Joachim Stencel SDS

---------------------------------------------------------------------

Powiedz Bogu o swoich oczekiwaniach, sprzeciwach, myślach!
homilia - piąty dzień Oktawy Narodzenia Pańskiego, 29 grudnia 2017 r.
1 J 2, 3-11; Ps 96, l-3.5b-6; Łk 2, 22-35

„Rodzice przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby przedstawić Go Panu” (Łk 2, 22 – gr. „anegagon”). Tego samego czasownika „przynieść, przyprowadzić” św. Łukasz użyje opowiadając Mękę Jezusa: „zebrała się starszyzna ludu, arcykapłani i uczeni w Piśmie i kazali przyprowadzić Go przed swoją Radę” (Łk 22, 66). W ten sposób, jeszcze zanim usłyszymy proroctwo Symeona o tym, że Dziecię Jezus będzie znakiem, któremu sprzeciwiać się będą, widzimy związek pomiędzy tymi wydarzeniami. To przypomnienie, że wszystkie wydarzenia Biblii i Ewangelii ukierunkowane są na Misterium Paschalne, a Krzyż i pusty Grób Jezusa, Jego Męka i Zmartwychwstanie, są kluczem otwierającym wszystkie słowa i wydarzenia Ewangelii i Biblii.

O Symeonie dowiadujemy się, że „wyczekiwał pociechy Izraela” (Łk 2, 25). Był „oczekującym”. Był „oczekującym”, podobnie jak Józef z Arymatei. Ewangeliści, Marek i Łukasz, tak właśnie scharakteryzują Józefa: „był wyczekującym” (Mk 15, 43), „oczekiwał” królestwa Bożego (Łk 23, 51). A jutro usłyszymy, że w świątyni jerozolimskiej są obecni ludzie „oczekujący wyzwolenia Jerozolimy” (Łk 2, 38). U początku ćwiczeń rekolekcyjnych możemy zapytać o nasze oczekiwania, o nasze pragnienia. Przytoczone przykłady z Ewangelii wskazują na dwa rodzaje oczekiwań: oczekiwanie przyjścia królestwa Bożego i oczekiwanie wyzwolenia Jerozolimy. Może dziś jest okazja, by nazwać po imieniu to, czego oczekujemy: w wymiarze duchowym i w wymiarze doczesnym. Życie nam uświadamia, że trudno jest czasem wypuścić z ręki i z serca te doczesne oczekiwania. Przykład tej trudności mamy na początku Dziejów Apostolskich, kiedy w chwili swego wniebowstąpienia Jezus zapowiada zesłanie Ducha Świętego, a świadkowie tego wydarzenia pytają: „Panie, czy w tym czasie przywrócisz królestwo Izraela?” (Dz 1, 6). Przyjrzyjmy się naszym pragnieniem, naszym oczekiwaniom. Trzeba je rozeznawać i oczyszczać w ogniu miłości Misterium Paschalnego.

Dziś w pamięci wróciła mi informacja sprzed prawie roku z homilii na pogrzebie wolontariuszki, który zginęła w Boliwii, śp. Heleny Kmieć: „wypełniając ankietę dla linii lotniczych WIZZ-Air jako stewardessa dała odważną odpowiedź na postawione jej pytania: Plany na najbliższy rok: duszpasterstwo lotnicze, uporządkowanie, nauczyć się hiszpańskiego; na następne 5 lat: rodzina, praca dająca satysfakcję, być bardziej dla innych; plan długoterminowy: świętość – jako cel ostateczny! Dla niej to było takie całkiem normalne: lotnisko, rodzina, świętość!”. Oto plany, oczekiwania młodej kobiety na całego wchodzącej w życie.

Spotkanie z Bogiem może być okazją ujawnienia się naszych pragnień, oczekiwań, ale również naszego sprzeciwu i różnych, niekoniecznie pobożnych, myśli naszych serc. Symeon mówi o Dziecięciu: „Oto Ten przeznaczony jest na (…) znak, któremu sprzeciwiać się będą” (Łk 2, 34). Z pewnością możnaby podawać wiele przykładów tego sprzeciwu. Teraz chcę zatrzymać się przy jednym, kiedy przychodzą do Jezusa saduceusze, którzy „twierdzą”, że nie ma zmartwychwstania. Dosłownie (przynajmniej w Ewangelii wg św. Łukasza) trzeba by powiedzieć, że saduceusze „sprzeciwiają się”, „zaprzeczają”, „przeciw-mówią” (gr. „antilegontes”) zmartwychwstaniu. To dramatyczne, ale w spotkaniu z Bogiem, z Jezusem Chrystusem, który jest Życiem i ma słowa życia wiecznego, może ujawnić się absurdalny „sprzeciw”, jakim jest protest przeciw życiu. To naprawdę szatańska pokusa! Każdy grzech jest negacją życia, jest sprzeciwem wobec życia. Ale myślę sobie, że są możliwe dwie sytuacje naszego absurdalnego protestu przeciw życiu: pierwsza – gdy odrzucamy Życie, które do nas przychodzi, bo chce w nas sprawić więcej życia, a my Go nie przyjmujemy (nie przyjmujemy, bo boimy się czegoś mniejszego utracić, by w zamian otrzymać coś większego); druga – gdy odrzucamy Życie, które do nas przychodzi, bo chce nam przywrócić utracone życie. W tych rekolekcjach słowo Boga przychodzi do nas jako słowo stwórcze, które czyni w nas życie i chce tego życia sprawiać w nas więcej. Ale też przychodzi jako słowo podnoszące nas z martwych, słowo przywracające nam utracone życie. Jakkolwiek by było, lepiej będzie, gdy nasz „sprzeciw” ujawni się wyraźnie w rozmowie z Jezusem, czy w rozmowie z kierownikiem duchowym, niż miałby być cichym zabójcą niszczącym nas od wewnątrz.

Spotkanie z Bogiem może być również okazją, jak wspomniałem wcześniej, ujawnienia się niekoniecznie pobożnych, myśli naszych serc. Symeon mówi do Maryi: „a Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”. Przebite serce Maryi! Przebite tą „strzałą”, która powinna przejść przez serca grzeszników. Najczystsze Serce i dlatego w najwyższym stopniu współodczuwające. Serce Matki, które odczuwa ból. Ból, który jest sygnałem, że jakieś miejsce w nas potrzebuje troski. Ból Serca Maryi, który jest sygnałem, że nam czegoś brakuje albo że to, co wybieramy, że sposób myślenia, w który wchodzimy, jest dla nas raniący, niszczący, choć jeszcze sobie z tego nie zdajemy sprawy. Odprawiamy ćwiczenia rekolekcyjne w klimacie Bożego Narodzenia i weźmy sobie Ją, Matkę Bolesną, za Orędowniczkę. Ona, jak w Kanie, potrafi dostrzec nasze braki i powiedzieć Synowi o tych brakach. Ujawnijmy nasze myśli, myśli naszego serca, w serdecznej rozmowie z Maryją. Ujawnijmy myśli, które odbierają nam życie. Ujawnijmy zabójcze, niszczące nas myśli. Ujawnijmy w rozmowie z Matką nasz „sprzeciw” przeciwko Życiu: nasze „sprzeciwy” wobec słowa, którymi się modlimy. Przyjrzenie się razem z Maryją tym myślom „sprzeciwu” może być okazją do rozbrojenia ich, jeśli będzie trzeba, przez najlepszego Sapera, Jezusa.

Piotr Szyrszeń SDS

--------------------------------------------------------------------- 

Spełniony, bo… sprawiedliwy, pobożny i oczekujący pociechy od Boga
homilia – święto Świętej Rodziny: Jezusa, Maryi i Józefa, 31 grudnia 2017r.
Rdz 15, 1-6. 21,1-3; Ps 105, 1-6.8-9; Hbr 11, 8.11-12.17-19; Łk 2, 22-40

NAGRANIE HOMILII Z 31 GRUDNIA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Najpierw zatrzymał mnie fakt, że ostatni dzień tego roku kalendarzowego to dzień święta Świętej Rodziny. Przyjąłem to jako zaproszenie i wezwanie, by zapytać, co Święta Rodzina mówi nam w ostatnim dniu roku, przed wejściem w nowy rok kalendarzowy (kalendarz jest sprawą umowną, ale ciągle przypomina o jakimś nowym czasie). To, co mnie zdumiało, to fakt, że czułem się ciągle zaproszony, aby „poszerzyć” tę Rodzinę o tych, o których już w Ewangelii czytaliśmy, o Symeona i Annę. W pewnym momencie uświadomiłem sobie, że rodzina jest właśnie taka i słowo Boże o takiej mi przypomina: jest wielopokoleniowa - jest maleństwo, są młodzi rodzice i są dziadkowie.

Zacznijmy od dziadków, od tych najstarszych. Co oni mówią nam w ostatnim dniu roku? Kiedy wsłuchuję się w modlitwę Symeona (a przecież tymi słowami modlimy się każdego dnia w komplecie, w brewiarzu), widzę człowieka spełnionego u końca jego życia. Spróbujmy więc popatrzeć na ten ostatni dzień roku, jak by to był ostatni dzień naszego życia. Staje przed nami człowiek – starzec, ale człowiek spełniony. Słyszymy to w jego modlitwie, ale najpierw widzimy to jego spełnienie. Jaki to piękny widok: staruszek, który tuli Jezusa, Boga! Tuli Go do swojego serca! Kto z nas nie chciałby w ten sposób odchodzić z tego świata? W głębokiej przyjaźni z Bogiem! W takim przytuleniu! [Kto z nas nie chciałby] poczuć Go przy swoim sercu, gdy nasze serce wydaje ostatnie uderzenia! Usłyszeć i poczuć, że byłem miłowany i jestem miłowany! Jakie poczucie bezpieczeństwa i jakie doświadczenie pokoju! I to słyszymy w modlitwie tego człowieka, Symeona. Słyszymy, jak modli się słowami: „Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju”. Co takiego stało się w jego życiu i co sprawiło, że odchodzi taki spełniony, wtulony w Serce Boga, czujący Serce Boga na swoim sercu i pełen pokoju? Św. Łukasz mówi nam, co takiego stało się w jego życiu, że tak odchodzi. Był sprawiedliwy, był pobożny i oczekujący pocieszenia Izraela.

Symeon był sprawiedliwy (gr. „dikaios”, )to znaczy wierny Bożemu Prawu, wierny słowu Boga. Sprawiedliwy to ten, który chłonie słowo Boga, nosi je w swoim sercu, a potem je wypełnia. I to uczyniło z niego człowieka pokoju. To obietnica także dla nas, dla nas modlących się w tych dniach, bo przecież tego uczymy się na rekolekcjach, by chłonąć słowo Boga i nosić je w sercu, aby Ono zmieniało nasz niepokój w wewnętrzny pokój. Symeon nam przypomina, że jeśli będziemy tacy nie tylko na rekolekcjach, przeżyjemy, jak on, ostatni dzień w pokoju. Symeon był „pobożny”. To przymiot rzadki w Piśmie świętym, rzadko używany. Być może by nieraz go nadużywamy. „Pobożny” to człowiek, który czci i to naprawdę czci Boga, to znaczy, że Bóg jest dla niego pierwszy. To znaczy, że on tak czci Boga, że jego życie jest chwałą Boga. I znowu, o to przecież się modlimy. Ciągle nad do tego wychowuje św. Ignacy. Przypomnijmy numer 46. „Ćwiczeń duchownych”: prosić, by takie było nasze życie, by całe było na Jego chwałę; to znaczy, by pozwolić Bogu być Bogiem; uwierzyć, że On jest jedyny, że On jest Źródłem życia, pełni życia. Dlatego Symeon czuje się spełniony. To człowiek piękny, którego – nie tylko modlitwa, ale – całe życie chwali Boga. Jeśli takimi pozostaniemy, jak modlimy się przed każdą medytacją, oddającymi chwałę Bogu, jak on, czczącymi Boga, doświadczymy u końca życia stanu serca Symeona. „Oczekujący pocieszenia” oznacza, że całą swoją nadzieję pokłada w Bogu; ufa, że Pan wejrzy na jego strapienie. Tego również uczymy się w tych dniach: ufać, nie zmieniać decyzji, trwać przy Nim w pocieszeniu i strapieniu. Symeon przypomina nam, że Bóg pocieszy nas i u końca życia odnajdziemy w Nim pociechę. Podobnie zresztą modli się ta kobieta w podeszłym wieku, Anna.

Modlitwa Symeona przywołała w mojej pamięci inną modlitwę współczesnego „Symeona”, już nieżyjącego syna Abrahama. Chciałbym przywołać tę modlitwę wypowiedzianą przez człowieka, którego historia życia była niezwykła. To był główny rabin Rzymu – Izrael Zolli. W czasie święta Jom Kippur w 1944 roku w wielkiej synagodze w Rzymie miał widzenie Jezusa. Jezus wezwał tego rabina, by poszedł za Nim, a on, który szczerze, całym sobą, szukał Boga przez całe swoje życie i czekał na Mesjasza, uwierzył, że miał wizję Mesjasza i że Jezus jest jego Mesjaszem. Przyjął chrzest, przyjął imię „Eugenio”. I całe życie, jak Symeon, przeżył na chwałę Boga. Taka jest jego modlitwa, kiedy odchodzi. Znaleziono ją w jego dzienniku. Napisał ją u końca życia: „Moje życie zbliża się do końca. Jestem zmęczony, wyczerpany długą walką. Bóg jest światłem. Walczyłem o to, by posiąść światło Boga. [...] Panie, zwyciężyłeś! I bądź pochwalony za to zwycięstwo, które raczyłeś odnieść nad istotą tak kruchą, nad liściem niesionym przez jesienny wiatr. Na wieki będę Cię chwalił, o Panie! Panie, Boże mój, Jezu mój, kocham Cię! Kocham Cię coraz bardziej, coraz lepiej! Przyjmij to biedne serce! Jest Twoje, całe Twoje! Nawet miłość, którą Cię kocham, jest Twoja! Cały jestem Twój! Jestem szczęśliwy, że jestem Twój”. W tym ostatnim dniu roku pomyślmy o naszym ostatnim dniu życia! Pomyślmy, że to, co dzieje się dzisiaj, będzie owocowało również w ostatnim dniu naszego życia, byśmy mogli go przeżyć tak, jak Symeon, jak Eugenio Zolli!

A potem moją uwagę skupiło jedno zdanie. Popatrzyłem na rodziców Jezusa. Pamiętajmy, że to byli naprawdę młodzi ludzie. Maryją była dziewczęciem, młodziutka dziewczyna, miała kilkanaście lat. Józef najprawdopodobniej miał niewiele więcej. Normalnie mężczyzna wchodził w małżeństwo w wieku osiemnastu lat, a najpóźniej po dwudziestym roku życia. Widzę tych młodych ludzi i to jedno zdanie: „przynieśli Jezusa do Jerozolimy, aby przedstawić Go Panu. Tak bowiem jest napisane w Prawie Pańskim: «Każde pierworodne dziecko płci męskiej będzie poświęcone Panu»” (Łk 2, 22). Rodzice uczą mnie, jak oddawać Bogu to, co pierwsze w moim życiu, co pierworodne. Zacznie się za parę godzin ten umowny nowy czas, mówimy: „Nowy Rok”, pierwszy dzień roku. Czy jestem zdolny, jak Maryja, jak Józef, oddać Bogu to, co pierwsze w moim życiu; to, co najbardziej kocham; to, co naprawdę moje? Jak pięknymi ludźmi stali się właśnie dlatego, że potrafili oddać, poświęcić, ofiarować Bogu to, co dla nich pierwsze i najważniejsze.

I wreszcie, na końcu: Jezus. To Maleństwo. Ten Jezus, który – po tym, jak dopełnili Prawo w świątyni – wraca z nimi do Galilei. Jezus jest jeszcze Maleństwem. Wracają do Nazaretu. I „Dziecię rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża była w Nim” (Łk 2, 40) – tak czytamy w tekście. Może to streszczenie naszego życia, którego uczymy się od Jezusa. Może to najlepsze życzenia dla nas na Nowy Rok, który za niedługo się rozpocznie: byśmy, jak Jezus, pokorny, maleńki, uznali w pokorze naszą maleńkość, naszą małość, naszą nieporadność i byśmy otwierali się na moc Boga, byśmy napełniali się mądrością i pozwolili, by łaska była w nas, a wtedy wszystko będzie dobrze.

Krzysztof Wons SDS

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl