O CFD ARCHIWUM PROGRAM DOM W TRZEBINI Do medytacji   

NOWA JAKOŚĆ ŻYCIA







  Życie w Duchu Świętym dzisiaj 16-18 czerwca 2017 - homilie


Życie w Duchu Świętym dzisiaj
SZKOŁA WIARY
16-18 czerwca 2017

 

NAGRANIA konferencji >>>
INFO o sesji >>>
zapowiedź sesji >>>

 

NAGRANIA I TEKSTY HOMILII
które wygłosił ks. Giacomo Morandi

---------------------------------------------------------------------

Co winno w nas budzić lęk? Nie słabość, ale duma i pycha!
homilia – piątek 10. tygodnia zwykłego, 16 czerwca 2017 r.
2 Kor 4, 7-15; Ps 116B, 10-11.15-18; Mt 5, 27-32

NAGRANIE HOMILII Z 16 czerwca 2017
[La registrazione dell’omelia del 16 giugno 2017]
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Aby zrozumieć słowa apostoła Pawła, musimy pamiętać, że w Koryncie Paweł miał wielu przeciwników. Były podziały, konflikty. Jedni mówili: „Ja jestem Pawła”, a inni: „Ja jestem Kefasa”, „Ja jestem Apollosa” (por. 1 Kor 3, 4). Wspólnota, w której było wiele darów, ale też wiele konfliktów, wiele niezrozumienia, partii. A to groziło zniszczeniem wspólnoty. To jest starożytne zło, polegające na tym, że niestety człowiek, także człowiek wiary, może wykorzystywać dary Boga nie po to, by głosić Ewangelię, ale by głosić samego siebie. W tekście, we fragmencie, którego wysłuchaliśmy, Paweł używa pięknego obrazu: „Przechowujemy skarb w naczyniach glinianych” (2 Kor 4, 7). Skarb to, oczywiście, Chrystus! W liście do Galatów Paweł mówi: „Teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus” (Ga 2, 20). Paweł jest więc świadomy, że jedyny skarb, jaki posiada, to właśnie Chrystus! Ten skarb jest umieszczony w stanie kruchości, którą jest człowieczeństwo Pawła. Glina to prawdziwy obraz tej kruchości, w której działa Pan. Słabość zatem nie jest ograniczeniem, ale jest kondycją/warunkiem, żeby ukazało się wyraźnie, że skarbem jest Chrystus. Nie powinniśmy obawiać się naszej słabości. Nie powinniśmy się też usprawiedliwiać, bo jesteśmy usprawiedliwieni za darmo. Tym, co powinno w nas budzić lęk, nie jest słabość, ale duma, pycha. Pycha i duma to prawdziwa przeszkoda dla działania Bożego. Upada się nie dlatego, że jest się słabym, ale dlatego, że jest się dumnym i pysznym. Oto dlaczego dla Pawła jest bardzo ważne, by powiedzieć Koryntianom, że „nic nie znaczy ten, który sieje, ani ten, który podlewa, tylko Ten, który daje wzrost - Bóg” (1 Kor 3, 7).

Wiele razy Pan wystawia nas na próbę, abyśmy mogli doświadczyć, że mocą, która pozwala nam stać na nogach, jest Jego łaska. Pan w Ewangelii mówi: „Nie martwcie się o to, co macie jeść i co macie pić, ani o to, czym się przyodziejecie” (por. Mt 6, 25). „Szukajcie wpierw królestwa Bożego, a wszystkie te rzeczy będą wam przydane” (por. Mt 6, 33). „Dosyć ma dzień swojej biedy” (Mt 6, 34). Pan bowiem daje odpowiednią łaskę. Pan daje nam siłę i łaskę, abyśmy doszli do północy 16 czerwca 2017 r. Musimy oprzeć się pokusie proszenia/pytania o jutro. Pan nie omieszka udzielić nam potrzebnej łaski, abyśmy mogli stawić czoła trudnościom i próbom. My stoimy na nogach z łaski. Skarb jest w naszej kruchości, abyśmy odzyskali to, co jest fundamentem życia chrześcijańskiego: pokorę. Pokora nie oznacza mówienia, że nic nie jesteśmy warci, ale że to, co jesteśmy warci, jest darem i łaską Boga. I nie tylko to, bo apostoł Paweł mówi nam, że tym, co nas podtrzymuje, jest zmartwychwstanie Chrystusa. Wiecie, że pewnego dnia zmartwychwstaniecie? Cieszycie się? Jesteście zadowoleni? Tak! Właśnie, tak! To daje nam siłę. Paweł mówi w liście do Rzymian, że cierpienia obecnej chwili nie są porównywalne z przyszłą chwałą (por. Rz 8, 18). Jak Ojciec wskrzesił Chrystusa, tak też będzie z nami. Tak więc człowiek wierzący to ten, kto żyje wspierany każdego dnia nie przez optymizm, ale przed nadzieję. A jak mówi Paweł: „nadzieja zawieść nie może” (Rz 5, 5). Wierzący to człowiek, który ukazuje radość. Radość jest znakiem, że wiara zakorzeniła się w naszym sercu.

W Ewangelii Jezus mówi nam, że trzeba oczyścić nasze serce i że trzeba zacząć od oczyszczenia spojrzenia. Oczy. Oczy są zwierciadłem duszy. Sposób, w jaki patrzymy na siebie, objawia to, co jest we wnętrzu naszego serca. Jak mówi psalm 131: „Jak dziecko nakarmione w ramionach swojej matki, taka jest dusza moja. Nie podnoszę moich oczu z pychą ani nie szukam rzeczy wielkich” (por. Ps 131, 1-2). Powinniśmy prosić każdego dnia o oczyszczenie sposobu, w jakim patrzymy na siebie w Kościele, by widzieć w drugim zawsze dar Boga. Inni są darem! Mówił pewien francuski filozof, Sartre, - który nie jest ojcem Kościoła -, że piekło to inni. Nie ma niczego bardziej antychrześcijańskiego niż to. Inni są bowiem darem, nie są naszą własnością! Dlatego Pan nam mówi, że jeśli coś nam przeszkadza, musimy z Jego łaską uwolnić drogę ku Niemu. Trzeba prosić o łaskę, aby przeszkody Jego mocą mogły zostać usunięte z naszego serca. Tylko że my jesteśmy bardziej ekspertami w nawracaniu innych. Prawda? My wiemy, co muszą zrobić inni i jakie są przeszkody, które inni muszą usunąć. Trudniej nam uznać belkę, która jest w naszym oku (por. Mt 7, 5). Prośmy Pana, aby w tych dniach medytacji Słowa, modlitwy i braterstwa, pomógł nam wzrastać w miłości jako dzieci Boże.

ks. Giacomo Morandi

---------------------------------------------------------------------

Miłość Chrystusa nas posiada, otacza, angażuje, przynagla
homilia – sobota 10. tygodnia zwykłego, 17 czerwca 2017 r.
2 Kor 5, 14-21; Ps 103, 1b-4.8-9.11-12; Mt 5, 33-37

NAGRANIE HOMILII Z 17 czerwca 2017
[La registrazione dell’omelia del 17 giugno 2017]
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Strona z listu apostoła Pawła, której wysłuchaliśmy, jest z pewnością jedną z najbardziej intensywnych i dramatycznych. Otwiera się bardzo ważnym stwierdzeniem, a egzegeci, bibliści, mają trudność z jednoznacznym przetłumaczeniem tego słowa [czasem bibliści „komplikują” życie]. Tym ważnym wyrażeniem są słowa: „miłość Chrystusa posiada nas”; przynajmniej takie jest tłumaczenie włoskie („l’amore del Cristo ci possiede”), nie wiem, jakie jest polskie. Ale czasownik grecki, którego apostoł używa, ma różne odcienie. Miłość Chrystusa nas „otacza”; to możliwy przekład. Miłość Chrystusa nas „angażuje”, miłość Chrystusa nas „posiada” albo miłość Chrystusa nas „popycha, przynagla”. Możemy powiedzieć, że wszystkie te przekłady nie wykluczają się, ale mówią nam o różnych aspektach miłości Boga w Chrystusie wobec każdego z nas.

Przede wszystkim miłość Chrystusa nas „otacza”. Jak słyszeliśmy w liście do Rzymian, apostoł w zakończeniu 8. rozdziału mówi o tej miłości, która nas „otacza”, a równocześnie nas „angażuje”. Wszyscy jesteśmy ukochani. Możemy powiedzieć, że wszyscy jesteśmy poszukiwani… nie przez policję, ale przez Boga. Możemy powiedzieć, że cała historia zbawienia to historia tego poszukiwania. Bóg nie pogodził się z faktem, że wyszliśmy z ogrodu Eden. Od tej chwili Pan wyruszył na poszukiwanie każdego z nas. Oto, dlaczego jesteśmy „posiadłością” Chrystusa. Miłość Chrystusa nas „posiada”. On jest naprawdę Dobrym Pasterzem! Nikt nie może wyrwać z Jego ręki owiec, którymi my jesteśmy (zob. J 10, 27).

Równocześnie miłość Chrystusa nas „przynagla”. Właśnie na mocy tej miłości, którą bezinteresownie otrzymaliśmy, wychodzimy z każdego spotkania z Panem z pragnieniem, by zaangażować innych w tę przygodę. Kościół misyjny! Pragnienie niesienia Chrystusa do tych, którzy jeszcze go nie znają. Uderzyło mnie pewne zdanie założyciela salwatorianów, że nie można spocząć dopóki jest choćby jeden człowiek, który nie zna Boga i nie kocha Boga ponad wszystko. To powinno być niepokojem charakteryzującym każdego ucznia. Życzyłbym sobie, żeby Pan odebrał nam kilka godzin snu, żebyśmy byli trochę niespokojni, żebyśmy odczuwali przynaglenie i potrzebę, by wychodzić na spotkanie, by szukać tych braci i sióstr, którzy od dawna są daleko.

Apostoł Paweł przypomina nam jeszcze, że my umarliśmy z Chrystusem, - myślę, że to już jest jasne - , abyśmy już nie żyli dla siebie, ale dla Niego, który umarł za nas. Na zakończenie wielkiej modlitwy eucharystycznej mówimy: „Przez Chrystusa, z Chrystusem i w Chrystusie”. Całe nasze życie jest „przez Chrystusa” i „w Chrystusie”. My już nie żyjemy dla siebie. Czy nie martwimy się o to, co będziemy jeść, co będziemy pić, co ubierzemy? Nawet się nie martwimy, czy dziś o 18.30 będziemy jeść. Apostoł Paweł pisząc do Filipian, właśnie na zakończenie tego listu, mówi: „do wszystkich warunków jestem zaprawiony: i być bogatym, i być ubogim, i doznawać niedostatku. Wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia” (por. Flp 4, 11-13). Jesteśmy wolni, uwolnieni od tych potrzeb, a ile razy jeszcze rozumujemy w tych kategoriach: „moje problemy”, „moje projekty”, „moje pragnienia”, ciągle patrząc na samych siebie. Tymczasem na mocy tego, co uczynił Chrystus, nie martwimy się. Mówił wielki mistrz duchowy, że Bóg się nie troszczy o tych, którzy troszczą się o siebie. Powtarzam: Bóg się nie martwi o tych, którzy martwią się o siebie. Jeśli ty nie zajmujesz się sobą, Bóg zatroszczy się o ciebie. To wielka wolność.

I jeszcze: nie patrzymy już na sposób ludzki. To jest to, co powiedzieliśmy dzisiaj, że człowiek duchowy widzi na sposób Boży, osądza na sposób Boży, według logiki Jego królestwa. A to jest logika, która wprawia nas w kryzys. To jest logika straty. Często sprawiamy wrażenie osób, które żyją poza światem. Przez niektórych uważani jesteśmy często za niezdolnych do wyrycia śladu w historii. Również my jesteśmy kuszeni do podążania drogami ludzkimi, idąc na kompromisy różnego rodzaju. Jeśli połączycie razem osła i konia, co z tego wyniknie? Muł. Muł to jest zwierzę silne, ale nie może przekazywać życie, jest bezpłodny. Za każdym razem, gdy w naszym życiu akceptujemy kompromis, stajemy się bezpłodni, niezdolni do rodzenia, niezdolni do przekazu wiary. Ile razy doświadczyliśmy w naszym życiu, że osądzając na sposób ludzki, według naszych interesów, według naszej perspektywy, na końcu doświadczyliśmy tej niezdolności dawania życia, rodzenia wiary. Przyzwyczajmy się do tego, by myśleć wychodząc stąd, od Eucharystii, by myśleć według logiki Paschy Chrystusa. Dobro zwycięża przegrywając, zło przegrywa zwyciężając. To jest logika Paschy. To jest to, co powinno zawsze oświecać naszą drogę i kierować naszymi wyborami, nie tylko osobistymi, ale też Kościoła, naszego zgromadzenia zakonnego, naszych diecezji, naszych parafii.

I ostatnia rzecz. Wszystko to, mówi Paweł, pochodzi od Boga. Zwróćcie uwagę, co mówi Paweł. My jesteśmy tymi, którzy obrazili. Z drugiej strony jest Bóg, który został przez nas obrażony. To nie my podejmujemy inicjatywę, ale to Bóg ją podejmuje. Paweł jako ambasador niesie jedyne słowo: „dajcie się pojednać z Bogiem!”. To Bóg podejmuje inicjatywę; tak jest zawsze. To On przywraca relację, którą my zaburzyliśmy naszym grzechem. Możemy powiedzieć, że apostoł jest tym, który został posłany do każdej części świata, by nieść to słowo pojednania. Kościół istnieje po to, by uobecniać w świecie pokój pochodzący od Boga. Bo On, Syn, wziął na siebie nasz grzech i nie wyrzucał nam naszych win. Przeciwnie, mówi Paweł, Syn stał się grzechem. Tak bardzo utożsamił się z naszą kondycją, kondycją grzeszników! On, który nie znał grzechu! Prośmy Pana o łaskę, byśmy mogli kontemplować ten „spektakl” miłości Boga dla nas, stać pod krzyżem i uznać, jak bardzo zostaliśmy umiłowani i wychodząc stąd, by nasze wspólnoty były miejscem pojednania, a będziemy zdolni nieść ciężary jedni drugich. Jeśli nasze wspólnoty są takie, wtedy ludzie przybiegną. Nie będziemy mieć dostatecznie dużo krzeseł ani ławek, będziemy musieli odprawiać więcej Mszy, bo tak bardzo Kościół stanie się fascynujący. Kościół piękny - [złożony] nie z osób doskonałych, ale z osób, które umieją się miłować; [złożony] z osób, które otrzymują przebaczenie i które bezinteresownie, jak to zdarzyło się wobec nich, są również zdolne przebaczać. Prośmy Pana, aby św. Paweł pomógł nam tak żyć w naszym Kościele!

ks. Giacomo Morandi

---------------------------------------------------------------------

Postaw w centrum nie siebie, ale potrzeby Królestwa Bożego!
homilia – XI Niedziela Zwykła (rok A), 18 czerwca 2017 r.
Wj 19, 1-6a; Ps 100, 2-5; Rz 5, 6-11; Mt 9, 36-10,8

NAGRANIE HOMILII Z 18 czerwca 2017
[La registrazione dell’omelia del 18 giugno 2017]
[KLIKNIJ, BY ODSŁUCHAĆ]

Ewangelia Mateusza, której właśnie wsłuchaliśmy, to wielki wstęp do mowy apostolskiej, gdzie Jezus wskazuje apostołom treść i sposób ewangelizacji. Jest ważne, że ta mowa Jezusa następuje po dwóch rozdziałach, ósmym i dziewiątym, w których ewangelista przekazał nam aż dziesięć opowiadań o cudach: dziesięć opowiadań o cudach dokonanych przez Jezusa względem tylu chorych i opętanych. Możemy powiedzieć, że to intensywna działalność, którą Jezus dopiero co zakończył. A pomimo Jego zaangażowania, wydaje się, jakby to nie było wystarczające, bo mówi ewangelista Mateusz, że Jezus widząc tłumy odczuł współczucie (wg BT: „litował się”). Żniwo jest obfite, ale robotników jest mało. Jest więc ważne, żeby uczniowie, apostołowie, zaangażowali się w to współczucie Jezusa. Ustanowienie Dwunastu i ich wysłanie z misją to konsekwencja Jego współczucia. Jezus patrzy na nas, patrzy na tłumy, patrzy też na każdego z nas tutaj, tego ranka, kierując na nas swoje spojrzenie współczucia. On wie, co jest w naszym sercu. On jest głębiej w nas niż my sami. Wie, z jakimi uczuciami przyszliśmy celebrować Eucharystię, jakie są nasze trudy, nasze upadki, nasze radości, nasze nadzieje i nasze projekty. Za każdym razem, kiedy celebrujemy Eucharystię, dokonuje się dla nas to [Jego] współczucie. Apostołowie są zaangażowani, bo będą musieli być dla świata i dla ludzi sakramentem tego współczucia.

„Żniwo jest obfite”. Co zrobilibyśmy my w takiej sytuacji? Prawdopodobnie ustanowilibyśmy komisję: komisję do spraw ewangelizacji. Jako że pracy jest dużo, ustanówmy komisję: komisję studiów, aby poznać sytuację osób, by znaleźć najodpowiedniejsze środki i najbardziej odpowiednie osoby. Ale mówił kard. Biffi, że Bóg tak bardzo umiłował świat, że nie posłał komisji ekspertów, ale posłał Syna. Pierwsza wskazówka, jaką Jezus daje apostołom, to modlitwa: „Proście Pana żniwa”. Wiecie, do kogo należy królestwo Boże? Do Boga! To nie my zaangażowaliśmy się wobec Boga, ale to Bóg zaangażował się wobec nas. Więc poprzez modlitwę, którą odmawiamy, np. „Ojcze nasz”. … Jakie są pierwsze trzy prośby z „Ojcze nasz”? „Święć się imię Twoje!”, „Przyjdź królestwo Twoje!” i „Bądź wola Twoja!”. Czwarta prośba brzmi: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj!”. Gdyby Jezus kazał nam ułożyć „Ojcze nasz”, zaczęlibyśmy od czwartej [prośby]. A tymczasem modlitwa ucznia to modlitwa, która stawia w centrum nie samego siebie i nie własne wymagania, ani własne potrzeby, ale potrzeby Królestwa.

Priorytet. Życie duchowe to kwestia priorytetu. Oczywiście, że musimy jeść. Pan dał nam naturę ludzką, która potrzebuje jedzenia we właściwej mierze. - może o 12:45 będziemy jeść -. Pan sprawi, że nie zabraknie nam tego, co konieczne, ale my musimy zrozumieć poprzez modlitwę, co jest naprawdę konieczne: wypełnianie Jego woli i to, żeby Jego królestwo dotarło do wszystkich ludzi. Módlmy się, żeby posłał robotników. Robotnicy to nie tylko siostry zakonne i księża; także oni, ale nie tylko. Potrzebujmy osób, które będą żyć tą wiarą w Pana w swoim życiu codziennym i powszednim, i zaniosą Chrystusa tam, gdzie jeszcze nie jest On poznany i miłowany. Tak więc modlitwa… Mówił Tomasz z Celano o św. Franciszku, że ten nie modlił się, ale stał się modlitwą: „Non tam orans, quam oratio fuit” - po łacinie. Tym powinniśmy być my: modlitwa, która stawia w centrum królestwo Boże.

Jezus udziela władzy (gr. „eksousia”), autorytetu. Apostołowie kontynuują dzieło Jezusa. A władza im dana, jest władzą tylko i wyłącznie dla dobra. Będą dalej głosić Królestwo, uwalniać opętanych, uzdrawiać chorych. Widzicie, jak prosta jest misja Kościoła! Bardzo prosta! Tylko działania leczące, wyzwalające! Tę samą łaską, którą otrzymaliśmy, dajemy tym, których spotykamy! Jest tu ważne wyrażenie, którego apostołowie, a w konsekwencji także my, nigdy nie powinni zapominać! „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”. Nie ma interesu, ale apostoł, człowiek wierzący, poświęca swoje życie, „zużywa” je, - życie „zużyte” -, aby ludzie mogli doświadczyć obecności Pana. Dlatego Jezus mówi apostołom: „Nie troszczcie się o złoto czy srebro, czy pieniądze do waszych trzosów” (por. Mt 10, 9). Chociaż czasem, niestety, to wydaje się być pierwszą troską. Opowiada się, że św. Bernard pewnego dnia poszedł odwiedzić swojego ucznia, który został papieżem. Eugeniusz IV wcześniej był mnichem u św. Bernarda. Św. Bernard zastał Eugeniusza IV liczącego pieniądze z ofiar, a ten powiedział mistrzowi: „Bernardzie, nie mogę powiedzieć, jak Piotr: «nie mam srebra ani złota». Bo miał je w rękach, właśnie je liczył. A św. Bernard mówił mu: „To prawda, ale nie możesz też powiedzieć: «wstań i chodź!». Piotr tamtego dnia, wchodząc do świątyni i widząc chromego, mówił: „Nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa, wstań i chodź!” (por. Dz 3, 6). Jaki jest nasz skarb, jeśli nie Jezus Chrystus? „W imię Jezusa”. To jest moc, jaką Kościół otrzymał!

Nie ma większego skarbu! I byłoby naprawdę szaleństwem myśleć, że Jezus Chrystus jest środkiem do osiągnięcia czegoś innego. Oto, dlaczego apostołowie są posłani bezinteresownie, by siać słowo. Także my, chrześcijanie, którzy jesteśmy robotnikami, dajemy świadectwo wobec świata, że nie szukamy nie wiadomo, jakich skarbów, że życie chrześcijańskie nie jest interesem, ale że prawdziwym i jedynym „interesem” jest to, by nieść Jezusa Chrystusa. Apostoł Paweł pisze do Koryntian: „Nie jest dla mnie powodem do chluby to, że głoszę Ewangelię. To konieczność!” (por. 1 Kor 9, 16). A pisząc do Filipian mówi: „Dla mnie żyć - to Chrystus, a umrzeć - to zysk” (por. Flp 1, 21). I możemy zakończyć nasze życie, naszą pielgrzymkę na tej ziemi, tymi słowami apostoła: „W dobrych zawodach wystąpiłem, wiarę ustrzegłem” (por. 2 Tm 4, 7). Prośmy Pana, byśmy umieli przekazywać tę wiarę, to znaczy to życie tym, którzy przyjdą po nas. Czy jednak Syn Człowieczy, gdy przyjdzie, znajdzie wiarę w Krakowie? (por. Łk 18, 8). To zależy też od nas!

ks. Giacomo Morandi

---------------------------------------------------------------------
* tytuły homilii pochodzą od redakcji;

w tekstach spisanych z nagrania,
zachowano styl języka mówionego;
korzystamy z tłumaczenia D.Piekarz
---------------------------------------------------------------------


homilie z sesji „Wstąpił do nieba, siedzi po prawicy Ojca...” (19–22 VI 2014)

KONTAKT ZGŁOSZENIE
Copyright - CFD.Salwatorianie.pl