O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Rekolekcje Lectio Divina 1-9 grudnia 2016 - homilie cz. I ...


Rekolekcje Lectio Divina
1-9 grudnia 2016

 

info o rekolekcjach  >>>.

Prosimy o modlitwę w intencji uczestników i prowadzących
oraz kierowników duchowych!
Dzielimy się tekstami/nagraniami homilii.

 TEKSTY / NAGRANIA HOMILII
wygłoszonych w czasie rekolekcji
- CZĘŚĆ PIERWSZA -

 

---------------------------------------------------------------------

Jestem jak miasto: „potężne” czy „niedostępne”?
homilia – czwartek I. tygodnia Adwentu, 1 grudnia 2016 r.
Iz 26,1-6; Ps 118, 1bc.8-9.19-21.25-27a; Mt 7, 21.24-27

NAGRANIE HOMILII Z 1 GRUDNIA 2016
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

„Nie każdy, który Mi mówi: ‘Panie, Panie!’, wejdzie do królestwa niebieskiego, ale ten, który spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie” (Mt 7, 21). Tu, w Ewangelii wg św. Mateusza, nie słyszymy: „kto spełnia wolę Bożą”, ale: „kto spełnia wolę mojego Ojca, który jest w niebie”. Ojciec to Ten, który daje życie. Ojciec daje życie swoim dzieciom. Odkrycie, że jest się dzieckiem ojca/Ojca, że ma się ojca/Ojca, stabilizuje życie, daje oparcie. Każdy z nas mógłby się odnaleźć w prośbie Filipa skierowanej do Pana Jezusa: „Pokaż nam Ojca, a to nam wystarczy” (J 14, 8). Niczego więcej nie potrzebujemy poza tym, że potrzebujemy odkryć, że jesteśmy dziećmi Ojca. Poznanie Ojca, który dał mi życie i który ciągle je daje, stabilizuje moje życie. Tymi, którzy odkryli Ojca/ojca, którzy odkryli swoją godność dziecka, którzy odkryli w relacji z Ojcem/ojcem godność syna czy córki, trudno jest manipulować. Są jak skała. Człowiekiem, który w relacji z Bogiem, czyli w relacji z Osobą, odkrył swoją godność, godność osoby, godność osoby (!), trudno jest manipulować. Nadto, kto daje się prowadzić słowu takiego Ojca, jak Ojciec Jezusa Chrystusa, jest naprawdę jak dom na skale. Słowo „dom” wskazuje, że człowiek, który daje się prowadzić słowu Bożemu, ma w sobie otwartą przestrzeń, przestrzeń relacji z tymi, którzy już są jego domownikami albo takimi mogą się stać. Dom to miejsce, w którym można mieszkać i do którego mogą przyjść kolejne osoby.

W pierwszym czytaniu słyszeliśmy dziś o dwóch miastach. Pierwsze z nich to „miasto potężne” (z hebr.), miasto „mocne”, łac. „urbs fortis”. A drugie to „miasto niedostępne”, albo „miasto wyniosłe” (z hebr.), albo gdyby przetłumaczyć wyrażenie łacińskie, którego użył św. Hieronim” miasto wysublimowane, szczytne, wzniosłe, wysokie. Jakub Wujek przetłumaczył to sformułowanie: „miasto wywyższone”. Jednak coś dla mnie bardzo konfrontującego jest w sformułowaniu „miasto niedostępne”. Przyjrzyjmy się tym dwom miastom pamiętając, że każdy czy każda z nas był, jest albo będzie którymś z nich. Mocno mnie uderzyło, że w Septuagincie, czyli greckim tekście Starego Testamentu, używanym zwłaszcza przez pierwotną gminę chrześcijańską, przez chrześcijan, jest jedno i to samo określenie: „miasto warowne”; tak właśnie zostało tam nazwane i pierwsze, i drugie miasto. Każdy z nas może być jednym albo drugim miastem.

Co odróżnia te miasta? Pierwsze jest otoczonem murem i przedmurzem. W pierwszym mieście słyszy się wołanie: „otwórzcie bramy!”. Czujemy więc, że jego mury nie są po prostu po to, by się zamknąć i być niedostępnym, ponieważ w środku tego miasta słychać wezwanie: „Otwórzcie bramy! Otwórzcie!”. Naród sprawiedliwy, który wchodzi do tego miasta, został scharakteryszowany. To naród ufający Panu. Izajasz mówi: „Tobie zaufał [ten naród]. Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą skałą!”. A więc postawa wchodzących do pierwszego miasta i żyjących w nim to ufność złożona w Panu! Tego miasta, tak naprawdę, nie strzegą jakieś fizyczne mury i przedmurze, ale „murem i przedmurzem”, i skałą jest Bóg i ufność złożona w Bogu. Jeszcze raz powtórzę, że charakterystycznym dla tego miasta jest to rozbrzmiewające w jego wnętrzu wołanie: „otwórzcie bramy!”. Tam można wejść!

Drugie miasto jest „niedostępne”. Nie słychać w nim zachęty do otwarcia bram, bo to jest miasto „wyniosłe”, „szczytne, wzniosłe, wysokie” czy „wywyższone. Ale „wywyższone” jest najwyraźniej samo przez siebie. Doświadczeniem obu tych miast jest to, co wyraża zdanie kończące przypowieść o faryzeuszu i celniku: „kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony” (Łk 18, 14). Przypowieść, którą dziś się modlimy, pomogła mi odczytać również to czytanie z księgi proroka Izajasza. Dała mi swoisty klucz do przeczytania czytania z księgi proroka Izajasza. Pierwsze miasto to siedziba tych, którzy „ufają”, ufają Bogu, który usprawiedliwia, i na Bogu, jak na skale, budują swoje życie. W drugim mieście nie ma ufności w Bogu. W drugim mieście panuje „zadufanie” w sobie. Zwracaliśmy już dziś uwagę na różnicę między: „ufny” i „dufny”. W drugim mieście jest „zadufanie” w sobie, poleganie na swojej sprawiedliwości. Naród sprawiedliwy, który żyje w pierwszym mieście, ma „charakter stateczny”, czyli jest stały. Przypomina Tego, na którym się oparł. Jest jak skała, bo oparł się na Bogu, na Skale. Co będzie losem drugiego miasta? Losem drugiego miasta będzie starcie w popiół.

Dwa kontrastujące obrazy: z jednej strony miasto „potężne” ufających w Bogu, a z drugiej strony miasto „niedostępne” zadufanych w sobie. Te obrazy przypomniały mi świadectwo pewnej Syryjki mieszkającej w Barcelonie, Mireille al Farah, wypowiedziane w czasie I Międzynarodowego Kongresu nt. Wolności Religijnej „Wszyscy jesteśmy Nazarejczykami” (IV 2015). Mówiła, że w Syrii, chrześcijanie, mają „dobrą reputację”. Co to znaczy, że mają dobrą reputację”? W języku arabskim jest takie powiedzenie: „Jedz w domu Żyda i śpij w domu chrześcijanina!”. Co oznacza to powiedzenie? Oznacza ono, że gdy śpisz w domu chrześcijanina, nic ci się nie stanie! W domu chrześcijanina możesz spać: jesteś bezpieczny, nikt nie wyrządzi ci krzywdy, gospodarz nie wyrządzi ci krzywdy, jesteś bezpieczny! Na taką „reputację” chrześcijanie z Syrii „zapracowali”. Jak? Miłując bliźniego, będąc aktywnymi członkami w społeczeństwie, nie usuwając się z tego społeczeństwa na bok, - chociaż wiele razy chciano ich niejako umieścić na boku -, będąc obecnymi w społeczeństwie na sposób chrześcijański. Wszystko to mówiła, odpowiadając na pytanie o przebaczenie. Mówiła: „Mówią ci, że przebaczenie może być słabością, jednak ja widzę je jako coś bardzo mocnego”. Jeśli przytaczam to świadectwo, czynię to również dlatego, że kiedy ta Syryjka mówiła, że przebaczenie to jest coś „bardzo mocnego”, używała hiszpańskiego sformułowania: „muy fuerte”, a tak się składa, że pierwsze miasto, o którym dziś mówa, to „ciudad fuerte”. To, co czyni nas bardzo mocnymi, bardzo mocnymi (!), to miłość, również ta przebaczająca, której świat zupełnie nie rozumie. „Przebaczenie - mówiła - otwiera ci drzwi!”. Jej świadectwo jest bardzo poruszające! Wspomniała również, że u początku chrześcijaństwa w Syrii było wydarzenie nawrócenia człowieka o imieniu Szaweł (stolica Syrii to Damaszek) i mówiła: „Wierzę, że nasi prześladowcy mogą zostać nawróceni! Wierzę!”.

Kiedy dziś trwałem w tych dwóch obrazach, co nie było łatwe, bo konfrontujące: jedno miasto - mocne, „potężne”, ale otwarte, a drugie - „niedostępne”, wyniosłe, stanęły mi przed oczami inne dwa obrazy. Pierwszy to obraz kwoki, która gromadzi swoje pisklęta pod skrzydłami. Do niego odwołuje się Pan Jezus. Pomyślałem, że ten obraz wyraża to, co jest klimatem pierwszego miasta. Jezus mówił do mieszkańców Jerozolimy: „Ile razy chciałem zgromadzić twoje dzieci, jak ptak swe pisklęta zbiera pod skrzydła, a nie chcieliście” (Łk 13, 34). Jezus jest miastem, które jest otoczone murem, ale nie po to, żeby się oddzielić. On jest bardzo, bardzo dostępny! Chce dać poczucie bezpieczeństwa wszystkim swoim! I drugi obraz, jeszcze ze Starego Testamentu, kiedy Pan Bóg porównuje siebie do orła, który bierze pisklęta na swoje skrzydła i na sobie samym je nosi (Wj 19, 4; Pwt 32, 11). Poruszające jest w tym obrazie to, że orzeł to ptak, który fruwa najwyżej. W związku z tym pisklęciu, które jest na jego plecach, z góry nic nie zagraża, bo powyżej nie ma nikogo. Wszystkie drapieżniki są pod spodem, cała reszta świata jest pod spodem, całe niebepieczeństwo jest pod spodem. W ten sposób Pan Bóg jest dla nas murem. Ale to nie oznacza, że ten mur jest fizyczny. Jezus Chrystus nie przyszedł na świat w zbroi. I miasto obwarowane tutaj nie oznacza miasta uzbrojonego, ale miasto bezpieczne tak, jak ten dom chrześcijanina w Syrii jest bezpieczny. Dom chrześcijanina można, niestety, zburzyć. Chrześcijanina można, niestety, zabić, ale on jest „miastem potężnym”. Jezus nie jest miastem „niedostępnym”. Jest miastem otoczonym „murem”, ale ten mur ufności Ojcu sprawia poczucie bezpieczeństwa dla wchodzących i dla mieszkańców. Dla uczniów i dla tłumów, i dla nas wszystkich, Jezus nie jest „miastem niedostępnym”, ale miastem, do którego wszyscy mogą wejść, by znaleźć schronienie. Pozwólmy, by dzisiaj, tu i teraz, Pan Bóg kształtował nas na swoje podobieństwo, byśmy byli coraz bardziej mocni, wewnętrznie mocni miłością, której źródło jest Ojcu. Wrócę do myśli z początku, że ci, którzy odkryli godność osoby, godność dziecka Bożego, są oparci na fundamencie i są naprawdę mocni.

Piotr Szyrszeń SDS
[homilia została wygłoszona w czasie sesji formacyjnej
w Międzyzakonnym Formacyjnym Studium Teologicznym]

---------------------------------------------------------------------

„Sumienie jest okiem potrzebującym światła”
homilia – piątek I. tygodnia Adwentu, 2 grudnia 2016 r.
Iz 29, 17-24; Ps 27, 1bcde.4.13-14 ; Mt 9, 27-31

NAGRANIE HOMILII Z 2 GRUDNIA 2016
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

W pierwszym czytaniu słyszeliśmy zapowiedź: „W ów dzień głusi usłyszą słowa księgi, a oczy niewidomych, wolne od mroku i od ciemności, będą widziały”. Refren psalmu to nasze wyznanie wiary: „Pan moim światłem”. Powtarzaliśmy to wyznanie wspólnie, ale ono jest tak sformułowane, że angażuje każdego z nas osobiście: „Pan moim światłem”. To mogłoby być wyznanie obu i każdego z osobna z niewidomych uzdrowionych przez Jezusa. Ewangelia opowiada doświadczenie: oczy niewidomych, dzięki Panu, ktory jest światłem, zostały uwolnione od mroku i ciemności, „zostały otwarte” i widzą. Kiedy czytałem dzisiejsze teksty liturgiczne moim towarzyszem było zdanie: „Sumienie jest okiem potrzebującym światła”. To zdanie bł. papieża Pawła VI z jednej z audiencji (7 X 1970), kiedyś przeczytane, stało się dla mnie swoistym kluczem pomocnym w zgłębianiu Słowa: „sumienie jest okiem potrzebującym światła”. Na kanwie zwłaszcza Ewangelii powiedzmy sobie kilka słów o formacji naszego sumienia.

Pierwszą rzeczą, która mnie poruszyła, było wołanie dwóch niewidomych: „Ulituj się nad nami, Synu Dawida!”. Są niewidomi i cierpią. Ich prośba „ulituj się nad nami” nie jest zimnym, intelektualnym stwierdzeniem, ale wołaniem z głębi ich bólu i cierpienia. Cierpią i szukają pomocy. Może się zdarzyć i nam, że nasze „sumienie jest okiem potrzebującym światła”. Kiedy tego światła mu brakuje, jest ślepe, a ta ślepota jest źródłem bólu. Możemy przecież mieć do czynienia z sumieniem „błędnym”, sumieniem błędnie ukształtowanym. I choć człowiek ma postępować zgodnie z własnym sumieniem, nie wolno mylić błędnego „subiektywnego” mniemania o dobru moralnym z prawdą „obiektywną”. Jan Paweł II w encyklice „Blask prawdy”, uczy, że nie wolno „też twierdzić, że czyn dokonany pod wpływem prawego sumienia ma taką samą wartość jak czyn, który człowiek popełnia idąc za osądem sumienia błędnego. Zło dokonane z powodu niepokonalnej niewiedzy lub niezawinionego błędu sumienia może nie obciążać człowieka, który się go dopuścił, ale także w tym przypadku nie przestaje być złem, nieporządkiem w stosunku do prawdy o dobru” (VS 63). Spróbujmy to wyjaśnić w obrazie. Jeśli razem z palnikiem gazowym nie dostarczono mi instrukcji obsługi albo nabywając palnik gazowy nie dotarłem do jego instrukcji obsługi, i używając tego palnika poparzyłem sobie rękę, to zło poparzenia mojej ręki, które popełniłem, może mnie, który się poparzyłem, nie obciążać, ale to zło, poparzenie ręki, nie przestaje być poparzeniem ręki, czyli nie przestaje być złem. Ręka mnie boli, bo jest poparzona. To, że nie otrzymałem instrukcji obsługi palnika albo że jej nie znalazłem, może mnie nie obciążać moralnie, ale rękę mam poparzoną. Cierpię wskutek tego, że moje oko jest bez światła, że brak mi „instrukcji”. I znów sumienie może być błędne wskutek niewiedzy niezawionej, gdy nie jesteśmy świadomi czegoś i od tej niewiedzy nie możemy się o własnych siłach uwolnić. Ale może być również błędne z winy człowieka, może być błędne z mojej niewiedzy, kiedy nie szukam tej wiedzy. Sobór Watykański II mówił: „gdy człowiek niewiele dba o poszukiwanie prawdy i dobra, a sumienie z nawyku do grzechu powoli uega zaślepieniu” (Gaudium et spes, 16; por. Jan Paweł II, Veritatis splendor, 63).

Istnieją winy, których nie dostrzegamy, a które mimo to nie przestają być winami. I cierpimy. Bez względu na to, czy do instrukcji obługi palnika nie dotarłem, bo nie mogłem dotrzeć, czy nie dotarłem, bo nie szukałem jej albo nie chciałem dotrzeć, to wskutek poparzenia cierpię. A cierpiąc szukam pomocy i stąd wołanie moje i nasze, na początku rekolekcji, jak dwóch niewidomych: „Ulituj się nad nami, Synu Dawida!”. Kościół w katechiźmie uczula nas: „w formowaniu sumienia słowo Boże jest światłem na naszej drodze: powinniśmy je przyjmować przez wiarę i modlitwę oraz stosować w praktyce. Powinniśmy także badać nasze sumienie, wpatującsię w krzyż Pana. Jesteśmy wspierani darami Ducha Świętego, wspomagani świadectwem lub radami innych ludzi i prowadzeni pewnym nauczaniem Kościoła” (KKK 1785). Nic więc lepszego nie mogło się nam przydarzyć. Nasze sumienie, „oko potrzebujące światła”, teraz, w czasie rekolekcji, otrzymuje światło słowa Bożego!

Druga rzecz, która mnie dziś zatrzymała w Ewangelii to informacja, że gdy Jezus przechodził (Jezus jest przechodzący), ci dwaj niewidomi „ruszyli za Nim”, a Ewangelista dosłownie powiedział: „zaczęli Mu towarzyszyć” (gr. „ēkolouthēsan”). To jest to samo sformułowanie, które opisuje postawę dwóch uczniów w pierwszym rozdziale Ewangelii św. Jana, którzy usłyszawszy Jana Chrzciciela mówiącego: „Oto Baranek Boży”, a Pan Jezus był przechodzący, „poszli za Nim”, a dosłownie „zaczęli Mu towarzyszyć” (gr. „ēkolouthēsan”). Dwaj ślepcy „zaczęli towarzyszyć” Jezusowi, tak jak dwaj uczniowie Jana Chrzciciela „zaczęli towarzyszyć” Jezusowi. Dwaj ślepcy poszli za jedynym Widzącym, za Mesjaszem, Synem Bożym! Tyle tylko, - zwróćmy uwagę -, że oni ciągle są ślepi! Wyobraziłem sobie, że szli tak blisko, że mogli położyć swoją rękę na ramieniu Przewodnika, jak czynią osoby niewidome, i idą, ale dalej są ślepi.

Nadal byli niewidomymi, ale towarzyszyli Jezusowi! „Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego”, czyli zbliżyli się jeszcze bardziej. To znów przypomina tę historię z Ewangelii Janowej, gdy dwaj wspomniani już uczniowie poszli i zobaczyli, gdzie Jezus mieszka i pozostali razem z Nim. I tam w domu, tak nasi niewidomi, jak wspomniani uczniowie Jana Chrzciciela, przeżyli coś bardzo ważnego, moglibyśmy powiedzieć, że oczy zostały „zostały im otworzone”. Same się nie otworzyły! „Zostały im otworzone” przez Jezusa. Przypomnijmy sobie refren psalmu: „Pan moim światłem!”. Światłem dla naszych oczu jest Pan! Nasze sumienie potrzebuje relacji z Osobą. Nasze sumienie potrzebuje być prowadzone przez Osobę. Niedawno bp Grzegorz Ryś będąc u nas na szkole wychowawców przypomniał, że sumienie po łacinie to jest „con-scientia”, czyli „współ-wiedza”. To nie jest czysto autonomiczny głos, to głos Pana Boga we mnie! Albo człowiek świecki, laik, powie, że to głos jakichś wartości we mnie, głos prawa naturalnego we mnie. Pierwsza formacja mojego sumienia następuje dzięki relacji z Osobą! Formacja sumienia, jak całe życie chrześcijańskie, rozpoczyna się od relacji z Jezusem, Osobą, która jest naprawdę Dobrą Nowiną dla mojego sumienia!

Na swój sposób zatrzymuje mnie dziś to, powtórzę się, że ci dwaj niewidomi, ciągle przecież jako niewidomi zaczęli towarzyszyć Jezusowi, i że towarzysząc Mu weszli razem z Nim do domu i wtedy podeszli do Niego, zbliżyli się jeszcze bardziej. Choć wciąż niewidomi, dali się prowadzić na początku nawet nie tyle słowom Jezusa, bo nie słyszymy Jezusa nic mówiącego, ale dali się prowadzić Słowu, dali się prowadzić samemu Jezusowi jako Przewodnikowi. To ważny sygnał na czas rekolekcji, które rozpoczęliśmy. Niezależnie od tego, czy już widzę, czy już rozumiem, a nawet mimo tego, że nie widzę, że jeszcze nie rozumiem, mam dać się dać prowadzić Słowu, czyli Jezusowi; mam się dać prowadzić słowu Boga. Nasza droga rekolekcyjna może trochę przypominać drogę dwóch uczniów z Jerozolimy do Emaus, których oczy przecież przez cały dzień „były niejako na uwięzi, tak że Go nie poznali” (Łk 24, 16). Życzę wam, byście trochę wcześnie rozpoznali Pana Jezusa niż w ostatnim dniu rekolekcji, ale… Dopiero wieczorem, po całym dniu wędrówki, znowu: w domu, przy wspólnym posiłku, oczy „zostały im otwarte” przez Jezusa! Ten obraz dzisiejszy mówi nam dużo o pedagogii Pana Jezusa i uczy nas zaufania, uczy nas cierpliwości.

Matka Elżbieta Czacka, założycielka zgromadzenia Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, znanych też jako „siostry z Lasek”, - może warto dodać, że sama mając 22 lata całkowicie utraciła wzrok -, mówiła: „Bywają niewidomi, którzy nie tylko pozbawieni są wzroku ciała, ale nie mają i wzroku duszy, i to jest może największym nieszczęściem”. Gdybym powiedział to ja, widzący fizycznie, ktoś mógłby mnie oskarżyć o niewraźliwość na ból ślepotę fizyczną. Ale ona, która straciła fizyczny wzrok, mówiła, że duchowa ślepota może być większym nieszczęściem niż ślepota fizyczna. Stała się opiekunką wielu niewidomych na ciele, ale również towarzyszką „niewidomych na duszy”, oddalonych od Boga, których oczy są zamknięte na świat duchowych wartości. Zakończmy powtarzając tę myśl papieża Pawła VI: „Sumienie jest okiem potrzebującym światła”. Pozwólmy, by Jezus tu i teraz zatroszczył się o nasze sumienie, może błędnie ukształtowane, może zaślepione wskutek grzechu i różnych naszych złych nawyków, itd. I prośmy razem z tymi dwoma niewidomymi: „Kyrie, eleyson! Ulituj się nad nami, Panie!”.

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – sobota I. tygodnia Adwentu, 3 grudnia 2016 r.
Iz 30, 19-21.23-26; Ps 147A, 1b-6; Mt 9, 35-10, 1.5a.6-8

NAGRANIE HOMILII Z 3 GRUDNIA 2016
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

„Choćby ci Pan dał chleb ucisku i wodę utrapienia, twój Nauczyciel już nie odstąpi, a oczy twoje patrzeć będą na twego Mistrza. Twoje uszy usłyszą słowa rozlegające się za tobą: «To jest droga, idźcie nią!», jeśli chciałbyś iść na prawo lub na lewo” (Iz 30, 20-21). Moi drodzy! Słuchając słowa Bożego z księgi Izajasza widzimy, że w tym słowie przeplata się smutek Izraela i obietnica pociechy. Być może słuchając tych słów, odwołujemy się do osobistego doświadczenia, bo nieraz w naszym życiu, w naszym duchowym wzroście, możemy doświadczać takich chwil: pociechy i strapienia.

(…)

Daniel Banaszkiewicz SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – II Niedziela Adwentu (rok A), 4 grudnia 2016 r.
Iz 11, 1-10; Ps 72, 1b-2.7-8.12-13.17; Rz 15, 4-9; Mt 3, 1-12

NAGRANIE HOMILII Z 4 GRUDNIA 2016
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

(…)

Krzysztof Wons SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – poniedziałek II. tygodnia Adwentu, 5 grudnia 2016 r.
Iz 35, 1-10; Ps 85, 9ab.10-14; Łk 5, 17-26

NAGRANIE HOMILII Z 5 GRUDNIA 2016
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

(…)

Antoni Miciak CM

---------------------------------------------------------------------

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl