O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Dni Duchowości Biblijnej: Prorocy - mężni świadkowie Boga. Je ...


Prorocy - mężni świadkowie Boga. Jeremiasz i Amos
XIII DNI DUCHOWOŚCI BIBLIJNEJ
10-13 listopada 2016

 

info o sesji - zapowiedź >>>

homilia - bp P. Turzyński >>>

NAGRANIA konferencji >>>

NAGRANIA I TEKSTY HOMILII
które wygłosił Mario Cucca OFMCap.

---------------------------------------------------------------------

Chodź, nie biegaj! Krok po kroku, w prawdzie i w miłości!
homilia – piątek 32. tygodnia okresu zwykłego (rok II), 11 listopada 2016 r.
2 J 4-9; Ps 119, 1-2.10-11.17-18; Łk 17, 26-37

NAGRANIE HOMILII Z 11 LISTOPADA 2016
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Chciałbym zatrzymać się nad jednym czasownikiem. Jest to czasownik, który apostoł Jan używa dwa razy w pierwszym czytaniu, którego wysłuchaliśmy. Jest to czasownik „chodzić”, „postępować” (wł. „camminare”). Już sam ten czasownik powinien dać nam impuls do myślenia, bo my chodzimy mało. I nie chodzi tu tylko o „chodzenie” jako aktywność gimnastyczną, ale również jako „chodzenie”’ egzystencjalne. Ciągle biegamy, a ten, kto ciągle biega, to tak jakby miał pretensję do tego, że może osiągnąć wszystko i że może dotrzeć do wszystkich. Natomiast chodzenie to sposób posuwania się bardziej skromny; to poruszanie się, które jest świadome ograniczeń i które zadowala się małymi odcinkami. Już to samo mogłoby stanowić ważną refleksję, ale św. Jan nie ogranicza się do tego, by nas zachęcać do chodzenia, zamiast biegania. Temu czasownikowi towarzyszą dwa dopełniania. Św. Jan najpierw mówi o tych, którzy „chodzą w prawdzie” [wł. „camminano nella verità”; pol. „postępują według prawdy”], a później zachęca ich do „chodzenia w miłości” [wł. „camminate nell’amore”; pol. „byśmy postępowali według Jego przykazań” - przyp. red.].

Co znaczy „chodzić w prawdzie” i „chodzić w miłości”? Już sam fakt, że słowo „prawda” jest zestawione z czasownikiem „chodzić” wskazuje na fakt, że prawda to coś dynamicznego. Prawda to nie jest coś stabilnego; to nie jest coś, czego można doświadczyć będąc zablokowanym, tak iż wyrażenie „chodzić w prawdzie” w oryginale greckim tego listu może oznaczać również „chodzić ku prawdzie”. Prawda nie jest czymś posiadanyn; nie jest czymś, do czego dochodzimy, by to mieć raz na zawsze. A skoro nie jest czymś, co moglibyśmy posiadać i posiąść raz na zawsze, to znaczy, że jesteśmy ciągle w poszukiwaniu, że jesteśmy ciągle w drodze. Oto dlaczego prawda ma coś wspólnego z miłością. „Chodźcie ku prawdzie”, czyli „chodźcie w miłości”! Te dwa pojęcia splatają się ze sobą. Prawda nie jest systemem norm, systemem reguł, systemem kodeksów. Bóg nie w ten sposób wchodzi w relację z nami, ale [wchodzi w relację z nami] w dynamice miłości. Wejście w tę dynamikę miłosną oznacza „chodzenie ku prawdzie”.

I ostatni etap przejścia. Co oznacza „chodzić w miłości”? Potrzeba, żebyśmy powiedzieli sobie prawdę. Słowu „miłość” czasem grozi to, że może stać się jednym ze słów uniwersalnych, których używamy, kiedy nie wiemy, co powiedzieć. Nie wiemy, jak mówić o pewnej rzeczywistości i mówimy, że to jest miłość; ale to zostawia miłość pewnej ulotności, która nikogo nie interesuje. Oto dlaczego zaproszenie św. Jana jest bardzo konkretne. Nie mówi tak po prostu: „kochajcie”, ale mówi: „przykazanie Boga jest takie, żebyśmy się miłowali wzajemnie [wł. „gli uni agli altri”, jedni drugich]”. To jest sposób, w jaki Bóg nas ukochał. I to cię doprowadzi do prawdy. To nie jest miłość ogólna, to nie jest miłość do wszystkich, ale to jest miłość jednych do drugich [wzajemna], czyli miłość wobec szczególności każdego. Często słyszymy i to samo mówimy, że Bóg kocha wszystkich, więc i my mamy kochać wszystkich. To nieprawda! Bóg nie kocha wszystkich, Bóg kocha każdego! Kochać „jedni drugich” to coś całkowicie innego! Bo skoro Bóg kocha każdego, to znaczy, że Bóg kocha moją niepowtarzalną jedyność, zbudowaną z pewnych wykrzywień…, które Bóg kocha.

To jest wejście w prawdę. To wejście w dynamikę miłosną, która nie ma w sobie niczego ulotnego, niczego nieokreślonego, ale kocha osobistą szczególność każdego z jego wykrzywieniami, z jego nerwicami, z jego obsesjami. To doświadczenie, kiedy ktoś przeżyje, wyzwala z niepokoju „świadczeń”. Bo nie trzeba stać się doskonałym. Nie trzeba stać się w sposób absolutny zasługującym na miłość. Bóg nie kocha nas dlatego, że zasługujemy na miłość. Kocha nas, bo nas kocha, a to pozwala nam oddychać. Ten powrót do oddychania, to bycie uwolnionym od niepokoju, aby się okazać doskonałym wobec Boga, jest właśnie doświadczeniem „chodzenia w prawdzie”. Każdy jest wezwany, by stawiać krok po kroku na tej drodze.

Mario Cucca OFMCap.

---------------------------------------------------------------------

Wiara jest odkryciem, że jesteśmy upragnieni przez Boga
homilia – sobota 32. tygodnia okresu zwykłego (rok II), 12 listopada 2016 r.
3 J 5-8; Ps 112, 1-6; Łk 18, 1-8

NAGRANIE HOMILII Z 12 LISTOPADA 2016
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Ewangelia, którą liturgia nam dziś proponuje, jest doskonale na linii tego, o czym mówiliśmy: odwrócenie losów i zaakcentowanie się pragnienia Boga. Nawrócenie to uświadomienie sobie naszego pragnienia Boga. „Będziecie Mnie szukać i dlatego Mnie znajdziecie” – mówi Jeremiasz. To jest dokładnie ten aspekt życia, o którym mówi dzisiejsza przypowieść. Jezus mówi do swoich uczniów o potrzebie tego, by modlić się „zawsze”. Jezus był człowiekiem konkretnym i wiedział doskonale, że jest niemożliwym, by modlić się zawsze, jeśli przez modlitwę rozumiemy jakiś gest rytualny, kultyczny, sformułowany. I właśnie kładąc akcent na konieczność modlitwy „zawsze” – wiedząc, że nie jest możliwym, by modlić się zawsze, ponieważ trzeba pracować, jeść, spać… – chce nam powiedzieć, czym jest modlitwa, że nie jest niczym innym, jak naszym pragnieniem relacji z Bogiem. Oto dlaczego na końcu przypowieści jest coś, co ma coś wspólnego z tym pragnieniem. Jezus stawia pytanie: „Czy jednak Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”. Początek i koniec idą razem. Modlitwa i wiara idą razem, właśnie dlatego, że wiara w Boga, wiara w Jezusa, nie jest niczym innym jak po prostu wyrażeniem naszego pragnienia. Więc to nie jest coś innego wobec modlitwy, ale wiara, która się modli, jest tym, o co Jezus nas prosi.

Jezus, jak widziecie, nie prosi nas o jakieś działania, nawet o działania modlitewne, ale prosi, żebyśmy byli pragnącymi. Jezus nie przychodzi, by nauczyć nas moralności. Jezus przychodzi, by nauczyć nas naszego pragnienia. A pragnienie nigdy nie jest pragnieniem czegoś, pragnienie jest zawsze pragnieniem kogoś innego. Pragnąć oznacza pragnąć być upragnionym przez Kogoś. Podajmy jakiś przykład z naszego doświadczenia. Ileż razy rzucamy się całkowicie w jakimś kierunku, by osiągnąć jakiś cel. Angażujemy się, pracujemy, pocimy się, wkładamy całych siebie. Czynimy to może nawet w słusznym celu, a nawet w jakimś świętym celu. A sekundę po tym, jak cel ten osiągniąmy, już nam on nie wystarcza. I nie wiemy, co z tym zrobić. Pytanie brzmi: „a teraz?”. Jest tak dlatego, że nasze pragnienie nigdy nie jest pragnieniem czegoś, nawet nie jest pragnieniem czegoś świętego, ale zawsze jest pragnieniem Kogoś! Pragnienie bycia upragnionym! Kiedy Jezus wzywa, by „zawsze” się modlić – powtarzam to i nalegam, ponieważ to jest decydujące – nie zachęca nas do intensyfikacji jakiejś naszej praktyki religijnej, ale pomaga nam i prowokuje nas, byśmy uświadomili sobie, że my jesteśmy upragnionymi przez Niego. Wiara jest właśnie tym: odkryciem, że jesteśmy upragnieni przez Boga. A co następuje po tym odkryciu? Coraz większa intensyfikacja pragnienia bycia upragnionym przez Niego. Jakąż ulgę to nam daje i jakąż wolność!

Mario Cucca OFMCap.

---------------------------------------------------------------------

Dlaczego jest konieczne, żeby świątynia została zburzona?
homilia – 33. Niedziela Zwykła (rok C), 13 listopada 2016 r.
Ml 3, 19-20a; Ps 98, 5-9; 2 Tes 3, 7-12; Łk 21, 5-19

NAGRANIE HOMILII Z 13 LISTOPADA 2016
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Na koniec roku liturgicznego liturgia przedstawia nam do słuchania z wiarą pewne teksty dotyczące tzw. rzeczywistości ostatecznych. Są to części tzw. mów eschatologicznych Jezusa. Czym jest zasadniczo eschatologia? Czym są rzeczywistości ostateczne? To będzie taki moment historii, w którym Bóg da poznać siebie w pełni. Doprowadzi do pełni objawienie, swoją relację z nami. W kontekście tych mów jest ta Ewangelia. Ja zatrzymam się tylko nad jej początkiem: „Gdy niektórzy mówili o świątyni, że jest przyozdobiona pięknymi kamieniami i darami” (Łk 21, 5). Dlaczego ci ludzi mówili o świątyni? Ponieważ świątynia była miejscem obecności Boga. Była miejscem, gdzie Bóg z pewnością jest obecny. Piękne kamienie i ozdoby nie są po prostu sztuczką estetyczną, ale widocznym sposobem, który czyni ewidentnym blask Boga mieszkającego w świątyni. To więc, co mówią, jest piękne. To przemowa religijna, pełna wiary, pełna pobożności. A Jezus, jak odpowiada na tę mowę? „Przyjdą dni, kiedy z tego, co widzicie, czyli ze świątyni, z jej kamieni i ozdób, nie zostanie kamień na kamieniu, który by nie był zburzony” (por. Łk 21, 6).

Postawcie się w sytuacji tych, którzy słuchali. Słowa Jezusa były mową „bluźnierczą”. Żeby podać wam jakieś porównanie, ale nie bierzcie tego, co powiem, zbyt dosłown, to jest tak, jakby ktoś poszedł na plac św. Piotra w czasie celebracji papieskiej i powiedział na głos do mikrofonów watykańskich: „Z bazyliki św. Piotra, z pałacu papieskiego i kurii watykańskiej, nie zostanie nic. Wkrótce wszystko zostanie wyelimowane”. Wtedy gwardia szwajcarska zabrałaby go i wyprowadziła. Dlaczego? Bo taka mowa byłaby odebrana jako „bluźniercza”, bez szacunku. A jednak Jezus mówi: „Przyjdą dni, kiedy wszystko będzie zburzone”. Dlaczego jest konieczne, żeby świątynia została zburzona? I zauważcie, niekoniecznie [chodzi o zburzenie jej] w sposób fizyczny. Jest to konieczne, ponieważ zawsze istnieje to ryzyko, że jeśli w pewnym momencie świątynia nie zostanie zburzona, jeśli nie zostanie ona zburzona w naszej świadomości, jeśli nie zostanie zburzona nasza myśl, że Boga można w czymś uwięzić, nawet w miejscu świętym, nawet w świątyni jerozolimskiej, nawet na Watykanie, przede wszystkim na Watykanie, … jeśli nie zdajemy sobie sprawy, że tak jest, wtedy więzimy Boga, a Bóg nie może być uwięziony! Sprowadzamy Go do naszej miary, do naszych schematów, a Jezus mówi: „ani na tej górze, ani w Jerozolimie”, ale „w Duchu i prawdzie” będziecie czcili Ojca (J 4, 21.24).

Co to oznacza? To nie oznacza, że nie potrzebujemy fizycznych i konkretnych znaków, które symbolizują obecność Boga, ale że te miejsca, jakby nie były święte, nie mogą zostać uznane za Boga. Dlatego jest konieczne, aby zostały zburzone, ażeby rzeczywistość Boga mogła objawić się naprawdę w całym swoim blasku. To jest droga eschatologiczna, którą jesteśmy wezwani podjąć i nią kroczyć. Auguri in questo cammino! Wszystkiego najlepszego wam życzę na tej drodze!

Mario Cucca OFMCap.

---------------------------------------------------------------------
* tytuły homilii pochodzą od redakcji;

w tekstach spisanych z nagrania,
zachowano styl języka mówionego;
korzystamy z tłumaczenia D.Piekarz
---------------------------------------------------------------------

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl