O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Miłość prawdziwa - ta, która się uniża - wymaga męstwa!


Prorocy - mężni świadkowie Boga. Jeremiasz i Amos
XIII DNI DUCHOWOŚCI BIBLIJNEJ
10-13 listopada 2016

info o sesji - zapowiedź >>>

homilie - Mario Cucca OFMCap. >>>

NAGRANIA konferencji >>>

Miłość prawdziwa - ta, która się uniża - wymaga męstwa!
bp Piotr Turzyński, biskup pomocniczy diecezji radomskiej

homilia - wspomnienie św. Leona Wielkiego, papieża i doktora Kościoła
czytania z czwartku 32. tygodnia zwykłego (rok II), 10 listopada 2016 r.
Flm 7-20; Ps 146, 6c-10; Łk 17, 20-25

NAGRANIE HOMILII Z 10 LISTOPADA 2016
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

My jesteśmy dziećmi demokracji. Bardzo wrażliwi na wolność, nadwrażliwi na wolność zewnętrzną, na nasze prawa, a ciągle krusi, jeśli chodzi o wolność wewnętrzną, bo zawsze gotowi, by stać się niewolnikami… komputera, zakupów, używek, grzechu. Ale jednak nasze czasy, – i to dobrze! –, są takimi czasami, w których przynajmniej mówi się o prawach osoby ludzkiej, że każdy jest równy w godności i godzien szacunku. Proszę się jednak spróbować wcielić w niewolnika! Zróbmy takie doświadczenie. Spróbujmy wcielić się w los, który wielu naszych braci i sióstr, ludzi, spotkał przed wiekami, a przecież bywa i dzisiaj handel ludźmi. Proszę, wyobraź sobie, że nie masz żadnych praw! Wyobraź sobie, że może cię ktoś sprzedać, urwać ci rękę, wykorzystać, nakazać ci coś, czego nie lubisz. Do takiego świata wchodzi chrześcijaństwo, wchodzi Pan Jezus, ze swoją Ewangelią. I trzeba powiedzieć, że Ewangelia przebija się powoli i że Bóg jest cierpliwy i miłosierny. Czy wiecie, kiedy zniesiono niewolnictwo? W 1823 roku uczyniło to po raz pierwszy prawodastwo w Chile. To XIX wiek! A ostatnie państwo, Brazylia, zniosła niewolnictwo w 1888 roku. Kiedy Jan Paweł II pojechał do Senegalu, na wyspę Gorée, gdzie była twierdza, w której „przechowywano” niewolników z Afryki, by potem przewieźć ich do Ameryki, wzruszył się, płakał i mówił: „Proszę w tym miejscu. Proszę o przebaczenie Boga i tych braci, i te siostry, kórzy tutaj zostali potraktowani jak rzeczy!” (zob. przemówienie na wyspie Gorée, 22 II 1992 - przyp. red.).

Dzisiaj mówię o niewolnictwie, bo mamy historię Onezyma w pierwszym czytaniu. I widzimy, jaka rewolucja się dokonuje. Nie jest to rewolucja nagła, która przestawia ludzi tak, że ten, który dotąd był na dole, staje nagle u góry, a ten, który był u góry, zostaje przestawiony na dół. Nie taka rewolucja się dokonuje! To rewolucja miłości! Onezym był niewolnikiem. Był właśnością Filemona, do którego Paweł pisze. Onezym był więc rzeczą, przedmiotem posiadanym. Uciekł. W jakiś niezwykły sposób spotkał Pawła, stał się chrześcijaninem. Zyskał serce Pawła. Tak go Paweł nazywa w tym liście, najkrótszym ze wszystkich: „jego, to jest serce moje, przyjmij (…) już nie jako niewolnika, lecz więcej niż niewolnika, jako brata…” i jeszcze doda: „jako brata umiłowanego” (w. 12.16). Niewolnik ma stać się umiłowanym bratem! A w liście do Galatów św. Paweł napisze, że „nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, ale wszyscy są kimś jednym w Chrystusie Jezusie” (por. Ga 3, 28). To jest cudowna Dobra Nowina, którą przyniósł Pan Jezus, że jesteśmy czymś jednym w Chrystusie: i małe dzieciątko, i prezydent; i ktoś bardzo wykształcony, i bardzo prosta babcia. Wszyscy jesteśmy „kimś jednym w Chrystusie Jezusie” i dlatego przecież to jest jakaś konsekwencja słów Pana Jezusa, który mówi: „wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili” (Mt 25, 40).

Pan Jezus mówi dzisiaj o królestwie, że to królestwo jest w nas. Kiedy ono jest w nas? Kiedy stosujemy Jego prawo, czyli kiedy miłujemy! Ono się staje pośród nas, gdy miłujemy! Taka miłość, która każe w kimś mniejszym, nędznym, „dziwnym”, innym, … zobaczyć Chrystusa, zobaczyć bliźniego… Taka miłość czasem wymaga heroizmu i męstwa! Dał nam przykład Pan Jezus. On z miłości stał się jednym z nas. Ten, który nie cierpi, który jest szczęśliwy w niebie, przywdziewa ludzkie ciało i staje się taki, jak my. W ostatnim zdaniu dzisiejszej Ewangelii czytamy, że „musi wiele wycierpieć i być odrzuconym” (Łk 17, 25). Droga zbawienia, droga miłości, prowadzi przez takie rzeczy. Nie mamy wątliwości, że przyjąć cierpienie i zgodzić się na odrzucenie… Takich rzeczy nie robi się dla pieniędzy, takich rzeczy nie robi się dla jakiejś tam nagrody. Takie rzeczy można zrobić tylko z miłości! Przyjąć cierpienie i zgodzić się na odrzucenie, aby zbawić! Jezus, po prostu, chce być z najnędzniejszym! Utożsamia się z niewolnikiem, z tym, który jest niedowartościowany, słaby, grzeszny: „we wszystkim do nas podobny, z wyjątkiem grzechu” (por. Hbr 4, 15). Tu dotykamy bardzo ważnej prawdy, o którą zmagał się również patron dzisiejszego dnia, św. Leon Wielki, by uznać, że Chrystus był prawdziwym Człowiekiem, że jest prawdziwym Człowiekiem; tak samo jak jest prawdziwym Bogiem; a więc we wszystkim do nas podobny: w cierpieniu, w zmaganiu, w pokusach, w odrzuceniu, w smutku… To taka miłość niezwykła, która łączy, która jest miłością pokorną.

Jesteśmy w niezwykłym miejscu. Myśląc o dzisiejszej Ewangelii i o miłości mężnej, miłości, która się uniża i staje blisko człowieka najnędzniejszego, pomyślałem o św. Bracie Albercie. Ale tu jest jeszcze ciekawsza rzecz, tak mi się wydaje. W 1912 roku tu, do Krakowa, przyjechał Lenin. On i inni widzą, że jest w świecie ból, cierpienie, nędza robotników, że ci są wykorzystywani, że jest nowy rodzaj niewolnictwa. I odpowiedzią Lenina jest bunt, gniew, wojna. A jaka jest odpowiedź Brata Alberta w tym samym mieście na biedę, na odrzucenie? Jego odpowiedzią w tym samym miejscu i w tym samym czasie jest taka miłość, która idzie do ogrzewalni i staje blisko. Zgadza się być odrzuconym, nędznym. Odrzucają go nawet ci, do których poszedł. I która odpowiedź na ludzką biedę i na ludzką nędzę was bardziej fascynuje? Gniew i bunt, nienawiść? Czy pokora, miłość, bliskość? Nie mamy wątpliwości. Ileż zła zrobili komuniści, zaczynając od czegoś może małego! A ile dobra, ile świata, ile miłości dał św. Brat Albert i ilu ludzi inspiruje. Prawdziwa miłość jest zawsze mężna. Prawdziwa miłość potrafi zapomnieć o sobie. Prawdziwa miłość idzie ku człowiekowi. Dzieli jego los, staje się bliska. Dzisiejszy święty, Leon Wielki, też jest piękny, bo będąc papieżem, biskupem Rzymu, dwa razy ratuje Rzym wobec najazdu barbarzyńców. Zostawia pałac, spokój. Wychodzi poza miasto. Idzie do Hunów, Wandalów i do ich króla. Ryzykuje. Prosi o łaskę, o miłosierdzie. Ma też odwagę nie podpisać 28 artykułu Soboru w Chalcedonie. Poruszony Duchem Świętym ma tę odwagę i nie podpisuje artykułu, w którym było napisane, że Bizancjum, Konstantynopol, jest nowym Rzymem. Buduje jedność. Chce, aby Kościół był jeden. Nie boi się zaryzykować swoim życiem. Oto miłość mężna i ofiarna!

Chcemy w te dni prosić, aby Pan Bóg dał nam mężne serca do miłowania. Nie po to, żeby się chwalić, że jesteśmy nie wiadomo jak wielcy, ale po to, żeby umieć siebie zostawić, a iść i kochać innych na wzór Jezusa, a przede wszystkim w tych innych kochać Boga.

bp Piotr Turzyński

----------------------------------------
* tytuł homilii pochodzi od redakcji;
w tekście spisanym z nagrania,
zachowano styl języka mówionego;
(red.)
----------------------------------------

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl