O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Rekolekcje Lectio Divina 25 kwietnia - 3 maja 2017 - homilie ...


Rekolekcje Lectio Divina
25 kwietnia - 3 maja 2017

 

W dniach 25 kwietnia - 3 maja 2017 r. odbyły się rekolekcje lectio divina. W rekolekcjach wzięło udział 81 osób, którym towarzyszyło 9 kierowników duchowych.

Dziękujemy za  modlitwę w intencji
uczestników i prowadzących oraz kierowników duchowych !

o

homilie - część pierwsza
25-27 IV 2017
>>>.

homilie - część trzecia
01-03 V 2017
>>>.

---------------------------------------------------------------------

 NAGRANIA I TEKSTY HOMILII
wygłoszonych w czasie rekolekcji
- CZĘŚĆ DRUGA -
28-30 kwietnia 2017

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – piątek 2. tygodnia okresu wielkanocnego, 28 kwietnia 2017 r.
Dz 5, 34-42; Ps 27, 1bcde.4.13-14; J 6, 1-15

NAGRANIE HOMILII Z 28 KWIETNIA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Im dłużej byłem z fragmentem Dziejów Apostolskich, który przed chwilą usłyszeliśmy, czułem się coraz bardziej zmieszany, zakłopotany… Dlaczego? Bo odczuwałem i chyba nadal odczuwam jakąś sympatię do Gamaliela - z jednej strony, a opór wobec informacji dotyczącej postawy uczniów Jezusa - z drugiej strony. Czego dowiadujemy się o Gamalielu? To uczony w Prawie „poważany” przez cały lud. „Szacowny nauczyciel Prawa”. Uroczo to brzmi po łacinie: „legis doctor honorabilis”. Poważany, szanowany nauczyciel. A czego dowiadujemy się o apostołach? Po ubiczowaniu i zwolnieniu odchodzili sprzed Sanhedrynu i cieszyli się, że stali się godni „cierpieć”, a dosłownie, że stali się godni „doznać braku szacunku” dla Imienia Bożego, dla Imienia Jezusa. Z jednej strony więc widzę szanowanego żydowskiego nauczyciela, cieszącego się posłuchem ludzi, a z drugiej strony - uczniów Jezusa, którzy doznają braku szacunku i nadto cieszą się, choć tak naprawdę nie z tego, że doznają braku szacunku. Za chwilę będzie o tym, z czego się cieszą… Wspomniałem, że stopniowo czułem się coraz bardziej zakłopotany, a nawet zawstydzony, bo odkryłem, że tak spontanicznie to ja chciałbym być, jak Gamaliel, to znaczy chciałbym doznawać szacunku, doznawać szacunku od wszystkich, od całego ludu. I nie mam przekonania, że doznając braku szacunku tak spontanicznie cieszyłbym się, tak jak cieszą się ci dwaj apostołowie.

W spotkaniu ze słowem Boga po raz kolejny poczułem się zdiagnozowany. Każdorazowe nasze spotkanie ze Słowem Boga jest jak wizyta u Lekarza. Bóg prowadzi nas ku zobaczeniu tego, co jest naszym aktualnym stanem, a więc wystawia nam diagnozę. Ale w słowie Bóg daje nam również lekarstwo, poszukajmy więc tego lekarstwa. Gdy trwałem w tym słowie, to też stopniowo docierało do mnie, że priorytetem chrześcijanina nie jest i nie może być szukanie szacunku. Ale także docierało do mnie to, że przecież w chrześcijaństwie nie chodzi też o szukanie braku szacunku; nie chodzi w chrześcijaństwie o szukanie cierpień czy o szukanie zniewag. Priorytetem chrześcijanina jest szuanie Jezusa Chrystusa! Tak dla Gamaliela, jak dla uczniów Jezusa, historia – ta historia, którą oni znają – jest jakąś nauczycielką życia. Gamaliel uczy się mądrości życia wspominając historie Teudasa czy Judasza Galilejczyka, natomiast źródłem mądrości apostołów jest historia Jezusa, ich relacja z Jezusem. Źródłem ich radości jest historia Jezusa, ukrzyżowanego i zmartwychwstałego.

Historie Teudasa i Jezusa z jednej strony są do siebie podobne, przynajmniej na początku albo w części, ale z drugiej strony bardzo się od siebie różnią. Teudas wystąpił „podając się za kogoś niezwykłego”. Mówił o sobie, że jest kimś. Kiedy został zabity, jego zwolennicy zostali rozproszeni i „ślad po nich zaginął”. Można w pysze reklamować pustkę, mówiąc że jest się kimś i nie zostawić żadnego śladu w sercach i życiu innych ludzi; żadnego śladu poza może doświadczeniem rozczarowania, rozbicia czy rozproszenia. Taka była historia Teudasa. A historia Jezusa? Będąc Bogiem, stał się człowiekiem. Będąc Panem, przyjął postać sługi. Stał się jak niewolnik, a w tym świecie niewolnik jest nikim albo nawet niczym. Przyjął postać „nikogo”, a przecież nie przestał być „Kimś”. Słyszeliśmy dziś w Ewangelii, że gdy po cudownym rozmnożeniu chleba chciano Go obwołać królem, usunął się. On jest Panem i Królem, a korona wzięta z tego świata nie jest Mu na nic potrzebna. Natomiast w czasie Męki został wzgardzony tak, iż mieliśmy Go z nic (por. Iz 53, 3; Łk 23, 11) i wtedy pozwolił włożyć sobie na głowę wieniec z cierni. Kiedy On, Pasterz, został uderzony i umarł, Jego owce się rozproszyły, co sam zapowiedział, ale po trzech dniach powstał z martwych i zaczął ponownie gromadzić te rozproszone owce w jednej owczarni. Ślad po Nim nie tylko nie zaginął, ale Jego życie pozostawiło niezatarte znamię w sercach i w życiu wielu, wielu ludzi. Gamaliel pamięta historię Teudasa, który umarł, a apostołowie pamiętają historię Jezusa, który nie tylko umarł, ale również zmartwychwstał. Może i Gamaliel jest roztropnym człowiekiem, ale nie jest tu, w Dziejach Apostolskich, powiedziane, że jest wierzącym w Jezusa człowiekiem; dlatego tez to moje zakłopotanie i zmieszanie.

Na to, czego teraz są uczestnikami, - słyszymy o tym w Dziejach Apostolskich -, uczniowie Jezusa zostali przygotowani również poprzez wydarzenie, o którym słyszeliśmy dziś w Ewangelii. W obliczu wielkiego tłumu, który się zbiera wokół Jezusa i uczniów, Jezus, który wiedział, co powinien czynić, wystawia uczniów, a konkretnie tutaj Filipa, na próbę. Można zapytać, po co są próby w naszym życiu? Służą naszemu wzrostowi i są wręcz konieczne do wzrostu człowieka wewnętrznego. Skorzystajmy z intuicji Orygenesa, którą znajdujemy w katechizmie tam, gdzie – w komentarzu do słów modlitwy „Ojcze nasz” – mowa o kuszeniu: „W pewnym sensie kuszenie ma coś z dobra. Nikt – poza Bogiem – nie wie, co nasza dusza otrzymała od Boga, nawet my sami tego nie wiemy. Kuszenie to ukazuje, byśmy w końcu poznał siebie samych i dzięki temu pokazali swoją nędzę oraz składali dziękczynienie za dobra, jakie kuszenie nam ukazało” (KKK 2847). Nie wiem, czy ktoś z was kiedyś myślał w takiej perspektywie o kuszeniu, o próbach. Generalnie, myślimy chyba tak: „jestem kuszony, by wyszło, że jestem słaby”. Tak też może być, ale jest mnóstwo darów, których w sobie nie widzę, a sytuacje trudne (próby, kuszenie) ujawniają te dary. Jezus wystawia Filipa i innych uczniów na próbę, by odkryli to, Kogo otrzymali od Boga. Dzięki próbie Filip i inni widzą: tak, widzą niewystarczalność swoich zasobów, ale widzą nie tylko to. Widzą też w Jezusie źródło rozmnożonego chleba, a potem Jezus objawi im się jako „Chleb życia”. Dzięki próbie, dzięki tej sytuacji, dostrzegają Dar, którym jest Jezus. Z jednej strony zobaczą brak chleba ziemskiego, ale z drugiej strony zobaczą w Jezusie źródło cudownie rozmnożonego chleba. Na poziomie emocjonalnym przeżywać mogą bezradność, ale trwając dalej przy Jezusie dostrzegają obdarowanie Jezusem jako Chlebem życia, Chlebem z nieba. Może dziś jesteśmy prowadzeni przez Boga do odkrycia, że On wybrał obecność wśród nas w znaku chleba; nie w znaku tortu czy innego wyszukanego pokarmu, ale w znaku powszedniego chleba. Jezus nie tylko mówi o chlebie czy rozmnaża chleb, ale że On jest „Chlebem żywym”. Uczniowie głoszą nie tylko „słowa o życiu”, ale głoszą „słowa życia”. Mają coś, czego jeszcze nie odkrył Gamaliel. Oni mają Jezusa zmartwychwstałego! Oni mają Jezusa, który jest Chlebem życia! Oni mają Jezusa, który jest Słowo dające życie! I to jest źródło ich radości.

Kiedyś odkryli, że sami z siebie nie mieli środków, by nakarmić zgłodniałe tłumy. Teraz odkrywają, że sami z siebie nie są w stanie przekonać Sanhedrynu. Kiedyś odkryli w Jezusie źródło chleba i Chleb życia, źródło słowa i Słowo życia. Teraz noszą w sobie i głoszą, powtórzmy, nie tylko „słowa o życiu”, ale „słowa życia”. Ewangelista Jan nie omieszkał zaznaczyć, że wobec zgłodniałego wielkiego tłumu Jezus wystawił Filipa na próbę, bo „wiedział, co ma czynić”. Jezus „wiedział, co ma czynić”. Teraz, i gdy uczniowie są poza salą obrad Sanhedrynu, i gdy ubiczowani zostają uwolnieni, też mają ze sobą Jezusa, który „wie, co ma czynić”. Oni są bezradni, ale Jezus „wie, co ma czynić”. I oni takiego Jezusa mają ze sobą. I może tu właśnie jest źródło ich radości i… naszej radości. Tylko czy to naprawdę jest źródło mojej radości? A może ja ciągle upatruję źródło swojej radości w tym, że wiem, co powiedzieć; że wiem, co poradzić; że wiem, co zrobić; że zawsze mam rozwiązanie? A oni? Źródło ich radości jest w tym, że mają ze sobą Jezusa, że z nimi jest Jezus, który „wie, co ma czynić”. Może być trudnym w czasie rekolekcji, by - nie wiedząc, jak jakąś sprawę rozwiązać - cieszyć się, że jest z nami Jezus, który „wie, co czynić”.

Nieraz w codzienności i w życiu modlitwy możemy doświadczać prób, doświadczać bezradności. I na rekolekcjach może być w nas więcej pytań niż odpowiedzi, więcej problemów niż rozwiązań. I może jest to okazja, by odkryć, że ze mną bezradnym, ze mną cierpiącym, ze mną nie mającym rozwiązania, jest Jezus, który „wie, co powinien czynić”. Jest ze mną wszechmocne i miłujące mnie Słowo Boże, które „wie, co ma czynić”, choć nie zawsze czyni to, co ja chciałbym, żeby czyniło. Bo dlaczego wszechmocny Bóg pozwolił, by apostołowie zostali ubiczowali? Dlaczego pozwolił, by Jego Syn, Jezus Chrystus, w czasie Męki został wzgardzony tak, iż mieliśmy Go z nic (por. Iz 53, 3; Łk 23, 11). Gamaliel, żeby się cieszyć, musi być szanowany, a apostołowie, również pośród braku szacunku od ludzi, mogą się cieszyć, ponieważ Jezus jest z nimi i Jezus zawsze ich szanuje. Jezus stał się Sługą. Jest Sługą Pańskim, który nigdy nie złamał trzciny nadłamanej ani nie zgasił knotka o nikłym płomyku. I On stał się Sługą właśnie dlatego, żaby być obecnym w życiu tych, których inni zgasili, zgasili np. przemocą słowną; jest obecny, żeby ich leczyć i rozpalić na nowo. Jezus stał się Sługą, żeby być obecnym w życiu tych, których inni złamali, złamali np. działając przemocą fizyczną; jest obecny, żeby ich leczyć. Jest obecny i „wie, co ma czynić”. Prośmy o łaskę bycia uważnym. Tutaj skorzystajmy z zachęty Gamaliela, bo on mówi „zastanówcie”, a dosłownie „uważajcie na samych siebie”. Uważajcie na samych siebie, co powinniście czynić! Ale przede wszystkim uważajcie na Słowo, które jest z wami! Ono, Słowo Boga, jest z wami i wie, co ma czynić!

Piotr Szyrszeń SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – sobota 2. tygodnia okresu wielkanocnego, 29 kwietnia 2017 r.
1 J 1, 5 - 2, 2; Ps 103, 1-4.8-9.13-14.17-18; Mt 11, 25-30

NAGRANIE HOMILII Z 29 KWIETNIA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

………

Joachim Stencel SDS

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – 3. niedziela wielkanocna (rok A), 30 kwietnia 2017 r.
Dz 2, 14.22b-28; Ps 16, 1b-2a.5.7-11; 1 P 1, 17-21; Łk 24, 13-35

NAGRANIE HOMILII Z 30 KWIETNIA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

………

ks. Sławomir Gregorczyk

---------------------------------------------------------------------

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl