O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Rekolekcje Lectio Divina 22-30 marca 2017 - homilie cz. 3 ...


Rekolekcje Lectio Divina
22-30 marca 2017

 

W dniach 22-30 marca 2017 r. odbyły się rekolekcje lectio divina. W rekolekcjach wzięło udział 47 osób, którym towarzyszyło 6 kierowników duchowych.

Dziękujemy za  modlitwę w intencji
uczestników i prowadzących oraz kierowników duchowych !

homilie - część pierwsza
22-24 III 2017
>>>.

homilie - część druga
25-27 III 2017
>>>.

---------------------------------------------------------------------

 NAGRANIA I TEKSTY HOMILII
wygłoszonych w czasie rekolekcji
- CZĘŚĆ TRZECIA -
28-30 marca 2017

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – wtorek 4. tygodnia Wielkiego Postu, 28 marca 2017 r
Ez 47, 1-9.12; Ps 46, 2-3.5-6.8-9; J 5, 1-16

NAGRANIE HOMILII Z 28 MARCA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Rafał Ziajka SDS

---------------------------------------------------------------------

Miłosierny poprowadzi cię ku życiu! Daj się poprowadzić!
homilia – środa 4. tygodnia Wielkiego Postu, 29 marca 2017 r
Iz 49, 8-15; Ps 145, 8-9.13-14.17-18; J 5, 17-30

NAGRANIE HOMILII Z 29 MARCA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

W przeddzień zakończenia rekolekcji, kiedy myślą może już wybiegamy do naszych domów, kiedy myślimy o powrocie do domu, Kościół daje nam jako pokarm słowo z księgi Izajasza. I jest to słowo o powrocie. Bóg zapowiada powrót narodu z niewoli babilońskiej. Słyszeliśmy w tym czytaniu nazwę własną „Syjon”, która mogłaby wskazywać na Jerozolimę, czyli na mieszkańców Jerozolimy, którzy wrócą kiedyś do Świętego Miasta. Jak będzie przebiegał ten powrót? Podstawowa rzecz… Przede wszystkim to sam Bóg będzie przewodnikiem wracających z niewoli. Zostało to wyrażone tak: „Poprowadzi ich Ten, co się lituje nad nimi i zaprowadzi ich do tryskających zdrojów” (Iz 49, 10). Bóg jest określony pięknym imieniem: „Ten, który ma litość”. Jak tu nie skojarzyć w tym kontekście zapowiedzi Jezusa, tuż po opuszczeniu wieczernika: „gdy powstanę, uprzedzę was do Galilei” (Mk 14, 28)? „Ten, który ma litość”, Ten, który jest samym Miłosierdziem, szedł przed nami w czasie rekolekcji i poprowadzi nas w naszej codzienności.

Nie mogę się oprzeć, by tu i teraz nie przywołać słów papieża Franciszka, które w ostatnim czasie przypominałem wielokrotnie sobie i innym. Towarzyszą mi one ostatnio, ilekroć biorę Biblię do ręki, by czytać słowo i je medytować: „Tym, co pobudzało Jezusa we wszystkich okolicznościach, nie było nic innego jak miłosierdzie, które pozwalało Mu czytać w sercach swoich rozmówców i odpowiadać na ich najprawdziwszą potrzebę” (MV, 8). Wiem. Dobrze wiem, że się powtarzam, ale podobno „repetitio mater studiorum”. I tak jest, że to, co powtarzamy, żyje w nas i ugruntowuje się. To, czego nie używamy, powoli zapada w niepamięć, w pewien sposób obumiera. Pomaga mi świadomość, że tym, co porusza Jezusa zawsze i wszędzie jest miłość miłosierna. Ważne jest dla mnie to, co wyraził papież Franciszek, a co Szymon Piotr wyznał po zmartwychwstaniu nad jeziorem: „Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham” (J 21, 17). Razem z moim imiennikiem wyznaję, że Jezus ma nie tylko dużo wiedzy o mnie, ale On mnie zna dogłębnie, że zna mnie lepiej niż ja znam siebie samego, że On zna i odpowiada na moją najprawdziwszą potrzebę. Dlatego bardzo ważne jest to: „Poprowadzi cię Ten, który się lituje. Ten, który jest Miłosierdziem, poprowadzi cię do tryskających zdrojów. Daj się poprowadzić!” (por. Iz 49, 10).

Bogu najwyraźniej zależy dzisiaj, żebyśmy zapamiętali Go takim, jakim On jest, to znaczy, żebyśmy zapamiętali, że On „ma litość”, że On jest Miłosierdziem. Posłuchajmy następnego wersetu z księgi Izajasza: „Pan pocieszył swój lud, zlitował się nad jego biednymi” (Iz 49, 13) albo w innym tłumaczeniu: „pociesza swój naród i litość jego biedakom okaże” (wg BPozn.). Pan Bóg chce okazać miłosierdzie biednym, biedakom, a nawet możnaby powiedzieć „maleńkim” (por. LXX). Może odkryłeś tu, na rekolekcjach, swoją kruchość, swoją biedę, swoją maleńkość. Może dostrzegłeś, że niewola cię wyniszczyła, że odcięty od Źródła, przebywając poza domem Ojca, poza ojczyzną, wyschnąłeś i jesteś jak ziemia zeschnięta łaknąca wody. Bóg obiecuje ci to, czego doświadczyła Maryja. Ona uwielbiała Go: „Wejrzał na uniżenie [maleńkość] Służebnicy swojej” (Łk 1, 48). I jakby tego było mało, bo już drugi raz słyszesliśmy w tym czytaniu, że Bóg ma litość, to Pan powtarza to jeszcze po raz trzeci. Trochę to jest ukryte po polsku, bo Bóg „lituje się” (dosł.), jest lepszy niż najbardziej kochająca matka. Właśnie teraz, kiedy zapowiada powrót do Jerozolimy, Bóg przypomina mieszkańcom Jerozolimy skargi, które oni wypowiadali w czasie niewoli: „Pan mnie opuścił, Pan o mnie zapomniał”. I właśnie teraz pyta Bóg: „Czyż zapomni niewiasta o swym niemowlęciu, ta która lituje się nad synem swego łona?”. A potem odpowiada: „A choćby i one zapomniały, Ja jednak nie zapomną o tobie!”.I dodaje coś, czego my nie słyszeliśmy w czytaniu. Warto przywołać następny werset księgi Iajasza: „Oto na obu dłoniach zapisałem [wyryłem] ciebie” (Iz 49, 14-16a). Panu Bogu bardzo zależy na tym, byśmy wyjeżdżając zapamiętali Jego imię, więc w ramach powtórek, w psalmie, Kościół zaprosił nas do modlitwy, do oratio, które miało utrwalić w nas obraz Boga, z którym mamy wracać do domów. Powtarzaliśmy refren: „Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia”. A potem: „Pan jest łagodny i miłosierny… Pan jest dobry dla wszystkich, a Jego miłosierdzie nad wszystkim, co stworzył… Pan podtrzymuje wszystkich, którzy upadają i podnosi wszystkich zgnębionych… Pan jest blisko wszystkich, którzy Go wzywają,…”.

Rozważając fragment Ewangelii, który jest kontynuacją wczorajszego, najpierw uderzył mnie powód, dla którego Żydzi chcieli Jezusa zabić: „bo nie tylko nie zachowywał szabatu, ale nadto Boga nazywał swoim Ojcem” (J 5, 18). A potem zwróciłem uwagę, że tym fragmencie chyba z osiem razy słyszeliśmy imię „Ojciec”, z dziesięć razy - „Syn” i pewnie z dziesięć razy są takie słowa, jak „ożywiać”, „żyć”, „życie” czy „życie wieczne”. Dramatyczny jest sprzeciw wobec życia. Tuż przed powrotem do świata, który bywa, niestety słusznie, określany „cywilizacją śmierci”, my otrzymujemy w darze, z Bożego miłosierdzia, Ewangelię życia. Idziemy do świata i żyjemy wśród świata, który odrzuca Boga Ojca, i – jaki to paradoks – próbuje promować ideologię braterstwa. Świadomie mówię, że chodzio ideologię, bo jeśli nie ma Ojca/ojca, to nie ma dzieci i nie ma braci. Jeśli się odrzuciło Ojca, to braterstwo jest ideologią. Jeśli nie ma Ojca, świat umiera. A my otrzymujemy słowo, które tchnie życiem. Powtórzmy: Ojciec „wskrzesza umarłych i ożywia”. Syn „ożywia”. „Kto słucha słowa [Jezusa] i wierzy w Ojca, który Jezus posłał, ma życie wieczne”. Ci, którzy usłyszą głos Syna Bożego, „żyć będą”. „Jak Ojciec ma życie w sobie samym, tak również dał to Synowi: mieć życie w sobie”. A już same imiona „Ojciec” i „Syn” mówią o życiu, bo przecież imię „Ojciec” mówi o życiu, które jest przekazywane, a imię „Syn” – o życiu, które jest otrzymane. Ojciec to jest Ten, który daje życie Synowi; a Syn to jest Ten, który otrzymuje życie od Ojca. Można powiedzieć, że Oni wzajemnie komunikują sobie Życie i ta komunikacja jest tak intensywna, że tym Życiem jest Duch Święty, nazywany przecież przez nas i wyznawany jako Ożywiciel. Cała Trójca Święta chce dzielić się z nami życiem, chce życie na nas rozlewać. Tak , jak życie jest w Niej, tak chce, by życie było w nas i żebyśmy też dzielili się życiem z innymi. Więc przypomnijmy sobie jeszcze raz te słowa, które Bóg przez Izajasza, kiedy mówi i nam, że poprowadzi nas On, który „się lituje nad nami” i zaprowadzi nas do tryskających zdrojów. Nie ulegajmy podszeptom cywilizacji śmierci, ale czerpmy z zaangażowaniem, jak tylko możemy, ze źródła Ewangelii życia.

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

Rozbici przez bożki czasu i ludzkiej opinii, scalani przez Słowo
homilia – czwartek 4. tygodnia Wielkiego Postu, 30 marca 2017 r
Wj 32, 7-14; Ps 106, 19-32; J 5, 31-47

n

Bóg jest dobry. Jak zawsze, gdy się do Niego zbliżamy, tak i teraz zostawia nam światło na drogę. Światło swojego słowa. Ta Liturgia Słowa poprowadziła mnie najpierw do początku tych rekolekcji. Bóg po raz kolejny uświadomił mi,… - tyle już tych rekolekcji było: i tych, które się przeżywa i tych które się prowadzi -, … uświadomił mi, po co są rekolekcje. Myślę, że musimy z pokorą powiedzieć, że każdy z nas na rekolekcje przywozi ze sobą co najmniej dwa bożki, te bożki, które w pewnym momencie czcimy w codzienności bardziej niż Boga samego albo które wręcz zastępują nam Boga samego. Pierwszy bożek to jest bożek czasu. Ten bożek nazywa się „nie mam czasu” albo ten bożek nazywa się „chciwość o czas”, mój czas, w którym już nie ma czasu dla Boga. Ubóstwianie własnego czasu. Ubóstwianie własnego kalendarza, w którym już nie ma miejsca dla Bożego kalendarza. I drugi bożek: to jest bożek ludzkiej opinii. Ten bożek różnie wygląda w naszym życiu, ale w istocie zawsze chodzi o tego samego bożka: „co powiedzą inni?”, „co mówi świat?”, „co mówi moda?”, „co mówią ludzkie racje?”, „co powiedzą w pracy?”, „co powie szef?”, „co powiedzą ci, którzy patrzą na mnie?”, „co powie świat?”. Staje się to tak ważne, że zaczynamy oddawać się tym opiniom i w pewnym momencie nie słyszymy już, co mówi Bóg, albo schodzi to na drugi plan, albo przestaje być już w ogóle ważne. Uświadomiłem sobie, jak wielką łaską są rekolekcje dla mnie, dla was, dla każdego z nas. Bóg nas zaprasza na rekolekcje, - jak powiedziałem -, najpierw po to, abyśmy Mu oddali te bożki. Wyście to zrobili. Nagle przekonaliście się i powiedzieliście to sobie i Bogu, że nie ma ważniejszego czasu niż Jego czas. Pustynia to jest „kairos”, to czas Boga! To czas Boga, który nie jest zazdrośnikiem mojego życia, ale który jest Miłośnikiem życia. Tutaj najpierw oddaliście Mu czas. Nagle to wszystko, co było „takie ważne”, „pierwsze” czy „najważniejsze”, co sprawiało, że nie mieliśmy czasu na wiele innych, świętych, ważnych rzeczy, może ważniejszych, … to nagle stało się drugie, wcale nie najważniejsze. Jaka to łaska, Boża łaska: przekonać się, że nie ma ważniejszego czasu od tego, który daje nam Bóg! I że wtedy na wszystko jest czas! Bóg nam wrócił czas. Wrócił nam czas, w którym najważniejsze jest Jego słowo. Już nie ludzkie opinie, nie to, co mówią inni. Codziennie pytaliście, pytaliście siebie, pytaliście Boga. „Co mówi Bóg?” - tak rozpoczynaliście waszą lectio, w każdy wieczór, przed zaśnięciem. Jaka kultura życia! Jak może się zmienić nasza kultura życia, kiedy postawimy to pytanie na pierwszym miejscu! Jak może zmienić się nasz czas życia i wartość tego czasu, kiedy rozpoczynamy od pytania: „co mówi Bóg?’. A teraz idźmy do czytań, bo to one powiodły mnie ku myślom i rozważaniom, którymi dzielę się z wami.

W pierwszym czytaniu dowiadujemy się, skąd się bierze złoty cielec. Zobaczyłem w nim bożka czasu. Trzeba by tutaj dopowiedzieć coś, czego nie ma w dzisiejszej liturgii Słowa. Wszystko dzieje się na dwóch poziomach. Mojżesz jest u góry i słucha Boga. Bóg przekazuje mu słowo dla ludu. To słowo, które jest słowem życia, które ma go prowadzić, które będzie jego przewodnikiem. I gdy oznajmił Mojżeszowi wszystko, na górze Synaj, wręczył mu dwie tablice, Tablice Świadectwa. Były to kamienne tablice napisane palcem Bożym. To się dzieje u góry. To jest to, co my otrzymaliśmy w darze: górę Synaj. Bóg pisał palcem już nie na kamiennych tablicach, ale pisał palcem na tablicach naszego serca. Pisał swoje słowo. Nie ma nic ważniejszego. Nie można nic więcej zabrać ze sobą niż słowo Boga w sercu. Ono jest jak światło i jak pokarm. Ale co się dzieje na dole? Warto o tym powiedzieć, bo z pewnością może się to powtarzać w naszym życiu, tak jak istniało przed przyjazdem tutaj. Dowiadujemy się, że lud się niecierpliwi. Bóg „się spóźnia”. Mojżesza nie ma. „Bardzo szybko zawrócili z drogi, którą im nakazałem” (Wj 32, 8). Kiedy pojawia się cielec, złoty cielec, w naszym życiu? Pojawia się on, kiedy zaczynamy brać czas już tylko w nasze ręce, bo wydaje nam się, że Bóg sobie nie poradzi, że Bóg się spóźni, że trzeba działać „już, teraz”, że tyle rzeczy jest do zrobienia, że nie można czekać. A być może już Bóg zapomniał o nas. Nie wiemy, czy Mojżesz jeszcze istnieje czy już nie istnieje. „Szybko, szybko, Aaronie! Zrób nam boga!”. Dokładnie tak jest w tekście: „zrób nam bóstwa, by nas poprowadziły!”. Tak się rozpoczyna pokusa: „Bóg sobie nie poradzi. Musisz brać sprawy w swoje ręce”. Zaczynamy pracować i zaczynamy się zapracowywać. I już nie ma czasu. Jesteśmy zmęczeni, nieodporni. Ale co najgorsze? To, że kiedy już mamy tego złotego cielca…

Ten złoty cielec, pamiętajmy, został sporządzony z kolczyków, w które byli ubrani żony, synowie i dzieci. Te złote kolczyki, te nasze „złote pomysły” na życie, te nasze złote czynności, to nasze złoto życia, z którego prędzej czy później ulejemy sobie cielca. A najgorze jest to, że mówimy: „to jest bóg!”. My nie mówimy: „Panie Boże, wybacz, arrivederci! Znalazłem sobie nowego boga. Jednak bardziej wierzę jemu niż Tobie. Wybacz, ale świat jest inny! Może byłeś dobry na tamte czasy, ale dzisiaj świat inaczej funkcjonuje, a Ty się w nim nie odnajdujesz. Pogubiłeś się w tym świecie! Mój bóg to moja praca! Mój bóg to ludzkie opinie! Mój bóg to to, co muszę zrobić dzisiaj, bo jeśli tego nie zrobię świat się zawali! Wybieram nowego boga!”. My tak nie mówimy. My tworzymy sobie cielca, złotego cielca, z tych przysłowiowych kolczyków i mówimy do niego [cielca]: „To ty jesteś Jahwe! To jest Jahwe! Moja rzeczywistość to twój pomysł! To tyś mi tak życie zorganizował! To ty sprawiasz, że ja cierpię, że ja już nie mam czasu, że nikt mnie już nie rozumie, że nie mam czasu dla siebie! To twój pomysł!”. Czy to rozumiemy? Złoty cielec to bóg na nasz obraz i na nasze podobieństwo. I można go sobie w codzienności ulać bardzo szybko z tych wszystkich spraw i trosk, które bierzemy w swoje ręce, a potem mówimy: „Panie Boże, to był Twój pomysł!”. Jest wśród nas dużo duchownych. Jest ta potworna pokusa Aarona. On miał reprezentować wolę Boga wobec ludu. Co się stało? Zaczął spełniać zachcianki ludu, wbrew woli Boga. Jaka to pokusa: ta opinia ludzka! „Co powiedzą inni?” - jak ten bożek potrafi w naszym życiu królować, tak iż Boga się wstydzimy! Złotym cielcem go zakrywamy.

I Bóg płacze. Płacze razem z Mojżeszem i się gniewa, bo nas kocha. Bo wie, że ten bożek nie ma oczu i nie widzi, nie ma uszu i nie słyszy, nie ma serca, które w nim bije, nie ma nóg, by mógł chodzić. Ten bożek to jest nasza projekcja. To jest nasz pomysł. To jest bańka mydlana. Prędzej czy później musi prysnąć. Ale Bóg walczy o nas do końca. Najpierw na naszych oczach musi Mojżesz rozbić tablice. To symbol tego, co się stało z nami, kiedy już jesteśmy rozbici. Myślę, że to jest taki moment, kiedy przyjeżdżamy nieraz na rekolekcje pokawałkowani, rozbici. A Jezus te szczątki pokawałkowanego naczynia, w które uderzył grzech naszego bożka, zbierał cierpliwie, jak mówi św. Augustyn. Ukłąkł i zbierał, i na nowo sklejał! Jesteśmy na nowo naczyniem, do którego może spłynąć łaska Boga, która może to naczynie wypełnić. Tylko Bóg może je wypełnić. Naszego życia nie wypełni praca. Naszego życia i naszych najgłębszych pragnień nie wypełni to, co robimy. Tylko Bóg może je wypełnić, a wtedy wszystko inne może się przydać. Jeśli Jego Królestwo jest pierwsze, wszystko inne będzie przydane.

Uświadomiłem sobie, że dzisiejsza Ewangelia przestrzega nas, przed powrotem, by nie wpaść w ramiona tego drugiego bożka. Nie wiem, jak w was to słowo wybrzmiało, ale nieraz, ilekroć wracam do piątego rozdziału Ewangelii wg św. Jana, najbardziej poruszające zdanie, w którym jakby słyszę ból Serca Jezusa, który cierpi, gdy to mówi. Głos Mu się załamuje, ze łzami w oczach to mówi: „Badacie Pisma, ponieważ sądzicie, że w nich zawarte jest życie wieczne: (…). A przecież nie chcecie przyjść do Mnie, aby mieć życie” (J 5, 39-40). Czy rozumiemy? Jak ten pierwszy bożek, złoty cielec, tak naprawdę skrywał nasze pomysły na życie, tak może być również w codzienności z naszym zgłębianiem Pism. Wszystko na zewnątrz będzie się mogło wydawać takie dobre i normalne. „Przecież czytam słowo Boże, badam Pisma, otwieram Biblię, często ją otwieram”. A Jezus mówi: „A nie chcecie przyjść do Mnie, ponieważ wy odbieracie chwałę od siebie. Dla was nieważne jest to, co Ja mówię. Dla was ważne jest to, co mówi świat”. Można czytać słowo Boże, karmić się nim codziennie i codziennie Bóg może przegrywać w moim życiu z opinią tego świata: z tym, co mówi świat; z tymi wszystkim pomysłami na życie, które świat chętnie mi będzie podpowiadał. „Nie chcecie przyjść do Mnie” – warto ten głos zapamiętać i to słowo Jego zapamiętać przed powrotem do naszej codzienności. Bo nasze serca, - wierzę w to -, są w dobrym stanie. Nasze dusze są w dobrej kondycji. Bóg na nowo odkrył w nas te największe pragnienia. Jest w nas pragnienie Jego słowa. Przekonaliśmy się, że On daje życie. Ile życia wprowadził nas na nowo przez te kilka dni tutaj, na pustyni! Potrzebujemy teraz uwagi serca, byśmy nie tylko czytali Jego słowo, ale byśmy czerpali z niego życie; byśmy nie tylko zbliżali się do Biblii i ją otwierali, ale byśmy zbliżali się do Niego i pozwolili Jemu zbliżać się do nas; byśmy mieli odwagę wybierać Jego słowo także wtedy, kiedy się będzie śmiał z nas świat, kiedy ci powie: „Głupi jesteś! Niedzisiejsza jesteś! Chyba zwariowałaś! Wybierz się na księżyc!”. Pan Jezus wcielił się nie na księżycu. Wcielił się na tej ziemi i przekonał nas, że Ewangelia jest z tej ziemi, to znaczy z Niego, który stał się Bogiem-Człowiekiem. To nie Ewangelia jest niedzisiejsza! To my jesteśmy wczorajsi, ilekroć dzisiaj gubimy Boga, ilekroć dzisiaj już nie słyszymy Jego słowa!

Wracajmy z tym przekonaniem, że Bóg uwolnił nasze serca od tych bożków. Ale wracajmy także z pokorą, bo można sobie na nowo u stóp Horebu zrobić cielca i zamienić swą Chwałę na podobieństwo cielca jedzącego siano (por. Ps 106, 19-20). Pomyślałem sobie, jaki to współczesny język: „zamienić Boga na siano”! „Najważniejsze, proszę ojca, jest siano! Jak się nie ma siana, to się nie ma nic!”. Tak naprawdę to „siano” to bardzo dobre nazewnictwo, bo prędzej czy później siano musi się spalić, a z nim złoty cielec. I zostanie Bóg, który jest Wieczny! Miejmy tę wiarę: wiarę w Boga, którego słowo jest wieczne! Trzeba wracać do codzienności. Bóg nie chce, byśmy wybierali się na księżyc. Tym „księżycem” może być życie poza domem. Tym „księżycem” może być życie poza rodziną, poza własnym powołaniem, poza swoimi obowiązkami… Bóg tego nie chce! Niech sobie inni latają na „księżyc”! My mamy być tu i teraz! Mamy być zakorzenieni w Jego słowie, zgłodniali codziennie tego słowa, które daje życie!

I na koniec: jest takie imię Jezusa w Ewangelii wg św. Jana, które nawet, nie wiem, czy najczęściej nie jest powtarzane. W innych Ewangliach go nie spotykamy. Dopiero św. Jan w Ewangelii, w której teologia jest rozwinięta już w wysokim stopniu, to imię Jezusowi nie tyle nadał, ile je odkrył w Jezusie. Jest to imię: „Posłany”. Ktoś obliczył, że szesnaście razy pojawia się ono w Ewangelii wg św. Jana (w różny sposób: albo w formie czasownikowej, albo w rzeczownikowej). On jest „Posłany” od Ojca! Dlatego Go nienawidzą, dlatego Go nie chcą, że Boga czyni swoim Ojcem i że czuje się posłany przez Ojca! Ale właśnie to czyni Go tożsamym. To jest siłą Jego tożsamości. Jezus nigdy nie miał kryzysu tożsamości. Nigdy nie przeżył kryzysu powołania. On wiedział, że jest od Ojca, że jest posłany przez Ojca. A jeśli w Nim zostaliśmy usynowieni, wracajmy do domów z tą samą świadomością. Także my jesteśmy „posłani”, przez analogię mówiąc. Jak Jezus, posłani przez Ojca! Bóg jest naszym Ojcem! Nie trzeba się martwić! Życie z Nim już jest wygrane! Jego zwycięstwo już jest przesądzone! Mieć w sobie tę świadomość i codziennie ją odnawiać, nią się radować i w niej się zakorzeniać: to Ojciec mnie posyła, właśnie teraz, do domu, do mojej rodziny, do mojej wspólnoty, do mojej parafii. Ojcze mój! Ojcze nasz! Daj nam doświadczać codziennie, że nas posyłasz. Jak posłałeś swojego Syna, Jezusa Chrystusa, tak nas przez chrzest także posyłasz, abyśmy w świecie objawiali Ciebie. Prosimy Cię, nie dozwól, aby te bożki, które znalazły się kiedyś w naszym sercu, na nowo zajęły w nim miejsce. Prosimy, byś Ty był zawsze dla nas jedynym Bogiem, Ojcem przez Syna w Duchu Świętym.

Krzysztof Wons SDS

---------------------------------------------------------------------

W ostatnim czasie...

 

W niedalekiej przyszłości...

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl