O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Ćwiczenia Ignacjańskie 12-20 października 2016 - homilie cz. ...


Ćwiczenia Ignacjańskie
12-20 października 2016

ooo

 TEKSTY / NAGRANIA HOMILII
wygłoszonych w czasie rekolekcji
- CZĘŚĆ PIERWSZA -

Prosimy o modlitwę w intencji uczestników i prowadzących oraz kierowników duchowych! Dzielimy się tekstami/nagraniami homilii.

info o rekolekcjach  >>>.

homilie – część 2  >>>.

---------------------------------------------------------------------

Medytacja Słowa - jak „pomrukiwanie” lwa, które odpędza złe myśli
homilia - środa 28. tygodnia okresu zwykłego, 12 października 2016 r.
Ga 5, 18-25; Ps 1, 1-4.6; Łk 11, 42-46

W pierwszym dniu ćwiczeń rekolekcyjnych, na progu doświadczenia rekolekcji, Bóg daje nam swoje słowo, żebyśmy go słuchali, ale również byśmy się nim modlili. Chciałbym, żebyśmy w tym momencie zatrzymali się przy słowach z dzisiejszego psalmu. Kościół wybrał na dziś psalm, który rozpoczyna psałterz. Pierwszy psalm z psałterza to, można powiedzieć, psalm programowy dla doświadczenia modlitwy ogólnie, ale ten psalm możemy też odczytać jako kluczowy dla doświadczenia naszej modlitwy w czasie rekolekcji.

„Szczęśliwy człowiek, który (…) upodobał sobie w Prawie Pańskim i rozmyśla nad nim dniem i nocą”. Najpierw i przede wszystkim w modlitwie, która jest rozmową, relacją, chodzi o spotkanie z Osobą, ze Słowem Bożym. Pomocą w tym spotkaniu jest księga: dla Izraelitów była to księga Prawa, w szczególności Tora, Pięcioksiąg, ale ogólnie także inne księgi Pisma Świętego przez nas nazywane Starym Testamentem; dla nas, chrześcijan, tą księgą jest nade wszystko Ewangelia, są nią inne księgi Nowego Testamentu, ale również Stary Testament, bo przecież całe Pismo Święte mówi o Jezusie i w Nim się wypełnia. I my, tak w codzienności, jak i na rekolekcjach, mamy znaleźć „upodobanie” w stałym kontakcie z Pismem Świętym, mamy czytać je z uwagą, a czytając mamy uważnie słuchać tego, co Duch Święty nam mówi.

Szczęśliwy człowiek, który „rozmyśla” nad słowem Pismem Świętym. W tekście greckim występuje tu czasownik „meletein”, który może oznaczać: mruczeć, jęczeć. Ludzie Starego Testamentu medytacji nie kojarzyli z zaangażowaniem jedynie głowy. To my często postrzegamy medytację jako działanie jedynie umysłowe, a oni wiązali ją z czynnością warg. Zmarłemu karmelicie bosemu, Wilfridowi Stinissenowi OCD, zawdzięczam taką obserwację, że w jednym z psalmów, tam gdzie my w języku polskim słyszymy: „usta sprawiedliwego głoszą mądrość” (Ps 37, 30), w tekście łacińskim i greckim dosłownie mówi się, że to „usta sprawiedliwego medytują mądrość” (łac. „os iusti meditabitur sapientiam”; gr. „stoma dikaiou meletesei sofian”). My odprawiając we wspólnocie rekolekcje ze zrozumiałych względów będziemy unikać mruczenia, ale może trzeba, aby to „mruczenie mądrości”, w które zaangażowane są usta, przypominało nam o tym, że słowa Bożego potrzebuje nie tylko nasza głowa, ale i usta, i ręce, i nogi, i całe nasze ciało, i całe nasze życie. Medytacja słowa Bożego ma być okazją, by słowo Boga dotykało całego naszego serca, ciała i życia.

O co jeszcze może chodzić w tym mruczeniu? U proroka Izajasza znajdujemy takie słowa: „Podobnie jak lew albo lwiątko pomrukuje nad swą zdobyczą, gdy przeciw niemu zbierze się tłum pasterzy, on się nie lęka ich krzyku ani się nie płoszy ich hałasem, tak Pan Zastępów zstąpi do boju na górze Syjon” (Iz 31, 4). Gdy my rozważamy słowo Boże, Bóg jak mocarz, mocą swego słowa, nas osłania i ocala. Słowo Boga jest jak pełne mocy „pomrukiwanie” lwa, które odpędza diabła, który – jak pisze św. Piotr w swoim liście – „jak lew ryczący krąży szukając kogo pożreć” (1 P 5, 8). Słowo Boga jest więc dla nas umocnieniem od wewnątrz w zmaganiu z nieprzyjacielem. Medytowanie słowa Bożego, „mruczenie słów Bożych”, może być antidotum na nasze innego rodzaju mruczenie, na „pomruki” naszych złych myśli, tj. naszych ludzkich myśli, będących po prostu jakąś „reakcją” naszej zranionej natury, czy „pomruki” myśli pochodzących od złego ducha. W medytacji bowiem myśli pochodzące od Boga spotykają się w nas z myślami naszymi i od złego ducha.

W tej samej księdze proroka Izajasza czytamy: „Jak pisklę jaskółcze, tak kwilę, wzdycham jak gołębica (łac. „meditabor ut columba”). Oczy me słabną, patrząc ku górze. Panie, cierpię ucisk: Stań przy mnie!” (Iz 38, 14). W medytacji ważna jest nasza aktywność, a lepiej powiedzieć: nasza hojność i otwartość, ale przede wszystkim liczymy na pomoc Bożą. Stąd wznosimy oczy ku Panu! Bóg nas zna lepiej niż my znamy siebie i chcemy otworzyć się na Jego głębokie poznanie nas i naszego życia. Ważna jest nasza aktywność, uwaga, słuchanie, rozważanie, ale przede wszystkim ważne jest nasze otwarcie się na poznanie Boga o nas! W medytacji jest ważne to „wzdychanie jak gołębica”, przypominające naszą tęsknotę za łaską Boga.

Co znaczy: rozmyślać „dniem i nocą”? Komentując ten zwrot św. Augustyn zwraca uwagę, że oznacza on: rozmyślać nieustannie, nieprzerwanie, ale że może też oznaczać coś innego. Święty biskup Hippony mówi, że „dniem”, to znaczy w radości, a „nocą”, to znaczy w doświadczeniu, w próbie. Bracie i siostro, niezależnie od tego, w jakim stanie ducha się znajdujemy, czy jest to radość czy smutek, pewność czy próba, pocieszenie czy strapienie, mamy rozważać słowo Boże i w każdych okolicznościach na Nim się opierać.

Tu: uwaga na pokusę! Rozmyślać „dniem i nocą” nie oznacza dla nas, odprawiających rekolekcje, modlitwy przez całą dobę. Dla jasności, bez zgody osoby towarzyszącej wam w rekolekcjach, nie podejmujemy modlitw nocnych. Tu skorzystajmy z doświadczenia św. Ignacego, o którym wiemy z „Autobiografii”. Będąc w Manresie modlił się siedem godzin dziennie (czy ktoś z nas dojdzie do tego w czasie rekolekcji?), a nadto pomagał duchowo innym osobom. „A kiedy kładł się spać, miał często wielkie oświecenia i wielkie pociechy duchowe, tak że na skutek tego tracił wiele czasu przeznaczonego na sen, a którego zresztą nie było wiele. Zastanawiając się nad tym wiele razy powiedział sobie, że do obcowania z Bogiem miał przecież cały ten czas, ktory sobie wyznaczył, a nadto całą resztę dnia. I dlatego zaczął powątpiewać, czy te oświecenia pochodziły od ducha dobrego, i wreszcie doszedł do wniosku, że lepiej będzie nie zajmować się nimi i spać przez ten czas, który sobie wyznaczył. I tak też uczynił” (Autobiografia, Wydawnictwo WAM, Kraków 2002, s. 49-50). Zaangażujmy się z całą hojnością w doświadczenie modlitwy i refleksji w ciągu dnia, i pozwólmy Bogu działać z mocą w nas również w nocy, kiedy my tak po prostu będziemy spać.

Ten, kto rozważa słowo Boże jest „jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą, które wydaje owoc w swoim czasie”. Woda to jeden z symboli Ducha Świętego. Tu przypomnę słowa św. Cyryla Jerozolimskiego, które mamy w brewiarzu w tygodniu poprzedzającym Zesłanie Ducha Świętego: „Woda spada zawsze w ten sam sposób i w tej samej postaci, ale jej skutek jest różnoraki: inny w palmach, inny w krzewie winnym, (…). Także i deszcze jest zawsze taki sam i nie spada różny, ale przystosowuje się do struktury przyjmujących go i dla każdego staje się tym, czego potrzebuje. Podobnie i Duch Święty: (…) różnorodny w różnych ludziach, zawsze jednak taki sam, jak napisano: ‘Wszystkim objawia się Duch dla wspólnego dobra’” (II, s. 760n). A owoc wydamy „w swoim czasie”. Kto rozmyśla nad słowem Bożym, wyda owoc we właściwym czasie!

Wreszcie ostatni sygnał: „Droga sprawiedliwych jest Panu znana”. Można to wyrazić również: „Pan zna drogę sprawiedliwych”. Tu chcę podzielić się z wami dwoma skojarzeniami. W tekście łacińskim to „zna Pan” oddano „novit Dominus”. Św. Augustyn powiedział kiedyś: „Noverim me, noverim te!”, czyli „Obym poznał siebie, obym poznał Ciebie!”. Był taki czas, kiedy to pełne tęsknoty zawołanie św. Augustyna widniało w książkowych pomocach do medytacji chrześcijańskiej; rozpoczynano nim codzienną medytację. Doświadczenie modlitwy, rozważania słowa Bożego, jest więc doświadczeniem poznawania siebie i Boga. I drugie skojarzenie. To „zna Pan” w tekście greckim brzmi: „ginoskei Kyrios”. Kieruje ono moją uwagę na dwa obrazy: z pierwszego i z ostatniego rozdziału Ewangelii wg św. Jana. Najpierw, kiedy Jezus zwraca się do Natanaela mówiąc: „Oto prawwdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”, ów reaguje: „Skąd mnie znasz?”. Natanael nie pyta Jezusa: „skąd wiesz tyle o mnie?”, ale „skąd mnie znasz, głęboko znasz?”. A na końcu Ewangelii spotykamy Szymona Piotra, który pytany o miłość wyznaje z prostotą: najpierw dwa razy mówi: „Tak, Panie, Ty wiesz, że Cię kocham”, ale za trzeci razem wyznaje: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty znasz, że Cię kocham”. W trzecim wyznaniu Piotra jest ten sam czasownik, co i w pytaniu Natanaela. Jezus ma nie tylko pełną wiedzę o człowieku, pełną wiedzę o każdym z nas, ale ma dogłębną znajomość nas i naszego życia. Bracia i siostry! „Zna Pan drogę sprawiedliwych!”. Aby poznać siebie samego, poznać siebie samą, aby poznać siebie samych, aby poznać Boga, potrzebujemy zanurzyć się w poznaniu, jakie ma Bóg.

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia - wspomnienie bł. Honorata Koźmińskiego, 13 października 2016 r.
Ef 1 ,1-10; Ps 98, 1b-6; Łk 11, 47-54

NAGRANIE HOMILII Z 13 PAŹDZIERNIKA 2016
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Ryszard Stankiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia - piątek 28. tygodnia okresu zwykłego, 14 października 2016 r.
Ef 1, 11-14; Ps 33, 1-2. 4-5. 12-13; Łk 12, 1-7

NAGRANIE HOMILII Z 14 PAŹDZIERNIKA 2016
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Krzysztof Wons SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia - wspomnienie św. Teresy z Avila, 15 października 2016 r.
Ef 1, 15-23; Ps 8, 2.3b-7; Łk 12, 8-12

NAGRANIE HOMILII Z 15 PAŹDZIERNIKA 2016
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Daniel Banaszkiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

Bóg jest naszym Wspomożycielem, Sprzymierzeńcem, Obrońcą!
homilia - 29. niedziela zwykła (rok C), 16 października 2016 r.
Wj 17, 8-13; Ps 121, 1-2.3-4.5-6.7-8; 2 Tm 3, 14-4,2; Łk 18, 1-8

NAGRANIE HOMILII Z 16 PAŹDZIERNIKA 2016
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Moja „przygoda”, ośmielę się użyć tego określenia, ze słowem Bożym z dzisiejszej liturgii, rozpoczęła się trochę nietypowo, bo od spotkania z psalmem. Psalm 121 to jeden z psalmów, którym modlili się pielgrzymi idący do Jerozolimy. Co skłania pielgrzymów do wyruszenia w pielgrzymkę? Pielgrzymujący psalmista wyznaje: „pomoc moja od Pana, który stworzył niebo i ziemię”. To zdanie, to wyznanie, być może nosimy w swojej pamięci i jest nam bliższe w formie: „wspomożenie nasze w imieniu Pana, który stworzył niebo i ziemię”. Werset: „Boże, wejrzyj ku wspomożeniu memu…” otwiera poszczególne godziny w Liturgii Godzin, a więc rano, w ciągu dnia, wieczorem i przed spoczynkiem przypominamy sobie, że „naszą pomocą jest nasz Pan i Stwórca”. Kiedy prosimy o poświęcenie jakiegoś obrazu czy dewocjolaiów, na początku tego obrzędu błogosławieństwa, również słyszymy te słowa: „Wspomożenie nasze w imieniu Pana” i odpowiadamy: „który stworzył niebo i ziemię”. Udajemy się w pielgrzymkę czy na modlitwę, prosimy Boga o błogosławieństwo, bo przeczuwamy, że jest naszą Pomocą, naszym Sprzymierzeńcem, Wspomożycielem.

Tym, co od razu zwróciło, a nawet przykuło moją uwagę w dzisiejszym psalmie, był sześć razy powtarzający się ten sam czasownik (przynajmniej tak jest w tekście greckim i łacińskim, np. łac. „custodire”). Posłuchajmy: „ani się nie zdrzemnie Ten, który ciebi STRZEŻE. Nie zdrzemnie się ani nie zaśnie Ten, który CZUWA nad Izraelem. Pan ciebie STRZEŻE. (…) Pan cię UCHRONI od zła wszelkiego, OCHRONI twoją duszę. Pan będzie CZUWAŁ nad twoim wyjściem i powrotem, teraz i po wszystkie czasy”. „Custodire” (łac.). Św. Józef po łacinie jest określany jako „Custos”, czyli Opieku. Kim jest Pan Bóg dla nas? Jest Opiekunem. Gdyby spolszczyć to określenie „custos”, mamy „kustosz”. I kim jest Pan Bóg? To Kustosz świątyni, którą jest każdy z nas. Jestem świątynią, którą Bóg chroni, broni, którą się opiekuje i którą strzeże. Bóg jest Kustoszem świątyni, którą jestem. W łacińskim tekście ten czasownik „custodire” trzy razy występuje od formie czasu teraźniejszego („custodit”) i trzy razy w czasie przyszłym („custodiet”). W trakcie drogi, w trakcie pielgrzymki, w trakcie modlitwy, nasi pielgrzymi i także my, odkrywają Boga, który tu i teraz czuwa, strzeże, chroni. I takim będzie także w przyszłości. Pytam, czy takie mieli doświadczenie Boga w przeszłości? Czy odkrywają, że Bóg od początku był czuwający nad nimi? Czy są głęboko przekonani, Bóg od początku był ich wspomożycielem? A może odpowiedź jest w tym imieniu, którym psalmista nazywa Boga. On widzi Boga jako Tego, „który stworzył niebo i ziemię”, czyli Tego, który kiedyś stworzył świat i człowieka na świecie i przychodzi do Niego, bo ufa, że od Niego doświadczy pomocy, ponieważ On nas stworzył, On nad nami czuwa i będzie nad nami czuwał.

To spotkanie z psalmem chyba trochę ukierunkowało moją lekturę Ewangelii. Dość szybko zwróciłem uwagę najpierw na prośbę wdowy z Jezusowej przypowieści: „obroń mnie”, „obroń mnie przed moim przeciwnikiem”. A potem zauważyłem, że czasownik „bronić, wziąć w obronę” powtarza się czterokrotnie. Wdowa prosi: „obroń mnie…”. Sędzia mówi: „…, ponieważ naprzykrza mi się ta wdowa, wezmę ją w obronę”. A potem Jezus, komentując przypowieść, pyta: „A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych i czy będzie zwlekał w ich sprawie?”. I dodaje Jezus: „Powiadam wam, że prędko weźmie ich w obronę?”. I Ewangelia kończy się pytaniem: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”. Może dziś pyta Jezus i mnie i ciebie: czy wierzysz, że Ojciec w niebie jest twoim Obrońcą? Czy wierzysz, że Ja, Jezus, jestem twoim Obrońcą, pierwszym Parakletem? Czy wierzysz, że mój Ojciec dał ci również innego Parakleta, innego Obrońcę, w Osobie Ducha Świętego? Bracie i siostro, my tu, na rekolekcjach, modląc się jeden obok drugiego, jesteśmy jak owi pielgrzymi idący do Jerozolimy, którzy przekonują się w drodze modląc się psalmem, że Bóg jest Pomocą. Bóg nie jest naszym wrogiem. Bóg jest naszym Sprzymierzeńcem, Wspomożycielem, Obrońcą!

Przed kim nas broni? Przed kim trzeba nas bronić? Wdowa z przypowieści prosi: „Obroń mnie przed moim przeciwnikiem!”. A kto jest moim przeciwnikiem? Być może przyszła ci myśl, że to Szatan? Z pewnością. A może pomyślałeś/pomyślałaś o jakichś osobach? Może i tę intuicję trzeba uwzględnić. Jednak dziś czuję, że słowo Boga uczula mnie, uwrażliwia mnie i nas na to, że to my sami poranieni wskutek grzechu pierworodnego, skrzywieni grzechów uczynkowych swoich i innych ludzi, że to my sami dla siebie czasem stajemy się przeciwnikami. Słowo zdaje się mnie dziś prowadzić, a może i was, by przyjrzeć się dramatowi auto-agresji albo jakiejś auto-blokadzie, którą sami sobie zakładamy i którą blokujemy nasz rozwój, nasze dojrzewanie. Może dostrzegamy, że coś na sobie wymuszamy, że wymagamy od siebie w naszej obecnej kondycji za dużo, że robimy coś, że wymuszamy na sobie, coś czego wewnętrznie nie chcemy albo że sami sobie zadajemy gwałt. Autodestrukcja to jest naprawdę szatańska postawa. Mówiąc „nie” wobec Boga niszczę siebie. Odwracając się od Boga, niszczę siebie i ryzykuję śmierć; podczas gdy zwracając się do Boga, ratuję siebie, otwieram się na życie i to na pełnię życia.

W tym kontekście przyszły mi na myśl słowa Henry’ego Nouwena z książeczki „Życie Umiłowanego” (Wydawnictwo Slwator, Kraków 2003). W tekście dzisiejszej Ewangelii słyszymy: „A Bóg, czyż nie weźmie w obronę swoich wybranych i czy będzie zwlekał w ich sprawie?”. Zostaliśmy określeni słowem: „wybrani”! I H. Nouwen mówi: „bycie wybranym jeste nieodzowne w stawaniu się Umiłowanym. (…) tylko wtedy możemy zapragnąć stać się Umiłowanymi, gdy wiemy, że już jesteśmy Umiłowani. Tak więc, pierwszym krokiem w życiu duchowym jest uznanie przez nas, całym jestestwem, że zostaliśmy wybrani” (s. 43). A nieco wcześniej pisał: „odrzucanie siebie jest największym wrogiem życia duchowego, ponieważ sprzeciwia się świętemu głosowi, kóry nazywa nas ‘Umiłowanymi’” (s. 28).

My wiemy, dlaczego Jezus opowiedział przypowieść o tej wdowie. Opowiedział ją, bo to „przypowieść o tym, że zawsze powinniśmy się modlić i nie ustawać”, to znaczy że zawsze powinniśmy być zwróceni do Boga i nie ustawać, ponieważ Bóg jest naszym Obrońcą, Opiekunem, Wspomożycielem i Sprzymierzeńcem.

Ów sędzia mówi: „wezme ją w obronę, żeby nie nachodziła mnie bez końca [„gr. eis telos” – dosł. „do końca”]. Św. Hieronim to „do końca, bez końca” na łacinę przetłumaczył „in novissimo” („novissimus” to najwyższy stopień przymiotnika „novus”, a znaczy „ostateczny; w teologii traktat o rzeczach ostatecznych na nazwę „De novissimis”). Ów sędzia z przypowieści obawia się, że wdowa będzie go nachodziła „aż do czasów ostatecznych”, „do końca świata”. Drodzy, Bóg się tego nie obawia, że będziemy Go nachodzili do samego końca świata! Wręcz przeciwnie, będzie szczęśliwy, kiedy będziemy do Niego przychodzili „zawsze” (hiszp. „continuamente” – stale, ciągle) i aż do końca świata. Bóg gorąco pragnie tego, że będziemy do Niego przychodzili aż On uczyni „niebo nowe i ziemię nową”, aż On uczyni „Miasto Święte - Jeruzalem Nowe”, aż On wszystko uczyni nowe (por. Ap 21, 1-2.5). Bóg pragnie tego, że będziemy do Niego przychodzili aż On uczyni nowym, nowiusieńkim, wszystko to, co w nas się na skutek grzechu postarzało. Może pamiętamy ze Starego Testamentu wyrażenie „zestarzeć się w grzechach swocih” (Dn). Bóg, pragnie byśmy do Niego przychodzili aż on ożywi to, co w nas umarło. On, nasz Stwórca, nasz Ojciec, jest naszym jedynym Panem, naszym Wspomożycielem, Sprzymierzeńcem, Obrońcą.

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

zob. homilie z ćwiczeń ignacjańskich w dniach 13-21 października 2010

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl