O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Rekolekcje Lectio Divina 25 kwietnia - 3 maja 2017 - homilie ...


Rekolekcje Lectio Divina
25 kwietnia - 3 maja 2017

 

W dniach 25 kwietnia - 3 maja 2017 r. odbyły się rekolekcje lectio divina. W rekolekcjach wzięło udział 81 osób, którym towarzyszyło 9 kierowników duchowych.

Dziękujemy za  modlitwę w intencji
uczestników i prowadzących oraz kierowników duchowych !

o

homilie - część pierwsza
25-27 IV 2017
>>>.

homilie - część druga
28-30 IV 2017
>>>.

---------------------------------------------------------------------

 NAGRANIA I TEKSTY HOMILII
wygłoszonych w czasie rekolekcji
- CZĘŚĆ TRZECIA -
1-3 maja 2017

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – poniedziałek 3. tygodnia okresu wielkanocnego, 1 maja 2017 r.
Dz 6, 8-15; Ps 119, 23-24.26-27.29-30; J 6, 22-29

NAGRANIE HOMILII Z 1 MAJA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

………

---------------------------------------------------------------------

………
homilia – wtorek 3. tygodnia okresu wielkanocnego, 2 maja 2017 r.
Dz 7, 51-8,1a; Ps 31, 3c-4.6.7b.8a.17.21ab; J 6, 30-35

NAGRANIE HOMILII Z 2 MAJA 2017
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

………

---------------------------------------------------------------------

Wtedy Kościół – każdy z nas – będzie tak piękny, jak Maryja
homilia – uroczystość NMP Królowej Polski, 3 maja 2017 r.
Ap 11, 19a; 12, 1.3-6a.10ab; [ps:] Jdt 13, 18bcda.19-20; Kol 1, 12-16; J 19, 25-27

n

Kogo widzimy, kiedy mamy przed sobą Kobietę, którą nazywamy najświętszą, która ma piękne imię „Miriam”, co znaczy także „piękna”? Kogo widzimy w tej najświętszej Kobiecie, Maryi, Matce Boga? Dzisiaj Kościół Święty, zwłaszcza w Polsce, zwraca uwagę na Jej godność królewską. Maryja ma koronę na głowie. Kiedy widzimy Ją w koronie na głowie, widzimy Ją również w pięknych, królewskich szatach; chociażby w Częstochowie te szaty najpiękniejsze, przygotowywane między innymi przez siostry, zmieniane co pewien czas, i z pereł, i z bursztynu. Ale spróbujmy sobie dzisiaj wyobrazić z koroną na głowie… wieśniaczkę. Miriam z Nazaretu. Nikt o niej nie wiedział, bo nikt nawet w Starym Testamencie nie powiedział, gdzie leży Nazaret. A jeśli już ktoś w tamtych czasach mówił o Nazarecie, to mówił nie najlepiej; wiemy to także z Ewangelii. Wyobraźmy sobie więc, - tak określilibyśmy to dzisiaj -, „zapadłą wieś”, nieznane miejsce, gdzieś na ziemi, gdzie żyje prosta dziewczyna, wieśniaczka. Zobaczmy Ją w skromnym stroju wieśniaczki, może w fartuchu pobrudzonym, postrzępionym, bo na kupno nowego nie ma pieniędzy, zapracowaną, z potem na głowie, na czole. Zobaczmy taką Maryję z koroną na głowie. To jest ta sama Maryja. Ja dopiero wtedy, [widząc ją taką], uświadamiam sobie, za co Bóg Ją ukoronował i dlaczego my Ją nazywamy Królową. Można wieść życie proste, zwyczajne, nikomu nie znane; można żyć gdzieś w „zapadłej dziurze”, mówiąc po ludzku, i być najpiękniejszym człowiekiem - takim, przed którym inni klękają, bo Boga w nim widzą. Na takiej wieśniaczce każdy chce się oprzeć, szuka w Niej pomocy, wsparcia. Od wieków do Niej modlą się narody całe, a my, – jak słyszeliśmy na początku tej Eucharystii – nawet za Królową swoją obraliśmy Ją w Polsce. Jesteśmy z tego tak dumni! Czasami wydaje mi się, że te królewskie płaszcze, które Jej nakładamy i ta nasza religijność, która jest taka uroczysta, niechcąco przykrywa to, co jest w Niej najpiękniejsze.

Dlaczego Ona jest taka piękna? Dlaczego Bogu tak się spodobała? Dlaczego powiedział do Niej: „pełna łaski”? Dlaczego chciał Ją na Matkę Boga, swojego Syna? Dlaczego jest Królową i nie ma drugiej takiej, jak Ona, że nadzieję cały czas mamy w Niej, że to Ona jest tą Pośredniczką między nami i Bogiem, także w tych czasach, kiedy wszystko się wali i kruszy. Nawet teraz, kiedy podnosi się z całą siłą, ten zły islam, wielu mówi i prorokuje, że to Ona będzie tym posłańcem od Boga, który pojedna te światy, które wydaje się są nie do pogodzenia ze sobą. Co jest Jej mocą i siłą? Wybaczcie, że tak długo pytam i tak prowokuję. Chodzi o to, byśmy szukali w sercu odpowiedzi, byśmy nie mieli takich „gotowców” uroczystych, ale byśmy dobrze poszukali w sercu, co mnie/nas w Niej pociąga, co każe nam przed Nią klękać, co sprawia, że jest dla nas tak cudowną i piękną kobietą, że nie ma drugiej takiej, takiej Mamy, takiej Królowej, takiego zwyczajnego Człowieka? Czym jest korona na Jej głowie?

Kiedy dzisiaj czytamy Apokalipsę, jesteśmy świadkami niebieskiej liturgii. Warto wspomnieć, że właśnie zabrzmiała siódma trąba. Siedem trąb aniołów oznaczało nie tylko liturgiczną muzykę (to na końcu!), ale oznaczało zapowiedź nieszczęść dla ziemi; i to nie nieszczęść takich, które niebo sprowadza na ziemię, ale takich nieszczęść, które ziemia sprowadza na ziemię; które sprowadza człowiek na człowieka. A Bóg tylko zapowiada, przestrzega. Trąbi, trąbi…, a my nie słyszymy. Ale gdy zabrzmiała ta siódma trąba, Bóg zapowiedział czasy najpiękniejsze; zapowiedział, że nadejdzie wreszcie taki dzień, że świątynia Boga w niebie się otworzy. Tą świątynią Boga w niebie będziemy my, wreszcie otwarci na Boga, otwarci całkowicie i na zawsze. I wtedy Arka Jego Przymierza, czyli wieczne przebywanie Boga z nami, już bez kotary, bez tego, co oddziela nas od Niego, bez zasłony, ukaże się w całym swym pięknie. I wtedy ukaże się także „wielki znak na niebie”. Wtedy zobaczymy Ją w całym Jej pięknie, w pięknie największym, obleczoną w słońce, z księżycem pod Jej stopami, a na Jej głowie będzie wieniec z gwiazd dwunastu. Maryja… I, oczywiście, nie jest to pierwsze znaczenie tych wersetów w Apokalipsie św. Jana.

W tej Niewieście św. Jan widział najpierw Kościół; widział to, że Kościół będzie tak piękny, jak piękna jest teraz Maryja, że każdy z nas będzie taki piękny. Bóg nas oblecze w to, co najpiękniejsze, w swoją miłość, z którą codziennie do nas przychodzi, ale wreszcie, kiedy będziemy na nią otwarci do końca, będzie nas mógł oblec, ubrać, i będziemy się sobie nawzajem podobać. Jakie to trudne: podobać się sobie! Wszyscy mamy z tym kłopoty. Patrzymy w lustro i nie podobamy się sobie. Przeglądając się i w lustrze wewnętrznym, i w tym zewnętrznym, ciągle nie podobamy się sobie. Tymczasem, wyobraźmy sobie taki dzień, że będziemy się sobie podobać; dzień, kiedy każdy będzie z siebie „zadowolony”, choć to jest takie marne słowo. Będziemy prawdziwie szczęśliwi, ponieważ wreszcie zobaczymy w sobie ten obraz i podobieństwo. Zobaczymy w sobie ten przeczysty, nieskażony, niczym zmącony obraz Boga. I wtedy zrozumiemy to, co już św. Paweł napisał, że jesteśmy świątynią Boga, że jesteśmy Jego świątynią i że Arka Boża może w nas zamieszkać, zamieszkać na zawsze.

„I usłyszałem donośny głos mówiący w niebie: ‘Teraz nastało zbawienie, potęga i królowanie Boga naszego i władza Jego Pomazańca’” (Ap 12, 10ab). Korona na głowie Maryi nie jest [nagrodą] za długoletnie zasługi, ale to jest miłość wierna w Jej życiu, która nieustannie koronowała Jej życie, od pierwszej chwili, gdy wstawała rano i zaczynała ciężko pracować, aż po ostatni moment, kiedy kładła się spać, jak my się kładziemy, nieraz zmęczeni, choć pewno nigdy nie byliśmy tak szczęśliwi kładąc się spać, jak Ona. Cała spełniona! Cała wypełniona łaską! Wszystko, co robiła, było miłością! Była czysta! Serce niepodzielne! To jest Jej prawdziwe królowanie. Tu nie o Nią chodzi. Ona, kiedy przyjmuje koronę na głowie, gdybyśmy tak po ludzku na to patrzyli, byłaby cała zarumieniona, zawstydzona i nie wiedziałaby, co by zrobić ze swoją głową ozdobioną koroną. Jej koroną jest Jezus! To jest Jej życie ukoronowane: cała Jej miłość do Boga, miłość do Jezusa! Dlatego tak się podobała Duchowi Świętemu! Dlatego jest Oblubienicą Ducha Świętego, bo cała jest ukoronowana miłością do Ojca i Syna.

W Apokalipsie jednak jest coś, co mi zawsze sprawiało problem. Tutaj mieszają się jakby dwa porządki, mieszają się jakby dwa światy. Bo, skoro jest tak dobrze i pięknie, to dlaczego jest tak źle na ziemi. „Ukazał się też inny znak na niebie: Oto wielki Smok ognisty; ma siedem głów i dziesięć rogów, a na głowach siedem diademów” (Ap 12, 3). To zupełnie inna głowa. Bóg nam przypomina, że jesteśmy „w międzyczasie”. W obietnicach Bożych już możemy widzieć królestwo, w którym świątynia Boga się otwiera i ukazuje się w niej Arka Przymierza, i że Boże królowanie już jest przesądzone, jak napisał św. Jan Paweł II w „Ecclesia in Europa” (nr 5): „zwycięstwo Chrystusa już się dokonało”. Obyśmy o tym nigdy nie zapominali: Chrystus już dawno zwyciężył! „Ufajcie, Jam zwyciężył świat!” (por. J 16, 33). Maryja o tym wie. My jednak jesteśmy w czasie walki; my jesteśmy w tym czasie. I ten Smok, inaczej nazwany: „wąż starodawny”, ten wąż jadowity i przebiegły, który się chwali swoimi diademami. Jego korona to jest niewierność, to jest piekło, bo życie bez miłości to jest piekło. Dlatego tak walczy z tym, co piękne, bo nienawidzi tego, co Boskie, co piękne. Musimy pamiętać, że jeśli chcemy się Bogu podobać, nigdy nie będziemy się podobali jemu. Jeśli się chcemy światu podobać. Przestajemy być piękni, jeśli się nie podobamy Bogu. Niektórzy przyznają, że ten ogon, który zmiata trzecią część gwiazd z nieba, wskazuje na ofiary; wskazuje na tych, którzy polegli w tej walce. To tak, jakby św. Jan chciał nam powiedzieć, że jedna trzecia poległa. I nie widzą aniołów, których strącił i których wciągnął w tę swoją, pełną pychy, lucyferską działalność.

Ale jest ktoś! Jest ktoś, za kim możemy się zawsze schować. To jest Maryja! Ona jest pierwsza w Kościele. Ona mówi nam o tym, co jest najważniejsze: rodzić Dziecko, rodzić Syna. Najważniejsza jest płodność, która rodzi się z miłości: wydawać Jezusa, wydawać Syna na świat. „I porodziła Syna - mężczyznę, który będzie pasł wszystkie narody rózgą żelazną” (Ap 12, 5). Porodziła, bo była wierna miłości, czysta, niepodzielna. Ktoś taki rodzi Boga temu światu. Ale tu nie chodzi o te narodziny, jak mówią teolodzy, w Betlejem. Tu chodzi o drugie narodziny, o zmartwychwstanie Jezusa. On pokonał śmierć! To są nasze nowe narodziny w Nim! Dziecko wzięte do nieba to Ten, który już do nieba wszedł, który do nieba wstąpił i przypomina nam, że On króluje, że panuje, że wszystko jest już przesądzone, że Jego zwycięstwo już się dokonało. „Rózga żelazna” to berło, którego możemy się uchwycić. W tej „rózdze żelaznej” widzę dzisiaj słowo Boga. Dzisiaj możesz powiedzieć, ile razy w tych dniach było ono dla ciebie wsparciem i co się działo z tobą, kiedy się potrafiłaś/potrafiłeś uchwycić tego „berła”, tej „rózgi żelaznej”, tego słowa pełnego życia i pełnego mocy. Tak trzymać! To znaczy: tak się trzymać zawsze tego Słowa!

Wracamy do codzienności, która pozostaje dwuznaczna. „Smok stanął przed mającą urodzić Niewiastą” (Ap 12, 4) i staje przed każdym z nas, który można urodzić Jezusa, który może Go dać światu: może Go dać światu żona mężowi, mąż żonie i dzieciom, ksiądz swoim penitentom czy parafianom, siostra na katechezie czy w szpitalu, gdziekolwiek jesteśmy. Nie ma nic piękniejszego, jak rodzić Jezusa, dawać Go światu! To najpiękniejsza Nowina i Maryja nas tego uczy! Diadem w Jej koronie, - najpiękniejszy, który widzę i który sprawia, że Ona niezmiennie jest piękna, przez całe życie taka była i wieczności taka jest -, to wierność! Od kiedy powiedziała pierwszy raz: „tak”, ani o dzień się nie postarzała w swoim „tak”. Pozostała wiecznie młoda, jak w dniu Zwiastowania. Taka była Jej wierność. Kto jest wierny, ten nigdy się nie starzeje. Jego piękno nigdy nie upada.

Prośmy, abyśmy potrafili także być wierni! Może o to dziś poprośmy Królową Polski, królową naszych serc. Tym, o co dziś toczy się walka w naszych rodzinach, w Kościele, w Polsce, gdziekolwiek, jest walka o wierność. Gdzie nie ma wierności, wszystko się sypie; tam nie ma stabilności. Prośmy o wierność, tę prostą, zwyczajną; o wierność temu, co tutaj otrzymaliśmy i co nam tutaj Bóg pokazał; o wierność powołaniu; o wierność modlitwie; o wierność Jego słowu; o wierność w małym, w najmniejszym, a będziemy tacy piękni, jak Ona! „Niewiasta obleczona w słońce i księżyc pod jej stopami, a na jej głowie wieniec z gwiazd dwunastu” (Ap 12, 1). Bóg nas już takimi widzi: pięknymi przed Jego obliczem! Takimi nas stworzył i wybrał, „abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem” (Ef 1, 4). Prośmy Maryję z pokorą, by pomogła nam takimi być! Prośmy dzisiaj w sposób szczególny o wierność!

Krzysztof Wons SDS

---------------------------------------------------------------------

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl