O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Ćwiczenia Ignacjańskie 28 grudnia 2016 - 5 stycznia 2017 homi ...


Ćwiczenia Ignacjańskie
28 grudnia 2016 - 5 stycznia 2017

 

info o rekolekcjach  >>>.

homilie – część pierwsza
28-31 grudnia 2016
>>>.

Prosimy o modlitwę w intencji uczestników i prowadzących
oraz kierowników duchowych!
Dzielimy się tekstami/nagraniami homilii.

 TEKSTY / NAGRANIA HOMILII
wygłoszonych w czasie rekolekcji
- CZĘŚĆ DRUGA -

 

---------------------------------------------------------------------

Wyczuj czas i miejsce objawiania się Boga!
homilia – uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki Maryi, 1 stycznia 2017 r.
Lb 6,22-27; Ps 67, 2-3.5.8; Ga 4, 4-7; Łk 2, 16-21

NAGRANIE HOMILII Z 1 STYCZNIA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Drodzy bracia! Drogie siostry! Otrzymujemy znowu nowy kalendarz do rąk. Ten kalendarz, który ma nam pomagać tak po ludzku, świadomie przeżywać nasz czas, chronologię wydarzeń, które będą miały miejsce w naszym osobistym życiu, w życiu naszej rodziny, wspólnoty, społeczeństwa czy świata. Zmienia się rok. Nie wiemy, co przed nami w kalendarzu, ale jedno się nie zmienia. Jedno w najwyższym stopniu pozostaje takie samo. Bóg jest i Bóg nam się objawia! Możemy być tego pewni, że to jest niezmienne. Bóg jest obecny w moim życiu! Jest obecny jako mój Pan i mój Zbawiciel! Do mnie należy rozeznawać i odkrywać to najważniejsze wydarzenie życia, że Ten, który jest Miłością, przychodzi i mnie nawiedza. Jest ze mną i nie pozwoli na to, abym nawet ułamek sekundy przeżył osamotniony przez Niego. Tylko wiarą mogę w ten sposób otwierać kalendarz. Tylko wiara – na którejkolwiek stronicy kalendarza spocznie mój wzrok, cokolwiek będzie w nim zapisane, nawet te najtrudniejsze wydarzenia i to co mnie czeka, co przyprawia o ból głowy, co mnie cieszy – będzie mi podpowiadała: „On jest! Jest! Jest ze mną! Objawia się! Objawiać się będzie tego dnia! Objawiać się będzie jutro i codziennie będzie mi się objawiać!”. Temat jest we mnie. Potrzebuję „światłych oczu serca” (por. Ef 1, 18), by Go dostrzegać, by Go przeczuwać, dlatego, że to Jego objawianie się przekracza moje myśli i przewidywania. Bóg jest większy od wszystkiego, co mógłbym przewidzieć, pomyśleć, przeczuć. O tym mi mówi dzisiejsza liturgia słowa.

Być może po raz pierwszy, jak sięgam pamięcią, uświadomiłem sobie, że Bóg w dzisiejszej liturgii słowa mówi mi, że On ma swój czas, w którym mi się objawia. W liście do Galatów św. Paweł nazwał to „pełnią czasu”. W „pełni czasów” On się zawsze objawia. Z kolei Ewangelia mi mówi, że Bóg ma również swoją topografię. Bóg objawia mi się w miejscu, w którym może najmniej bym się Go spodziewał i w chwili, w której najmniej bym się Go spodziewał. On jest, jak już powiedziałem. Jest zawsze, ale potrzebuję wyczuć miejsca Jego objawiania się; potrzebuję wyczuć te miejsca, które być może z góry „skazuję”, bo nie wierzę, że w tym miejscu, że w takim czasie, że dzisiaj… On może być ze mną. Zwróćmy uwagę na Ewangelię. Jej pierwsze zdanie jedynie mimochodem i trochę dotyka czegoś, co chciałbym podjąć. „Pasterze pośpiesznie udali się do Betlejem” (por. Łk 2, 16). My wiemy, co się stało wcześniej i dlaczego udali się do Betlejem. Na polach, poza miastem, objawia się Bóg. Na peryferiach, wśród koczowników, wśród najmniej szanowanych. Rabini powiedzieliby, że to niemożliwe, bo to ludzie o wątpliwej reputacji. Bóg wybiera pole i tam się objawia. Wybiera to miejsce, które może się wydawać najbardziej puste. To miejsce nieobecne. To pole w moim życiu. To pole, na którym wydaje się, że Go nie ma. To przestrzeń, która wydaje mi się pusta. To, co wydaje mi się marne, puste. Tam się objawia Bóg! A może już tego doświadczyłeś w tych dniach, że Bóg objawił ci się w twojej pustce! A może Bóg objawił ci się w tym miejscu twojego życia, które do tej pory uznawałeś czy uznawałaś za marne, za peryferie! Bóg jest niezwykły! Każde miejsce i każdy czas może wypełnić swoim światłem. Objawia się przez aniołów w nocy. Objawia się pasterzom w nocy, w ciemnościach. Może mi się objawić tam, gdzie jest mój grzech, gdzie są moje największe ciemności, gdzie zostałem najbardziej „przeorany” przez życie, przez cierpienie. Może mi się objawić w ciemnościach mojej rany. On jest Miłością! On mnie całego obejmuje! Nie ma skrawka życia, którego nie wypełniłby miłością.

Potem to drugie miejsce „topograficzne” na mapie Boga: stajnia. 1 stycznia i codziennie, i nieustannie, Bóg w liturgii przypomina, że pierwsze miejsce, w którym się rodzi, w którym się objawia, to jest stajnia. Ona zawsze kojarzy mi się z miejscem najbardziej brudnym w moim życiu. Nie przychodzi do salonu, nie przychodzi do miejsca, w którym najchętniej bym gościa przyjął, ani do tego miejsca, którym bym się może pochwalił, ale przychodzi do miejsca, które najbardziej ukrywam, którego się wstydzę, bo tam aż cuchnie od brudu. I chce być położony w żłobie, w tym miejscu, które może najbardziej gorszy, ale nie Jego. On chce być tam położony, aby mnie zbawić. Oto Bóg mojego kalendarza, kalendarza mojego życia! Przypomniał mi się fragment pieśni z liturgii wschodniej, pieśni śpiewanej w Noc Bożego Narodzenia (znaleziony w książce: G. Ravasi, „Poznać Dziecię i Jego Matkę”). Posłuchajmy tej pięknej pieśni: „Stwórca życia narodził się wnaszym ciele z Matki żyjących. Dziecko z Niej się narodziło. Jest Synem Ojca. Ze swoimi pieluszkami. Rozdziera więzy naszych grzechów i osusza na zawsze łzy naszych matek. Tańcz i skacz, stworzenie Pana, gdyż narodził się Twój Zbawiciel! Kontempluje dziwną i niespodziewaną tajemnicę: grota jest niebiem, Dziewica jest tronem cherubinów, żłób jest miejscem, gdzie spoczywa niepojęty Bóg, Chrystus. Śpiewajmy i wysławijmy Go!”. Tak Bóg będzie się ciągle objawiał. Jest rok 2017. Daj, Boże, dożyjemy następnych lat, a On będzie się ciągle tak samo objawiał. Zawsze [będzie się objawiał] w sposób dla mnie nieoczekiwany.

Jest pewien szczegół z „ćwiczeń duchowych” Maryi, o którym warto powiedzieć i w naszych ćwiczeniach go zauważyć. Maryja jako jedyna sięga wzrokiem dalej. Otóż, św. Łukasz napisał, że kiedy pasterze przyszli i opowiedzieli to, co słyszeli od aniołów, wszyscy się „dziwili”, „zdumiewali”, co pięknie przetłumaczył Jakub Wujek: „dziwowali się”. Ale o Maryi i tylko o Maryi św. Łukasz napisze, że Ona ze swej strony, jakby odchodząc na bok, w swojej intymności, „zachowywała i rozważała te sprawy”; „te sprawy”, czyli to co się działo na Jej oczach. Uświadomiłem sobie, że mając przed sobą nawet znaki wielkich tajemnic, wielkie wydarzenia, mogę życie przeżywać jedynie dziwiąc się albo mogę życie przeżywać zachowując i rozważając w sercu to, co dzieje się na moich oczach. Drodzy, tutaj, na ćwiczeniach, uczymy się pogłębionego rozeznawania naszego życia w kalendarzu, który Bóg nam daje. To „zachowywała” oznacza troskliwość, czułość, delikatność, a „rozważała” oznacza, że składała w sercu. Drodzy, najważniejszym wydarzeniem dnia w kalendarzu życia będzie zawsze słowo Boga. Różne rzeczy będą się działy w ciągu dnia, ale najważniejsze zawsze będzie to, aby usłyszeć słowo Boga. Kościół podkreśla to w liturgii. [Liturgia] to jest szczyt w codziennym słuchaniu Słowa, które staje się ciałem. I za chwilę tak będzie. Pomyślmy o tym. Jeśli to, co robimy tutaj tak intensywnie i wiernie, a używając języka św. Ignacego „hojnie i wielkodusznie”, będziemy czynili codziennie, jeśli będziemy wsłuchani w Jego słowo, będziemy umieć czytać rzeczywistość tak, jak czyta ją Maryja. Można bowiem przejść życie „dziwując się” i można przejść życie poznając dzięki słowu Boga tajemnice, poznając to, czego tak naprawdę Bóg chce ode mnie dzisiaj w tych wydarzeniach, faktach i sytuacjach, o których słyszymy. Wtedy zacznę rozpoznawać Go, rozpoznawać Boga i na polu pastaerzy, i w stajni, w miejscach po ludzku wątpliwych, by Bóg chciał tam się objawić.

Prośmy gorąco, aby słowo Boga, które nawiedza dzisiaj, i jutro, i każdego dnia nawiedzać będzie nasze serca, przemieniało nasze serca, byśmy jak Maryja otrzymali „światłe oczy serca”. Prośmy za Jej przyczyną, abyśmy potrafimy, jak to czynimy w tych dniach, również w codzienności, gdy już do niej wrócimy, zachowywać w sercu i rozważać Słowo. Ono będzie dla nas światłem! Ono będzie dla nas źródłem życia! Ono skrywa w sobie moc zbawczą i wtedy wszystko, cokolwiek zadzieje się w naszym życiu, będzie historią zbawienia. Bbo nasza historia już jest zbawiona! Wszystko w niej już przez Niego jest zbawione! Do nas należy czytać tę historię jako historię świętą codziennie nawiedzaną przez Niego. Bóg jest! Bóg mi się objawia nieustannie! Boże, udziel mi tej łaski serca, bym się nigdy z Tobą nie rozminął, gdziekolwiek mi się objawiasz, w jakikolwiek sposób do mnie przemawiasz; bym się z Tobą nie rozminął!

Krzysztof Wons SDS

---------------------------------------------------------------------

Jakie słowo Boga dziś cię porusza i kształtuje twoją tożsamość?
homilia - poniedziałek I tygodnia po Narodzeniu Pańskim, 2 stycznia 2017 r.
1 J 2, 22-28; Ps 98, 1-4; J 1, 19-28

NAGRANIE HOMILII Z 2 STYCZNIA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Połowa rekolekcji już za nami. Wczoraj, chronologicznie czy matematycznie rzecz ujmując, był środek. Mówię o tym kontekście czasowym, bo rozważając słowo z dzisiejszej Ewangelii wróciłem myślą do wydarzenia, które stanowi swoiste centrum Ewangelii wg św. Marka. Pod Cezareą Filipową Jezus zadaje swoim uczniom dwa pytania. Najpierw pyta: „za kogo uważają Mnie ludzie?”, a później: „a wy za kogo mnie uważacie?” (Mk 8, 27-29). To pytania o tożsamość. Stawiamy sobie pytania o to, kim są otaczający nas ludzie, ale również otaczający nas ludzie, jak to ma miejsce w przypadku kapłanów i lewitów, którzy przychodzą do św. Jana Chrzciciela, pytają nas o naszą tożsamość: „Kto ty jesteś?”, „kim jesteś, …?”, „co mówisz sam o sobie?”. Odpowiadając Chrzciciel nie wyciąga dowodu osobistego, nie podaje imion swoich rodziców, nie opowiada też cudownej historii swoich narodzin. Kiedy jest natarczywie pytany o to, co mówi „sam o sobie”, nie mówi od siebie, ale dla oddania swojej tożsamości odwołuje się do słowa Bożego.

Wróćmy do opowiadania o stworzeniu. Zasadniczą intuicją, jaką to opowiadanie przekazuje, jest ta, że Bóg stworzył świat i wszystko, co jest na świecie. Jak to uczynił? Uczynił to „przez Słowo”: „wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało” (J 1, 3). W opowiadaniu o stworzeniu powtarza się zwrot: „Bóg rzekł: … i stało się”. Każde słowo Boga Stwórcy staje się. Stwórca nie rzuca słów „na wiatr”. Kiedyś wypowiedział moje imię i stałem się, bo… nie miałem innego wyjścia. Słowo Boga sprawiło, że jestem tym, kim jestem. Oto moja tożsamość! Jestem, można więc powiedzieć, „słowem Boga, które stało się ciałem”. Oczywiście, stwarzanie mnie nie zakończyło się w tym pierwszym momencie. Bóg codziennie do mnie mówi. Codziennie woła mnie po imieniu: „Samuelu, Samuelu” (1 Sm 3, 10), „Szawle, Szawle” (Dz 9, 4), „Marto, Marto” (Łk 10, 41) itd. i chce, bym Go słuchał, bo chce kontynuować dzieło stworzenia, ale… ponieważ jestem obdarzony wolnością mogę Go słuchać albo mogę Go nie słuchać. Jestem obdarzony wolnością i teraz mam już inne wyjście.

Pewnego dnia Jan, syn Zachariasza i Elżbiety, słuchał słowa z księgi proroka Izajasza i usłyszał je jako skierowane do niego osobiście, jako skierowane wlaśnie do niego. Słuchał tych słów: „Głos się rozlega: Drogę dla Pana przygotujcie na pustyni, wyrównajcie na pustkowiu gościniec naszemu Bogu!” (Iz 40, 3). I usłyszał te słowa. Usłyszał je jako powołanie i zadanie, ale przyjął je również jako słowa kształtujące jego tożsamość: „głos”. Poszedł nad Jordan chrzcić wodą, jak polecił mu Ten, który go posłał, ale poszedł jako „głos wołającego na pustyni”. Oddał swoje człowieczeństwo Bogu do dyspozycji. Jan Chrzciciel w swoim człowieczeństwie jako „głos” porusza wielu, ponieważ słowo Boże przekazane przez Izajasza go niesie. Jest tylko głosem i aż głosem, głosem słowa Bożego, którego nie widać, a ktore go niesieni i które go kształtuje Widzimy Jana Chciciela jako „głos”, choć nie widzimy słowa z księgi Izajasza, słowa Bożego, które Jana Chrzciciela kształtowało i poruszało.

Jeśli chcesz sobie i innym odpowiedzieć na pytanie, kim jesteś, kim naprawdę jesteś, potrzebujesz odwołać się słowa Bożego, które cię stworzyło i które nieustannie cię kształtuje. Ale… Ale trzeba też patrzeć trzeźwo na życie pamiętając, że kształtuje nas również coś innego. Słowa ludzkie, których słuchamy, też nas kształtują. Obrazy i filmy, które wybieramy do oglądania, formują nas. Wydarzenia, których jesteśmy uczestnikami, odciskają na nas piętno. Słowa, obrazy i wydarzenia odciskają na nas piętno nie tylko zewnętrznie, ale gdzieś głęboko w nas. Jest więc trochę racji w przysłowiu: „kto z kim przestaje, takim się staje”. To, czego słuchamy, co oglądamy, w czym uczestniczymy, kształtuje nas. Jeśli słuchamy słowa Bożego, stajemy się „głosem” Bożym. Jeśli słuchamy słowa ludzkiego i tylko jego, doświadczymy może czegoś, co wyrażono w innym przysłowiu: „jeśli wejdziesz między wrony, musisz krakać, jak i one”.

Jan Chciciel mówi o sobie jako o „głosie wołającym na pustyni”. Aby usłyszeć delikatny głos Boży, który jest jak „szmer łagodnego powiewu” albo jak „nić dźwięcznej ciszy” (1 Krl 19, 12), trzeba wyjść spomiędzy „wron”, iść na pustynię. Pustynę, ciszę kojarzymy często z brakiem, z pustką. Tymczasem może być i jest „cisza zamieszkana przez Obecność” (tego określenia użył papież Franciszek w wydanym w ubiegłym roku dokumencie o żeńskim życiu kontemplacyjnym), cisza zamieszkana przez Słowo, pustynia zamieszkana przez Obecność. Można doświadczyć, że cisza jest „dźwięczna”. W ciszy można usłyszeć „dźwięczne” i naprawdę miłe sercu i miłe uchu słowo Boga. A na pewno słowo Boga powołujące nas do życia i codziennie pomnażające życie w nas jest „dźwięczniejsze” i milsze uchu niż kraczące głosy różnych „wron”.

Św. Jan Chrzciciel mówi do posłów z Jerozolimy, ale mówi też do nas: „Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie”. Koncentruje nas na obecności Słowa, które stało się ciałem. Koncentruje nas na obecności Słowa pośród nas, na tej nierozpoznanej jeszcze obecności Słowa. „Na świecie było Słowo, świat stał się przez Nie, lecz świat Go nie poznał” (J 1, 10). Jan nie nie mówi tego, nie wypowiada słów: „pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie”, żeby wzbudzić w nas poczucie winy, ale mówi je, aby otworzyć nas na tajemnicę. Słowo, które stało się ciałem, jest pośród nas! Miłość jest blisko, tuż tuż, choć może Jej nie dostrzegamy albo może jej nie wyczuwamy.

„Pośród was stoi…”. „Stoi”. W innych tłumaczeniach słyszymy, że „już jest” (BP) albo „pojawił się” (EśwP) albo „stanął” (Gr.-Pl.NT). Tutaj niektórzy zwracają uwagę, że ten czasownik grecki jest użyty w czasie teraźniejszym dokonanym. Jezus nie „staje”, ale „stoi”. [...]. Nie jest trochę obecny wśród nas i jeszcze „uzupełniający” swoją obecność, ale On już jest! Już się pojawił! Tu i teraz jest! To nie jest tak, że jeszcze się pojawia, ale On już jest. Jest w pełni obecny! Nie jest trochę obecny, ale jest obecny w pełni! Słowo Boże nie jest trochę obecne, ale już jest obecne w pełni. Słowo Boże, choć nie jest jeszcze rozpoznane, to jednak już jest w pełni obecne. To nam się zdarza się, że my jesteśmy gdzieś obecni jedynie fizycznie, myślami natomiast krążąc gdzie indziej. Zdarza się, że jesteśmy obecni gdzieś tak, jakby nas nie było albo że jesteśmy „częściowo” obecni w jakimś miejscu. Tymczasem Syn Boży, Słowo Wcielone, jest już i w pełni obecny, choć bez żadnych fajerwerków, choć nie rozpoznany. Słowo Boga jest obecne w pełni, ale pokornie.

W czasie rekolekcji możemy doświadczyć „ciszy zamieszkanej przez Obecność”. Na rekolekcjach nie ma fajerwerków. Liczba zewnętrznych bodźców jest mała, a na pewno mniejsza niż liczba tych bodźców w naszej codzienności, w której zwyczajnie jesteśmy. I właśnie tu możemy doświadczyć pustyni, która choć pusta zewnętrznie albo bardziej pusta niż nasza codzienność, to jednak jest zamieszkana. „Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie”. Tu, na rekolekcjach, dowiadujemy się od Jana Chrzciciela, że Miłość mieszka tuż tuż, obok, blisko, w naszej codzienności. Miłość mieszka blisko obok nas również wtedy, gdy w naszej codzienności latają wrony i jeszcze bardziej utrudniają Jej usłyszenie czy odczucie niż w czasie rekolekcji. Słowo Boga jest obecne w naszym życiu i mówi do nas, nawet wtedy gdy „kraczą wrony”. Chciałbym zakończyć pytaniem, jakie słowo Boga dziś cię porusza i dziś kształtuje twoją tożsamość?

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

Jak Ty do mnie mówisz, Panie Jezu? Jak się ze mną spotykasz?
homilia - wtorek I tygodnia po Narodzeniu Pańskim, 3 stycznia 2017 r.
1 J 2, 29 - 3, 6; Ps 98, 1b-6; J 1, 29-34

NAGRANIE HOMILII Z 3 STYCZNIA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

………

ks. Jakub Szcześniak

---------------------------------------------------------------------

Skoro jest dobrym Tatą dla Jezusa, jest dobrym Tatą również dla mnie!
homilia - środa I tygodnia po Narodzeniu Pańskim, 4 stycznia 2017 r.
1 J 3, 7-10; Ps 98, 1bcde.7-9; J 1, 35-42

NAGRANIE HOMILII Z 4 STYCZNIA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

………

Rafał Ziajka SDS

---------------------------------------------------------------------

Przełomowe „nazajutrz”, gdy Jezus przychodzi, przechodzi i wychodzi
homilia - czwartek I tygodnia po Narodzeniu Pańskim, 5 stycznia 2017 r.
1 J 3, 11-21; Ps 100, 1-5; J 1, 43-51

NAGRANIE HOMILII Z 5 STYCZNIA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

………

Krzysztof Wons SDS

---------------------------------------------------------------------

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl